poniedziałek, 23 grudnia 2013

Six Hundred-Seventeen

Mieszkanie wraz z najlepszymi przyjaciółmi. Co może być w tym złego ? Jest wiele plusów mieszkanie w dużym domu z grupą najbliższych sobie ludzi. Jednak na nic to kiedy chce się pobyć samemu, pomyśleć a nawet zrobić coś cholernie głupiego żeby zniknąć z tego świata. Od pół godziny siedziałam oparta o łóżko trzymając w dłoniach cholerny test ciążowy zalewając się łzami. Tak strasznie chciałam zapomnieć o tym cholernym wieczorze. Teraz to istotka rozwijająca się pod moim sercem będzie mi przypominać o minutach kiedy zostałam bestialsko potraktowana. Półtora miesiąca temu, wracając przez ciemny park do domu zostałam napadnięta i brutalnie zgwałcona. Leki przepisane przez specjalistów i wsparcie przyjaciół pomagało w zapomnieniu, aż do teraz. Podniosłam się i na drżących nogach podeszłam do szafki w której trzymałam leki. W pojedyńczych dawkach pomagały się uspokoić, wszystkie razem pomogą mi rozwiązać problem na zawsze. Wysypałam z opakowania tabletki na dłoń. Znów usiadłam przed łóżkiem i wsypałam ponad trzydzieści tabletek do buzi. Nigdy nie lubiłam połykać tabletek a już zupełnie nie w tak dużej ilości jednak zmusiłam się do tego. Oparłam znów głowę o łóżko i próbowałam łapać oddech. Zachowałam się egoistycznie jednak nie mam wyboru. Nie będę w stanie pokochać tego dziecka. Obraz robił się coraz bardziej nie wyraźny a ból rozsadzał moją głowę a serce przyśpieszyło.
-Co się dzieje ?-zza drzwi doszedł do mnie niewyraźny głos któregoś z chłopaków.
-Od paru minut proszę ją żeby otworzyła, zamknęła się jakoś godzinę temu-Perrie, tylko ona ma tak charakterystyczny głos. Moja świadomość odpłynęła całkowicie, powieki zrobiły się coraz cięższe.
-Perrie dzwoń po karetkę!-Harry, mój kochany Harry-kurwa [T.I] coś Ty dziewczyno zrobiła! Perrie pośpiesz się, ona umiera.
Boże spraw tylko żeby Harry nie cierpiał po mojej śmierci, żeby Harry był szczęśliwy.

~*~

Było mi zimno. Niewiarygodnie zimno i chciało mi się pić. Czy po śmierci nie powinno mi być tylko i wyłącznie ciepło. Może ja jednak nie zasłużyłam na jakąkolwiek ulgę po śmierci ? Za życia zostałam zhańbiona i teraz przyjdzie mi za to płacić nawet po śmierci ? Słyszałam czyjś głos choć nie powinnam. Czułam czyjś dotyk choć nie powinnam.
-Kiedy ona się obudzi ? Minął już tydzień!-Harry. To na pewno Harry, jego głos rozpoznam wszędzie. To on znalazł mnie tam w parku. To on zawiózł mnie do szpitala. To on mimo moich protestów przesiadywał ze mną obiecując,że wszystko będzie dobrze. Miało być dobrze a nie jest.
-Proszę być cierpliwym. Połknęła naprawdę silną mieszankę-dojrzalszy głos.
Chwila, jestem w szpitalu ? Jestem aż tak beznadziejna,że nie potrafię się nawet zabić ? Czułam jego oddech na swojej twarzy oraz cichy szloch. O nie! Harry płakał, i to przeze mnie. Najlepszy człowiek pod słońcem cierpiał przez kogoś takiego jak ja.
-Piiić- zdołałam wychrypieć.Moje usta blokowane były jednak przez jakąś plastikową rurkę. Harry jak błyskawica wyleciał na korytarz i wrócił w asyście lekarz. Jeden wyciągnął mi plastik z ust w czasie kiedy drugi świecił mi latarką po oczach. Pielęgniarka zapisywała coś w karcie. Zaczęli coś do siebie mówić, popatrzyli na mnie i wyszli wraz z Harrym na korytarz. Pielęgniarka nadal stała przy łóżku,
-Masz wspaniałego narzeczonego, siedział przy twoim łóżku cały czas.
Nie miałam siły zaprotestować zresztą nie do końca docierało do mnie co mówiła kobieta.
-Pomogę Ci słyszysz [T.I] ? Tylko proszę Cię nie strasz mnie tak więcej-Harry składa pocałunek na mojej dłoni kiedy zostajemy sami w sali-razem damy radę.

~*~

Harry Styles zostanie ojcem.  
Harry Styles, czyżby szykował się do ślubu ?
Harry Styles nie ukrywa już związku! Wraz ze swoją wybranką wyczekują narodzin dziecka.
Nie tego się spodziewałam kiedy dwa miesiące temu powiedziałeś,że w dwoje damy radę. Od teraz każda gazeta pisze o tym,że jestem Twoją narzeczoną, o dziecku i planowanym ślubie o którym pierwsze słyszę. Twoje fanki zarzucają mi,że próbuję naciągnąć Cię na dziecko i ja powoli tak się czuję. Chodzisz podekscytowany jak by to naprawdę było Twoje dziecko! Wybierasz już wózek, łóżeczko i ubranka. Nie wspomnę o foteliku zdobiącym już tylnie siedzenia Twojego auta. Tyle,że ja wcale nie chce tego dziecka. Nie chcę, boję się,że nie będę w stanie pokochać tego maleństwa tak jak na to zasługuje. Teraz leże na kanapie z głową na Twoich nogach a Ty bawisz się moimi włosami nawijając je sobie na palce.
-Myślałaś już nad imieniem ?-cieszę się,że jesteś szczęśliwy tylko nie cieszy mnie powód Twojej radości.
-Nie-odpowiadam krótko zgodnie z prawdą.
-Może to nawet lepiej ? Najważniejsze żeby maleństwo było zdrowe-w sumie to co mówisz jest prawdziwe, Dla każdego rodzica liczy się tylko aby dzieciątko było zdrowe-kocham Cię [T.I].
Dlaczego nie cieszy mnie to wyznanie ? Od tak dawna chciałam usłyszeć tak na poważnienie od Ciebie takie wyznanie ale teraz wiem,że jest to z litości. Z litości nade mną i nad nienarodzonym jeszcze dzieckiem. Uśmiecham się do Ciebie krótko a Ty całujesz mnie w czoło ? Czy potrzebuje do szczęścia czegoś więcej ?

~*~

Zachowujemy się jak typowa para. Chodzimy po centrum handlowym trzymając się za ręce, Nadal gniewam się na Ciebie za numer który odwinąłeś mi wczoraj. Bo jak tak można zaciągnąć mnie siłą do restauracji w której czekali na nas moi i Twoi rodzice ? Nie muszę wspominać jak strasznie ciąży mi pierścionek zdobiący prawą dłoń ? Nie mogłam Ci odmówić, nie mogłam bo Cię kocham. Tak więc spacerujemy między sklepami oglądając wyprawkę dziecięcą. Już trochę się przyzwyczaiłam do tego maleństwa jednak jeszcze odczuwam niepokój. A jak nie dam rady go wychować ? Pokochać ?
-Pobierzmy się szybko-nie wiem dlaczego to powiedziałam.
-Dlaczego ?
-Nie chcę żeby brzuch przykuwał uwagę-czwarty miesiąc więc jeszcze nie długo a będę wyglądać jak ciężarówka.
-Dla mnie i tak zawsze będziesz piękna-Harry całuję moją dłoń-ale jeżeli tak wolisz to czemu nie. Niespodziewanie z moich oczu wypływają łzy. Spowodowane bólem, jednak tym przyjemnym rodzajem bólu.
-Co jest ?-doskakujesz do mnie łapiąc za ramiona-[T.I] coś Cię boli ?
-Kopnęło...dziecko mnie kopnęło-chwytam Twoją dłoń i umiejscawiam ją pod bluzką. Wystarczyło jedno to uderzenie żeby maleństwo zawładnęło połową mojego serca. Druga jego połowa należała do Harrego.

~*~

Siedzimy we własnym mieszkaniu. Od ponad tygodnia jesteśmy już małżeństwem. Skromna uroczystość w gronie rodziny i przyjaciół. Nasz salon oblegany jest przez chłopaków i ich partnerki. Parapetówka w gronie znajomych. 
-Macie już imię ?-Sophie sącząc drinka pyta jak nigdy nic. Oni wszyscy znają prawdę, nie ma sensu jej ukrywać.
-Jakoś się nie zastanwialiśmy-zaśmiał się Harry siadając obok. Prawda. Nie wiemy nawet czy to chłopiec czy dziewczynka. Nawet nic nie kupujemy bo podobno nie wolno.
-Na kiedy masz termin ?-równie ciekawski co dziewczyna jest Liam.
-Na 25 grudnia-zaśmiałam się zdając sobie sprawę,że dzień wcześniej urodziny ma Louis.
-A jak tam Hazza w szkole rodzenia ?-zaśmiał  się marchewkowy potwór za co dostał w ramię od swojej narzeczonej. No tak zapomniałam wspomnieć,że zapisaliśmy się do szkoły rodzenia, praktycznie to Harry nas zapisał. Jak i również na poród rodzinny. Już go sobie wyobrażam wraz ze mną na porodówce.

~*~


I tak zleciały pozostałe pięć miesięcy. Do rozwiązania pozostało jedynie siedem dni a Harry już wariuje. Nie mogę nawet bez jego pomocy poruszać się po mieszkaniu bo może mi się coś stać. Oparta o framugi drzwi dziecięcego pokoiku stoję i wpatruję się w całe wyposażenie. Delikatne różowe ściany z ręcznie malowanymi kwiatkami gdzieniegdzie. Białe łóżeczko z różowym baldachimem, komoda z szufladkami oraz przewijak. I duży biały fotel pod oknem. Pokój stworzony dla małej księżniczki. Wraz z Harrym będziemy mieć córeczkę. Zdrową silną córkę. Przez słodkie obciążenie coraz częściej boli mnie kręgosłup, puchną mi stopy ale dla tego szkroba warto. Nie mogę dopuścić do siebie teraz myśli,że coś by się mogło stać mojemu maleństwu.
-Tu są moje dziewczynki-Harry obejmuję mnie od tyłu, choć z przodu troszkę mnie przybyło.
-Chce żeby mała była już z nami-zaśmiałam się czując usta Harrego na swojej szyi. Nie wiem czy te słowa wypowiedziałam w złą godzinę czy co, bo niemal od razu poczułam ból przeszywający ciało na wskroś. Nie był to ból który towarzyszył mi kiedy mała dawała o sobie znać. Twarz wykrzywił mi grymas a jęknięcie nie umknęło Hazzie.
-Co jest ?-wystraszony zmienił pozycję tak,że teraz stał przy mnie.
-Nie chcę nic mówić ale chyba rodzę-głośno nabrałam powietrza-nie chyba tylko na pewno.
Wciągu piętnastu minut znalazłam się w szpitalu. Wszystko działo się niemal natychmiastowo. Mimo wcześniejszych ustaleń Hareey nie został wpuszczony na porodówkę. Miałam rodzić siłami natury jednak lekarz postanowił przeprowadzić cesarskie cięcie. Nie czułam żadnego bólu, kompletnie nic. Słyszałam tylko głosy lekarzy zgromadzonych na sali a po chwili głośny płacz dziecka. Mojego dziecka.
-Ma pani zdrową córeczkę-pielęgniarka kładzie mi córeczkę na piersi.
-Witaj słoneczko, mamusia tak strasznie Cię kocha.

~*~

Leżałam na szpitalnym łóżku w sali patrząc z czułością na śpiącą córkę w łóżeczku obok. Czułam się tak dobrze, jak nigdy jeszcze w życiu. Drzwi do sali cicho zaskrzypiały i wszedł przez nie Harry z bukietem białych róż i pluszowym małym miśkiem.
-Cześć-uśmiechnęłam się delikatnie. Podszedł do nas i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Następnie podszedł do małej i uśmiechnął się co całkowicie mnie rozczuliło. 
-Katharine tu tatuś-w moich oczach pojawiły się łzy. Łzy szczęścia. Mówił to z taką troską i miłością do niej.
-Katharine ?-zdziwiłam się ocierając policzki.
-Jeżeli nie masz nic przeciwko-usiadł na skraju mojego łóżka chwytając moje dłonie.
-Oczywiście,że nie. Jest śliczne, byłam tylko przekonana,że chcesz Darcy.
-Nie, Katharine Styles- uśmiechnął się całując ma dłoń.
-Przez to wszystko nie zdążę kupić Ci prezentu na święta-zaśmiałam się, przypominając sobie o braku jakichkolwiek podarków dla najbliższych. 
-Nie chcę nic więcej. Wy jesteście moim jedynym i najodpowiedniejszym prezentem.
-Tak bardzo Cię kocham Harry. 
I ja sama nie mogłam wyobrazić sobie lepszych prezentów na święta. Nic więcej mi już nie trzeba. Tylko ta dwójka.


Miało być smutne zakończenie, bo wszystko w moim życiu jest teraz nie tak jak powinno, jednak przełamałam się i napisałam coś szczęśliwszego. Mam nadzieję,że wam się spodoba. 

Chciałabym wam życzyć jeszcze:
 Wesołych oraz Szczęśliwych Świąt w ciepłej, rodzinnej atmosferze. Ciągłego uśmiechu nie tylko w ten jedne wieczór w roku i aby spełniły się wszystkie wasze najskrytsze marzenia a pod choinką znalazły się piękne prezenty.  xx

 

7 komentarzy:

  1. Głowa do góry. db dobrze, zobaczysz! opowiadanie świetne. Wesołych Świąt ;****

    OdpowiedzUsuń
  2. Wesołych Świąt! Samych świetnych pomysłów na imaginy i mnóstwa optymizmu, bo wyczuwam jego niedobór ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mistrzynio , ten imagin jest .. Jest niesamowity . xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Awwwh słodkości :3
    Świetny imagin, uwielbiam takie ,,ciążowe'' :D
    Maniu, Wesołych Świąt, udanego Sylwka i szczęśliwego Nowego Roku! :D <3 i jak to powiedziała moja ciotka: ,,nie przejmuj się światowymi pierdołami! Życie masz jedno, dobrze je wykorzystaj!'' ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne !!!
    WESOŁYCH ŚWIĄT !!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kobieto... imagin jest piękny i cudowny! I nie przejmuj się tym rokiem bo dla mnie był jak na razie najgorszy w życiu na 2014 opije się tak że nie będę nic pamiętać... haha nie martw się... a twoje imaginy są boskie!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładny. Piękny. Jednak mnóstwo błędów, głównie interpunkcyjnych. I kilka merytorycznych. Tj. Pacjenci nie mogą być przytomni z rurką w przełyku. Człowiek jest tak zbudowany, że jak coś mu utyka w przełyku to ma odruch wymiotny i chce ją z siebie wyrzucić. + W cesarskiego cięcia, ale też innych zabiegów zawsze czuje się, może nie ból, ale jakby ktoś Ci w danym miejscu coś robił. O ile nie jest się pod narkozą. Wiem, strasznie się czepiam, ale taka moja natura! :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3