niedziela, 26 stycznia 2014

Six Hundred Twenty-Eight

I doczekałyście się imagina po przerwie. Eliza w końcu coś dodaje, aahaha. Hmmm. jeśli ktoś go czytał to przepraszam, ale był on o Ryeowooku z SJ, którego pisałam na telefonie i wysyłałam znajomym, więc jeśli komuś jest znajomy, to już wiecie dlaczego xd

-Najgorsze jest to w tym, ze [T.I.] nie chce mieć dzieci. A jak nawiązuję do tego tematu i chce się dowiedzieć dlaczego zawsze mnie zbywa-westchnąłem, żaląc się Liamowi. Co jak co, ale zawsze mnie rozumiał i wiedział co mnie dręczy, wiec nie dziwie się, że wyłapał i to. A że przed nim nie chce mieć tajemnic, wygadałem się. Zrobiło mi się trochę lżej.
-Hmm. Poczekaj jakiś czas. Sadzę, że nie jest gotowa żeby mieć dzieci. Zayn, może i wyszła za ciebie w wieku 18 lat z miłości, ale jesteście praktycznie nowożeńcami. Może po prostu się boi mieć na razie dzieci. Daj jej czas, na pewno zmieni zdanie. A teraz przepraszam, ale muszę uciekać, zająć się swoim chrześniakiem-uśmiechnął się, przytulił mnie po czym wyskoczył jak torpeda z kawiarni. Powoli dopiłem swoja kawę, zapłaciłem i wyszedłem, kierując się w stronę domu. Po drodze nie spieszyłem się, mimo ze było dosyć późno. Co jakiś czas widywałem szczęśliwe rodziny z małymi dziećmi. I tymi większymi jak i malutkimi, jeszcze w wózkach. Przyspieszyłem kroku gdy zaczął kropić deszcz. Po kilku minutach bylem w domu. Zdjąłem buty i przeszedłem przez salon, dając [T.I] buziaka w policzek i szepcząc jej, ze idę do góry. Nie chciałem jej przeszkadzać, zwłaszcza ze rozmawiała z mama przez telefon. Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i wróciła do rozmowy z rodzicielka. Powoli poczłapałem do łazienki, wykąpałem się i położyłem na łóżku, a zaraz później przyszła moja żona. Delikatnie przesunąłem się na bok łózka, przekręcając przodem do niej. Dziewczyna wtuliła się we mnie, a po chwili oderwała patrząc mi w oczy. Pogładziła dłonią mój policzek, po czym delikatnie pocałowała.
-Zaynie.. Odpowiedz mi szczerze na pytanie.. I nie patrz tutaj na moja wole-westchnęła cały czas patrząc mi w oczy. Kiwnąłem potakująco głową.
-Nadal chcesz mieć dzieci?-Powiedziała trochę ciszej, wyczułem w jej glosie niepewność.
-Skarbie... Oczywiście że chce, ale nie chcę ciebie do niczego zmuszać-odpowiedziałem zgodnie z prawda. Nie mogłem jej do niczego zmusić, Liam miał z reszta racje. -Dlaczego w ogóle zaczynasz ten temat?-Również mnie ciekawiło, może jednak...  Może zmieniła zdanie.
-Bo... Noo.. Ja sobie to przemyślałam. Ja chce mieć dzieci, ale boje się... Boje ze nie będę dobra matka.. A nie chce skrzywdzić dziecka, bo to ono by najbardziej ucierpiało nad tym, a nie ja czy ty... Poza tym... Chce żebyś był szczęśliwy i chce ci dać dziecko, bo wiem ze o tym marzysz. Widzę w twoich oczach za każdym razem zazdrość i smutek jak mijamy pary z dziećmi, nie chce tego widzieć, chce żebyś był szczęśliwy-powiedziała z prędkością światła, a mnie zatkało. Spojrzałem jej w oczy i delikatnie pocałowałem.
-Nigdy nie byłabyś złą matka. Spójrz na to, jak opiekujesz się chrześniakiem Liama, podczas gdy go nie ma, a [I.T.B.F.F] nie ma z kim go zostawić. Traktujesz go wtedy najlepiej jak potrafisz. Poza tym, skąd przyszło ci do głowy ze mogłabyś nie dać sobie rady? Nie będziesz sama, bo ja cie będę wspierać-uśmiechnąłem się i zacząłem ja całować. Czułem jak do mojego serca przypływa radość, ze w końcu osiągnąłem to o czym marzyłem[...].

Dwa miesiące później:
Dwa tygodnie w trasie szybko minęły. Właśnie jechałem do domu, bylem strasznie podekscytowany i nie mogłem się doczekać, kiedy przytulę się do [TI]. Wchodząc do mieszkania, po cichu i chcąc zrobić jej niespodziankę, usłyszałem cichy szloch. Balem się, ze coś się stało, wiec od razu skierowałem się do góry. Dziewczyna siedziała na łóżku i płakała. Tyle ze nie był to płacz... Nie taki normalny bardziej radosny. Nie wiem jak mogłem to określić. Podszedłem do niej i położyłem jej na ramieniu rękę, przez co podskoczyła ze strachu, ale gdy tylko spojrzała w moja stronę od razu się uśmiechnęła i rzuciła mi na szyje, płacząc ze zdwojona siła. Mocno ja objąłem, o nic nie pytałem, wiedziałem ze jak będzie chciała mi o tym powiedzieć to zrobi to.
-Tak bardzo tęskniłam-szepnęła i oderwała się ode mnie, patrząc mi w oczy. Po jej łzach nie było widać ani śladu. Uśmiechnąłem się.
-Ja także, skarbie. Dlaczego płakałaś?-Ciekawość przezwyciężyła.. Za bardzo nurtowało mnie to pytanie.
-Zayn... Będziesz tatą-szepnęła cicho i uśmiechnęła się pod nosem.
-Co?! Naprawdę?!-Kiwnęła potakująco głową.
-Jestem w 7 tygodniu ciąży, miałam dzisiaj pierwsza wizytę u lekarza-szepnęła z uśmiechem. Spojrzała mi w oczy w których malowało się szczęście. Czułem się taki szczęśliwy. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, nie wiedziałem teraz zupełnie nic.
-Jak długo o tym wiesz?-Przyciągnąłem ja do siebie, całując w czoło.
-Od tygodnia... Ale nie chciałam ci mówić, bo nie wiedziałam czy aby na pewno się udało-delikatnie się uśmiechnęła,  a ja pociągnąłem ja w stronę łóżka, na którym się położyliśmy i rozmawialiśmy. W końcu poczułem się naprawdę szczęśliwy. Teraz już nic więcej nie było mi potrzebne do szczęścia.




Błędy.... imiona Koreańczyków. Nie no spoko.... trochę poprawiania było, ale to tylko i wyłącznie że pisałam go na telefonie... wyszłam już z wprawy pisania imaginów. Nieogarnięty imagin... Hmm, ale come back jest, a to najważniejsze co nie? :D matko... pół godziny to poprawiałam, wyobrażacie sobie ile tu było błędów? nie cierpię pisać na telefonie, bo nie mam tam polskich znaków -.-

Przy okazji zapraszam na mojego bloga, o moim życiu. Będzie mi miło jeśli zostaniecie stałymi czytelnikami, obserwatorami bloga <3 www.eliza-zdybel.blogspot.com
każdy powinien znaleźć coś na blogu dla siebie. Wątek muzyki, coś o kosmetykach, zdjęcia (choć nie dużo ;)), videoblog a może chcecie zobaczyć coś jeszcze na blogu? zostawcie komentarze :D

2 komentarze:

  1. Cudowny :) Prosty i naprawdę lekki do czytania. Idealny C:

    OdpowiedzUsuń
  2. zaje... zarąbisty *-*
    więcej ! :3
    ja chce więcej ! :3.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3