sobota, 1 lutego 2014

Six Hundred Thirty - Nine

Cześć! To mój pierwszy imagin na tym blogu (nie licząc konkursowego) i jednocześnie jest to zamówienie złożone przez Mrs.Tomlinson.
To właśnie tobie chciałabym zadedykować tego imagina chociaż o to nie prosiłaś ;)
Dałaś mi pomysł i łatwiejszy start. Jestem ci za to ogromnie wdzięczna.
Miał być wesoły, no może do końca mi to nie wyszło ale mam nadzieję, że zakończenie i ogólny końcowy efekt cię zadowoli.....
Zapraszam do czytania!
_________________________________________________________________________________



Time and time I thought through it all
How we loved and loved
and how we fought each other
pushing one another
to be somebody else



Siedziałaś na parapecie z kubkiem gorącej kawy. Obserwowałaś dzieci sąsiadów lepiące bałwana. Po raz kolejny zatracałaś się we wspomnieniach. Na każdym kroku, ktoś bądź coś przypominało ci o nim. O chłopaku który był dla ciebie wszystkim. Znaliście się od zawsze, mieszkaliście koło siebie. Mieliście nawet wspólny balkon. Na początku była przyjaźń. Nie przeszkadzała wam różnica wieku. W końcu to tylko trzy lata. Poza tym i tak zawsze zachowywał się tak jakby to on był młodszy. Wieczne dziecko.


Wkładałaś właśnie niepotrzebne książki do szafki gdy ktoś zasłonił ci oczy. Poczułaś dobrze znany ci zapach perfum.
- Louis puść mnie – powiedziałaś nie mogąc ukryć uśmiechu
- A niby dlaczego mam to zrobić? – chłopak uwielbiał droczenie się z tobą.
- Bo twoja przyjaciółka cię o to prosi? Poza tym za chwilę mam w-f i o ile się nie mylę, ty też go masz, więc musimy się przebrać – powiedziałaś ściągając dłonie chłopaka z oczu i zamykając szafkę.
- Tak właściwie, to chyba się trochę spóźnię, bo za chwilę prawdopodobnie pójdę na herbatkę do dyrektora
- Co znowu zrobiłeś?
- Możliwe że ktoś, oczywiście czysto hipotetycznie, posmarował klejem klamkę do toalety dla nauczycieli. Czysto hipotetycznie jestem ciekawy kogo teraz odklejają.
- Dawno nie byłeś zawieszony co?
- Nie dramatyzuj – powiedział posyłając ci swój uśmiech numer 3. Po chwili z głośników dało się słyszeć głos sekretarki wzywający Louisa do gabinetu dyrektora. Chłopak uśmiechnął się zadziornie i ruszył w kierunku dyrekcji.



and time and time I wrestled my thoughts
I'm certain if the end was right or wrong
and whether we so should be together or with somebody else



Potem, gdy już podrośliście, przyjaźń zaczęła przeradzać się w coś większego.  To Louis jako pierwszy zaczął patrzeć na ciebie inaczej. Z czasem przyszła i twoja pora. Waszych bliskich śmieszyło to, jak bardzo staraliście się temu zaprzeczyć. Na złość sobie umawialiście się z innym. Ale w końcu chłopak zebrał się na odwagę i powiedział ci co czuje.  Miałaś wtedy piętnaście lat. Zabrał cię na spacer i gdy siedzieliście na huśtawkach na placu zabaw w parku, złapał cię za dłoń i wyznał, że już od jakiegoś czasu przestał patrzeć na ciebie jak na przyjaciółkę, że czuje coś więcej. Byłaś w szoku. W pierwszej chwili nie wiedziałaś co masz odpowiedzieć. Można rzec, że byłaś przerażona. Nie wiedziałaś czego masz się spodziewać, jak masz się zachowywać i co mu powiedzieć. Więc, jedyne co zrobiłaś to mocniej ścisnęłaś jego dłoń ale jemu to wystarczyło.


- [T.I] pospiesz się! Wieki tam siedzisz! – Louis powoli zaczynał tracić cierpliwość. Mieliście być tam piętnaście minut temu.
- Jestem prawie gotowa! – właśnie dobierałaś ostatnie dodatki. Szykowaliście się na szkolny bal z okazji walentynek. Byliście ze sobą już trzy miesiące. To dość długo jeśli chodzi o związki ludzi w waszym wieku. Po chwili otworzyłaś drzwi i stanęłaś przed chłopakiem. Ten zlustrował twoje ciało wzrokiem a na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech. Jego mina, i te błyszczące oczy mówiły same za siebie. W swojej czarnej, koronkowej sukience z długim rękawami wyglądałaś ślicznie a dość wysokie szpilki dodawały ci kilkanaście centymetrów wzrostu. Nie było częstych okazji widywać cię w takim wydaniu. Na co dzień chodziłaś w spodniach i bluzach. Taki był twój styl. Wygoda przede wszystkim.
- Wyglądasz bosko kochanie – powiedział muskając twoje  usta.



Our last memory
she had water in her eyes
she cried stay with me
asked how can this be love
if you are leaving me
but darling love's to blame



Miałaś wiele pięknych wspomnień ale było też jedno, już nie tak piękne, które przysłoniło inne. Wspomnienie waszego ostatniego spotkania. A właściwie było to wasze pożegnanie.  Słowa które padły z jego ust były niczym ostrze wbite w plecy. Zostawił cię. Tak po prostu zostawił cię po tym co dla niego zrobiłaś. Jakim wsparciem dla niego byłaś. Przecież to dzięki tobie poszedł na casting do XFactor. To ty trzymałaś kciuki na przesłuchaniach. Byłaś przy nim na kolejnych etapach.  To ty płakałaś z nim gdy odpadli. A on powiedział ci, że nie należysz już do jego świata. Że będziesz tylko przeszkodą podczas drogi na szczyt. Podczas spełniania jego marzeń. A dawniej tyle razy powtarzał ci, że będziecie razem spełniać marzenia. Powtarzał, że nie ma twoich marzeni, nie ma jego marzeń, są tylko WASZE wspólne marzenia. A potem cię zostawił. Zostawił cię tak po prostu, na parkingu pod studiem i pojechał z chłopakami świętować podpisanie kontraktu. Płakałaś. Pierwszy raz płakałaś przez mężczyznę.
Z tych wspomnień wytrącił cię dźwięk przychodzącego połączenia. Odszukałaś swój telefon i nacisnęłaś zieloną słuchawkę.
- Cześć kochanie – po drugiej stronie usłyszałaś głos swojej rodzicielki
- Cześć mamuś! Tęsknię. Kiedy wracacie?
- Chyba nie dotrzemy na Wigilię – głos twojej rodzicielki przepełniony był smutkiem – Jest straszna śnieżyca. Odwołali wszystkie loty.
- Rozumiem. Proszę was, nie próbujcie wsiadać do samolotu do puki pogodna nie wróci do normy. Nawet jeśli miałoby to potrwać tydzień. Poradzę sobie a zależy mi na waszym bezpieczeństwie. – owszem, chciałaś spędzić święta w rodzinnym gronie, ale jeżeli miałoby to wiązać się z narażeniem życia twoich rodziców to wolałaś być w tym okresie sama.
- Jesteś pewna?
- Tak mamo. Poradzę sobie. Znajdźcie jakiś hotel, nie czekajcie na lotnisku, i spędźcie święta w miarę normalnie. Kocham cię
- Ja ciebie też. Zadzwonię później.
- Na razie.

Przemierzałaś kolejne alejki w supermarkecie. Chociaż było pewne, że twoi rodzice nie dotrą na Wigilię to przecież musiałaś coś ugotować i sama spędzić święta w cywilizowany sposób.
- [T.I]! – usłyszałaś za sobą nawoływanie więc automatycznie odwróciłaś się w tamtą stronę. Zobaczyłaś przed sobą panią Tomlinson.
-Jay! – od razu na twoich ustach pojawił się uśmiech. Bez względu co zdarzyło się między tobą a synem kobiety to ta zawsze będzie dla ciebie jak druga matka.
- Przedświąteczne zakupy? – spytała wskazując na koszyk
- Tak, coś trzeba w końcu ugotować
- Jeśli o gotowaniu mowa. Nie udało mi się dzisiaj złapać twojej mamy w domu a chciałabym ten jej sekretny przepis na pudding.
- Rodzice nie wrócili jeszcze z Moskwy ale po południu podrzucę ci przepis, muszę go tylko znaleźć – zapewniłaś kobietę uśmiechając się
- Jak to nie wrócili? – była zdziwiona i …. Zaniepokojona? Tak, chyba tak można określić ton jej głosu
- Odwołano wszystkie loty. Jest śnieżyca i warunki nie sprzyjają podróżowaniu. Sama zabroniłam im wracać dopóki się nie uspokoi.
- W takim razie na święta przychodzisz do nas! – zażądała głosem nie znoszącym sprzeciwu
- Ale…
- Nie ma żadnego „ale”. Nie pozwolę abyś spędzała święta samotnie. Poza tym dziewczynki się za tobą stęskniły. Od kiedy mam wolne i nie przychodzisz się nimi opiekować, brakuje im twojego towarzystwa.
- Na pewno je odwiedzę ale może nie w święta? Będzie tam… - kobieta po raz kolejny przerwała ci wypowiedź. I pomyśleć, że całe życie powtarzała tobie i swojemu synowi, że nie ładnie przerywać komuś w połowie.
- Tak, Louis będzie. Nie zaprzeczam. Wiem, że nie widziałaś go od kiedy cię skrzywdził. Bóg mi świadkiem, że kocham go ale nie rozumiem jego postępowania. Tego jak mógł cię tak skrzywdzić. Proszę cię, zignoruj go i przyjdź do nas, chociaż na samą kolację.
- Dobrze. Ale przyniosę kilka przekąsek.
- Żaden problem.



Now here we are, so close
It so far, haven't I passed the test?
When will you relize
Baby, I'm not like the rest



Stałaś przed lustrem zastanawiając się czy to aby na pewno dobry pomysł. Nie wiedziałaś jak zniesiesz jego obecność. Przez te trzy lata skutecznie go unikałaś. Gdy tylko przyjeżdżał do rodziny  ty nocowałaś u koleżanek. To przypomina cholerną grę w podchody i było nieuniknione, że kiedyś dojedzie do konfrontacji. Ostatni raz poprawiłaś strój i byłaś gotowa. Miałaś na sobie przewiewną koszulę w kolorze beżu  bez rękawów, włożoną w luźną czarną spódniczkę z koronki do tego czarną marynarkę, a lewy nadgarstek przyozdobiłaś kilkoma bransoletkami. Zeszłaś na dół gdzie założyłaś szpilki, czarny zimowy płaszcz i po zabraniu przekąsek ruszyłaś do domu obok. Gdy tylko wyszłaś na zewnątrz, poczułaś przeszywające zimno, na szczęście rodzina Tomilsonów mieszkała koło ciebie i minutę później pukałaś do ich drzwi.  Otworzyła ci Jay i wpuściła do środka. Odebrała od ciebie półmisek. Szybko zdjęłaś nakrycie i ruszyłaś za nią do kuchni połączonej z salonem. Już z korytarza słyszałaś głośne śmiechy Louisa i jego sióstr. Dobrze wiesz jak bardzo dziewczynki za nim tęskniły. Chłopak rzadko je odwiedzał a im same rozmowy telefoniczne nie wystarczały. Niepewnie weszłaś do pomieszczenia. Nagle wzrok wszystkich spoczął na twojej osobie. Bliźniaczki poderwały się na równe nogi i zostawiając Lou podbiegły do ciebie i przytuliły się, praktycznie zwalając cię z nóg.
- Tęskniłyśmy! – zawołały równocześnie na co szeroko się uśmiechnęłaś
- Ja za wami też. Te dziewięć dni bez was było dla mnie katorgą – mruknęłaś poprawiając ich fryzury.

Siedzieliście przy stole i zajadaliście świąteczne potrawy. Przez cały czas czułaś na sobie wzrok chłopaka ale nie miałaś odwagi spojrzeć w jego stronę. Ten za to opowiadał już kolejną swoją przygodę z Londynu. Bolało cię słuchanie tego jak dobrze się bawi i jaki jest szczęśliwy bez ciebie. Twoje oczy zaczynały zapełniać się łzami które usilnie próbowałaś zatrzymać. Nie chciałaś pokazywać mu jak jesteś słaba.  Ale nie wytrzymałaś słysząc kolejny raz jego śmiech i radosny głos opowiadający o jakiejś dziewczynie. Po prostu wstałaś i wybiegłaś z ich domu. Biegłaś przed siebie, w bardzo dobrze znanym ci kierunku. Ulice miasta były puste, ani jednaj żywej duszy na chodniku. Już po chwili byłaś w parku, na tak dobrze znanym ci placu zabaw. Usiadłaś na huśtawce i dopiero teraz poczułaś zimno. Gdy wybiegłaś nie zabrałaś ze sobą płaszcza a twoje szpilki również nie zapewniały ciepła. Nie chciałaś jednak tam wracać, nie w tej chwili. Nawet nie chciałaś wracać do swojego domu wiedząc, że on jest za ścianą.


Był środek nocy a ty nie mogłaś usnąć. Po raz kolejny zmieniłaś pozycje. W końcu podniosłaś się do pozycji siedzącej i wstałaś z łóżka. Zeszłaś na dół i zrobiłaś sobie kubek gorącego kakao. Następnie wróciłaś do swojego pokoju. Siedząc na łóżku i popijając gorącą ciesz zapukałaś trzy razy w ścianę. To był wasz sygnał. Na początku nic się nie stało ale po kilku kolejnych minutach ktoś zapukał do drzwi balkonowych. Wstałaś z posłania i otworzyłaś swojemu nocnemu gościowi. Ten przywitał się z tobą krótkim pocałunkiem i bez słowa zajął miejsce na twoim łóżku. Po chwili zasypiałaś wtulona w swojego własnego księcia z bajki.



I love you
I have loved you all along
And I miss you
Been far away for far too long
I keep dreaming you’ll be with me
and you’ll never go
Stop breathing if
I don’t see you anymore 



Ze wspomnień wybudził cię czyjś dotyk na ramionach. Ktoś okrył cię twoim płaszczem i zajął miejsce na huśtawce obok. Dobrze wiedziałaś kto to, dlatego też postanowiłaś milczeć.
- Chcę ci coś powiedzieć – chłopak odezwał się dopiero po kilku minutach – ale musisz mi najpierw obiecać, że nie będziesz mi przerywała – nawet nie miałaś zamiaru się odzywać więc tylko wykonałaś niewielki ruch głową który chłopak i tak zauważył. – Jestem świnią i dobrze o ty wiem. Zraniłem cię chociaż obiecywałem, że nigdy tego nie zrobię – pamiętałaś ten dzień. Oglądaliście wtedy, na twoje życzenie, „Księżyc w nowiu” gdzie Edward zostawił Bellę potwornie ją raniąc i niszcząc jej psychikę. Louis powiedział wtedy, że on nigdy nie byłby w stanie tego ci zrobić – Ale tamtego dnia, w gabinecie Simona, kiedy popisywaliśmy umowę opowiadał nam jak to będzie wyglądało. Czego możemy się spodziewać. Opowiadał o sławie i jej konsekwencjach. Wtedy też pomyślałem o tobie. Dziewczynie która siedzi na korytarzu przed drzwiami i na mnie czeka. Nie chciałem niszczyć ci życia. Chciałem żebyś była szczęśliwa, spełniała swoje marzenia i uznałem, że teraz odkąd stałem się osobą publiczną nie mogę ci tego zapewnić. Właśnie wtedy przypomniał mi się ten film. Kiedyś śmiałem się z tego całego Edwarda, nie rozumiałem jak mógł podjąć taką decyzję. Ale w tamtym momencie, kiedy sam znalazłem się w podobnej sytuacji, tylko opuszczenie cię wydało mi się odpowiednie. Każdego dni żałowałem tej decyzji. Gdy tylko zamykałem oczy, znów widziałem cię tego dnia, całą zapłakaną na parkingu. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo chciałem zawrócić. Przeprosić cię i powiedzieć, że żałuję ale nie zrobiłem tego bo sądziłem, że będziesz szczęśliwa beze mnie. Przez te trzy lata, każdego dnia chciałem wrócić, błagać o wybaczenie ale nie miałem odwagi spojrzeć ci w oczy. Słuchałem opowieści mamy na twój temat i bolały mnie jej słowa, chociaż były prawdą. I dzisiaj kiedy weszłaś do salonu, kiedy zobaczyłem cię po raz pierwszy od naszego rozstania poczułem, że w końcu wszystko jest na swoim miejscu. Nie czułem już tej pustki. Nie czułem pustki którą odczuwałem każdego dnia będąc w Londynie. Dlatego błagam cię i będę błagał każdego dnia aż do wieczności o wybaczenie mi. Czy jest na to szansa? – w końcu spojrzałaś na chłopaka. Płakał. Po jego policzku płynęły słone łzy a oczy przepełnione bólem, smutkiem, tęsknotą i miłością patrzyły na ciebie z nadzieją. Nie wiedziałaś co zrobić, co powiedzieć. Poczułaś się jak tego dnia, gdy po raz pierwszy poprosił cię byś została jego dziewczyną. Dlatego też, nie mówiąc nic starłaś jego łzy, pocałowałaś go a następnie chwyciłaś jego dłoń, ściskając ją mocno. Nie wiedziałaś czy dobrze robisz, tak szybko przebaczając mu i dając drugą szansę. Nie miałaś pewności, że za parę dni znów cię nie zrani. Ale miałaś nadzieję. Nadzieję, że od dzisiaj będziecie ze sobą na zawsze. Na dobre i złe. Będziecie się wspierać, pomagać sobie. Że nie będzie od teraz jego przyszłości, twojej przyszłości, że będzie tylko WASZA wspólna przyszłość i razem będziecie spełniać swoje wspólne marzenia.  




Keep breathing
‘Cause I’m not leaving you anymore
Believe it!
Hold on to me and
never let me go


_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że moja twórczość wam się spodoba i nie będziecie żałować, że zostałam tu przyjęta. Z góry również ostrzegam, że większość moich imaginów będzie z Lou w roli głównej i właśnie takie będę najchętniej przyjmowała jeśli chodzi o zamówienia :) 
Jeśli macie jakieś pytania, chcecie pogadać to piszcie do mnie na gg które niedługo pojawi się w zakładce "AUTORKI", najpierw jednak muszę się zebrać i napisać coś o sobie...
Do następnego!

11 komentarzy:

  1. Najpiekniejszy jaki czytalam . Az mnie zatkalo

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG!
    Śliczny imagin!
    NIGDY tutaj nie komentuje, mimo że było naprawdę parę takich imaginów, do których wracałam i wracałam po przeczytaniu, ale ten imagin jest taki oghrwjnvs i wgl. i taki ituekivb <3
    Taki romantyczny i wgl <3
    Pozdrawiam
    G xx :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam Cię z szeroko otwartymi ramionami! Na tym blogu od dawna nie było, tak dobrego imaginu. Nie że wszystkie inne są złe, ale ten w całości jest idealny! Żadnej złej końcówki, czy nawet w środku. Wszystko przemyślane. Już Cię UWIELBIAM! Do następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie, aż się prawie popłakałam. Nie mogę się doczekać TWOJEGO kolejnego wpisu. Pisz szybko.
    A i chciałam się zapytać, czyja to piosenka jest wplątana w tekst imaginu ???
    Byłabym ci bardzo wdzięczna, gdybyś mi podała do niej link, lub chociaż autora i nazwę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest kilka piosenek ;)
      Pierwsze trzy fragmenty to piosenka Joel & Luke - Love's To Blame
      http://www.tekstowo.pl/piosenka,joel__luke,love_s_to_blame.html
      Czwarty fragment to piosenka Demi Lovato - Give Your Heart a Break
      http://www.tekstowo.pl/piosenka,demi_lovato,give_your_heart_a_break.html
      A ostatnie dwa to piosenka Nickelback - Far away
      http://www.tekstowo.pl/piosenka,nickelback,far_away.html

      I dziękuję za tak miłe komentarze, to naprawdę wiele dla mnie znaczy ;)

      Usuń
    2. Bardzo Ci Dziękuję. Nawet nie wiedziałam, że są tu aż 3 piosenki
      :)

      Usuń
  5. Nie no.. płaczę.. i w dodatku Lou <3 Ojej..
    Czekam na twój kolejny imagin i.. witamyy! :D
    ~W

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za tą dedykację <3
    Imagin naprawdę świetny, aż mi łzy poleciały :c
    Czekam na Twoje kolejne imaginy, bo świetnie piszesz ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Na twojej opinii zależało mi najbardziej, więc cieszę się że przypadł ci do gustu.

      Usuń
  7. Jest świetny, a jeśli brakuje Ci pomysłów to nie ma sprawy... Mam 37469357 pomysłów, ale czasu nie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3