piątek, 20 grudnia 2013

Six Hundred-Fourteen

Coś na wzór ostatnich wydarzeń w serialu Na wspólnej. 

23.10 Londyn 

Zapinając ostatnie guziki koszuli zerwałem się z kanapy biegnąc w stronę łóżka. Na śmierć zapomniałem o przyjeździe Mandy oraz tym,że w końcu będę mógł spędzić czas z moją prawie już trzyletnią córką. Wczorajsza impreza w wytwórni z powodu zakończenia pracy nad kolejną płytą przeciągnęła się co spowodował późny powrót do domu. Kopnąłem leżące buty pod samą szafę którą wybierał [T.I] kiedy urządzaliśmy nasze mieszkanie które teraz od pół roku jest tylko moje. Otworzyłem drzwi i nie zdziwił mnie wcale zjawiskowy widok mojej byłej narzeczonej. Tylko ja, Liam Payne mogłem być zdolny do tego żeby stracić taką kobietę jaką była właśnie [T.I]
-Cześć-uśmiechnęła się wchodząc wraz z moją córeczką która oderwał się od niej i przytuliła do moich nóg.
-Cześć-odwzajemniłem uśmiech biorąc Mandy na rękę. Dziewczynka była miniaturową wersją swojej matki, tylko oczy miała moje. [T.I] ubrana w idealnie dopasowane jeansy, biały top oraz czarną skórzaną kurtkę wyglądała perfekcyjnie. Na ziemi postawiła małą walizeczkę w której zapewne były ciuchy mojej małej księżniczki na dwa dni które miała spędzić ze mną.
-Daj rozbiorę ją-wyciągnęła w jej kierunku ręce.
-Dam sobie radę-odpowiedziałem rozpinając jej jesienny płaszczyk.
-W takim razie ja się będę zbierać, Max na mnie czeka-uśmiechnęła się. Max jej nowy chłopak-dasz sobie z nią radę ? Ostatnio jest bardzo marudna.
-Oczywiście,że dam-odpowiedziałem patrząc na nią-[T.I] myślałaś o tym co Ci ostatnio powiedziałem ?
-Liam proszę Cię daj spokój, przyjadę po nią w niedzielę wieczorem. Pa skarbie-pocałowała małą w czółko-mamusia Cię kocha.
-Ja Ciebie też kocham mamuś-mała przytuliła się do niej i pocałował w policzek-pa.
Zamknąłem za [T.I] drzwi i odwróciłem się w stronę córki która trzymała w rączkach lalkę której na pewno nie dostała ode mnie. Czeka mnie wspaniały weekend z jedną osobą która oprócz jej matki trzyma mnie przy życiu.

24.10 Londyn 

Kończyłem właśnie podgrzewać mleko na płatki dla małej. Wczoraj całe popołudnie się bawiliśmy i odwiedził nas również wujek Harry. Nie obyło się bez jego karcących spojrzeń w moim kierunku. Tak wiem,że zachowałem się jak skończony dupek, zdradzając taką kobietę jaką była [T.I]. Mała dreptała w skarpetkach po panelach w rękach trzymając pana Królika. Po śniadaniu zamierzam zabrać ją do zoo, do parku na plac zabaw oraz na zakupy. Przez swoją karierę nie poświęcam jej dużo czasu dlatego staram się to nadrabiać.
-Tatiuś pójdziemy zobacyć małpiki ?-mała spojrzała na mnie.
-Oczywiście kochanie-postawiłem przed nią miseczkę z płatkami w kształcie serduszek. Mała zjadła a potem w moim towarzystwie poszła umyć ząbki. Ubrała z moją małą pomocą naszykowane ubranie a włosy spiąłem jej w kucyka nie umiejąc nic innego. Jedyne co mnie martwiło to brak informacji od [T.I] zawsze dzwoniła sprawdzić co u małej a teraz nie odezwała się od wczoraj. Posadziłem małą w foteliku. Kierunek miłe popołudnie wraz z jedynym dzieckiem. Odwiedziny w zoo okazały się wspaniałym pomysłem. Na jednym ze stoik musiałem wygrać dla małej największą z maskotek, zjedliśmy po ogromnej wacie cukrowej. W drodze do galerii mała zmęczona zapewne wrażeniami usnęła w foteliku więc pojechaliśmy prosto do domu. Wyjąłem małą z fotelika i skierowałem się do swojego apartamentu, dziękując Bogu w duchu za windę. W mieszkaniu ułożyłem ją do łóżka w jej pokoiku i cicho zamknąłem drzwi by jej nie obudzić. Już w korytarzu wybrałem numer jej matki jednak od razu skierowało mnie na pocztę głosową.  No tak wraz z Maxem mają wspólny weekend więc pewnie go wykorzystują jak najlepiej się da. Resztę wieczoru poświęciłem oglądaniu beznadziejnych programów w telewizji. Mała nie obudziła się ani razu więc na śpiąco przebrałem ją w piżamę. Sam z puszką piwa siedziałem na kanapie w samych spodniach dresowych. Wszystko dalej toczyło by się pięknie i kolorowo, pewnie po 30 minutach poszedł bym w ślady córki zapadając w błogi sen, jednak plany zmieniło dobijanie się do drzwi. Nakładając bluzę poszedłem otworzyć jak się okazało dwóm zupełnie nieznajomym mężczyzną.
-Pan Liam Payne ?
-Tak-odpowiedziałem zastanawiając się o co chodzi.
-Jesteśmy z policji, czy znał pan może [T.I i N] ?-spytał wyższy z nich.
-To...matka mojej córki, coś się stało ?-nie no świetnie.
-Pani [T.N] nie żyje.
Zamarłem. Wpuściłem funkcjonariuszy do mieszkania. Usiadłem na jednym z foteli chowając twarz w dłonie. Chwilę musiało mi zająć doprowadzenie do świadomości tej informacji. [T.I] nie żyję. Moja miłość oraz matka mojego dziecka umarła.
-Jak ?-spytałem.
-Pan Max Clark wpadł w poślizg i uderzył w drzewo-wytłumaczył mi ten drugi.
-Czy on też ?-spytałem
-Nie, samochód uderzył od strony pasażera, nic nie dało się zrobić. Przykro mi.-spojrzeli na mnie ostatni raz i opuścili mieszkanie. A ja ? Ja po prostu się rozpłakałem jak małe dziecko.

25.10 Londyn

Minęło dopiero sześć godzin. Do mojego mieszkania zjechali się prawie wszyscy. Dziewczyny rozpaczały jednak najbardziej cierpiała Eleanor. To z niż najbardziej zżyta była [T.I]. Perrie przysypiała łkając w rękaw Zayna który miał nieobecne spojrzenie. Harry siedział w pokoju Mandy od samego początku, Louis tulił do siebie rozhisteryzowaną Eleanor sam powstrzymując łzy a Niall podzielił mój los ? Dlaczego ? Otóż dziewczyna i Horan traktowali się jak rodzeństwo którego [T.I] nie miała.
-Cii-Louis łamiącym głosem uspakajał Els.
-Ona była taka młoda-brunetka pociągnęła nosem
Pod nosem zakląłem cicho wychodząc z domu. Nie mogłem spędzić tam ani minut dłużej. Wszystko mi tam ją przypominało. Nie zmieniłem nic po jej wyprowadzce. Wszystko zostawiłem tak samo z nadzieją,że do mnie wróci. Potem pojawił się Max ale nadzieja pozostała. Teraz nie ma już nic. Nogi same poniosły mnie pod kamienicę w której mieszkali jej rodzice. Pani [T.N] zawsze mnie lubiła i namawiała [T.I] na powrót do mnie. Nie wiem kiedy zapukałem, kiedy drzwi się otworzyły ukazując zapłakaną kobietę. [T.I] miała tylko matkę, jej ojciec zmarł półtora roku temu. Nie powiedziała nic, od razu się przytuliła do mojego rozdygotanego ciała. Ja miałem przyjaciół, ona nie miała nikogo. Pozwalałem by moczyła moją bluzę swoimi łzami.
-Moje jedyne dziecko-załkała
-Wiem...wiem to-podprowadziłem ją do kanapy żeby usiadła.
- W co ja ją ubiorę ? Muszę załatwić pogrzeb-załkała w mój rękaw.
-Proszę się nie martwić, ja się wszystkim zajmę panie [T.N]-pogłaskałem ją po plecach-poproszę swoją mamę żeby nie była pani sama.
-Jesteś takim dobrym chłopakiem Liam, lepszego [T.I] nie mogła mieć nigdy.

26.10 Londyn

Pogrzeb odbędzie się jutro. Pomocna dla mnie była bardzo Eleanor. To ona wybrała strój w którym pochowana ma być [T.I]. Dziewczyna zadecydowała żeby wsunąć jej na palce pierścionek zaręczynowy, [T.I] tydzień przed śmiercią powiedziała jej,że chce do mnie wrócić i,że nadal mnie kocha. Dzisiaj mimo protestów Harrego zamierzam powiedzieć o wszystkim małej, nie chce jej okłamywać,że mamusia wyjechała.
-Dziękuję El.
-Nie musisz Li, nadal nie mogę w to uwierzyć.
-Ja też-przytuliłem Calder na pożegnanie i wszedłem do apartamentowca w którym nadal przebywał Horan i Styles. Od razu skierowałem się do pokoju córki wiedząc,że to właśnie tam ich zastanę.Nie zdziwiłem się, Styles na wstępie chciał mi coś już powiedzieć ale pokazałem mu żeby był cicho. Podszedłem do łóżka na którym siedziała mała trzymając w rączkach lalkę od mamy.
-Tjatuś, gdzie mamusia ?-pociągnęła noskiem przejeżdżając dłonią po oczkach. Usiadłem obok niej i objąłem przytulając do siebie.
-Kochanie, mamusi nie ma-spojrzała na mnie oczami w których zbierały się łezki-mamusia umarła.
-Ale wróci do mnie ?-spytała płaczliwie.
-Niestety nie kochanie, ale mamusia Cię kocha. Wszystkich nas kocha i zawsze będzie przy nas aniołku. Tatuś Cię kocha wiesz ? I nigdy nie pozwoli Cię skrzywdzić-pocałowałem jej czółko. Chwilę z córką która wtulona we mnie przysypiała nadal łkając przerwało pukanie do drzwi. Horan popędził otworzyć a ja ułożyłem Mandy na poduszkach i przykryłem kołrdrą.
-Ja z nią zostanę-odezwał się Harry zajmując miejsce wcześniej zajmowane przeze mnie.
-Dzięki Hazz, za wszystko-posłałem w stronę przyjaciela wymuszony uśmiech u wyszedłem z pokoju zamykając drzwi. Z salonu dochodziły strzępki rozmowy a raczej monologu Horana.
-On nie będzie chciał z Tobą rozmawiać!-oburzony głos Irlandczyka niósł się po korytarzu odbijając od ścian. Z kim nie będę chciał rozmawiać ? Zagadka rozwiązała się kiedy tylko przekroczyłem próg salonu stając twarzą w twarz ze sprawcą całego mojego nieszczęścia.
-Chciałem tylko z Tobą pogadać, Niall zostawisz nas samych ?-zwrócił się do blondyna.
-Niall zostaje, mów co masz powiedzieć i znikaj.
-Liam..ja, ja nie chciałem jej zabić. Musisz mi uwierzyć. Oświadczyłem się jej...ale ona mnie odrzuciła. Powiedziała,że kocha Ciebie i chce do Ciebie wrócić.
-I dlatego ją zabiłeś ?-ścisnąłem dłonie w pięści żeby nie rzucić się na niego-Ty jej nie możesz mieć to nikt inny też ?
-Ja naprawdę nie chciałem, musisz mi uwierzyć.
-Nie wierzę Ci. Wyjdź, nie chcę Cię więcej widzieć na oczy! Twoje szczęście,że tam na górze śpi moje dziecko które muszę wychować bo inaczej zabiłbym Cię gołymi rękami.
-Liam to był wypadek!-zaprotestował
-Z którego jakimś cudem tylko Ty wyszedłeś bez szwanku! Wyjdź!-nakazałem ledwo powstrzymując się przed wybuchem. Max spojrzał na mnie po raz ostatni i wyszedł zamykając za sobą cicho drzwi.
-Chciała do mnie wrócić rozumiesz ?-odwróciłem się w stronę Niallera- chciała ze mną być! Wybaczyć mi wszystko-zgrywanie twardego nie udało mi się, najnormalniej w świecie się rozpłakałem. Horan nie mówił nic, po prostu pozwalał wylać mi z siebie żale.

27.10 Londyn

Stałem na cmentarzu za dębową trumną w której spoczywało ciało mojej ukochanej. Nie ukrywałem swoich łez tak samo jak stojąca obok mnie matka [T.I]. Razem z nami płakało też niebo. Dziś świat żegnał najlepszego człowieka jakie chodził po tej ziemi. Wśród osób zebranych na cmentarzu jak i w kościele rozpoznałem wiele znajomych [T.I] z uczelni jak i z pracy. Ksiądz wygłosił jakąś banalną formułkę wyuczoną na pamięć. Potem w otępieniu stałem i patrzyłem jak kawałek drewna z jej ciałem spuszczany jest w głąb pomnika. Nie wiem jak ja teraz będę żył. Chwilę zwątpienia przerywała mi jak zawsze myśl o córce która wraz z opiekunką siedziała w ciepłym domu. Nie słuchałem kondolencji osób które do mnie podchodziły, ich słowa dodające otuchy wcale mi nie pomagały a wręcz przeciwnie wszystko pogarszały. Bo dobrze nie będzie,napewno nie wtedy kiedy nie ma koło mnie [T.I]
-Liam musimy już iść-podeszła do mnie Eleanor. Faktycznie, na cmentarzu pozostała już tylko nasz dwójka. Jej mama zapewne pojechała z moimi rodzicami którzy bardzo ją wspierali przez ostatnie dni. Oni traktowali [T.I] jak swoją córkę.
-Idź, za chwilę przyjdę. Poczekajcie w samochodzie.
Dziewczyna niechętnie spełniła moją prośbę jakby bała się,że zrobię jakieś głupstwo.
-Tak bardzo Cię przepraszam skarbie-zacząłem swój monolog kiedy zostałem sam przed pomnikiem-gdybym nie zachował się jak gówniarz nigdy nie poznałabyś Maxa i teraz byłabyś ze mną i Mandy.Nigdy sobie tego nie daruję. Zawsze będę Cię kochać-po moich polikach znów zaczęły płynąć łzy.  Ostatni raz spojrzałem na nagrobek a przez zachmurzone niebo zaczęły przebijać się promienie jesiennego słońca. Jego [T.I] była przy nim i zawsze będzie.

Choć nie dane jej już było być przy dorastającej córce oraz jej ojcu który za pierwszym spojrzeniem skradł jej serce zawsze będzie nad nimi czuwać i nie pozwoli by dwóm najważniejszym osobą w jej sercu stało się coś złego. 

Bach...nic ze świętami ale taki na dniach też się pojawi ? Mam nadzieję,że nie jest jednak taki okropny i da się go przeżyć ?

6 komentarzy:

  1. Jeny no.. Już drugi imagin bez happy endu. Mam tu ryczeć, czy jak?! Dajcie coś,co pozwoli mi z uśmiechem na twarzy pisać komentarz, a nie przez mgłę wywołaną płaczem ;cc

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest...świetny :'( nie wiem co napisać, bo nie jestem dobra w pisaniu komentarzy, ale jest serio cudny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczelam plakac ;c jest taki niesamowity , tak to opisalas jak sama bys przeszla przez cos takiego , czego Ci nie zycze . Dziekuje ze ktos taki jak Ty pisze ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. to jest poprostu genialne.placze i nie mogę się uspokoić.dziękuje ci za to

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku, popłakałam się :( Możei jest smutny ale to jeden z najpiękniejszych imaginów jakie kiedykolwiek przeczytałam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. to jest świetne :) naprawde aż łezki się pojawiły

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3