wtorek, 18 marca 2014

Six Hundred Sixty - One

Imagin o lekkim zabarwieniu erotycznym. 

Uchyliłem drzwi od pokoju Ever i cicho wszedłem do środka, rozglądając się i szukając dziewczyny. Nie było jej w pokoju, ale z łazienki wydobywały się odgłosy lecącej wody i cichy śpiew blondynki.
Uśmiechnąłem się pod nosem i bez zastanowienia położyłem się na jej łóżku, chwytając w dłonie jej telefon i wpisując hasło, które niedawno odkryłem. Spokojnie przeglądałem sobie galerię, kiedy drzwi od zaparowanego pomieszczenia uchyliły się, a zza nich wyszła moja śliczna księżniczka. Miała na sobie przykrótką koszulkę na cienkich ramiączkach i czarne, dresowe szorty. Jej włosy były jeszcze lekko wilgotne, ale grzywka była już sucha, przez co ciągle zaczesywała ją do góry. Gdy tylko mnie zobaczyła, natychmiast przestała śpiewać, a jej słodkie usta wygięły się w literkę 'o'.
- Możesz mi powiedzieć, co ty tu robisz? - podniosła jedną brew i siadła koło mnie na łóżku, wyrywając mi przy tym jej komórkę z dłoni.
- Przyszedłem ci powiedzieć, że za dziesięć minut mamy próbę i mamy stawić się na dole - wyszczerzyłem się, a ta wywróciła oczami, palcami rozczesując kosmyki.
- Nigdzie nie idę - mruknęła, kładąc się koło mnie i zakopując pod kołdrą. Pociągnąłem pierzynę w swoją stronę, na co ta warknęła głośno. - Horan, spierdalaj. Jak przyszedłeś mnie tylko powkurwiać, to daruj sobie i łaskawie weź stąd swój wielki zad i idź stąd. Jestem zmęczona, chcę poleżeć w spokoju - jęknęła.
- Myszko, zaraz mamy próbę - powiedziałem, kolejny raz próbując ją ,,wykopać". Ta wstała szybko i popchnęła mnie tak, że wylądowałem na podłodze.
- Ała! - krzyknąłem, a w odpowiedzi usłyszałem tylko cichy śmiech Ev, która po chwili nachyliła się nade mną. Gdy zobaczyła, że nic mi się nie stało, to natychmiast przeturlała się z powrotem w tamto miejsce, z którego wcześniej się przyturlała. - Pożałujesz - powiedziałem ze śmiechem, podnosząc się z podłogi i przechodząc na drugą stronę łóżka, później kładąc się na blondynce, której ciało schowane było pod kołdrą.
- Niall! - pisnęła, kiedy przyległem ją swoim ciałem. - Weź złaź, zdecydowanie ważysz trochę za dużo! Jesteś ciężki! - próbowała mnie z siebie zrzucić, ale wcale jej to nie wychodziło.
- Ever, powinnaś się już powoli przyzwyczajać - powiedziałem, uśmiechając się szeroko. Ona chyba nie wiedziała, o czym mówię. - Często będę na tobie, chyba że będziemy próbować w innej pozycji - poszerzyłem swój uśmiech, kiedy się zaczerwieniła, zamykając przy tym oczy. Po chwili otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale wydobyła z siebie tylko ciche westchnięcie. - Wstawaj, idziemy na próbę.
- Powiedziałam ci już, że nigdzie nie idę. Zrobimy wszystko na żywioł. Nic nie kombinujmy z tymi głupimi próbami - mruknęła cicho, patrząc przy tym na kota, który wyczołgał się na łóżko. - Jest cholernie słodki, nie? - popatrzyła na niego rozczulona, a ja tylko wywróciłem oczami.
- Chodź na próbę, Pipino będzie znowu darł na nas mordę - powiedziałem.
- To sobie idź. Ja zostaję tutaj. Jak chcesz, to możesz zostać ze mną, a jak nie, to idź na salę - burknęła. - Możesz ze mnie zejść? Bolą mnie plecy - jęknęła cicho.
- Zrobić ci masaż? - pokazałem ząbki w uśmiechu, chcąc wykorzystać okazję do dotykania jej. Ever wciągnęła głośno powietrze i zaczęła zastanawiać się nad moją propozycją, odwracając głowę w bok i patrząc na włochatą kulkę, której, swoją drogą, nie daliśmy jeszcze imienia. Ev po chwili pokiwała głową na 'tak', a ja w duchu skakałem z radości jak głupi. - Ale ty mi też zrobisz.
- Wiedziałam, że jest jakiś haczyk, przecież jesteś Niall Horan, nigdy nie proponujesz pomocy bez czegoś w zamian - zaśmiała się krótko, a ja zmierzyłem ją wzrokiem. - Dobra, złaź ze mnie, chcę się jakoś ułożyć - powiedziała, a ja podniosłem się z niej, szybko zrzucając kołdrę. Ever położyła się na brzuchu, a ja nie wiedziałem, jak mam się ułożyć, by nie miała do mnie pretensji. - Weź siądź mi w dole pleców - poinstruowała mnie, a ja ucieszony okrakiem usiadłem na jej tyłku.
Kurwa, znowu będę miał jakieś zboczone myśli.
- Masz jakąś maść, czy coś?
- W szufladzie jest taki różany balsam do ciała, weź nim mnie wymasuj - palcem wskazała na szafkę nocną. Sięgnąłem więc w wyznaczone przez nią miejsce i wyjąłem krem. - Będziesz używać tego prezentu od Lou? - spytałem, zauważając w szafce foliowe paczuszki i książeczkę Kamasutry. - Gdzie prezent od Harry'ego? - zaśmiałem się cicho, przypominając sobie moment, kiedy Ev wyciągnęła z pudełka plastikowego kutasa.
Ever wymamrotała coś cicho pod nosem, ale nie mogłem tego usłyszeć, bo poduszka stłumiła wszystkie dźwięki.
Nie kontynuowałem dalej tego tematu, wiedząc, że i tak nie odpowie mi na żadne pytanie, które dotyczyło 'tego'.
Podwinąłem do góry koszulkę Ever, odsłaniając jej smukłe plecy i idealne proporcje góry ciała.
- Musisz całkiem zdjąć bluzkę - mruknąłem zadowolony, kiedy pozbyła się ubrania, rzucając go gdzieś w kąt. Odpiąłem jej stanik, marząc tylko o tym, by odwrócić ją na plecy i zgwałcić na miejscu. Ledwo powstrzymywałem się od spełnienia moich sprośnych myśli.
Wylałem trochę balsamu na jej plecy, a trochę na swoje dłonie, później wcierając pachnącą substancję w jej skórę. Ever pomrukiwała z zadowolenia, a głośniejsze jęki tłumiła w poduszce.
- Podoba mi się to - powiedziałem zadowolony, dalej manewrując rękami.
- Co? - jęknęła, kiedy trafiłem w jej czuły punkt. - O tak Niall, tu... Ooo tak!
- Ty półnaga pode mną, jęcząca moje imię, całkiem bezbronna... - urwałem, pociągając jej spodnie troszkę w dół, by móc wymasować okolice nerek. Uśmiechnąłem się lekko, kiedy zobaczyłem dwa dołeczki w dole pleców. - Ever, jesteś idealna - mruknąłem cicho, na co ta pewnie wywróciła oczami.
- Dobra, zmiana, zapnij mi stanik na ostatni - powiedziała, kiedy moje dłonie przeszły po jej plecach wzdłuż i wszerz. Spełniłem jej prośbę. - A teraz podaj mi koszulkę - leniwie wstałem z jej pleców i chwyciłem materiał, oddając go w ręce właścicielki. Ever ubrała się, a później wstała, wykrzywiając usta w zadowoleniu. - Niall, mianuję cię na mojego osobistego masażystę - zachichotała cicho pod nosem. - No, kładź się.
Przeciągnąłem koszulkę przez głowę i, tak jak Ever wcześniej, położyłem się na brzuchu. Blondynka usiadła w dole moich pleców i zaczęła swoimi łapkami wędrować po moich barkach, łopatkach, karku...
- Ty za to zostaniesz moją osobistą masażystką - powiedziałem z uśmieszkiem, kiedy pięściami jeździła wzdłuż kręgosłupa. Mruknąłem zadowolony, kiedy przyjemny dreszcz przeszedł przez moje ciało.
- Chyba śnisz - zaśmiała się, na koniec klepiąc moją skórę płaskimi dłońmi.
- Podnieś się trochę - powiedziałem, a gdy ta spełniła mój rozkaz, przewróciłem się na plecy, ciągnąc ją do siebie za uda. Podniosłem się trochę, zatapiając się na chwilę w jej ustach, a później znów opadając na poduszki. Ever przejechała ręką po moim torsie, zniżając swoją twarz do mojej i po raz kolejny łącząc nasze wargi w pocałunku. Wciągnąłem głośno powietrze, kiedy się odsunęła. - Proszę, dotykaj mnie, Ever - sapnąłem cicho, czując ogarniające mnie podniecenie.
Oczy blondynki powiększyły się dwa razy, a kiedy nie zrobiła żadnego ruchu, sam przejechałem jej ręką po moim brzuchu. Ever niepewnie pochyliła się nade mną i zaczęła obdarowywać moje ciało drobnymi, mokrymi pocałunkami, zaczynając od szyi, zjeżdżając do klaty, później do brzucha, na końcu palcami pociągając lekko za gumkę od moich szarych dresów. Jej palce zgrabnie przebiegały po moim wyrzeźbionym torsie, dokładnie badając każdą wypukłość, mięsień. Niekiedy znowu powracała ustami do moich, pieszcząc je delikatnie. Patrzyłem na nią od dołu, dokładnie lustrując jej seksowną sylwetkę. Była chyba jedyną osobą, która działała na mnie w taki sposób.
Kiedy zatopiła palce w moich włosach, a nasze wargi znowu się spotkały, skorzystałem z okazji i lekko podwinąłem jej prześwitującą koszulkę. Ever przerwała, zabierając moje dłonie z jej brzucha.
- Niall, Elena zaraz przyjdzie, musisz stąd iść. Znowu zacznie swój głupi wywiad - mruknęła, poprawiając ramiączko od stanika, który ja w tej chwili chciałem z niej zerwać. Blondynka wstała ze mnie i zgarnęła z szafki telefon, sprawdzając później godzinę. - No, jest już po dwudziestej, pewnie zaraz tu będzie. Niall, idź do siebie. Ja idę umyć zęby i przebrać się do spania, a kiedy wrócę, ciebie ma tu nie być - pokiwała mi palcem wskazującym przed nosem i zniknęła za drzwiami.
Niech ta pieprzona Elena tu nie przychodzi! Mam jej dość, wkurza mnie tą swoją dociekliwością i wścibstwem.
Dalej leżałem sobie na łóżku, czekając, aż wampirzyca wyjdzie z łazienki. W tym czasie zdążyłem przejść do siebie do pokoju i w ekspresowym tempie umyć zęby. Później wróciłem do Ev, zdjąłem spodnie i wygodnie ułożyłem się na łóżku, wcześniej poprawiając poduszki i kołdrę.
- Jeszcze tu jesteś? - powiedziała z lekkim ociągnięciem. Odwróciłem głowę w jej stronę i automatycznie przygryzłem wargę, szerzej otwierając oczy i z zachłannością patrząc na Ever, która miała tylko na sobie tą samą, białą, prześwitującą koszulkę, która opinała się na jej nagich piersiach i ładnie zarysowanych mięśniach brzucha, i czarne, jak zwykle koronkowe majtki. Wyglądała jak bogini!
- Robisz to specjalnie? - spytałem, przesuwając się na łóżku, by mogła uchronić się przed moim wzrokiem.
- Ale co? - uniosła brwi, przykrywając się kołdrą i waląc w poduszkę tak, by ta uformowała się według jej upodobań.
- Zdejmujesz stanik i przychodzisz tu do mnie w samych majtkach i ledwo co zakrywającej koszulce?
- Miałam nadzieję na to, że się stąd wyniesiesz - odrzekła, czerwieniąc się lekko. - Ale teraz serio, spadaj. Miller zaraz przyjdzie i będziemy mieli przerąbane. Poskarży Liamowi i ten też będzie się czepiał.
- Twój brat nic do nas nie ma. Dostałem nawet pozwolenie na to, bym z tobą był. Lubi mnie - wyszczerzyłem się w jej stronę.
- Nie zapominaj o tym, że jesteś ze swoją tlenioną wydrą - uśmiechnęła się sztucznie i zamknęła oczy - Kiedy wreszcie pójdziesz?
- Rano, jak trzeba będzie się zbierać do szkoły - odpowiedziałem, przenosząc swój ciężar ciała na kawałek kołdry, którym była przykryta, czyli tak dokładniej na Ever. Otworzyła oczy i spojrzała na mnie, kręcąc lekko głową na boki.
- Niall, Elena zaraz przyjdzie, zobaczy nas razem w łóżku, w dodatku półnagich i zaraz stworzy własne teorie na temat na... - nie zdążyła dokończyć, bo zacząłem ją słodko całować. Podniosła palcami moją brodę, całując mnie dalej i uśmiechając się lekko.
- Elena nie przyjdzie. Zostaje na noc u Liama - powiedziałem półgłosem, później przenosząc usta na jej szyję i pieszcząc nimi jej czuły punkt w zagłębieniu pod uchem, Ever zamruczała z zadowolenia. Podniosłem kołdrę, sam pod nią włażąc i kładąc się na Ev.
- Przydałoby ci się trochę schudnąć - zażartowała, szczypiąc lekko moją skórę na brzuchu i śmiejąc się cicho. Zmierzyłem ją wzrokiem, podnosząc się nad nią lekko.
- Tobie też - spojrzałem z uśmieszkiem na jej pełne piersi, a ta fuknęła cicho pod nosem i obrażona zmarszczyła czoło. - Żartuję, dla mnie jesteś idealna - uśmiechnąłem się szerzej, składając na jej szyi kolejny pocałunek, ale tym razem ssąc lekko to samo miejsce, na końcu przejeżdżając po nim językiem. Zadowolony odchyliłem głowę, by móc zobaczyć swoje małe ,,dzieło".
- Czy ty właśnie zrobiłeś mi malinkę? - spytała, patrząc na mnie jak na wariata. Potakująco pokiwałem głową, cmokając ją przelotnie w usta.
- Podobasz mi się z takim znaczkiem. Niech wiedzą, że jesteś moja - zaruszałem brwiami, a ta wywróciła oczami. Już otwierała usta, aby to skomentować, ale szybko zatkałem je swoimi.
Ever wplotła palce w moje włosy, przejeżdżając po nich, lekko ciągnąc za końcówki, na koniec zostawiając dłoń na moim karku, drugą ulokowała na wyrzeźbionym torsie. Ułożyłem się na klęczkach, swoje zgięte nogi miałem po obu stronach jej bioder. Oderwałem się od jej ust, tworząc mokrą ścieżkę po jej szyi, okolicy obojczyków i w pół odsłoniętym biuście. Swoje dłonie ulokowałem na jej talii, nieznacznie podwijając koszulkę do góry i odsłaniając jej zgrabne ciało. Pocałunkami zszedłem do brzucha, co wywołało cichy śmiech dziewczyny, miała tam łaskotki. Jednym, zdecydowanym ruchem przyciągnęła moje usta do swoich, łącząc je w kolejnym, namiętnym i pełnym pożądania pocałunku. Jedną dłonią dalej podciągałem bluzeczkę do góry, później palcem zahaczyłem o jej majtki, na co poruszyła się niespokojnie. Pociągnęła swoją koszulkę w dół, na co mruknąłem z niezadowoleniem. Pragnąłem jej, tak cholernie chciałem, bym to ja był dla niej tym pierwszym.
- Proszę, nie - jęknęła cicho, kiedy zatopiłem swoje usta w skórze na szyi.
- Ever, pozwól mi - skubnąłem jej usta i włożyłem rękę pod cienki materiał, palcami muskając jej brzuch, przejeżdżając po ścieżce między piersiami, a potem po każdej z nich. Moje wargi znowu wylądowały na brzuchu, powoli szły w górę.
- Niall, nie - mruknęła, odsuwając moją głowę i opierając się plecami o ścianę.
- Czemu nigdy mi nie pozwalasz? Czemu nie chcesz tego zrobić? Nie jestem dla ciebie wystarczający? Zbyt dobry? - spytałem z pretensjami, opadając na miejsce obok Ev. Było tak blisko!
- Jesteś wystarczający, idealny, Nialler - zamruczała, przybliżając się do mnie i całując mnie lekko. - Ale zauważ, że jest to nie fair wobec Victorii.
- Czemu się nią przejmujesz? - spytałem, odwracając się na bok, twarzą do wampirzycy. Westchnęła ciężko, w palcach miętosząc materiał swojego ubrania.
- Bo to twoja dziewczyna, do cholery jasnej! A ja nie chcę czuć się jak ktoś, kogo chcesz tylko przelecieć, rozumiesz? Czemu jesteś tu teraz ze mną, zamiast być przy niej? Czemu w ogóle zawracasz sobie mną głowę? Masz Victorię, to ją kochasz, prawda? - głośno wyrzuciła powietrze, nie będąc pewna swoich słów. - Czuję się jak jakaś dziwka, która odbiera dziewczynom facetów.
- Nie jesteś dziwką. Kurwa, Ever, zrozum... - nie zdążyłem dokończyć zdania, bo stanowczo mi przerwała.
 - To nie tak, że nie chcę, byś to ty był moim pierwszym. Chcę. Ale póki jesteś z Tisdale, to z tego nic nie wyjdzie, dobra? Skoro serio chcesz ze mną być, skoro serio coś do mnie czujesz, to po cholerę z nią jesteś?
- Bo jestem idiotą i chcę, byś była o mnie zazdrosna? - spytałem, a ta pokiwała głową.
- Nie lubię jej, ale ona cię kocha. Ona cię naprawdę kocha - powiedziała.
- A ty mnie kochasz? - zapytałem, palcem przebiegając po jej ręce, splatając później nasz dłonie.
- Nie wiem, Niall. Nie mam najmniejszego pojęcia. Nie umiem nazwać tego, co do ciebie czuję. Ufam ci jak nikomu innemu, ale boję się, że możesz wyrządzić mi jakąś krzywdę. Czasami mam co do ciebie złe przeczucia, boję się ciebie.
Przyciągnąłem ją do siebie jednym ruchem, kładąc dłoń na jej plecach. Położyła głowę w zagłębieniu szyjnym, palcami muskając moje ramiona. Drugą dłonią delikatnie głaskałem ją po głowie, przetwarzając sobie wszystko w myślach.
Ever ma rację. Zachowuję się jak totalny dupek i debil w stosunku do niej, jak i do Victorii.
Raz mówię, że mi na niej zależy, a za chwilę to samo powtarzam do mojej dziewczyny, której tak naprawdę nie kocham, do której tak z zasadzie nic nie czuję. Owszem, mógłbym zerwać z Victorią i poprosić Ev o to, by została moją dziewczyną, ale nie mogę.
Nie mogę, bo jestem jej pierdolonym wrogiem, śmiercią, zgubą, zniszczeniem, a ona jest tym samym dla mnie. Nie mogę, bo ktoś wymyślił jakieś popierdolone prawo, które zabrania łączyć się w pary ze swoim odwiecznym wrogiem, którym dla mnie niestety jest Ev.
- Dobrze, że się boisz, słoneczko - wyszeptałem, do śpiącej już dziewczyny. - Nie możemy i nigdy nie będziemy mogli być razem. Pomimo tego, że czuję do ciebie coś, czego nie da się normalnie wytłumaczyć. Pomimo tego, że tak naprawdę cholernie mocno cię kocham, Ever.

____________________

Joł.
Czemu Ever, a nie [T.I]? Bo jest to jakiś marny fragment mojego opowiadania, na którego, tak swoją drogą, zapraszam :p 


Dawno mnie tu nie było i musiałam coś dodać. Po prostu w szkle mam teraz taki zapie**ol, że nie mam czasu na swojego bloga :// Straszą nas tymi testami gimnazjalnymi, dają tyle zadań, że na nic nie mam czasu.
Dziwię się, że jeszcze mnie stąd nie wywalili :o
Do końca marca postaram się dodać jeszcze ze dwie/trzy notki, żeby nadrobić marzec i luty, w którym nic nie dodałam.
Przeepraszam za tego imagina. Jest kiepski i pewnie w niektórych momentach nie wiedzieliście o co chodzi ;p

6 komentarzy:

  1. boziu zakochałam sie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny... Uwielbiam twoje imaginy. Zawsze się coś dzieje. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając początek.. wiedziałam, że to kawałek rozdziału z twojego bloga, bo niedawno to czytałam! :D Eh.. ciekawe kiedy Ever i Niall będą mogli być razem..
    O ile się nie mylę, to.. jest fragment rozdziału 24.. chyba tak. No nic. Fajnie, że wpadłaś na pomysł, żeby zrobić z tego imagin :D +nie przejmuj się tak testami gimnazjalnymi. Mnie też tak dwa lata temu straszyli, a potem okazało się, że nie było aż tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam je. *.* jest cudownne c:
    Weny zycze. ;****

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio postanowiłam po wspominać <3 Tak dużo się od tego czasu zmieniło. http://imagin1d.blogspot.com/2012/02/one.html?m=1 ALE MIMO WSZYSTKO IMAGINY DALEJ SĄ NAJCUDOWNIEJSZE NA CAŁYM ŚWIECIE. Dziękuję że ten blog istnieje <3 xxx ~EndziLoove

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Dziękuję za miłe słowa, jednak jak patrzę na pierwsze moje imaginy,. jak i innych mówię sobie: ohh goood why? ;o ale mimo to cieszę się że jesteś z nami ! <3

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3