środa, 26 marca 2014

Six Hundred Sixty - Four

 Stała na lotnisku, wpatrując się w Louisa, ubranego w wojskowy mundur. Wylatywał dziś na misję do Afganistanu. Lou patrzył na nią smutnymi oczami.
 Westchnęła cicho i wtuliła się w jego tors. Oplótł T. I. ramionami, a ona zaczęła płakać.
 - T. I., nie płacz. - Wyszeptał w jej włosy.
 - Będziemy na ciebie czekać. - Szepnęła, odsuwając się od niego.
 - My? - Spytał, patrząc na jej brzuch. Uśmiechnęła się lekko i kiwnęła głową. Mąż przytulił ją, ale zaraz odsunął się, słysząc głos, każący stawić mu się na odprawę. Pocałował ją i pobiegł do swoich kolegów. Po kilku minutach patrzyła jak samolot wzbija się w powietrze, a potem znika.

 - T. I.! T. I.? - Usłyszała około pięciu miesięcy po wyjeździe Louisa do Afganistanu. Podniosła się z kanapy, na której leżała i poprawiając ubrania, weszła do przedpokoju. - T. I., to ja. - Powiedział Lou, a ona wybuchając płaczem, przytuliła się do niego. - T. I., kocham cię. - Wyszeptał.
 - Ja ciebie też. - Odparła, wycierając łzy. - Nasza córeczka też. - Szepnęła, przykładając jego rękę do swojego brzucha. Spojrzał na nią z uśmiechem i wpił się w jej usta.

 Po sali rozniósł się płacz dziecka. Pielęgniarka dała Louisowi nożyczki, a chłopak przeciął pępowinę. Ktoś owinął jej córeczkę i podał ją T.I. Przytuliła ją i spojrzała na Lou.
 - Jak będzie miała na imię? - Spytał.
 - Avril. Avril Joanne Tomlinson. - Uśmiechnęła się blado, oddając córeczkę pielęgniarce, która zabrała ją do ważenia i mycia.

 - Avril, spójrz na tatusia. - Lou ukucnął koło płaczącej pięciolatki. Przytulił ją mocno, a T. I. zagryzła wargę, żeby nie rozpłakać się.
 Louis wyjeżdżał na misję po raz kolejny, tym razem do Syrii. Avril spojrzała na swojego tatę i wtuliła się w niego. 

 - Avril, nie płacz. Tatuś musi wyjechać, ale wróci. Nie płacz, kochanie. - Ścierał jej łzy. Pięciolatka oderwała się od niego i przytuliła się do swojej mamy. Podniosła ją na ręce, pozwalając jej wtulić się w siebie. Pewnie zaraz zaśnie ze zmęczenia. Płakała kilka dni prawie nie przerywając, od kiedy Lou powiedział jej, że musi wyjechać na trochę czasu. - T. I. - Przytulił żonę. - Pamiętaj, że cię kocham. - Wyszeptał w jej włosy. Wtuliła się w niego, ale po chwili odsunęła, widząc jak podchodzą do nas Harry - kolega Lou i jego siostra Gemma. Gdy chłopcy gdzieś jechali, zawsze spędzały razem czas.
 - Lou, musimy już iść. - Powiedział cicho Harry, a Gemma podeszła do T. I. i wzięła od niej Avril. Uśmiechnęła się do niej blado i odwróciła do Lou.
 - Nie zapomnij o nas. - Szepnęła, wycierając łzy. Lou kiwnął głową, szepcząc: ,,Kocham cię.'' i odszedł z Harry'm w stronę bramek, przy których odbywała się odprawa. Patrzyła jak odchodzi, jak wsiada do samolotu, który po paru minutach odlatuje.

 - Halo? - Odebrała telefon, około dziewięciu miesięcy po tym, jak Lou wyjechał.
 - T. I.? Tu Sam. Muszę ci coś powiedzieć. Mogę do ciebie wpaść? Jestem niedaleko. - Powiedział dziwnym głosem brunet.
 - W porządku. - Odparła trochę niepewnie.
 - Będę za dziesięć minut. - Sam odetchnął z ulgą i rozłączył się.
Po dziesięciu minutach T. I. zalewała kawę dla gościa. Postawiła parujący kubek przed brunetem i usiadła na przeciwko chłopaka.
 - O co chodzi? - Spytała.
 - T. I.... W naszym obozie w Syrii wybuchła bomba. Ktoś ją tam podłożył... Przykro mi. - Dopiero szepcząc ostatnie zdanie, chłopak odważył spojrzeć w szkliste oczy dziewczyny.
 - Kiedy pogrzeb? - Spytała po chwili, przełykając kulę w gardle.
 - Za miesiąc, jak sprowadzą wszystkie zwłoki. - Odpowiedział Sam, wychodząc z mieszkania brunetki, która po usłyszeniu trzasku drzwi, wybuchła płaczem.

 - Lou był wspaniałym bratem. Mimo, że się kłóciliśmy, to kochałam go. - Mówiła przez łzy Lottie. T. I. stała na cmentarzu wojskowym, właśnie odbywał się pogrzeb jej męża. Gdy Lot skończyła mówić, zeszła z podestu i kiwnęła głową w stronę brunetki. T. I. podeszła do podestu i weszła na niego.
 - Lou był moim mężem, moją pierwszą miłością. Zawsze, gdy na niego patrzyłam, czułam, że to ten jedyny. - Mówiła łamiącym głosem. - Gdy wyjeżdżał na misję, prosiłam go, żeby o nas nie zapomniał. Nie zapomniał. Zawsze miał w mundurze nasze zdjęcie, a jego ostatnimi słowami były: ,,Nie zapomnę''. Lou dziękuję, za to, że byłeś, za Avril i za wszystko, co dla mnie zrobiłeś. - Ostatnie zdanie powiedziała, patrząc w niebo. Zeszła z podestu, a po niej zaczął mówić Harry. Mówiło jeszcze kilka osób. Rodziny tych, którzy zginęli w wybuchu bomby, kiedy się rozdzielili tak jak Lou, jego koledzy, rodzina i Gemma. Była dla niego jak starsza siostra. Młodszymi były Lottie, Fizzy, Daisy i Phoebe. Pogrzeb się skończył, a dziewczyna uparcie stała nad jego grobem, a Gemma z nią. Brunetka położyła jej rękę na ramieniu, a T. I. strzepnęła ją, odwracając się na pięcie i kierując w stronę swojego samochodu, w którym grzecznie siedziała Avril.
 - Mamo, gdzie tata? - Spytała sześciolatka, gdy jej mama wsiadła do środka.
 - Córciu, pamiętasz jak mówiłam, że tatuś musi pojechać gdzieś? - Mała kopia Lou kiwnęła główką.
 - Widzisz córeczko, bo to jest tak, że tatuś nie wróci. - Szepnęła T. I., a Avril zaczęła płakać. - Córciu nie płacz. Poradzimy sobie. Prawda? A teraz pojedziemy na duże lody. Chcesz? - Dziewczynka otarła łzy, kiwając główką.


Lou siedział na swoim grobie lekko przezroczysty, tak jak każdy anioł. Patrzył na rodzinę i przyjaciół, którzy przemawiali, ale większą katorgą było dla niego słuchanie ich myśli. Gdy pogrzeb się skończył T. I. i Gemma stały przed jego grobem. Gdy Gemma położyła rękę na jej ramieniu, dziewczyna wyszła z cmentarza. Brunetka po chwili również skierowała się do wyjścia.
- Nie zapomnę. - Szepnął Lou, znikając.


Płakałam pisząc to. Na początku miał być to prolog jednej z planowanych przeze mnie historii, ale jednak zmieniłam na imagina. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)
Do następnego!
Yurakoion xx

8 komentarzy:

  1. Dlaczego muszę płakać, to jest cudowne

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest naprawdę wzruszające ;( :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Placze ;c Takie imaginy nie pomagaja mi w decyzji zeby isc do wojska no ale to chyba moje powolanie ;] Ale imagin super, szkoda ze nie zrobisz z niego opowiadania

    OdpowiedzUsuń
  4. nie lubię jak ktoś w imaginach umiera, dlatego końcówka mi się nie podobała (to tylko moja opinia, tak już mam ;D). Ale początek - genialny!

    OdpowiedzUsuń
  5. TO jest cudowne <3 Płaczę :'(

    OdpowiedzUsuń
  6. Sam wątek genialny, odrobinę gorzej z realizacją, ale mimo wszystko imagin dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. JA TU PŁAAACZĘ. kiedy przeczytałam sam poczatek, to wiedziałam, że Lou na samym końcu zginie. Imagin cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. świetnyy! ;*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3