czwartek, 13 lutego 2014

Six Hundred Forty-Six

Pojawiają się ciut drastyczne sceny  ;) 

Jechaliśmy już od jakiejś godziny. Nie znałam kompletnie tej okolicy, wierzyłam jednak,że Hazza nie chce zrobić mi nic złego. Z radia leciała spokojna melodia, oparłam głowę o zagłówek i przymknęłam oczy.
-Nie śpij-Styles przejechał dłonią po mojej nodze. Od kolana w górę zahaczajac o krawędź sukienki. Lubiłam kiedy mnie dotykał, po moim ciele przechodziło wtedy miliony dreszczy.
-Gdzie mnie wieziesz ?-spytałam z nadzieję,że uzyskam odpowiedź. Podał mi jednak jedną ze swoich ulubionych bandamek i kazał zawiązać na oczach. Nie lubię niespodzianek chyba,że jestem poinformowana o co chodzi. Samochód zatrzymał się w momencie kiedy skończyłam wiązać chustkę. Harry wysiadł pierwszy a potem jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi i podał dłoń. Zresztą nie miał innego wyjścia, nic nie widziałam. Szliśmy tak przez krótką chwilę. Harry się zatrzymał więc uczyniłam to samo.
-Możesz ściągnąć chustkę-szepnął mocniej ściskając moją dłoń.
Wykonałam polecenie. Staliśmy na polanie. Po środku leżał koc w serca a obok niego stał koszyk piknikowy. Dookoła poustawiane były świeczki i lampiony.
-Chciałem żeby ten wieczór był wyjątkowy T.I
-Dlaczego ?
-Bo chce zebyś wiedziała jak bardzo Cię kocham.

Piękne wspomnienia lubią wracać w najmniej oczekiwanym momencie. Siedziałam na dużym małżeńskim łóżku, po twarzy spływały gorzkie łzy a policzek mimo okładu niemiłosiernie pulsował. Skulona łkałam, starając się nie słuchać błagań Harrego o wpuszczenie do naszej małżeńskiej sypialni. Znów mnie uderzył. Znów choć ostatnio obiecał,że to było ostatni raz.
-Kochanie proszę otwórz te drzwi-jego błagalny ton łamie mi serce na pół. Nie był tym samym człowiekiem którego poślubiłam pół roku temu. Tak byliśmy już małżeństwem pół roku a on dopiero dwa dni po powrocie z miesiąca miodowego pokazał swoje prawdziwe oblicze. Harry którego znałam od czterech lat był szarmancki, kochany i czuły.
-Otwieraj dziwko te drzwi!-szarpnął tak mocno za klamkę,że myślałam że wyrwie je z zawiasów. Mogłam się spodziewać,że się tu dostanie, nie liczyłam tylko że tak szybko. Wystarczyło kilka mocnych pchnięć by drzwi ustąpiły a mój oprawca w dwóch większych krokach znalazł się przy mnie.
-I czego płaczesz idiotko ?-złapał mnie za nadgarstki-po cholerę tam przychodziłaś!
-Chciałam....chciałam zobaczyć jak gracie-syknełam kiedy mocniej wbił mi paznokcie w skórę.
-Kłamiesz-wymierzył mi policzek-chciałaś się zobaczyć z Paynem!-szarpnął mną tak,że uderzyłam plecami w zagłówek łózka-jeszcze go kurwa kochasz!
-Harry ja...ja wcale....
-Nie kłam! Myślisz,że może Cię mieć kto inny niż ja ? To się kurwa mylisz-jednym ruchem zdarł ze mnie koszulę. Guziki potoczyły się po podłodz.
-Nie szarp się, będzie mniej bolało-ostrzegł. Już nawet nie miałam na to siły. Zawsze przegrywałam to walkę a on triumfował. Leżałam na łóżku bezruchu. Ściągnął moje spodnie, całując przy tym nagi brzuch. Rękami ściskał piersi mrucząc przy tym jak dzikie zwierze. Sam pozbawił się ubrania i przygniótł mnie swoim ciałem do materaca. Wszedł we mnie jednym mocnym ruchem. Przy każdym ruchu mruczał mi do ucha, przygryzając skrawki mojej skóry. Leżałam pod nimi i jęczałam choć nie sprawiał mi przyjemności. Seks z nim był już tylko przykrym obowiązkiem a nie czystą przyjemnością. Tak jak tego sobie życzył krzyczałam głośno jego imię, inaczej później spotkałaby mnie za to kara.
-Mogłoby być lepiej. Na jutro przygotuj się na ostrzejszą jazdę-ostrzegł kiedy było już po wszystkim i zmęczony opadł na swoją połowę łóżka.

Nałożyłam na siebie pierwsze lepsze ciuchy i po cichu żeby nie obudzić Harrego złapałam spakowaną walizkę i opuściłam mieszkanie. Wszystkie swoje najcenniejsze rzecz zmieściłam do jednej walizki. Obrączkę wraz z listem zostawiłam na komodzie koło jego telefonu. Już więcej nie dam się tak poniżać. Kierowcy taksówki podałam adres Liama którego o wszystkim poinformowałam telefonicznie. Kazał mi od razu wsiadać w taksówkę i przyjeżdżać do siebie. Zawsze mogłam na niego liczyć. Pod jego domem zapłaciłam taksówkarzowi i udałam się w kierunku drzwi. Liam wyszedł mi naprzeciw. Zostawiłam walizkę i ze łzami w oczach podbigłam do niego i wtuliłam się w klatkę piersiową.
-Zostawiłam go Liam, ja nie dam rady tak dłużej-łkałam w jego koszulę.
-Choć wejdziemy do środka i wszystko mi opowiesz.

Opowiedziałam mu wszystko. Z każdym szczegółem. Słuchał trzymając mnie za dłonie. Nie zważałam na łzy które ciekły mi strumieniami. Musiałam komuś powiedzieć, zaufać. Liam słuchał, otwierając coraz szerzej oczy ze zdziwienia. On też nie znał  TEGO Harrego. Ałe wierzył.
-Pomogę Ci, zrobię co tylko będziesz chciała-przysunął się do mnie i objął-nie pozwolę mu Cię skrzywdzić nigdy więcej T.I.
Przytuliłam się do jego ciała i powoli uspakajałam swój oddech. Uspakajałam samą siebie, że wszystko będzie już dobrze. Że więcej żaden meżczyzna nie podniesie na mnie ręki ani nie skrzywdzi.
-Liam....zostań. Zostań ze mną już na zawsze.

Został. Jednak wiadomo było,że Harry prędzej czy później upomni się o swoje. Siedziałam właśnie na kanapie sprawdzając pocztę. Liam pojechał na potkanie z prawnikiem. Po mieszkaniu rozniósł się głośny huk a w drzwiach stanął właśnie on. Był wściekły....nie to było zbyt łagodne określenie.
-Znalazłem Cię-powoli zbliżał się do kanapy. Zerwałam się z miejsca zwiększając odległość między nami.
-Jak długo się z nim puszczałąś za moim plecami ?-ryknął-kurwiłaś się kiedy ja tak strasznie Cię kochałem!
-Harry...
-Zamknij się, nie chce słuchać twoich gadek. Najpierw skończę z Tobą a potem zajmę się nim.
-Harry to nie tak. Liam to twój przyjaciel.
-Przyjaciel-prychnął-obracał moją żoną, jest zwykłą ścierą!
Doskoczył do mnie i chwycił za nadgarstki. Wybuchł mi śmiechem prosto w twarz. Uderzył mnie tak mocno,że zobaczyłam mroczki przed oczami.
-Harry....
-Zamknij się-znów jego dłoń natrafiła na mój policzek.
-Puść ją!-głos Liama jak brzytwa przedostał się do moich uszu.
-Proszę bardzo-Harry odepchnął mnie tak mocno,że straciłam równowagę. Jak szmaciana lalka opadłam na stojący za mną fortepian i straciłam przytomność w samym środku piekła jakie rozegrało się w salonie Liama.

Chciało mi się pić. Niemiłosiernie pić. Otworzyłam ciężkie powieki ale zaraz je zamknęłam porażona ostrym światłem. Ostrożnie otworzyłam je jeszcze raz, mrugając przy tym pomału. Poczułam ściśnięcie ręki, więc odwróciłam głowę w tamtą stronę. Przy moim łóżku siedział Liam.
-Nareszcie-odetchnął głęboko.
-Co Ci się stało ?-chciałam dotknąć jego twarzy jednak kable mi na to nie pozwalały.
-Harry się stał-odpowiedział zaciskając usta w wąską linię.
I wtedy przypomniałam sobie wszystko. Jego krzyki, wyzwiska w moją osobę, dwa mocne uderzenia i to pchnięcie.
-T.I musisz coś wiedzieć. Bo....bo Ty byłaś w ciąży. To był dopiero czwarty tydzień i lekarze nie mogli nic zrobić-Liam mocniej ścisnął moją dłoń. Drugą wolną odruchowo przyłożyłam do brzucha. Byłam w ciąży. Miałam urodzić dziecko a on tak po prostu pozbawił mnie tej możliwości.
-I jest jeszcze coś....Harry nie żyje. Kiedy zobaczył policję wyskoczył przez okno. Na prawdę mi  przykro T.I
Mój mąż nie żyje. Człowiek który niszczył mnie każdego dnia pozbawił sam siebie życia po tym kiedy nieświadomie zabił NASZE dziecko. Mimo tej tragedii uwolniłam się od jego terroru. Byłam wolna.
-Mogę coś dla Ciebie zrobić ?-spytał Liam.
-Zostań. Zostań ze mną i spraw bym czuła się kochana-poprosiłam z nadzieją,że spełni moją prośbę.

Przepraszam jeżeli niektórym z was nie spodoba się,że zrobiłam z Harrego potwora. Pamiętajcie to tylko moja wyobraźnie. Pisane przy bardzo smutnych piosenkach więc jest na swój sposób smutne. Mam nadzieje,że się spodoba. Chciałabym was zaprosić na mój blog o skoczkach/siatkarzach (co prawda inna nazwa, ale nadal to ja) *KLIK*.    Kończą mi się ferie pomału ;c nic tylko odliczać do matury. 
Do napisania :*

10 komentarzy:

  1. Świetnyy ;****

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodobał mi się ten imagin.. taki.. inny.. no i Harry to ten zły XD
    Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda ze smutne ale i tak swietne <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Really ? Sceny nie dla dzieci? Jeblam. Zajebisty... :b

    OdpowiedzUsuń
  5. zostałaś nominowana do LBA, więcej u mnie :))
    http://opowiadania-marry.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-award-2.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zrozum mnie źle, imagin ogólnie niezły, ale wydaje mi się, że mogłaś się troszkę bardziej do niego przyłożyć. Odrobinę za szybko przechodziłaś z akcji do akcji. Mimo tego pomysł mega, z realizacją odrobinę gorzej. Przepraszam jeśli cię to uraziło, nie chciałam. Pozdrawiam! x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście,że nie uraziło. Cieszę się,że wyraziłaś swoje zdanie. Przyznam że faktycznie imagin powstał bardzo szybko toteż tak toczy się fabuła. Dziękuję za komentarz i wyrażenie swojej opinii. Również pozdrawiam x

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3