środa, 29 stycznia 2014

Six Hundred Thirty-Five

 Pisane przy tym

-Kochanie kiedy wrócisz do domu ?-płaczliwy głos mamy w słuchawce rozbrzmiał w mojej głowie niczym echo.
-Nie wiem mamo.
-Liam tak strasznie za Tobą tęskni, mała też zaczyna odczuwać Twoją nieobecność.
-Mamo...muszę kończyć. Kocham Cię, powiedz Liamowi,że wrócę....kiedyś-rozłączyłam się nim rodzicielka zdążyła coś powiedzieć. Z moich oczu popłynął strumień łez. Stałam i patrzyłam na malowniczy krajobraz za szybą. Góry, moje kochane góry.
-Stało się coś kochanie ?-Gregor objął mnie w pasie i położył głowę na moim ramieniu. Gregor..mój, właśnie kto, kochanek ? To odpowiednie określenie.
-Mama dzwoniła...Greg ja nie wiem czy dam rade to dalej ciągnąć.
-Co chcesz przez to powiedzieć ?-uścisk Gregora na mojej tali wzmocnił się.
-Ty zostawiłeś w Austrii żonę i synka a ja w Londynie męża i córkę. Nie mogę tak dalej.
Obróciłam się tak,że stałam do niego przodem.
-Chcesz wrócić do Liama ?-spojrzał na mnie wzrokiem pełnym bólu.
-Kocham Go-odpowiedziałam krótko wtulając się w Jego klatkę piersiową-ale Ty też jesteś dla mnie ważny.
-Jeżeli kogoś kochasz daj mu odejść-wyszeptał w moje włosy-Nigdy Cię nie zapomnę [T.I]. Zawsze będziesz dla mnie najważniejsza i zawsze będę na Ciebie czekał.-pocałował mnie w czoło i pozwolił ostatni raz rozkoszować się Jego bliskością.

Siedziałam w samolocie z zamkniętymi oczami. Wypływały z nich litry łez. Nie chciałam zostawiać Gregora, chciałam już zawsze być przy nim ale moje serce tęskniło również za mężem i córeczką którą zostawiłam trzy miesiące temu. Trzy miesiące spędziłam z osobą która kiedyś tyle dla mnie znaczyła i dalej znaczy. Za dwie godziny znów będę w Londynie. Znów będę wieść szczęśliwe na pozór życie ze swoją rodziną a Gregor ze swoją. Liam nie wie,że wracam. Myśli,że ciężko pracuję by spełnić się zawodowo ślepo wierząc w każde moje kłamstwo. Jednak wiem,że myślami będę cały czas w Zakopanem. Wraz z Gregorem.

Lot nie był ciężki. Zmęczona poprzednią nocą cały przespałam. Teraz taksówką jechałam do Swojego domu. Pamiętam dzień kiedy wraz z Liamem kupiliśmy to cudo parę tygodni po ślubie. Małżeństwem jesteśmy tylko dwa lata, tylko albo aż. Płacę taksówkarzowi i zabierając od niego walizki kieruję się w stronę domu. Z kieszeni płaszcza wyciągam komplet kluczy i wchodzę wreszcie do domowego azylu. Z salonu dochodzi jeden męski głos i wesołe gaworzenie dziecka. Mojego dziecka. Weszłam w głąb mieszkania. Liam siedział na dywanie i bawił się z siedzącą już samodzielnie Lily. Oparłam się o framuge drzwi i uśmiechnęłam się na ten widok. Tak bardzo mi ich brakowało. Nie wiem ile tam stałam i przyglądałem się tej dwójce. Zdradziła mnie mama wychodząca z kuchni z butleką małej która upadła jej na ziemię.
-[T.I[0tyle wystarczyło by Liam odwrócił w moją stronę głowę. Nic się nie zmienił. Nadal wyglądał tak jak go zapamiętałam. Zerwał się na równe nogi i podbiegł w moją stronę biorac na ręce.
-Tak bardzo za Tobą tęskniłem [T.I] tak cholernie tęskniłem-schował głowę w zagłębienie mojego obojczyka.
-Ja za Tobą też-wyszeptałam przez łzy mając przed oczami twarz Grogora.

Obudziło mnie szarpanie za włosy. Na łóżku kręciła się już Lily która bawiła się moim włosami. Liam leżał na boku i uważnie mi się przyglądał.
-Zmieniłaś się-rzucił kiedy zobaczył,że nie śpię.
-Po prostu dawno mnie nie widziałeś-wymusiłam uśmiech choć do oczu cisnęły mi się łzy.
-Cieszę się,że wróciłaś już-nachylił się by złożyć krótki pocałunek na moim policzku
-Liam musisz coś wiedzieć....ja-zawahałam się. Był szczęśliwy, cieszył się z mojego powrotu a ja nie mogłam tego tak od razu zepsuć.
-Tak ?
-Ja...tez Cię kocham-odparłam i przytuliła do siebie wierzgająca nóżkami córkę.

Siedziałam z małą w parku. Lily spała w wózku a ja łapałam pierwsze promienie słońca. Od miesiąca jestem w Londynie i próbują odbudować swoje małżeństwo z Liamem. Payne jest w tym momencie w wytwórni. W końcu ktoś nią zarządzać musi ? Próbowałam skupić się na trzymanej w dłoni książce jednak myśli zaprzątała mi ostatnia wiadomość od Gregora,że tęskni i że kocha,
-Zasłania mi pan słońce-zwróciłam się do kogoś kto bezczelnie zasłonił mi słoneczko-Gregor-pisnęłam kiedy rozpoznałam Jego twarz.
-Nie mogłem wytrzymać. Musiałem Cię zobaczyć.-rzuciłam się mu na szyję i mocno wpiłam w wargi. Gdyby wiedziała tylko jakie to będzie mieć konsekwencje.

-Zdradzałaś mnie-krzyk Liam niósł się pod salonie. Na stole spoczywała gazeta z ogromnym nagłówkiem Żona Liama Payne przyłapana z kochankiem oraz moje zdjęcie z Austriakiem.
-Tak-odpowiedziałam starając się nie rozpłakać. Nigdy nie widziałam Liama w takim stanie. Nigdy nie tracił przy mnie kontroli.
-Myślisz głupia,że on Cię kocha ?-podszedł do mnie i złapał za nadgarstki-że zostawi dla Ciebie żonę ?
-Już to zrobił.
-Ja Cię kocham! Ty jesteś moja!-krzyknął mocniej zaciskając dłonie na moich nadgarstkach.
-Kochasz ?-próbowałam się wyszarpać jednak na marne-Ty mnie ? Te słowa w Twoich ustach nic nie znaczą Liam! Umiesz tylko to powtarzać w kółko a ani razu okazać!
-Nigdy nie pozwolę Ci do niego odejść! Nigdy.-wyszczał przez zaciśnięte zęby.  I nim zdążyłam zareagować Jego silna dłoń zostawił czerwony ślad na moim policzku.

Pakowałam szybko swoje ciuchy do walizki. Przez łzy niewiele widziałam. Gregor czekał na mnie w samochodzie pod domem. Czara goryczy przelała się w momencie kiedy Liam znów mnie uderzył. Kiedyś obiecał,że więcej tego nie zrobi. Pakowałam ciuchy swoje i Lily. Jak odejdę ty tylko i wyłącznie z nią.
-Przeprasza....przepraszam Cię [T.I]-Liam chodził za mną-wiesz,że Cię kocham! Kocham Cię najmocniej na świecie. Ja nie chciałem. Przysięgam to był ostatni raz.
-Nie. Nie Liam. Nie kocham Cię już-nie skłamałam, ważniejszy niż on był dla mnie Greg-ja...ja kocham Jego. Przykro mi.
-Proszę Cię nie odchodź.
-Nie utrudniaj mi tego bardziej Li-zdrobniłam jego imię i przejechałam dłonią po opuchniętym policzku- skontaktuje się z Tobą mój prawnik. Nie będę Ci utrudniać kontaktu z Lil. Zawsze będziesz jej oczy.
-[T.I] błagam.
Chwyciłam dwie walizki i wyszłam przed dom. Gregor od razu odebrał ode mnie bagaż i spakował do bagażnika. Lily nieświadoma niczego spała już w samochodzie. Liam stał w drzwiach i ze spokojem przyglądał się wszystkiemu. Wsiadłam do samochodu, by odbyć podróż do miejsca gdzie będę szczęśliwa z człowiekiem którego kocham. Z mężczyzną którego naprawdę kocham i którym nie jest Liam Payne.

Jest taki inny. Nie chciałam zrobić z Liama tego złego...jednak jak ma się czuć zdradzony mąż ? Jakikolwiek zdradzany człowiek ? Jest Gregor i jest też Austriakiem tylko dlatego że uwielbiam jednego takiego człowieka którego może ktoś kojarzy ? Mimo całego tego braku szału w imaginie, braku jakiekolwiek sensu wam się to choć troszkę spodoba. 

9 komentarzy:

  1. Wow *-* Nigdy takiego nie czytalam , i wiem ze juz bede powracala do tego imagina . I wgl. ciesze sie ze blog powrocil do zycia <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakopane - moja okolica :D
    Faaajny ten imagin :33

    OdpowiedzUsuń
  3. Schlierenzauer hahah <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha inaczej być nie może. Musiałam go tu jakoś wplątać <3

      Usuń
    2. Dobrze zrobilas : D imagin jest swietny <3

      Usuń
    3. Dziękuje bardzo <3 Cieszę się,że się podoba. Może kiedyś pojawi się coś podobnego :)

      Usuń
    4. Nie ma za co <3 Byloby swietnie moze kolejny skoczek : D

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3