czwartek, 27 marca 2014

Six Hundred Sixty-Six

Siedział na kanapie we własnym mieszkaniu i przeskakiwał z programu na program. Tak na prawdę ogromny telewizor wiszący na ścianie grał by wypełnić ciszę panującą w apartamencie. Szatyn siedziała i nawet nie spoglądał się na przedmiot. Jego celem były drzwi znajdujące się zaraz na wprost jednej z dwóch kanap w salonie. Od ponad czterdziestu minut wyczekiwał powrotu swojej sąsiadki do domu. Miał cichą nadzieję,że może jeszcze określać ją mianem przyjaciółki. Chociaż nie zdziwiłby się gdyby dziewczyna dała mu w twarz i zatrzasnęła drzwi prosto przed nosem. Trzy dni! Od trzech dni próbował ją złapać jak wraca z pracy do domu, jednak ani razu mu się nie udało. Próbował ją złapać w kancelarii jednak zawsze miała spotkania na mieście a najbliższy wolny termin za dwa tygodnie. On nie miał tych dwóch tygodni, wtedy mogło by być już za późno. Za późno by ratować to co sam zepsuł. Nieświadomie bo nieświadomie ale zepsuł. W pewnym momencie usłyszał tylko trzask drzwi naprzeciwko. Było za późno. Znów zaprzepaścił swoją szansę,

-Liam przynieś mi piwo-po apartamencie Payne rozniósł się krzyk blondyna który rozsiadł się jak królewicz przed telewizorem-Liam bo mecz się zaraz zacznie! 
-W dupie mam Twój mecz!-odkrzyknął mu zdenerwowany szatyn wyglądając przez wizjer na korytarz. Dzisiaj nie przepuści okazji porozmawiania z nią. Zbliżała się godzina siódma a ona zawsze o tej porze szła biegać, więc jak nigdy i on tez pójdzie pobiegać. Specjalnie odpuścił wizytę na siłowni. Wyszła. Ubrana w swój markowy dres, zamkneła drzwi na klucz, włożyła słuchawki do uszu i omijając windę skierowała się na schody.
-Niall idę biegać, nie rozwal mi mieszkania.
I on również wyszedł zamykając cicho drzwi. Z powodu swojego lenistwa wybrał windę. Szybciej zrówna się z sąsiadką. Widział ją, biegła dróżką prowadzącą do parku. Do tego parku gdzie pięć lat temu przez czysty przypadek się poznali. Jego życiem od tego momentu kierowały same przypadki. Można by powiedzieć,że jego drugie imię to Przypadek. Trzeba przyznać,że dziewczyna potrafi dotrzymać swojego tępa a on po kilkunastu minutach z trudem łapał oddech.
-Może lepiej wróć do domu, jeszcze mi tu padniesz-zatrzymała się tak nagle,że mało co jej nie przewrócił próbując wyhamować. Skąd ona wiedziała,że biegł za nią ? Jak długo ?
-T.I-podniósł dłoń chcąc wsunąć jej za ucho kosmyk włosy który wydostał się z koka. Dziewczyna jednak szybko cofnęła głowę zapobiegając pieszczocie którą kiedyś darzył ją bardzo często. Do Liama dotarła niema prośba przyjaciółki i zabrał dłoń. Odruchowo schował ją do kieszeni spodni.
-Coś się stało,że za mną biegasz ?-spytała spokojnie.Jak on tęsknił za jej głosem, jej ciepłym głosem który koił jego nerwy.
-Nie, tak wyszedłem pobiegać, zapomniałem dzisiaj iść na siłownię-dziękował w duchu,że kłamstwa to mu jednak wychodziły świetnie.
-Tak ? To dlatego zostawiłeś Niallera samego w swoim mieszkaniu ?-popatrzył na nią jak na zjawisko, skąd ona wie,że Horan siedział w jego mieszkaniu, objadał się popcornem i popijał piwo wyklinając pewnie wynik meczu.
-Skąd ?
-Liam to,że nie rozmawiam z Tobą nie znaczy,że nie mam kontaktu z nimi-odpowiedziała i znów zaczęła biec zostawiając zdezorientowanego szatyna za sobą.

Siedzieli w piątkę po turecku na scenie. Mieli właśnie przerwę między próbami na jubileuszowy koncert. Jako zespół występowali już od pięciu lat i chciali w ten sposób podziękować swoim fanom za wytrwałość przy ich boku. Za każde wsparcie. Taką okazją miał być koncert na którym wykonają piosenki ze wszystkich płyt, te najbardziej popularne i najbardziej lubiane. Oprócz fanów mają się także pojawić ich rodziny, bliskie sercu osoby oraz byli współpracownicy. To święto jest każdego z nich. Każdy miał przygotować piosnkę którą zawsze chciał komuś zaśpiewać. Liam wiedział już co zaśpiewa i komu. Mógł przypuszczać czy pojawią się jego byłe dziewczyny ale jemu zależało by pojawiła się ona. Ta jedna której zaufanie starał się zyskać na nowo. Wiedział,że Niall ją zaprosił nie konsultując się z nim. T.I była również jego przyjaciółką i Liam już dawno się z tym pogodził. Teraz jednak się cieszył, bo jemu zatrzasnęła by drzwi przed nosem tak jak poprzedniego wieczoru a Niallowi nie mogła odmówić bo jak on powiada Horanowi nigdy się nie odmawia!

Charakteryzatorka właśnie poprawiała mu włosy kiedy drzwi do garderoby się otworzyły. Stanęła w nich dziewczyna w krótkiej sukience w kwiatki i rozpuszczonych blond włosach sięgających do pasa.  Przez chwilę starał sobie przypominać kogo młoda kobieta mu przypomina. Nie wyglądał na żadną z nieletnich fanek, zresztą one jak na razie nie miały wstępu za kulisy. Na jej szyi wisiała przpeystka, czyli musiała być kimś znajomym dla któregoś z nich. Odpowiedź na nurtujące pytanie przyszła szybciej niż by się tego spodziewał. Do pomieszczenia niczym torpeda wparował Zayn i Harry głośno przekamarzając się.
-T.I-pisnął cienkim głosem Styles i podbiegł do dziewczyny. On mógł z wrażenia zbierać tylko zęby z podłogi. Lustrując ją od stóp do głów bił się z myślami. Jak on mógł być takim idiota,żeby zostawić taką dziewczynę ?  Żeby ją zdradzić! Zaraz po Harrym dziewczyna znalazła się w ramionach Malika.
-Wyglądasz kwitnąco-zaśmiał się całując ją w policzek-służy Ci ten stan. 
Blondynka skarciła go wzrokiem tak,że szybko ugryzł się w język. Przyszła tu tylko dlatego,że ją poprosili w czwórkę. Bolał ją jeszcze widok Liama, choć go kochała nie mogła mu wybaczyć tego co zrobił jej ponad dwa miesiące temu, i to jeszcze wtedy kiedy chciała podzielić się z nim szczęśliwa wiadomością. Nie zdążyła, on poinformował ją pierwszy, powiedział dwa słowa które zburzyły ich jak dotąd poukładany świat.

-Zayn co miałeś na myśli mówiąc o jakimś stanie T.I-dopadł przyjaciela zaraz przed wyjściem na scenę. Malik pokręcił jednak przecząco głową i we wrzawie okrzyków i brawa wleciał na scenę, zaraz przyszła i pora na niego. Śpiewając piosenkę za piosenką wzrokiem szukał jej wśród zgromadzonych osób. Znalazł, stała koło jego rodziców uśmiechając się promiennie i jedną rękę trzymając na brzuchu. Na lekko zaokrąglonym brzuchu. Wyglądała tak ślicznie. Przyszła pora na tak zwane piosenki specjalne, zacząć miał Harry. Wykonaną piosenkę zadedykował wszystkim osobą które chciały a nie mogły się tu z nami dziś pojawić. Zaraz po nim była moja kolej.
-Tą piosenkę chciałbym zadedykować głównie dziewczynie która zawsze będzie zajmować główne miejsce w moim sercu a drugą którą pokocham tak mocno jak ją będzie nasza córka-uśmiechnąłem się w kierunku w którym siedziała T.I
Jego matka złapała ją za dłoń. Z głośników poleciała znana melodia piosenki Enrique Iglesiasa.W jej oczach zebrały się łzy. To tą piosenkę miał w zwyczaju nucić jej kiedy nie moga spać, to przy tej piosence pierwszy raz się pocałowali, to ta piosenka wydobywała się z głośników kiedy pierwszy raz spędzili ze sobą noc. Ta piosenka miała być do ich pierwszego tańca.
-Would you tremble, if I touched your lips-znów rozpływała się pod wpływem jego wzroku, jego głosu. Przymknęła oczy.
-Would you laugh? Oh please tell me this-czuła na sobie spojrzenie Danielle i Sophie. Choć obydwie od dawna nie spotykały się z Paynem były pod wrażeniem tego jak szybko ten się zmienił.
-Now would you die, for the one you love? Hold me in your arms, tonight-wróciła z krainy marzeń wtedy kiedy poczuła lekkie szturchnięcie po prawej stronie. Otworzyła oczy i doznała szoku. Przed nią , z mikrofonem stał Liam wyciągając w jej kierunku dłoń.Ujęła ja delikatnie i dała się pociągnąc w kierunku sceny.
- I can be your hero, baby. I can kiss away the pain. I will stand by you forever. You can take my breath away-stanął za nią z tyłu i objął wolną ręką. Bujali się w rytm muzyki, Liam nie przestawał śpiewać. Oświetleniowcy przygasili światło i salę wypełniały tylko migające lampeczki tworzące nastrój. Jeżeli tak chciał ją zdobyć na nowo, udało mu się. Była znów cała jego, niezaprzeczalnie.Kiedy piosenka się skończyła, publiczność nagrodziła go głośnymi brawami a T.I odwróciła się do niego twarzą i zachłannie pocałowała, spragniona jego warg.
-Zostań ze mną na zawsze-szpenęła cicho i wtuliła się w ciało ukochanego.

Napisałam coś kompletnie bezsensu. Nie ma sensu przepraszać za długą nieobecność wiedząc,że może się ona powtórzyć. Nastały trudne miesiące w moim życiu, i mogę sobie tylko śpiewać teraz Czas ucieka i matura coraz bliżej. Heheheh, jakby ktoś chciał czytać coś mojego, coś gdzie piszę na bieżąco to zapraszam o TU     jeżeli lubicie skoczków i te tematy. Nie obrażę się jeżeli zostawicie po sobie ślad i tu i tam. Inny nick ale to ciągle ja :)

Przepraszam za błędy. Taka jakaś dziwna narracja mi wyszła.

9 komentarzy:

  1. Pojawiło się kilka błędów, ale mimo wszystko jedno wielkie: AWWWWWWWWWWWWWW <3

    OdpowiedzUsuń
  2. kochane :D no co ty Mania matura dopiero za hohoho półtora miesiąca - ciii wszycy mówią ze to nie prawda, ale ja sie tym pocieszam i każdy dzien jest ważny hahah :P weny kocie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Co to za fragmenty piosenki na końcu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest Enrique Iglesias - Hero :)

      Usuń
  4. Cudowny. Czytałam go z 4 razy.
    Mam też proźbe co do akcji. #PolandWantsToShow1DAllTheirLove
    Pomagajcie proszę. Dla każdej z nas to ważne

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, jestem nowa w tym świecie, głównie w tych całych imaginach i nie ogarniam do końca. Są to takie krótkie opowiadania tak? I co oznacza T.I.?
    Tekst świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są to historie z tb i chłopcami w roli głównej. T.I oznacza twoje imię :-)

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3