niedziela, 30 marca 2014

Six Hundred Sixty-Seven

Z wielkim skupieniem starałaś się uchwycić każdy detal twarzy blondwłosej dziewczynki. Chciałaś tym portretem poprawić jej humor. W końcu za tydzień ma urodziny, które niestety spędzi w szpitalu. Kolejny raz zerknęłaś na zdjęcie i to było błędem. Ręka, która nie jest jeszcze do końca sprawna, zboczyła z kursu i naznaczyła na policzku czarną kreskę. Zdenerwowana chwyciłaś gumkę naprawiając szkodę. Kiedy po raz kolejny chwytałaś do ręki ołówek aby kontynuować swoje dzieło, do sali weszła jedna z pielęgniarek aby odłączyć kroplówkę. Po chwili byłaś już wolna i mogłaś opuścić salę. Co prawda z kroplówką też mogłaś się przemieszczać ale nie lubiłaś ciągnąć za sobą tego całego cholerstwa. Poprawiłaś spodnie dresowe i czarną podkoszulkę. Przeczesałaś włosy i byłaś gotowa pokazać się światu. Wyszłaś na korytarz i skierowałaś się ku klatce schodowej. Miałaś dość korzystania z windy, szczególnie, że teraz byłaś w stanie pokonać jedno piętro na własnych nogach. Wdrapałaś się piętro wyżej i znalazłaś się na oddziale onkologi dziecięcej. Spędzałaś tu dużo czasu. Lubiłaś wywoływać uśmiech na ich niewinnych twarzyczkach. Sprawiać, że chociaż przez chwilę były szczęśliwe. Najgorsze jednak było to, że przywiązywałaś się do nich a one często przegrywały walkę.

Kiedy weszłaś do świetlicy Emma pisnęła i rzuciła się na ciebie głośno się śmiejąc. Przytuliłaś ją do siebie.
- Mogę pobawić się twoimi włosami?
- Jasne kochanie - powiedziałaś sadowiąc się na małym krzesełku

Od piętnastu minut byłaś czesana przez cztery dziewczynki. Wiedziałaś jaką radość im tym sprawiasz. Po jakimś czasie zerknęłaś na zegarek i przeraziłaś się. Za pięć minut zaczynasz badanie. Najmniej lubiane badanie. Pożegnałaś się z dzieciakami i ruszyłaś do swojej sali. Zeszłaś po schodach i już po chwili znajdowałaś się na właściwym korytarzu. Zobaczyłaś panią Olivię stojącą przy ladzie w recepcji. Uśmiechnęła się na twój widok. Razem udałyście się do piwnic gdzie wykonywano rezonans magnetyczny. Chociaż to badanie nie bolało to i tak cię przerażało. W końcu wjeżdżałaś do ogromnej maszyny, musiałaś leżeć bez ruchu, kontrast który wcześniej ci wstrzykiwano sprawiał, że miałaś wahania temperatury a na dokładkę maszyna wydawała dziwny dźwięk którego nie cierpiałaś. Szłaś jak na skazanie i każdy się z tego powodu z ciebie śmiał. Nie przeszkadzało ci pobieranie krwi, inne dużo bardziej bolesne badania ale rezonans magnetyczny był twoim przekleństwem.

Po dwóch dniach, kiedy wyniki badania przyszyły do twojego lekarza prowadzącego, okazało się, że za tydzień opuszczasz mury szpitala na czas nieokreślony. Wiedziałaś, że będziesz tu często bywać ale tymczasowo tylko w formie gościa.
Schodziłaś właśnie po schodach kiedy wpadła na ciebie zakapturzona postać. Twoje poczucie równowagi nie było najlepsze więc już po chwili oglądałaś świat z punktu widzenia mrówki. Tajemniczą postacią okazał się być chłopak który szybko pomógł ci wstać, w kółko przepraszając.
- Na prawdę nic się nie stało. Ale na przyszłość, nie biegaj po szpitalu bo zrobisz komuś krzywdę.
- Przepraszam, po prostu zgubiłem się przy wejściu i nie mogę teraz znaleźć reszty przyjaciół - był lekko zmieszany i zaniepokojony. Jego błękitne oczy miały wielkość przysłowiowej pięciozłotówki i nerwowo przeczesywał swoje blond włosy - Poza tym, Niall jestem - powiedział wyciągając dłoń
- [T.I] - powiedziałaś odwzajemniając gest - Wiesz może co było waszym celem podróży służbowej?
- Mieliśmy spotkać się gdzieś z dziećmi chorymi na raka - powiedział szybko
- Właśnie idę na to piętro. Prawdopodobnie to spotkanie macie na świetlicy albo w salach z pacjentami. Chodź, pewnie i tak już się spóźniłeś. Tak właściwie to jak się mogłeś zgubić?
- Jak weszliśmy do budynku to Paul, nasz manager, zaczął rozmawiać o czymś z pielęgniarką, a ja zobaczyłem szyld baru więc tam poszedłem. Oczywiście zapomniałem o tym komukolwiek powiedzieć, więc jak wróciłem to ich już nie było.
- A nie przyszło ci do głowy żeby zobaczyć na którym piętrze jest odział onkologi dziecięcej?
- To są takie tabliczki? - spytał zdezorientowany a kiedy posłałam mu wymowne spojrzenie, które mówiło samo za siebie. Chłopak zrobił minę niewinnego szczeniaczka a po chwili zaczął się śmiać. A że jego śmiech był zaraźliwy to i ty po chwili dołączyłaś do niego.
Dwie minuty później byliście już w świetlicy. Kiedy weszliście, oczy wszystkich zwróciły się na was. Jakiś mężczyzna odetchnął z ulgą a reszta zespołu podbiegła do twojego nowego znajomego. Szybko zostałaś przedstawiona i powstrzymana przed opuszczeniem pomieszczenia.

Niall wraz z przyjaciółmi po raz kolejny zawitali do szpitala. Po tych kilku godzinach spędzonych z tymi dzieciakami, najzwyczajniej w świecie je pokochali. Tym razem bez problemu trafili na odpowiednie piętro i znaleźli się na świetlicy. Dzieciaki od razu do nich podbiegły. Po przywitaniach Horan wyparzył w tłumie blond włosom dziewczynę którą widział siedzącą na kolanach [T.I] podczas poprzedniego spotkania. Podszedł do niej szybko.
- Gdzie mogę naleźć twoją przyjaciółkę? - spytał przysiadając się do niej. Miał nadzieję, że dziewczyna jest dzisiaj w pracy. Chociaż zamienili tydzień temu zaledwie kilka słów, to ta stała mu się bardzo bliska.
- [T.I]? - Emma chciała się upewnić czy zrozumiała go
- Tak - blondyn uśmiechnął się jeszcze szerzej, o ile to w ogóle było możliwe
- Jest piętro niżej. Jeśli się pośpieszysz to może ją zastaniesz
- Kończy już pracę? - było słychać zawód w jego głosie
- Nie, dzisiaj, po miesiącu pobytu tu, dostała wypis i wraca do domu - Chłopak przetwarzał informację. Czyli brunetka wcale nie była pracownikiem szpitala? Tylko pacjentką? Jak mógł tego nie dostrzec? Co prawda miała na sobie swoje ciuchy, nie żadne piżamy ale nie miała też białego kitla. Grzecznie podziękował i udał się na poszukiwania. Po pięciu minutach, pokierowany przez uczynne pielęgniarki, trafił do właściwej sali.

Dopinałaś właśnie torbę kiedy ktoś zapukał do drzwi. Po tym jak powiedziałaś "Proszę" do środka wszedł Niall
- Co ty tu robisz?  - spytałaś zdziwiona.

Od tego przypadkowego spotkania na klatce schodowej minął rok. Nie spodziewałaś się, że ci ludzie okażą się najbliżsi twojemu sercu. Nie przeszkadzała im twoja choroba, to że czasem nie dawałaś sobie rady z najprostszymi czynnościami. Zawsze byli skłonni ci pomóc ale nigdy nie robili tego z litości, w  przeciwieństwie do innych. To oni poznali cię z Oliverem który okazał się miłością twojego życia.
Byłaś wdzięczna za to, że w tak krótkim czasie zyskałaś pięciu braci i swoją drugą połówkę.

________________________________
Wiem, że po raz kolejny zawaliłam i po raz kolejny zniszczyłam swoje dobre imię które zawdzięczałam pierwszemu imaginowi. Ale mam straszny zastój weny i nic nie potrafię stworzyć.

3 komentarze:

  1. Jeju jakie to piękne, kochana każdy twój i imagin jest cudowny i nie zaprzeczaj temu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałam że będzie z Niall'em

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3