czwartek, 20 lutego 2014

Six Hundred Forty - Nine


~*~

Każdy kolejny dzień zaczyna się tak samo. Miliony ludzi na całym świecie wstają, próbują się ogarnąć i idą do pracy, bądź do szkoły. Gdzieś w tym wszystkim jestem ja. Dziewczyna, która chce po prostu zniknąć. Dziewczyna, która ma dość ciągłego udawania, że wszystko jest w porządku, kiedy tak naprawdę cały jej świat się wali.

Siedząc w parku próbuję wymyślić co robić, ale tak naprawdę wspominam wszystko co było. Katuję się cholernymi wspomnieniami, w którym mieliśmy niemal wszystko.

Dziesiątki zdjęć w telefonie, wywołują falę bólu, ale pomimo wszystko nie mam serca ich usunąć. Są pamiątką. Pamiątką, która ma przypominać o tym, że pomimo wszystko, jednak coś między nami było.

Najgorszą rzeczą było pogodzenie się z tym, że Cię już nie mam. Nie... Najgorszą rzeczą, było widzieć Cię takiego szczęśliwego beze mnie. Uśmiechałeś się, ale nie dla mnie. Odciąłeś się od przeszłości i poszedłeś do przodu. Ja tego nie potrafiłam.

Najwyraźniej nie byłam wystarczająco dobra, żeby zasłużyć na twoje dłuższe zainteresowanie. A może pojawił się ktoś nowy? Po tych wszystkich plotkach, opisujących Twoje romanse, niespecjalnie zdziwiłabym się, gdyby to okazało się prawdą.

A może to moja wina? Może to ja zrobiłam coś źle?

Nigdy nie byłam osobą, która głośno wypowiadała swoje zdanie. Nigdy nie chwaliłam się tym co dostawałam. Nie lubiłam okazywać ludziom swoich uczyć, ale Ciebie to zainteresowało. Zainteresowało Cię, to kim jestem, pomimo tego, że wszystko we mnie sugerowało, żeby omijać mnie z daleka.

Przez cały czas, miałam wrażenie, że obchodzi Cię najmniejsza drobnostka związana ze mną i dalej nie mogę pojąc dlaczego to się tak szybko zmieniło. Z dnia na dzień zacząłeś się oddalać, aż w końcu postanowiłeś odejść. Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie.

Leżałam na łóżku, przytulając się do ogromnego pluszaka, którego dostałam na urodziny od Ciebie. Wiązała się z nim naprawdę zabawna historia. Twoja koszulka, w której uwielbiałam chodzić leżała na biurku, obok naszego zdjęcia. Właściwie, w każdym kącie mojego pokoju było coś, co należało do Ciebie.

Ten dzień zapowiadał się tak jak każdy inny. Nie miałam przeczucia, że wszystko się rozpadnie. Owszem, widziałam wcześniej, że coś jest nie tak, ale nie dopuszczałam do siebie myśli, że to oznacza koniec. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że ten koniec nadejdzie tak szybko.

Nie miałeś odwagi mi powiedzieć tego wprost, więc przekazałeś mi to, w najbardziej osobistej formie wypowiedzi. Napisałeś list.

Napisałeś list, tak jak ja robię to teraz. Siedzę w tym cholernym parku i piszę list, którego prawdopodobnie nie wyślę. Więc po co go piszę? Bo chcę, żebyś wiedział, że pomimo obojętnej maski ja też mam uczucia. A teraz chce po prostu ruszyć do przodu. Chcę przestać żyć przeszłością, bo to i tak nic nie da.

To chyba oczywiste, że wciąż Cię kocham. Może fakt, że wiem, że jesteś szczęśliwy mi pomaga? Tak właściwie, to nie. Chcę tak jak Ty, odciąć się od tego uczucia. Chcę... Chcę zapomnieć.

[T.I]

P.S. Dziękuję za wszystko.

_________

Cześć robaczki.
Nie dotrzymałam obietnicy i znowu jest smutny, ale tylko dlatego, że pomysł na niego pojawił się w mojej głowie niespodziewanie. Imagin nie był planowany, był takim spontanicznym czymś, co po prostu pojawiło się w mojej głowie i musiałam koniecznie to spisać.  Wiem, że interpunkcja leży, bo moja wspaniała Maja mi to uświadamia za każdym razem.
Mam nadzieję, że się wam spodoba ;)

3 komentarze:

  1. Przepiekne <3 Ja nie umiałabym napisać czegoś takiego...jeszcze na spontana , nic tylko pozazdrościć pomysłów I talentu <3

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest świetne! Podziwiam cię, że ot tak, potrafisz napisać coś tak wspaniałego! Jak ja mam się zabrać za pisanie, muszę dwieście razy pomyśleć, co chcę przekazać czytelnikowi.
    Ily x

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3