niedziela, 29 grudnia 2013

Six Hundred - Nineteen

Mieszkanie z przyjaciółmi to jest bardzo fajna sprawa. Zwłaszcza,że mieszkamy większą zgrają bo wraz z nimi mieszkają też tutaj ich narzeczone. Tylko jeden gagatek z piątki jest jeszcze nie usiedlony i co noc sprowadza sobie inną panienkę. W Londynie chyba było tylko pięć dziewczyn które nie znalazły się jeszcze w łóżku Stylsa. Nie żeby mi to przeszkadzało albo szkoda było tych panienek. Po prostu wracając zmęczona do domu po nocnym dyżurze w szpitalu chciałam się położyć i odpocząć a nie wsłuchiwać się w jęki dochodzące za ściany. Oczywiście już dawno mogłam się wynieść do czegoś własnego jednak nie chciałam jeszcze być sama. Chłopaków znałam już od kilkunastu lat i było mi z nimi bardzo dobrze. Poranne słońce próbowało przebić się przez pomarańczowe opuszczone rolety w oknie. Mało tego nad swoją twarzą czułam ciepłe powietrze.Dosłownie jakby ktoś mi chuchał w twarz.
-[T.I]-poczułam lekkie szturchanie więc lekko rozwarłam powieki.
-Czego ?-warknęłam widząc Harrego z bananem na twarzy.
-Pożyczysz mi kosmetyki ? Jakiś fluid...tusz cokolwiek ?-przez ten seks to dosłownie padło mu już na głowę.
-Bez nich jesteś i tak już piękny-zadrwiłam przypominając sobie powiedzenie dziadka piękny to może być pedał, facet jest przystojny. 
-Humor dopisuje Ci od samego ranka-zaśmiał się-koleżanka zapomniała zabrać a śpieszy się na jakąś ważną rozmowę.
-Czy to moja wina,że sypiasz z idiotkami ?-spytałam wstając z łóżka. Musiałam pociągnąć w dół koszulkę która odsłoniła mój brzuch.
-A jak łazienka szybko się zwolni ?-on wie jak mnie podpuścić. Za niecałe pól godziny muszę stawić się w szpitalu a mam trochę drogi do przebycia.
-Pięć minut, i ani minut dłużej-rzuciłam w niego kosmetyczką. Zaśmiał się łapiąc ją z gracją.
-Ymmm-odwróciłam się słysząc jego krótki jęk. Stał w drzwiach trzymając w dłoniach mój koronkowy biustonosz.
-Odłóż to i wynoś się z mojego pokoju-warknęłam
-A więc to nosisz pod fartuchem ? Już wiem dlaczego wracasz taka zmęczona po pracy-zaśmiał się i zniknął mi z pola widzenia ochraniając tym samym swoją twarz od zderzenia z trepkiem.

-Mogę tak wyjść na spotkanie o prace ?-ledwo weszłam do kuchni a już dopadła mnie Eleanor. Stała w czarnej spódnicy. białej koszuli i czarnej marynarce.
-Wyglądasz...staro-zaśmiałam się nalewając sobie w kubek kawy. Brunetka nie zdążyła mi nic odpowiedzieć bo z korytarza doszedł nas krzyk panienki numer nie mam pojęcia już który, zgubiłam się po pierwszej setce.
-Jesteś zwykłym świnią! Obyś nigdy nie zaznał miłości-głośne trzaśnięcie drzwiami i tyle ją widzieliśmy. Calder wybuchnęła śmiechem a ja spoglądałam na opartego o framugi drzwi Harrego.
-Przecież ja jej nic nie obiecywałem-jęknął-co jest z tymi kobietami ?-spytał sam siebie. Eleanor prychnęła pod nosem i machając wyszła z kuchni. Pokazałam jej,że trzymam kciuk chcąc dodać jej tym trochę otuchy.
-Zbieraj się-klepnęłam Stylsa w ramię-co się patrzysz, do pracy mnie odwieziesz-zaśmiałam się.
-Te kobiet mnie wykończą-jęknął biorąc kluczki od swojego auta z szafki.

Od samego początku dyżuru mam urwanie głowy. Dwie godziny spędziłam na sali operacyjnej asystując najmniej lubianemu profesorowi. Tylko on jeden za mną nie przepadał i to z wzajemnością. Siedziałam właśnie uzupełniając karty chorób pacjentów, Miałam chwilę by odsapnąć.Czasami sama zastawiałam się dlaczego jestem lekarzem. Chęć niesienia pomocy, to chciałam robić od zawsze dlatego poszłam na medycynę. Potem szybko wybrałam chirurgię i teraz jestem tu gdzie jestem.
-Pani doktor, jest pani proszona na izbę-w pokoju lekarskim pojawiła się pielęgniarrka.
-Już idę-odpowiedziałam odkładając długopis. Wlokłam się na izbę, modląc się żeby nie było to coś skompilowanego. Nie chciałam już dzisiaj wracać na salę operacyjną. Omal nie wybuchłam głośnym śmiechem kiedy dostrzegłam znajomą twarz.
-Ten Pan prosił o panią, chciałam poprosić doktora Kerra ale się uparł-wytłumaczyła kobieta.
-Dziękuję, zajmę się nim-odpowiedziałam z uśmiechem i podeszłam do Harrego który siedział z rozwalonym łukiem brwiowym i wargą. Zakładałam rękawiczki spoglądając na niego. Jego twarz wykrzywiona była bólem. Usiadłam na krzesełku obok kozetki i zajęłam się przemywaniem ran.
-Mogę wiedzieć co się stało ?-spytałam delikatnie miziając go wacikiem nasączonym wodą utlenioną po ranach.
-Jedna z moich panienek ma zazdrosnego narzeczonego-burknął.
Czyli inaczej mówiąc Harry dostał to na co sam sobie zasłużył. Oczywiście nie dało rady obejść się bez szycia brwi. Krzywił się niemiłosiernie wyklinając mnie pod nosem, twierdząc,że nie jestem wystarczająco delikatna.
-Jak chcesz to poproszę o to kogo innego-warknęłam kiedy jego jęki zaczęły wyprowadzać mnie z równowagi-żeby Cię zmartwić musisz zostać w szpitalu na obserwacji.
-Proszę nie....nie możesz mnie poobserwować w domu ?-zachowuje się gorzej niż trzyletnie dziecko.
-Wykończysz mnie-odłożyłam sprzęt na bok-gotowe, poczekaj tu na mnie i pojedziemy do domu. W pokoju lekarskim siedział Greg. Zdjęłam swój fartuch i nałożyłam prywatne ubranie.
-Na dzisiaj koniec ?-spytał kolega po fachu
-Ja tak-zaśmiałam się-to do jutra-uśmiechnęłam się do niego i wyszłam z gabinetu. Jutro miałam wolne za
to kolejnego dnia byłam rozpisana jak na razie do trzech zaplanowanych zabiegów. Chciało się być lekarzem, teraz trzeba cierpieć.
-Możemy jechać, dawaj kluczyki-wyciągnęłam dłoń w kierunku Stylsa-nie patrz tak na mnie, ja prowadzę.

-Czemu my się tak właściwie przyjaźnimy ?-spytał Harry trzymając w dłoni kubek gorącego kakao. Dobre pytanie, punkt dla Ciebie Hazz.
-Bo nigdy nie przyszło nam do głowy by poczuć do siebie coś więcej ?-odpowiedziałam mocząc wargi w zawartości swojego kubeczka.
-Faktycznie-zaśmiał się-ale wybacz chyba nie jesteś w moim guście.
Spojrzałam na niego jak na idiotę. No przepraszam, czym ja różniłam się od tych panienek które przewijały się przez jego łóżko ? Bo miałam naturalne cycki ? Bo nic w sobie nie poprawiłam ?
-A co Ci nie odpowiada ?-zmrużyłam oczy jak zwierzę czajace się na swoją ofiarę.
-Oczywiście jesteś ładna-starał się jakoś wybrnąć-ale tek wystające żebra, mały biust.Powiedzmy sobie szału nie ma.
No to sobie przegiąłeś Harold.Odłożyłam kubek na stojący koło łóżka stoli i podniosłam swój jakże kościsty tyłek.
-Ej [T.I] ja nie chciałem Cię urazić-próbował złapać mnie za nadgarstek jednak ja byłam szybsza.
-Teraz to się pieprz Harry-spojrzałam na niego ironicznie i wyszłam z pokoju. Skończony skurwiel!

Dzień wolny od pracy poświęciłam na wylegiwaniu się do południa w łóżku. Jednak kiedy z nudów nie mogłam już leżeć podniosłam kościste ciało i udałam się pod prysznic. W domu było cicho czyli prawdopodobnie byłam sama, wątpię żeby jeszcze wszyscy spali. Owinięta szczelnie ręcznikiem wyszłam na korytarz stając nieszczęście twarzą w twarz z Harrym. Ubrany był jedynie w bokserki. Wpatrywałam się w jego twarz, która lustrował mnie od stóp do głów. Widziałam jak przełyka ślinę i zgarnia opadające włosy z czoła. Nie wiem jak długo stalibyśmy w tym korytarzu lustrując swoje jakby nie było nagie ciała.
-Harry miałeś mi przynieś wodę-z jego pokoju wychyliła się jakaś blondynka ubrana w jedna z jego koszul. Rozpoznałam w niej ta którą sama podarowałam mu w zeszłym roku na mikołaja.
-Co Hazzuś cycki naturalne czy robione ?-zadrwiła wymijając go i kierując się do swojego pokoju. Usłyszałam jeszcze tylko ciche kurwa wydobywające się z jego ust i zniknęłam w swoich czterech ścianach. Siedziałam sobie na łóżku z laptopem na kolanach kiedy do pokoju wszedł Louis.
-Witam panią doktor-usiadł koło mnie
-Siema-zaśmiałam się nie odrywając wzroku od laptopa.
-Co robisz ?
-Szukam sobie mieszkania.
-To przez Harrego ?-spytał a ja odłożyłam komputer obok.
-A co on ma do tego,że chce się wyprowadzić ?
-Kochasz go [T.I] dlatego jesteś dla niego taka oschła żeby ukryć to uczucie.
-Skąd...skąd Ty możesz to wiedzieć ?-zaśmiałam się patrząc na niego jak na dziwaka
-Wygadałaś się kiedyś...po pijaku, a pamiętaj,że wtedy ludzie mówią prawdę-pocałował mnie w policzek i wyszedł z pokoju śmiejąc się wniebogłosy.

Od tygodnie mieszkałam we własnym mieszkaniu. Dwupokojowe, mały salon, kuchnia i łazienka. Praca w szpitalu oraz dokańczanie urządzanie pochłonęły cały mój czas tak,że nie miałam czasu zastanawiać się nad uczuciem do Harrego. W sumie o jakim ja uczuciu mówię ? To tylko przyjaciel który odczuwa chęć przelecenia wszystkiego co ma w sobie silikony. Zebrałam kluczyki od nowo kupionego auta którym zamierzałam dostać się do szpitala. W końcu nie mieszkam już z piątką mężczyzn chorujących na punkcie samochodów. Droga do pracy zajmowała mi mniej więcej dwadzieścia minut. Kochałam mój samochodzik. Louis gadał,że długo nie pojeździ, że to rzęch, że nie wygodny ale od razu skradł moje serce. W szpitalu minęłam się z lekarzami kończącymi dyżur i moim ukochanym profesorem. W pokoju lekarskim siedział Greg który wraz ze mną miał nocny dyżur. Modliłam się aby dzisiaj był spokój a nie tak jak ostatnio. Ostatniego wieczoru przywieźli nam parę wracającą z imprezy. Obydwoje z nich trzeźwi szkoda,że sprawca wypadku już nie. Dziewczyna zmarła nam na stole, a chłopak nad ranem.Zapinając fartuch rozniósł się po pomieszczeniu dźwonek mojej komórki. Eleanor
-Cześć pani doktor, spotkamy się dzisiaj ?-zaśmiała się do telefonu. W słuchawce dosłyszeć można było muzykę oraz głośny śmiech pozostałych. Jak nic byli w klubie.
-Przykro mi kochanie ale pracuję, spotkamy się na tygodniu-zaśmiałam się. Pożegnałam się z przyjaciółką i zasiadłam za biurkiem. Zapowiadał się całkiem spokojny dyżur. Piłam kawę koło godziny trzeciej kiedy przyszła pielęgniarka oznajmiając mi,że wiozą nam aż osiem osób z wypadku samochodowego. Powiedziała również że dzwoniła już po dwóch innych chirurgów na wszelki wypadek. Wbiegłam na izbę gdzie panowało już nie małe poruszenie. Pielęgniarki mające dyżur szykowały najpotrzebniejsze narzędzia. Pod szpital podjechały dwie pierwsze karetki. Kiedy na izby wwieźli dwie pierwsze poszkodowane ale przytomne osoby musiałam oprzeć się o ścianę kiedy spojrzałam w ich oczy. W tak cholernie znajome oczy.Nie musiałam patrzeć. W sali zrobił się nie mały szum, lekarze zajęli się poszkodowanymi którzy byli przytomni. Nie ponieśli większych obrażeń niż rozbite głowy czy połamane kończyny. Najgorzej było z ostatnim. Najgorzej było z Harrym który jako jedyny był nieprzytomny.
-Nie możemy ustabilizować oddechu. W czasie podróży nam się zatrzymał-jeden z ratowników podszedł do mnie podając zapisaną kartkę-on ucierpiał najbardziej.
-Zabieramy go na prześwietlenie i szybko na salę operacyjną. Greg będziesz mi potrzebny.
Już miałam wychodzić  kierować się na blok kiedy za rękaw złapał mnie wywożony Liam na wózku na badania
-Uratuj go-szepnął w moją stronę. Uratuję go. Muszę to zrobić.

-Nie będziesz operować-Greg zastąpił mi wejście na salę-jesteś przyjaciółką a wiesz jakie są zasady.
-Co Ty pieprzysz ? Ja muszę tam wejść-zaśmiałam mu się panicznie w twarz. Nie mógł mi zabronić! Musiałam ratować Harrego.
-Nie [T.I], Nicholas już idzie Zrobimy wszystko co w naszej mocy. Zaufaj mi.
Wszedł na salę z Nicholasem wymijając mnie i zostawiając rozdygotaną i roztrzęsieniom. Oparłam się czołem o zimną szybę i obserwowałam jak dwójka wybitnych fachowców ratuje życie mojego przyjaciela. Operacja ciągnęła się niemiłosiernie. W międzyczasie pielęgniarka dostarczyła krew potrzebną dla Stylsa. Nie mam pojęcia co tam się działo. Mogłam tylko patrzeć. Po upływie trzeciej a może czwartej godziny obydwaj wyszli do mnie ścigając zakrwawione ubrania.
-Musieliśmy zatrzymać krwawienie w jamie brzusznej. Na szczęście nic nie zostało przebite.Wiedziałaś,że Twój przyjaciel ma chore serce ?-Nicholas wrzucił ubranie do kosza.
-Chore serce ? Harry ?-zdziwiłam się, nigdy nie skarżył się na jakikolwiek ból. Skończony dupek, niech on się tylko obudzi to ja mu zrobię jesień średniowiecza!
-Teraz tylko trzeba czekać żeby się wybudziła powinno być dobrze,miał więcej szczęścia niż rozumu-Greg poklepał mnie po ramieniu-chodź stąd mała, miałaś ciężki dyżur. Kiedy wypiłam kawę poszłam sprawdzić co u reszty moich przyjaciół jednak wszyscy spali pod wpływem silnych leków.  Od kręcącego policjanta dowiedziałam się,że byli oni uczestnikami wypadku spowodowanego znów przez pijanego kierowce. Kierujący pojazdem Harry ucierpiał najbardziej gdyż to w niego uderzył pędzący samochód. Całe szczęście tym razem nikt nie zginął.

Na nogach byłam już 36 godzin. Siedziałam przy łóżku Hazzy trzymając go za dłoń i błagając by się obudził. Po badaniach okazało się,że Harry ma wadę serca z która na całe szczęście może prowadzić normalne życie biorąc jedynie leki i prowadząc odpowiedni tryb życia.
-Harry obudź się, nie możesz mnie zostawić-szeptałam cicho głaskając go po głowie-Harry kochanie. Wiesz kiedy zdałam sobie sprawę jak ważny dla mnie jesteś ? Nie wczoraj kiedy przywieźli Cię ledwie żyjącego, tylko juz wtedy kiedy w naszym mieszkaniu stanęłam przed tobą w ręczniku. Kocham Cię Harry, wiesz ?-poczułam jak porusza dłonią.-Harry słyszysz mnie ?-zamrugał oczami parę razy a potem znów je zamknął.
-[T.I]-wychrypiał.
-Ciii, nie mów nic.
-Muszę....muszę Cię przeprosić.
-Nie musisz, wyzdrowiej tylko-uśmiechnęłam się czując napływające do oczu łzy.
-Wyzdrowiej, wyzdrowieje kochanie.

To wystarczyło. Wystarczyło bym mu uwierzyła a siedem miesięcy przysiegała mu miłość pod ołtarzem. Usidliłam wiecznego podrywacza . Harry z casanovy zmienił się w kochającego męża a potem jeszcze ojca naszych dzieci.


Przepraszam za jakiekolwiek błędy jeżeli jakieś są. Mam nadzieję,że wam się spodoba. 

Życzę wam wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku, żeby był lepszy niż 2013! Trzymajcie się skarbeczki :* 

21 komentarzy:

  1. Jeżeli jakieś są? Ile ty masz lat? 5? Jak ty w ogóle dostałaś się na tego bloga, nie umiesz pisać. Pełno błędów, schodzicie na psy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokaż mi te błędy...
      Poza kilkoma interpunkcyjnymi i paroma literówkami nic ciężkiego nie zauważyłam.
      Do autorki: popracuj trochę nad stylem, ale idziesz w dobrym kierunku. :)
      Irene

      Usuń
    2. co ty wygadujesz !!!! imagin jest świetny, " nie umie pisać " ?? ciekawe jak ty byś sobie poradziła ?! jak się nie podoba to nie czytaj proste !

      Usuń
    3. imagin jest na tyle dobry, że kiedy się go czyta to praktycznie w ogóle nie zwraca się na błędy. Po przeczytaniu komentarza musiałam wrócić i spojrzeć gdzie te błędy są. Ale jest ich tylko troche. :) /D

      Usuń
  2. O jejku, to jest piękne :')
    Popłakałam się !
    Strasznie słodki ;)
    Lubię jak piszesz, chociaż w tym rozdziale było parę błędów ;)
    Tak to wszystko jest genialne ! <3

    Tobie też życzę Szczęśliwego Nowego Roku ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejku, jaki piękny imagin <3
    Popłakałam się :'(
    Bardzo lubię jak piszesz, chociaż w tym rozdziale było parę błędów ;)
    Ale pomijając je, wszystko jest genialne ! :*

    Tobie również życzę Szczęśliwego Nowego Roku , spełnienia marzeń i weny żebyś pisała pełno tak świetnych imagin'ow jak ten ! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Weź się od niej od pieprz każdy popełnia błędy w ortografii ważne, że treść była bardzo fajna :) Takie imaginy są najlepsze gdzie mieszkasz z całą 5. Oby tak dalej i nie przejmuj się fejtami i pisz dalej ;) I również Szczęśliwego Nowego Roku :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Weź się od niej odpieprz każdy popełnia błędy ortograficzne!! Nie przejmuj się hejtami ważne, że treść była fajna,imaginy gdzie mieszkasz z chłopakami są najlepsze, pisz tak dalej :D I również Szczęśliwego Nowego Roku :* !!

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej :) Imagin jest świetny :*A i nie przejmuj się tym anonimkiem powyżej - jest zazdrosny ;)

    ~ Agnes :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Idealny, lekki. Uwielbiam jak piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę żałosny jest ten anonim powyżej. Ja nie widzę chyba żadnych błędów. Imagin jest świetny. Kocham twoje imaginy, masz wielki talent, a ludzie są tylko zazdrośni. Aw, lubię takiego Harrego!

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście dużo błędów :/ ale imagin nienajgorszy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "To tylko przyjaciel który odczuwa chęć przelecenia wszystkiego co ma w sobie silikony"
    To mnie rozwaliło ^^ Imagin niesamowity :D

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany! Aż sie wzruszyłam! Kocham tego imagina ! Sczesliwego nowego roku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny imagin, masz talent do pisania :D
    http://midnight-imaginations.blogspot.com/ - zapraszam do przeczytania mojego pierwszego imagina :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny imagin, ale.. czy w nim są jakieś błędy? Moim zdaniem nie, bo żadnych nie zauważyłam :) Tobie też życzę szczęśliwego nowego roku oraz duuużo weny na następne imaginy :D
    ~W.

    OdpowiedzUsuń
  15. 1 czesc to z na dobre i na zle xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, pisząc tego imagina właśnie oglądałam swoje ulubione sceny Wiktorii i Adama ;D

      Usuń
  16. Troszeczkę błędów interpunkcyjnych ale to się zdarza wszystkim a Imagin był Boski...

    Emily :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3