sobota, 25 stycznia 2014

Six Hundred Twenty-Six

Cześć!
Świeci pustakami, dlatego zamieszczę dla was imagin, który dostałam do naboru i do tej właśnie autorki powędruje dzisiaj zaproszenie, a kolejne za dwie godziny do następnej, gdyż wtedy umieszczę kolejnego imagina z naboru ^^ Przyjmujemy dwie nowe autorki. Gratuluje ;D



Dwudziestoletnia dziewczyna szykowała się właśnie do zamknięcia sklepu. Od roku należał do niej. Wcześniej tu pracowała a po śmierci właścicielki okazało się, że sklep odziedziczyła w spadku. [T.I] podeszła właśnie do drzwi aby „OTWARTE” zmienić na „ZAMKNIĘTE” gdy do drzwi dobiegł jakiś chłopak. Wpadł do środka i spojrzał na nią błagalnym wzrokiem.

- Błagam, pomóż mi. Zjeździłem pół pieprzonego Londynu i tylko ten sklep jest otwarty a właściwie był jakieś pięć sekund temu – powiedział patrząc na plakietkę

- Jasne – brunetka uśmiechnęła się do niego i wróciła za ladę – Co podać? – chłopak nic nie mówiąc podał jej karteczkę na której schludnym pismem zapisano masę produktów. [T.I] zaczęła krążyć po sklepie i wybierać odpowiednie rzeczy. W tym czasie chłopak zaczął swój monolog.

- Przepraszam i dziękuję za uratowanie życia. Pewnie śpieszysz się na Wigilijną kolację a przeze mnie się spóźnisz

- Przestań przepraszać. Potraktuj to jako prezent urodzinowy

- Skąd wiesz o moich urodzinach? – zbiła go z tropu

- Myślisz że cię nie poznałam Lou?

- Nie… znaczy, nie zachowywałaś się…

- Jak napalona fanka? Fakt. Ale czy każda dziewczyna musi nią być? A tak w ogóle to nie za późno na świąteczne zakupy?

- No cóż…. Jeśli jesteś mną i zniszczyłaś mistrzowskie danie twojej mamy to nie jest na nie za późno – dziewczyna nie mogąc się powstrzymać parsknęła śmiechem.

- Dobra, nie wnikam – posłała mu szeroki uśmiech i zapakowała produkty do reklamówki – razem to będzie 37,59

Chłopak wyciągnął pieniące i zaczął odliczać odpowiednią sumę.

- Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas

- Spokojnie, nigdzie mi się nie śpieszyło

- Jak to?

- Święta spędzam tylko z Sabą – owczarek niemiecki słysząc swoje imię przydreptał do jej nóg. Louis widząc to lekko odsunął się do tyłu – spokojnie, ona nie gryzie

- Mam nadzieję. Nie chcę żeby moje piękne ciało ucierpiało. A gdzie twoja rodzina?

- Nie mam – szepnęła wracając wspomnieniami do tych wszystkich świąt spędzonych w domu dziecka. Tylko w jedne święta czuła się jak w domu. W święta spędzone z panią Alex która pomogła jej gdy opuściła dom dziecka i nie miała gdzie się podziać. Dała jej pracę, dom i namiastkę rodziny.

- W takim razie zbieraj się

- Co?

- Idziesz ze mną

- Nie mogę

- Możesz. Im więcej tym weselej. A uwierz, w tym roku naprawdę będzie nas dużo. Całe One Direction i ich rodziny w jednym domu.

- Tym bardziej nie mogę

- Możesz

- Nawet mnie nie znasz – szukała kolejnych argumentów. Nie chciała niszczyć im świąt.

- To poznam. Poza tym, nikt nie może spędzać świąt samotnie.






Jak wam się podoba? Co o nim sądzicie? :D
A tobie Ewo gratuluję i proszę o sprawdzenie i zaakceptowanie zaproszenia :)

5 komentarzy:

  1. Podoba mi się, szkoda tylko, że taki krótki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Racja.. trochę krótki ten imagin, mam nadzieję, że ta nowa autorka będzie dodawać dłuższe :) A tak to fajny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry, ale liczyłabym na kontynuację ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisz drugą część tego imagina. To super pomysł.:-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny ! :) i zgadzam się z osobami powyżej... szkoda że taki krótki bo pomysł jest fajny i można by napisać ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3