wtorek, 28 stycznia 2014

Six Hundred Thirty-Four

Obudziłem się w wyśmienitym humorze choć tak naprawdę powinien on być podły. Moje i tak jeszcze zaspane oczy odnalazły ozdobną kopertę która skrywała prze drogi kawałek papieru. Zaproszenie na ślub. Zaproszenie na ślub mojej byłej dziewczyny, która zostawiła mnie niespełnianie rok i dwa miesiące temu. Ona tak szybko się pocieszyła i układała swoje życie a ja nadal byłem sam jak palce. No w pokoju obok spała moja przyjaciółka od zawsze. Ale przecież mojej kochanej i słodkiej [T.I] nie przelecę ? Już raz jej to zaproponowałem, to dostałem w twarz a na drugi dzień bilet lotniczy. Ale dziś musiałem być grzeczny jeżeli chciałem by nadal towarzyszyła mi na dzisiejszym weselu. Ja nie pójdę ? Ja sam Louis Tomlinson podejdę i szczerze będę życzył Eleanor szczęścia którego nie zaznała u mego boku. Przepraszam, nie sam bo u mego boku będzie prześliczna blondynka o bardzo ładnym imieniu. W samych spodniach dresowych zszedłem do kuchni z nadzieją,że [T.I] przygotowała mi już jakieś dobre śniadanie jak to miała w zwyczaju zanim pędziła na zajęcia. Nie myliłem się, na stole czekały już grzaneczki, krem czekoladowy oraz trzy smaki dżemu. W dzbanku było gorące kakao oraz karton soku pomarańczowego.
-Kocham Cię-szepnąłem kiedy dziewczyna w piżamie weszła do kuchni. Mruknęła coś niezrozumiałego i uciekła do swojego pokoju. Czyżby zespół napięcia miesiączkowego ? Odkładając pyszne śniadanie na później i pobiegłem do sypialni za nią. Stała tyłem do mnie. Patrzyła przez okno na ogród za domem.
-Co jest kwiatuszku ?-podszedłem do niej i objąłem w pasie. Zawsze miałem w zwyczaju tak robić, wiedziałem,że takie gesty chyba jej nie przeszkadzają. Gorzej okazywaliśmy sobie sympatię już nie raz.
-Nie mogę Loui....nie pójdę tam z Tobą-szepnęła niemal nie słyszalnie.
-Możesz i pójdziesz, ej co jest-odwróciłem ją w swoją stronę. W jej oczach lśniły łzy.
-Nie rozumiesz ? To przeze mnie El Cię zostawiła a teraz mam iść z Tobą na jej ślub.
-To,że nie mogła się pogodzić,że zawsze będziesz dla mnie ważna nie znaczy się,że to wszystko Twoja wina. Wiedziała dobrze,że wybiorę Ciebie, nie musiała kazać mi wybierać. Pójdziesz i będziemy się bardzo dobrze bawić.-pocałowałem ją w czoło mając nadzieję,że rozwiałem wszystkie jej wątpliwości.

-Louis nie będę znosić więcej Twoich wypadów z [T.I]!-kolejny wrzask Eleanor rozbrzmiał w domu-dobrze wiesz jak ona na mnie działa.
-Dobrze wiesz jak ważna ona jest dla mnie! Znam ją trochę dłużej i lepiej niż Ciebie!
-Tak ? To może ona powinna być Twoją dziewczyną co ?
-A wiesz,że parę razy nad tym myślałem ?-zakkpiłem
-Wybieraj Louis, ja albo ona.
-Dobrze wiesz jaka jest odpowiedź El. Przykro mi.

 Siedzieliśmy we dwójkę w przystrojonej świątyni. Obok mnie siedziała reszta chłopaków z zespołu którzy również dostali zaproszenie na tą imprezę. Mimo tego,że każdy z nich był z osoba towarzysząca to przez parę sekund każdy z nich pożerał blondynkę wzorkiem. Musze przyznać wyglądała idealnie i serce na jej widok zabiło mi parę razy szybciej a spodnie mogły wydawać się w pewnym miejscu za ciasne. Ceremonia zaślubin przebiegła bardzo szybko i sprawnie. Nawet serce mnie nie zakuło kiedy Eleanor wymawiała słowa przysięgi a wniosek jest na to jeden, nigdy tak naprawdę jej nie kochałem. Pod kościołem już ustawiona była kolejka by wręczyć Młodej Parze prezenty więc wraz z [T.I] zajęliśmy miejsce i czekaliśmy na swoją kolej.
-Louis-pierwsza odezwała się Eleanor-cieszę się,że przyszedłeś. Moja partnerka gratulowała w tym momencie szczęśliwemu wybrankowi brunetki.
-Chciałem Ci życzyć wszystkiego dobrego na nowej drodze życia Els i dużo szczęścia.
-Dziękuję, bardzo ładnie razem wyglądacie z [T.I]-uśmiechnęła się-udanej zabawy.

[T.I] siedziała przy stoliku i wpatrywała się w bliżej nieokreśloną jeszcze przez mnie przestrzeń.  Koło niej siedziało co prawda dwóch nieznanych mi kawalerów ale na razie spokojnie stałam i przyglądałem się sytuacji. Blondynka nie była nimi zainteresowana a cała ta impreza najwyraźniej ją nudziła. Odstawiłem pusty kieliszek i skierowałem się w stronę stolika by wybawić ją z nudy.
-Mogę prosić do tańca ?-z głośników leciała co prawda szybka melodia ale dla chcącego nic trudnego. Z uśmiechem podała mi dłoń i minęła dwój jak się okazało Włochów. Wybranek Eleanor był pół Włochem. Wirowałem po parkiecie z [T.I] która cały czas się śmiała. W okół nas kręcił się cały czas facet z kamerą, oj będzie co wspominać na stare lata.
-Wiesz Louis ? Cieszę się,że mam przy sobie kogoś takiego-szepnęła w pewnym momencie a moją twarz przyozdobił uśmiech.

-Wszystkie panny proszone na środek sali-widziałem jak Harry pchnął [T.I] i Sophie na środek. Eleanor stała na samym środeczku kółeczka trzymając w dłoni skrawek materiału-welon. Kręciła się wraz z materiałem w rytm muzyki by jakaś panna złapała go i szykowała się na szybkie zamążpójście. Biały materiał szybko znalazł nową właścicielkę, wpadł prosto w rozłożone ręce zdezorientowanej [T.I]. Na sali rozgrzmiały brawa i gwizdy podpitych kawalerów gotowych dołączyć do mojej [T.I]. O nie, ja tak szybko się nie dam i ta mucha wpadnie prosto do mnie! Będę walczył o nią do ostatniej kropli krwi. Tak jak sobie obiecałem tak też zrobiłem, wywalczyłem to waleczną pięścią by dołączyć do roześmianej dziewczyny. Co ten alkohol potrafi zrobić z kobietą.
-No panie Młody, na kolana i prosić o tak cudowną rękę-w tle słychać było śmiech Eleanor. Tak jak miałem polecone tak też zrobiłem. Uklęlknąłem na kolano przed [T.I] i zacząłem swój monolog, o dziwo płynący prosto z serca, na poważnie a nie dla zabawy.
-Wiesz znamy się już pół życia i dalszego nie wyobrażam sobie bez Twojej nieobecności. Jesteś dla mnie najważniejszą kobietą w życiu i chce żeby tak pozostało. Kocham Cię [T.I]. Wyjdziesz za mnie ?-spytałem.
-Tak-odpowiedziała tak cichutko,że ledwo usłyszałem. Objąłem ją w tali i obróciłem dookoła siebie. Z głośników poleciała jakaś rozmantyczna melodia a tańczyła tylko nasza dwójka.
-Ja naprawdę Cię kocham [T.I] wszystko to co powiedziałem było prawda-szepnąłem jej na ucho, całując dłoń.
-Ja Ciebie też kocham Louis.-odpowiedziała a mi nie potrzebne było już nic więcej do szczęścia.

 Boże jest tak banalny, głupi i słaby,że sama nie mogę na to patrzeć. Osiem razy zmieniałam fabułę innej lepszej nie wymyślę. Pisana przy włoskich piosenkach dlatego jest Włoch. Przepraszam za każdy błąd jaki jest i za każdą niewyłapaną literówkę ale żyję już Studniówką. Także do przeczytania wtedy kiedy będę mieć ferie czyli już od soboty <3

5 komentarzy:

  1. Jest asdfghjkllkjjhgfdsa! *-* Na prawdę, wspaniały! Inie gadaj mi tu głupot! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie banalne są czasami najlepsze :) Cudowny <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3