niedziela, 26 stycznia 2014

Six Hundred Twenty-Nine

Po przeczytaniu imagina, proszę o zapoznanie się z treścią informacji na dole!!!

Muzyczka :)

- Bez względu na wszystko, uważam, że ten cały Zayn nie jest odpowiednim chłopakiem dla Ciebie. - upierał się mój ojciec przeglądając gazetę
- Akurat Twoje zdanie w tej sprawie ma dla mnie najmniejsze znaczenie. - odpyskowałam zdenerwowana
- Nie tym tonem młoda damo! - uniósł się
- Już nie taka młoda! Mam od roku 18 lat, zapomniałeś? - zirytowałam się
- I tak powinnaś odnosić się do nas z szacunkiem. - wtrąciła matka
- Wy jakoś nie macie szacunku ani do mnie, ani do Zayna. - broniłam siebie i jego
- Bo doskonale wiemy jaki będzie finał waszej znajomości. - upierał się ojciec
- Wy niczego nie wiecie! Nie wiecie jaki on jest! Wy go nie znacie, a oceniacie. Dajcie mu szansę, to dla niego, dla mnie, dla nas, bardzo ważne! - krzyczałam na cały dom
- Gdybyśmy nie chcieli dać mu szansy, pewnie nie zgodzilibyśmy się na wspólną kolację, nie uważasz? - mówił tato
- I tak go nienawidzicie, bo zabrał wam jedyną córkę, więc chociaż przy nim zachowujcie się normalnie. Spróbujcie zaakceptować i przywyknąć do naszej miłości.
- Jak sobie życzysz. - odpowiedział ironicznie ojciec
Nie miałam zamiaru dłużej się z nim sprzeczać, dlatego ruszyłam do swojego pokoju, aby przygotować się na przyjcie ukochanego. Minęło niespełna 20 minut, a punktualnie o 19:00 po mieszkaniu rozniósł się dźwięk pukania do drzwi. Rodzice zaczekali aż zejdę na dół, po czym we troje poszliśmy przywitać Malika.
- Zayn, poznaj moich rodziców. - uśmiechnęłam się, ściskając jego dłoń, aby chociaż trochę dodać mu otuchy
- Dobry wieczór państwu. - podszedł bliżej małżeństwa, a ja przyglądałam się jego poczynaniom. Trzymany wcześniej bukiet czerwonych róż wręczył matce, zaś papierową torebkę ojcu. - To podobno najlepsze wino w całych Włoszech.
- Zapraszam do stołu, bo jedzenie wystygnie. - pospieszała moja mama
Usiedliśmy po przeciwnych stronach stołu, mama z tatą po jednej, a ja z Zaynem po drugiej. Zdarzały nam się ukradkowe spojrzenia, a także trzymanie pod stołem za ręce, jednak widziałam wzrok taty, który kazał przestać. Ja natomiast nie miałam takiego zamiaru. Wreszcie zrezygnowany ojciec odwrócił wzrok, dając mi przy tym poczucie przewagi.
- To była najsmaczniejsza pieczeń, jaką miałem okazję jeść. - zwrócił się do mojej mamy po zjedzonym posiłku.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się.
- Napijesz się ze mną wina? - wtrącił mój ojciec. - Pamiętaj, że głowie rodziny się nie odmawia.
- W takim razie z wielką chęcią. - odpowiedział kulturalnie.
- Jeśli mogę zapytać, czym zajmujesz się na co dzień? - spojrzał na Zayna wymownie tato. - Jak mniemam chciałbyś ożenić się z naszą córką kiedyś, założyć z nią rodzinę, zatem w jaki sposób będziesz utrzymywać swoich bliskich?
- Cóż... - zamyślił się Mulat. - Dzięki mojej pracy nie będziemy cierpieć głodu, dam radę utrzymać wieloosobową rodzinę ponieważ jestem dyrektorem w londyńskiej wytwórni muzycznej. Niech się państwo nie martwią, moja miesięczna pensja z pewnością pozwoli na godne życie.
- Jesteś muzykiem? - zakpił ojciec.
W oczach taty dostrzegłam nutę kpiny. Jak on mógł? Zaś oczy Zayna zaczęły palić się złością, zdenerwowaniem, zakłopotaniem i niepewnością. Odkąd pamiętam nigdy nie miałam prawa głosu w wyborze kandydata na męża. To tata zawsze podsuwał mi pod nos potencjalnych chłopaków, którzy jego zdaniem nadawali się.
- Jeszcze do niedawna śpiewałem w zespole, teraz jednak wolę zająć się czymś o wiele spokojniejszym. Myślę, że pomaganie młodym, zdolnym ludziom jest tym, czym chciałbym się zajmować do końca życia.
- Rozumiem. - odparł ze skwaszoną miną mój rodzic.
- Oj tato... Zayn to dobry chłopak. Jeszcze będziesz miał okazję się o tym przekonać. - podeszłam do krzesła na którym siedział mój ukochany i oplotłam jego szyję rękoma.
- Skarbeczku, jesteś moim jedynym dzieckiem. To takie dziwne, że chcę dla Ciebie jak najlepiej? - zapytał retorycznie. - Nie sądzę, aby Twój obecny chłopak był dla Ciebie odpowiedni. Sama pomyśl, czy z pensji muzyka będziecie w stanie się utrzymać?
- Kochanie, daj spokój. Zayn nie jest byle kim, to sam dyrektor. Są jeszcze młodzi, ułożą sobie życie. Przed nimi długa wspólna przyszłość. - włączyła się w dyskusję matka.
- Skoro o przyszłości mowa... - dołączył się Zayn. - Muszą państwo wiedzieć, że kocham (t.i.) nad życie. Nic i nikt tego nie zmieni, niech pan spróbuje mnie zrozumieć. Też był pan młody, zakochany. Wiem, że kiedyś życie było inne, ludzie byli inni. Kochało się na zawsze, a teraz tylko na wybrany moment. Mogą pana moje słowa nie przekonywać, ale proszę... Niech pan pozwoli nam na bycie razem. Nie przyszedłem tutaj tylko po to, aby państwa poznać, chciałbym poprosić o rękę waszej córki. - chłopak, dość zażenowany zaistniałą sytuacją, ukląkł przede mną na jedno kolano, a z kieszeni marynarki wyciągnął małe pudełko wykonane z zamszu w kształcie serca. - (t.i.) jesteś dla mnie najważniejsza, kocham Cię i chcę spędzić resztę życia u Twojego boku... Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zgodzisz się zostać moją żoną?
Słysząc jego łamliwy głos i widząc pełne łez oczy, nie byłam w stanie niczego mu odpowiedzieć. Sama nie kryłam wzruszenia. Nawet mama siedziała w napięciu szepcząc mi, abym się zgodziła. Nie zwracała przy tym uwagi na karcący wzrok jej współmałżonka.
- Tak. - odpowiedziałam cicho, prawie niesłyszalnie, jednak na tyle głośno aby klęczący tuż u moich stóp Zayn był w stanie to usłyszeć.
Na jego twarzy momentalnie pojawił się piękny uśmiech, ale w dalszym ciągu klęczał na dębowym parkiecie. Zdziwiło mnie to. Natomiast Mulat posłał mi oczko, po czym spojrzał na moich rodziców. Oni sami nie mieli pojęcia co się dzieje. Patrzyli jedynie na Malika wyczekująco.
- (t.i.) się zgodziła, a państwo? - zabrał głos z nadzieją na zgodę.
Mama kiwała twierdząco głową, zaś ojciec siedział niewzruszony. Z nastaniem przejmującej ciszy wstał z krzesła. Okrążył stół i przystanął przed Zaynem.
- Wstań. - powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwu. Spodziewałam się najgorszego. Jednak zamiast tego uśmiechnął się w kierunku bruneta, chwycił go za ramiona i przytulił do swojej ojcowskiej piersi. - Witaj w rodzinie Zayn.
Ta chwila była tak piękna, że z moich oczu popłynął niepohamowany potok łez. Widząc to, teraz już mój narzeczony, rozluźnił objęcia taty i natychmiast przytulił mnie.
- Nie płacz. - szeptał. - Nie możesz płakać przez takiego kretyna jak ja.
- To są łzy szczęścia kochanie. - przytuliłam go jeszcze mocniej, czując przy tym jeszcze intensywniej zapach jego perfum.
- Już późno. Idźcie do pokoju u góry, a my z mamą posprzątamy po kolacji. - uśmiechnął się tato. - A! I niech Zayn zostanie na noc. W końcu po alkoholu nie prowadzi się samochodu.
- Dziękuję. - pocałowałam tatę w policzek, tak samo jak mamę.
Złapałam Malika za dłoń i łącząc nasze palce w całość, oboje ruszyliśmy schodami na piętro. W drodze do mojego pokoju udało nam się usłyszeć jeszcze rozmowę rodziców.
- Jestem z Ciebie dumna skarbie. - zwróciła się matka do taty.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz. - zaśmiał się.
- Już Ty doskonale wiesz co mam na myśli. - odpowiedziała.
- Ależ kotku, zawsze Ci powtarzałem, że Zayn to doskonały kandydat na męża dla naszej córki. - po tych słowach taty, spojrzałam na Mulata. Był widocznie usatysfakcjonowany tym co powiedział mój ojciec. Pocałował mnie czoło, szepcząc przy tym ciche ''kocham Cię'', a następnie pokonaliśmy kilka schodów i znaleźliśmy się w moim pokoju.



Witam Was kochani!
Pewnie mało kto mnie kojarzy, gdyż rzadko dodaję posty na blogu.
W ostatnim czasie było również małe zamieszanie, ale koniec końców jest taki, że znowu jestem jedną z administratorek. Za co z serca dziękuję Elizie :)
Nie macie pojęcia ile blog dla mnie znaczy!

A teraz trochę spraw organizacyjnych:

1. Ten imagin rozpoczęłam pisać już bardzo dawno temu, jednak dopiero wczoraj, a w zasadzie dziś w nocy, skończyłam go na polecenie głównej prowadzącej, gdyż blog niestety świeci pustkami :(
Przepraszam w tym miejscu za brak stylu, błędy i powtórzenia – kilka miesięcy bez pisania czegokolwiek dało się we znaki, jednak mam nadzieję, że z każdym kolejnym, pojawiającym się tutaj moim postem, pójdzie mi coraz lepiej!
2. Chociaż przede mną jeszcze tydzień ferii, nie dam rady niczego napisać oraz przez najbliższe kilka dni, nie będę się udzielać. Jednak potem możecie spodziewać się kilku postów ode mnie! Znowu przepraszam, że zaraz od początku będę nieaktywna. Nazwijmy ten czas, okresem w którym się zregeneruję i znowu będę mogła dodawać imaginy. Oby tym razem z większą częstotliwością :D
3. Wszystkim, którzy mają obecnie ferie, ale również tym, którzy na zasłużony odpoczynek dopiero się szykują, życzę dobrego spędzenia tych dwóch tygodni! Wyjeżdżającym z pewnością przyda się bezpieczeństwo i rozwaga. Zaś Ci, którzy wakacje zimowe spędzać będziecie w domu – nie spędzajcie tego czasu wyłącznie przed komputerem, czy telewizorem.
4. Już za niedługo, bo w lutym, nasz blog obchodził będzie swoje drugie urodziny! Fakt ten mnie bardzo cieszy, ponieważ podsumujemy całe dwa lata, które spędziliśmy razem – z niektórymi byliśmy krócej, z innymi dłużej! Oprócz statystyk i podziękowań, które z pewnością się pojawią, będę miała dla wszystkich czytelników niespodziankę! Mam nadzieję, że miłą ;)
5. Przypominam o takiej zakładce jak ''POMYSŁY'' – warto napisać tam swój komentarz, wtedy będziemy wiedziały czego nasi czytelnicy od nas oczekują! Pojawiło się wiele imaginów, także trochę ciężko jest utworzyć fabułę, która zaciekawi odwiedzających bloga! Wasze komentarze są dla nas inspiracją i bardzo je cenimy!
6. Dużo było dziś spraw organizacyjnych z mojej strony, ale to już ostatni podpunkt na tej liście :P
Komentujcie! Obserwujcie! Udostępniajcie nasz blog! Wiele osób o nim wie, ale ciągle jeszcze więcej osób może się o nim dowiedzieć.
Polecajcie go swoim znajomym, spamujcie linkiem do niego ich w wiadomościach do nich!
Komentarze są bardzo ważne. Są najważniejsze na blogu.
Świadczą one, że jest ktoś kto wchodzi tutaj i czyta owoce naszej nieraz mozolnej pracy. Wasza ocena motywuje nas i uczy, co mamy robić, aby było jeszcze lepiej! Dlatego warto jest poświęcić 2 minuty waszego czasu, na ocenienie tego, co robimy. Mam nadzieję, że przybędzie komentarzy i oceny waszych odczuć po przeczytaniu tego, jak i każdego kolejnego imagina!
A w komentarzach pod tym postem pochwalcie się jak spędzacie, jak będziecie spędzać tegoroczne ferie :)

Wybaczcie, że tak bardzo się rozpisałam w kwestii spraw organizacyjnych.
Zapewniam, że następnym razem nie będzie już tego tak dużo :P
Najważniejszym przesłaniem, które powinniście zapamiętać jest:
KOMENTUJCIE! KOMENTUJCIE! KOMENTUJCIE!
Na dziś tyle!
Dziękuję za przeczytanie :)
I wszystkie komentarze – pozytywne, ale też negatywne.
Tylko co w tych negatywnych za bardzo mnie nie objedziecie!

5 komentarzy:

  1. Swetny ale troche krotki

    OdpowiedzUsuń
  2. no to wyszłam na zołzę, dzięki hahaha ;D

    do mojego imagina ciągle nie ma komentarzy. pff. obrażę się na czytelników xd haha miłęj niedzieli ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. ja z Ciebie zołzy nie zrobiłam :P w końcu każdemu może zdarzyć się pomyłka :)

    komentujemy! -------> http://imagin1d.blogspot.com/2014/01/six-hundred-twenty-eight.html

    PS. czytałam go przed chwilą i jest świetny ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3