niedziela, 16 lutego 2014

Six Hundred Forty-Seven

Kręciłam się na obrotowym krześle. Po skończonym obchodzie w taki dzień jak dzisiaj na oddziale nie było co robić. Bawiłam się obrączką którą już dawno powinna byłam ściągnąć. Moje małżeństwo było już tylko i wyłącznie fikcją. Na papierku. Zayn wyprowadził się do swojej ciężarnej kochanki cztery miesiące temu. Dlaczego jeszcze nie wniosłam pozwu o rozwód ? Ani ja ani on. Ja ciągle miałam nadzieję,że to dziecko nie jest jego i wróci do mnie a ja przyjmę go z otwartymi szeroko ramionami bo go kocham. A on ? Nie mam pojęcia, może z tego samego powodu. Pojawienie się ciężarnej Blanci w naszym życiu zaraz po ślubie zburzyło wszystko. Dziewczyna zagroziła mu,że jeżeli nie zwiąże się nim,Malik nigdy nie zobaczy swojego dziecka.Nie kazałam mu wybierać, bo sama pewnie postąpiłabym tak samo. Tak więc od czterech miesięcy brałam ciągle dyżury w szpitalu by jak najmniej czasu spędzać w domu, gdzie każda drobnostka przypominała mi o nim. Niedziela to był najspokojniejszy dzień jaki tylko mógł być. Rzadko kiedy odbywały się planowane operację, jedynie zdarzały się wieczorem kiedy przywozili ciężko rannych po wypadkach.
-T.I jak tam ?-dosiadł się do biurka Gregor który wziął się stąd nie wiadomo skąd.Zazwyczaj miałam dyżury właśnie z nim ewentualnie z Thomasem. Lubiłam swoich kolegów z pracy i uważałam ich za przyjaciół, jednak nie widziałam w nich kogoś kim będę mogła się pocieszyć po Zaynie. Najważniejszy nadal był Zayn i obydwaj o tym wiedzieli. 
-Nijak, kiepsko-mruknęłam zatrzymując krzesełko.
-Przydałby Ci się jakiś urlop, wyjazd dobrze by Ci zrobił.
-Dobrze to by mi zrobił powrót Zayna-zaśmiałam się głupio.
Gregor również roześmiał się również i postawił przede mną kubek zielonej herbaty z maliną. Był uroczym facetem i sama nie wiem czemu jeszcze żadna go nie usidliła. Co prawda wiem,że kiedyś z kimś się spotykał ale dziewczyna go wykorzystała i zostawiła dla bogatszego i trzy razy starszego od siebie.
-Pani doktor jest pani proszona na izbę. Wiozą osoby z wypadku, na stacji był wybuch gazu.
Zgarnęłam z biurka stetoskop o ruszyłam w kierunku izby, za mną ruszył jeszcze Gregor wiedząc,że będzie mi potrzebny. Byłam chirurgiem i on też nim był.
-Zadzwoniłem po Thomasa, może się nam przydać-Greg zrównał się ze mną. Szliśmy ramię w ramię. Na izbie obecne były już pielęgniarki. Pod szpital zajechały na sygnale dwie karetki. Zaraz pojawili się ratownicy wioząc dwie osoby. A za nimi kolejny prowadzący jednego mężczyznę tak podobnego do Zayna. Chwila przecież to był Zayn. Zerknęłam odruchowo na nosze, na jednych leżała Blanca cała zakrwawiona. I to właśnie ona była w najcięższym stanie, na dodatek w końcówce ciąży. Z tego co pamiętałam termin miała wyznaczony już za tydzień. Gregor zajął się Blanca a ja podeszłam do Zayna który jedynie założony miał kołnierz ortopedyczny i rozcięty łuk brwiowy.
-Co się stało ?-spytałam cicho oczyszczając mu ranę. Nie odpowiedział mi jednak on tylko Gregor który zwracał się do przybyłego dopiero Thomasa.
-Bierzmy ją na salę, wezwijcie szybko ginekologa. Dasz sobie radę sama ?-spojrzał na mnie.
-Zróbcie wszystko co możecie-uśmiechnęłam się do niego blado. Chyba rozpoznał już Zayna chociaż ten od ślubu trochę się zmienił. Musiał też wiedzieć kim jest ta kobieta.
-Zrobimy. 

Stałam oparta o ścianę i obserwowałam śpiącego na łóżku szpitalnym Zayna. Zasnął zaraz po zażyciu tabletek uspakajających. Miał tylko lekki wstrząs mózgu i złamane dwa żebra. Podczas krótkiego postoju na stacji doszło do wybuchu gazu. Blanca stała oparta o samochód dlatego ucierpiała najbardziej a on nie był w stanie jej uchronić. Chłopaki jeszcze nie skończyli operować więc nie wiem co z nią i z dzieckiem. Obserwowałam spokojnie śpiącego męża kiedy poczułam dotyk na ramieniu. Odwróciłam głowę, za mną stał Liam. Najlepszy przyjaciel jeszcze z czasów wczesnej młodości Zayna.
-Co z nim ?
-Z nim wszystko dobrze.
-A co z...
-Nie wiem Liam, będę coś wiedzieć dam wam znać-chciałam go wyminąć ale złapał mnie za ramię.
-Wiesz,że on nadal Cię kocha.
-Dam mu rozwód jak najszybciej. Dziecko musi mieć pełną rodzinę.
-T.I ale....może coś się da zrobić.
-Przepraszam Liam ale muszę wrócić do pracy, jak się obudzi poinformuj pielęgniarkę-przygryzłam wargę i skierowałam się do pokoju lekarskiego. 

Siedziałam ścierając rozmazany makijaż oparta o ścianę w pokoju lekarskim. Nawet nie poczułam kiedy usiadł koło mnie Gregor. Siedział i w milczeniu przyglądał się moim poczynaniom.
-Zatrzymaliśmy krwawienie.Dziewczyna jest poparzona ale będzie żyć. Urodziła poprzez cesarskie cięcie.
Spojrzałam na niego.
-Blizny oczywiście pozostaną w pewnej części widoczne ale miałam okropnie dużo szczęścia. Co z Twoim mężem ?
-Z Zaynem-poprawiłam go.
-A więc co z Zaynem ?
-Będzie żył. Teraz śpi.-rzuciłam zużyty płatek kosmetyczny do kosza-dziewczynka czy chłopak ?
-Chłopak.
-Zawsze chciał mieć pierwszego syna a potem dopiero córki.
Oparłam głowę o jego ramię. Objął mnie ramieniem.
-Powiesz mi jak to wszystko się zaczęło ?-spytał niepewnie.
Oprócz chłopaków z zespołu nikt nie znał prawdziwej wersji wydarzeń.
-Blanca...jak wiesz mój mąż dostał propozycję udziału w programie "Taniec z Gwiazdami", zgodził się bo czemu by nie ? Blaca była jego partnerką, wygrał ten program i był szczęśliwy. Za bardzo szczęśliwy. Ja skupiona na swojej lekarskiej karierze nie zauważyłam,że mój jeszcze narzeczony ma romans. Wszystko wyszło na jaw po ślubie kiedy Blanca wróciła z Ameryki oznajmiając,że urodzin Zayna dziecko.
-Ale co wam stoi na przeszkodzie żeby być razem ? Skoro się kochacie.
-Zabroni mu kontaktów z dzieckiem....a najgorsze jest to,że ja nie mogę mu urodzić dziecka Gregor.

Uspokojona przez Gregora,że wszystko będzie dobrze chodziłam po szpitalnych korytarzach. Konkretniej kręciłam się koło pomieszczeń gdzie na obserwacji znajdowały się noworodki.
-T.I-podniosłam głowę słysząc jego głos-mam syna.
Przede mną stał Zayn trzymając w ramionach swojego pierwordondego.
-Słyszałam, moje gratulacje.
-Ja....ja chciałem Cię przeprosić. Chce żebyś wiedziała,że nadal Cię kocham T.I
-Życzę Ci dużo szczęścia z Blanca....jeszcze w tym tygodniu spotkam się z prawnikiem.
-Chcesz rozwodu ?
-To jest jedyne najmądrzejsze w tej sytuacji-spuściłam wzrok byleby nie patrzeć w jego oczy. Potem słyszałam już tylko kroki oddalającego się Malika aż zostałam sama na korytarzu.

Przez pół nocy obracałam się z boku na bok nie mogąc zasnąć. Wszystkie moje myśli krążyły w okół Zayna i naszej dalszej przyszłości. Moje rozmyślania przerwał dzwoniący telefon. Zerknęłam na zegarek, kto mogł chcieć ode mnie cokolwiek o godzinie trzeciej nad ranem. Gregor.
-T.I stan tej dziewczyny się pogorszył. Musze operować a Thoma nie odbiera, jesteś mi potrzebna.
-Daj mi 10 minut-odpowiedziałam i się rozłączyłam. W biegu ubrałam spodnie tak samo jak bluzkę. Założyłam kurkę w której były kluczyki od samochodu i dokumenty i wybiegłam z domu z butami w dłoniach. Podpierając się samochodu nałożyłam vansy i wsiadłam do auta kierując się w stronę szpitala. Gdyby nie pieprzona sygnalizacja byłabym na miejscu dziesięć minut szybciej. Pod szpitalem wybiegłam szybko z samochodu i jak poparzona wbiegłam na oddział. Myślałam,że Gregor zaczął już operować i będę musiała do niego dołączyć jednak stał on przed drzwiami prowadzącymi na intensywną terapię. Nie musiałam pytać, doskonale wiedziałam co oznacza wyraz jego twarzy.
-Nie dało się nic zrobić. Wdało się zakażenie.Możesz jechać do domu.
-Nie zostanę, ktoś musi o tym poinformować Zayna, chce być przy tym.
Kiwnął lekko głową.Podszedł do mnie, zarzucił swoje ręce na moje ramiona i razem skierowaliśmy się do pokoju lekarskiego. Utrata pacjenta była najgorszą porażką lekarza.

Stoimy przed łóżkiem Zayna który dopiero co chyba się obudził. Uśmiecha się kiedy orientuje się,że też jestem w gronie lekarzy którzy przyszli go doglądać. Jednak teraz jesteśmy tu z innych, mniej miłych powodów.
-Panie Malik-odzywa się stojący obok mnie Gregor. Zayn odruchowo spogląda na niego. Siadam na jego łóżku i biorę w swoją dłoń jego. Nosi obrączkę.
-Zayn bo jest coś co musisz wiedzieć-zaczynam delikatnie.
-Dzisiaj nad ranem stan zdrowia pańskiej partnerki-słowa które wypowiada Gregor ranią mnie od środka-znacznie się pogorszył.
-Zayn....nie dało się nic zrobić, przykro mi-dokończam szybko za niego. Zayn natychmiast wyszarpuje swoją dłoń i podnosi się z łóżka. Zakłada trepki i wychodzi z sali trzaskając drzwiami.
-T.I-odzywa się Gregor kładąc dłonie na moich trzęsących się ramionach.
-To koniec Greg....koniec mojego małżeństwa-szepce przygryzając wargę żeby się nie rozpłakać.

-Możemy porozmawiać ?-w drzwiach gabinetu stoi we własnej osobie Malik. Zamknęłam się tu od razu po jego nagłym wyjściu.
-Wejdź-wskazuje dłonią krzesło naprzeciwko. Nie zajmuje jednak go tylko podchodzi do mnie i chwyta za dłoń. W moich oczach niemal natychmiast zbierają się łzy które ściera opuszkiem palca.
-T.I ja nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Zachowałem się jak skończony dupek. Nie powinienem nawet teraz do Ciebie przychodzić tylko pogodzić się z tym wszystkim ale nie mogę. Nie mogę bo Cię kocham. Jesteś jedyną kobietą która zawładnęła moim sercem i moim umysłem i nie wyobrażam sobie żeby nie było Cię w moim życiu.
-Zayn....-przejechałam dłonią po jego zarośniętym policzku.
-Proszę Cię....błagam Cię o tą ostatnią już szansę. Kocham Cię T.I i nie dam Ci tego rozwodu!
-Zayn-ponowiłam-ja też Cię kocham.
-Nie zostawisz mnie ?
-Jeżeli tylko Ty nie zostawisz mnie-uśmiechnęłam się lekko i musnęłam jego usta-tak strasznie za Tobą tęskniłam.

Nie mam nic jeśli nie mam Ciebie.

Mania wraca do szkoły. A to oznacza tylko jedno.....MATURA. Taktaktak matura to bzdura ale Manii zależy więc Mania bierze się wreszcie za solidną naukę żeby zdać polski, matematykę, angielski i wos na przyzwoitym poziomie starając się nie zaniedbywać bloga i dodając coś regularnie. Życzcie mi tylko wytrwałości i cierpliwości w tych najbliższych tygodnia, oby nie siłę bo coś rozwalę ;) 
Ps. Moja obsesja co do dwóch przystojnych skocznych Austriaków wzięła górę i pożyczyłam ich imiona lekarzom. Dodam,że w mojej wyobraźni wyglądali oni dosłownie tak samo ;)

PRZEPRASZAM ZA KAŻDY BŁĄD KTÓREGO JA NIE ZAUWAŻYŁAM. 

17 komentarzy:

  1. Fajny , chociaz koncowka mi sie nie podoba bo ja bym go kopnela w cztery litery ale to taka moja wredna natura ;] Ale powiem ze imagin bardzo oryginalny

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta akcja skojarzyła mi się trochę z serialem "Lekarze". Imagin, jak zwykle świetny, zazdroszczę talentu i stylu pisania. :)) To ostatnie zdanie to cytat z drugiej części "Igrzysk śmierci", czy mi się wydaje? /sweetspells

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe ,że podobne do Lekarzy bo kiedy to pisałam to na tvn leciała powtórka i tak jakoś ubrałam to we własną historię. Serio jest takie zdanie w książce igrzysk ? Nawet nie wiedziałam. Nie, to przetłumaczony wers piosenki "I have nothing" Whitney Houston :)

      Usuń
    2. tak, jest tam takie zdanie :))

      Usuń
    3. Nawet nie miałam pojęcia, cóż nie przeczytałam tej sagi ;c może po maturze ;)

      Usuń
  3. Ja dodałabym inną końcówkę ale twój jest za bardzo orginalny. Co do skoczków cieszę się że wybrałaś Gregora i Thomasa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrałam moich dwóch ulubionych austriackich skoczków ;) Niemieccy mi tu nie pasowali tak samo jak nasi polscy :(

      Usuń
    2. hahah już widzę Piotrka Żyłe w tym imaginie :D

      Usuń
    3. A gdzie tam Piotr Żyła, on by musiał być w jakimś heheheheh szalonym ;D

      Usuń
  4. Haha znowu Shlieri no i Morgi awwww <3 imagin jak zawsze swietny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Srebrni medaliści ahh <3 Dziękuję :*

      Usuń
  5. Tak jakoś przypomniało mi właśnie jeden z odcinków Lekarzy. Nie oglądam tego serialu, zmusiłam się parę razy, jak był właśnie ten wybuch na stacji benzynowej i drugi, jak Max miał mieć ponoć wypadek. Miał. Dosłownie na końcu. Dalej nie oglądałam, bo mnie "kręcą" tylko takie rzeczy, hahahahaha.
    Super :) Trzymam kciuki, żebyś zdała maturę. Moja siostra też się przygotowuje, a ja przechodzę załamanie nerwowe, bo ciągle się na mnie wyżywa.
    Ily x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem że było coś podobnego bo szczerze to jest jedyny odcinek który obejrzałam w połowie, i to przy pisaniu tego ;D hahah. Oj współczuję i dziękuję :)
      Ps. Ja też się wyżywam na wszystkich nie tylko rodzeństwie ;)

      Usuń
  6. Uwielbiam twojego bloga .! C: zapraszam do mnie. :
    http://story-of-my-life-69.blogspot.com/?m=1
    niedlugo zaczynam pisać opowiadanie <3 Zarazilas mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahah jak zobaczyłam imię Gregor i Thomas to od razu mnie to zainteresowało bo kocham skoki, a szczególnie w wykonaniu Polaków i Austriaków, no i proszę! właśnie stąd inspiracja <3 w mojej głowie też wyglądali tak samo :D cudowny imagin x :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie dochodzą jeszcze Niemcy i mam moją kochaną trójeczkę <3 Dziękuje! :*

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3