piątek, 31 stycznia 2014

Six Hundred Thirty - Eight



[T.I] szybkim krokiem przemierzała park. Jeszcze kilkanaście metrów, i będzie mogła zaszyć się w swoim pokoju. Była zła na matkę, że w taki dzień kazała jej iść po zakupy. Nie dość, że padał śnieg, którego dziewczyna serdecznie nienawidziła, gdyby to był jakiś normalny dzień, to poszła by bez tylu narzekań. Blondynka serdecznie nienawidziła daty, która widniała tego dnia.

Rok wcześniej była inna. Uwielbiała chodzić z przyjaciółkami po centrum handlowym i przyglądać się wystawom, i dekoracją. Sama nawet w tym dniu przyklejała na ścianie swojego pokoju ogromne serce, wykonane specjalnie na walentynki. Dzisiaj natomiast miała ochotę je spalić. Dla niej było to tylko wspomnienie z przeszłości.

Wspomnienie czegoś czego nie chciała pamiętać.

Bała się. Bała się tego, że kiedyś ktoś znowu ją tak zrani jak On.

- [T.I], idziemy na zakupy ? - do pokoju blondynki weszła jej najlepsza przyjaciółka [I.T.P].

- Nie. Możemy iść w każdy inny dzień, tylko nie dzisiaj. - mruknęła dziewczyna mocniej zakopując się w stercie poduszek.

- Ojjj, przestań. Te wypady stały się już tradycją. - zaśmiała się Amelia.

[I.T.P], proszę Cię. Nie dzisiaj.

- Ale dlaczego ? Przecież wiesz, że walentynki w Wolverhampton bez Ciebie, to nie walentynki. Przejdziemy się po sklepach, kupimy coś ładnego na wieczór, i pójdziemy potańczyć.

- Chyba pić kochanie. - powiedziała blondynka wyciągając głowę z poduszek.

- Stoi ! - pisnęła podekscytowana [I.T.P]. - To ja idę podzwonić za kierowcą, a Ty się ogarnij. - posłała blondynce buziaka w powietrzu, i już jej nie było. [T.I] z niezadowoleniem pokręciła głową, po czym wygrzebała się ze sterty poduszek.

- Zabiję ją kiedyś. - mruknęła pod nosem kierując się w stronę łazienki.

[T.I] od roku próbowała uporać się ze złamanym sercem i za każdym razem, kiedy wydawało jej się, że już jej się udało, wszystko wracało ze zdwojoną siłą, raz po raz łamiąc jej serce na drobne kawałeczki, ale nigdy nie dawała tego po sobie poznać. 

Dziewczyna od zawsze sądziła, że internetowe znajomości są dość przereklamowane, ale po poznaniu osoby, która ją rozumie, zmieniła zdanie. Właściwie teraz, przez tą osobę jest w stanie się uśmiechać. Pomimo, że nigdy jej nie spotkała, pomimo, że wie o niej tak dużo rzeczy, ale jednak, tych najważniejszych nie zna - zaufała. 

[T.I] zamieniła wygodne dresy, na czarne obcisłe spodnie, w których jak twierdzi [I.T.P] wyglądała gorąco, za dużą o kilka rozmiarów koszulkę, zamieniła na biły T-shirt na który założyła czerwoną bluzę, jedyną która nie miała kaptura. Rozczesała długie, lekko falowane włosy i wróciła do pokoju, gdzie [I.T.P] leżała wygodnie na łóżku. 

- Teraz wyglądasz jak człowiek! 

[T.I] pokręciła głową, po czym zaczęła szukać torebki, do której mogłaby włożyć najpotrzebniejsze rzeczy, a jednocześnie z rozbawieniem przeglądała się przyjaciółce, która usiłowała odgadnąć jej hasło do telefonu.  [I.T.P] westchnęła głośno, po czym położyła telefon obok siebie. 

- Masz wiadomość. - oznajmiła wbijając wzrok z sufit. 

Blondynka zaśmiała się cicho, po czym odłożyła torebkę na krzesło i usiadła na łóżku. Pomimo urażonych spojrzeń [I.T.P] odblokowała telefon. 

Od: L :) 
Nigdy nie daj znajomym wyciągnąć się na takie zimno, bo potrzeba im jakiś cholerny prezent - potwierdzone. 

Do: L :) 
Za późno.

Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie, wysyłając wiadomość. Odkąd poznała w internecie chłopaka, który za nic w świecie nie chciał podać jej swojego imienia, uśmiech dużo częściej pojawiał się na jej twarzy.   

Od: L :) 
Spóźniony prezent, czy zakupy? 

Do: L :) 
Zakupy, bo cholerna impreza. 

Od: L :) 
Widzę, że się cieszysz :) 

Do: L :) 
Bardzo. Skaczę ze szczęścia. 

Od: L :) 
Bez sarkazmu proszę. Naszyjnik czy bransoletka?  

Do: L :) 
Pierścionek :)

Od: L :) 
Dzięki x 

[I.T.P] z niedowierzaniem przyglądała się jak jej przyjaciółka uśmiecha się do telefonu i od niechcenia przesuwa sukienki wiszące na wieszakach. Od dawna wydawało jej się, że [T.I] czuje coś więcej do osoby, której teoretycznie nie zna. Z jednej strony martwiła się o przyjaciółkę, a z drugiej chciała, żeby w końcu była szczęśliwa. [T.I] natomiast, cierpliwie zaprzeczała sama sobie, że nic nie czuje, do internetowego znajomego. 

- A ta? - blondynka oderwała wzrok od telefonu, po czym skierowała go na przyjaciółkę. 

~*~

Krótka, czarna, wykończona koronką sukienka idealnie podkreślała figurę [T.I]. Długie blond włosy, poskręcane w loczki za pomocą lokówki dodawały dziewczynie uroku, a delikatnie pomalowane oczy wydawały się ogromne.

- Panie i panowie, dziś w tym niezapomnianym klubie, w walentynki pojawiła się sama [T.I] [T.N]!- krzyknął Marcus widząc roześmianą blondynkę, podążającą wraz z [I.T.P] w stronę stolika.

- Ojj, nie przesadzaj. To zwykła impreza. - mruknęła [T.I] witając się z wszystkimi. - Ma ktoś może taki ciekawy numerek jak 143 ? - zapytała siadając przy stoliku.

Numerki na walentynkowej imprezie były zrobione dla osób, które nie miały pary na ten wyjątkowy dzień. Wiele osób wychodziło z tej imprezy mając kogoś u boku, a z czasem  zakochiwali się w sobie. Z [T.I] było podobnie. Jeden głupi numerek zmienił jej życie. 

- Kochanie wiem, że chciałabyś, żebym to był ja, ale to raczej nie możliwe. - Marcus mrugnął do dziewczyny, a ta westchnęła teatralnie. 

- Wielka szkoda. 

~ jakiś czas później. ~

Obserwował ją. Cały czas jej się bacznie przyglądał. Czarna sukienka idealnie podkreślała jej figurę. Tego samego koloru buty, optycznie wydłużały jej nogi, ale pomimo tego, i tak była od niego sporo niższa. Jej uśmiech wydawał mu się uroczy, ale niczym nie przypominał tego, który widział na jedynym zdjęciu, które wysłała mu przypadkowo.  Chłopak przecisnął się przez ostatni krąg ludzi, i powoli szedł w stronę blondynki.  Z każdym krokiem wydawało mu się, że serce za chwilę wyskoczy mu z piersi. 

- Cześć. - powiedział stając za nią. Odwróciła się szybko. 

- Cześć. - uśmiechnęła się szeroko, ale to nie był ten uśmiech, na który liczył.

- Liam. - wyciągnął rękę w stronę dziewczyny.

- [T.I]

Jej uścisk wydawał mu się strasznie delikatny. Słodki uśmiech na jej twarzy, nie dosięgał oczu, a kiedy do baru podszedł wyskoki chłopak - zniknął. Liam domyślał się kto to jest. Miał wielką ochotę przyłożyć chłopakowi za wszystko co zrobił [T.I].

- A teraz czas na numerki!

Muzyka ucichła. Wszyscy wpatrywali się w prowizoryczną scenę, na którą wchodziły pojedyncze osoby i po dostaniu małego serduszka schodziły razem. Liam przyglądał się blondynce, która nerwowo zagryzała wargę.

- Numer 143!

[T.I] ruszyła w stronę czegoś co można było nazwać sceną lekko zdenerwowana, ale kiedy zobaczyła chłopaka, który szedł za nią wszystko z niej spadło. Była zadowolona, że to nie będzie on. Po odebraniu serduszek, miała ochotę wrócić do stolika, który zajmowała z przyjaciółmi, ale uniemożliwiły jej to ręce oplatające ją w tali. Chwilę później przed nią pojawił się telefon, z wiadomościami jej i jej internetowego znajomego.

- To jak, będziesz moją walentynką [T.I]?

Blondynka odwróciła się i pierwsze co zobaczyła to czekoladowe tęczówki chłopaka wpatrujące się w nią. Przeszył ją delikatny dreszcz, a w brzuchu pojawiło się stado motyli. Czy to możliwe, żeby zauroczyła się w kimś tak szybko?

- Mogę być. - uśmiechnęła się. I pierwszy raz od jakiegoś czasu, był to szczery uśmiech.

____

cześć dziewczętaa ;)
mam nadzieję, że się wam spodoba.
nie miałam pomysłu na tego imagina, więc przerobiłam coś, co napisałam kiedyś :)
miłej nocki wam, życzę :)
(Harry jest nastolatkiem, Harry jest nastolatkiem, Harry jest nastolatkiem do cholery!)


1 komentarz:

  1. przecz z walentynkami!
    A co do imagina to nie jest najlepszej jakosci, ale mi sie podoba :)

    zapraszam na bloga fearissoclose.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3