sobota, 22 marca 2014

Six Hundred Sixty - Two

Zamówienie @Book Lover 
(bardzo, bardzo cię przepraszam, że tak długo musiałaś czekać. Przepraszam, przepraszam baaardzo)

- Spokojnie, Niall, spokojnie. To tylko ćwiczenia. To tylko dziewczyna. Ona jest tu tylko instruktorką. Spokojnie. To nic, że jesteś w niej zakochany po uszy. Oddychaj człowieku! - mówiłem do siebie w myślach, przebierając się w ubranie sportowe.
Nie wiem jak to się stało. Po prostu pewnego dnia przyszedłem na siłownię, ujrzałem cudny uśmiech, parę ciepłych oczu i bum! Od kilku miesięcy nie myślę o niczym innym.
Podczas każdego koncertu mam przed oczami [T.I]. Nieważne gdzie pójdę, widzę ją w każdej osobie. 
To się powoli zaczyna robić chore, wiem. Ale co ja poradzę, że po prostu się zakochałem?
To chyba nie jest karalne, prawda?
Ostrożnie wysunąłem głowę zza framugi, oceniając czy korytarz jest czysty.
Przewieszając sobie ręcznik przez ramię, szybkim krokiem ruszyłem na siłownię, starając się patrzeć tylko i wyłącznie przed siebie, co jednak nie jest takie łatwe, gdy mija się salę, pełną tańczących Zumbę kobiet z tą jedyną na czele.
Westchnąłem cicho, wpatrując się w dziewczynę jak zahipnotyzowany.
Była taka piękna. Radosna, pełna energii i życia. 
Kochała to co robi.
Nie minęło kilka sekund jak już rozpływałem się pod wpływem jej ciepłego spojrzenia.
Zaraz, chwila, co?
Momentalnie wybudziłem się z transu, odwracając się i wpadając na szklane drzwi.
Odsunąłem się od nich szybko, przykładając dłoń do czoła i chwytając się drążka, aby nie upaść.
Kiedy ja tu w ogóle wszedłem?!
- Wszystko w porządku? - usłyszałem jej melodyjny głos, na którego dźwięk zamarłem.
Był cudowny.
- Ja... Ummm... Znaczy... No... Ja... Tak. - Zacząłem dukać, na co moje policzki od razu zrobiły się niemalże purpurowe.
Wspaniale Niall.
- Ty... - odchrząknąłem szybko - Mówiłaś coś?
- Oj, Niall, Niall. - Zaśmiała się, kręcąc przy tym głową
- Skąd znasz moje imię? - spojrzałem na nią zdziwiony
- Moja kuzynka, u której mieszkam ma córkę, która jest chyba waszą największą fanką na całym świecie.
- Ach, no tak. Jestem sławny. - Zaśmiałem się głupio - Niall Horan z One Direction.
- Ty na pewno dobrze się czujesz?
- Ja... Ummm... Tak, tak. Przepraszam, chyba się po prostu... Nie wyspałem. - Uśmiechnąłem się, następnie szybko otwierając drzwi, czym prędzej ruszając na siłownię
- Nailler! No nareszcie! Co z tobą ostatnio jest? Spóźniasz się, jesteś jakiś nieobecny. Zwłaszcza tu. - Zmarszczył czoło, podchodząc do mnie - Niall?
- Tak, słucham cię Liam.
- No i właśnie o tym mówię. - Westchnął - Wiesz, że mi możesz zaufać. Jesteśmy jak bracia.
- Chodzi o [T.I]. - Mruknąłem siadając pod ścianą
- O tą nową instruktorkę Zumby?
Na jego pytanie tylko przytaknąłem, bawiąc się ręcznikiem przewieszonym na szyi.
- Chyba się zakochałem. Wiem, że to dziwne, bo przecież dopiero dzisiaj zamieniłem z nią kilka zdań... O ile można to było nazwać rozmową. Z mojej strony to było chyba tylko dukanie. Ale to właśnie się dzieje, kiedy na mnie chociażby spojrzy.
- Zaproś ją gdzieś. - Oznajmił pewnie, na co ja tylko spojrzałem na niego jak na idiotę - No nie patrz się tak na mnie, tylko działaj. Na twoim miejscu już dawno bym to zrobił.
- Chyba muszę poćwiczyć. - Wydukałem, szybko podnosząc się z podłogi, zajmując pierwsze lepsze stanowisko.
Zaprosić ją gdzieś, czy siedzieć cicho i czekać aż samo przejdzie? A jak nie przejdzie? A jeśli już kogoś ma? Jeśli mi odmówi? Jeśli nie jestem w jej typie?
- Przestań się zastanawiać nad wszystkimi możliwymi zdarzeniami, bo w taki sposób nie zajdziesz daleko. - Skarcił mnie, na co szybko odgoniłem wszelkie myśli.
Wstałem i bez słowa ruszyłem do dziewczyny, która właśnie kończyła zajęcia.
- Przyszedłeś żeby mnie zaskarżyć? - zaśmiała się, wycierając szyję ręcznikiem
- Co? Nie, nie. Przecież to drzwi wpadły na mnie, znaczy... Ja na nie. - Uśmiechnąłem się nerwowo, wchodząc nieco pewniej do sali - Wiesz, tak się zastanawiam czy nie mogłabyś mi pomóc.
- Ja? - uniosła brew
Boże, Niall, co ty robisz?! Ty i taniec?! Ty i Zumba?! Ty?!
Uciekaj stąd póki jeszcze masz okazję.
- Wiesz, potrzebuję jakiś ćwiczeń rozciągających. Przydałyby się na koncertach. 
- No tak, oczywiście. - Uśmiechnęła się - Skaczecie po scenie ponad godzinę, więc zgodzę się z tobą w stu procentach. Jesteś teraz wolny?
- Ja jestem zawsze wolny. - Oznajmiłem bez zastanowienia, na co spotkałem się z jej pytającym spojrzeniem - Znaczy... - Westchnąłem - Dobra, nawet nie wiem jak to mam teraz wytłumaczyć.
Na moje słowa tylko zaśmiała się pod nosem. Chwyciła moją dłoń i przeszła ze mną na środek sali, stając przodem do luster.
- Zaczniemy od rozgrzewki. Powtarzaj ruchy za mną.
Wpatrywałem się w nią szeroko otwartymi oczyma. Ja miałem to powtórzyć?
Nie byłem w stanie zapamiętać chociażby pierwszego ruchu biodrem, nie wspominając już o drugim i trzecim.
- Widzę, że nieco cię to przerasta. - Zaśmiała się stając za mną, kładąc dłonie na moich biodrach, na co momentalnie przeszedł mnie lekki dreszcz.
W takim tempie to ja długo nie pożyję. Ale przynajmniej umrę szczęśliwie.
Zaczęła powoli poruszać moimi biodrami.
- Musisz się trochę rozluźnić. Inaczej cię uszkodzę, a tego byś chyba nie chciał.
- Nie, nie. - Wymamrotałem starając się zrelaksować - Mówiłaś, że mieszkasz u kuzynki.
- Tymczasowo. Za kilka dni powinnam mieć już swoje mieszkanie.
- Nie chcę być wścipski, ani dociekliwy, ale nie jesteś chyba Angielką.
- Polką. - Uśmiechnęła się - Przyjechałam tu na wakacje, a zostałam do dzisiaj.
- To znaczy?
- Znalazłam ogłoszenie, że klub potrzebuje instruktorki Zumby. Na początku miałam pracować tylko przez wakacje, ale szef zaproponował mi stałą pracę. Dlatego zostałam.
- I bardzo mnie to cieszy. - Uśmiechnąłem się zupełnie nie kontrolując słów - No bo wiesz... Ktoś mnie w końcu porozciąga i jednocześnie pogada. - Zaśmiałem się nerwowo
- Ale ja nie od gadania tutaj jestem. - Oznajmiła rozbawiona, stając przede mną - Powtarzaj wszystkie ruchy. Z zaangażowaniem, jasne?
- Oczywiście. - Uśmiechnąłem się szeroko, odsuwając od niej nieco.
Zaczęła poruszać biodrami, dołączając do tego nogi i górną część tułowia.
Starałem się wszystko chwytać najszybciej jak tylko potrafiłem, jednak do najlepszych tancerzy to ja nadal nie należałem.
Po pewnym czasie po prostu zacząłem się wygłupiać i żartować sobie ze wszystkiego, przez co po chwili nasza dwójka leżała na ziemi, głośno się śmiejąc.
Usłyszeliśmy pukanie do szklanych drzwi, na co obydwoje podnieśliśmy wzrok.
- Liam, co tu robisz? - odchrząknąłem, szybko się podnosząc
- Pomyślałem, że może zgłodniejecie po całym dniu ćwiczeń, więc przyniosłem wam pizzę. - Uśmiechnął się przyjaźnie.
Wyjrzałem szybko przez okno.
Faktycznie, był już wieczór.
- Ummm... Dzięki. Nie musiałeś.
- Więcej wiary w siebie, Niall. - Szepnął mi do ucha, klepiąc po ramieniu tym samym dodając mi otuchy.
Pożegnał się jeszcze z [T.I] i ruszył z powrotem do wyjścia.
Usiedliśmy razem pod ścianą, otwierając pudełko i zajadając się jeszcze ciepłą pizzą.
- No to jak, wrócisz jeszcze do mnie na zajęcia? - zaśmiała się, wycierając usta serwetką
- Jeśli nie masz mnie jeszcze dosyć.
- Było zabawnie, muszę przyznać. - Oznajmiła uśmiechając się radośnie - W końcu można było się z kim pośmiać.
- Dziękuję ci za to, że uczyłaś Zumby mnie, a nie tego blondyna z One Direction. 
- Zdaję sobie sprawę, że sława może męczyć. Starałam się powstrzymywać najlepiej jak tylko mogłam. - Zaśmiał się głośno, na co moje serce aż podskoczyło
- [T.I], może to dziwnie zabrzmi, ale... Umówiłabyś się ze mną?
Dziewczyna momentalnie spoważniała. 
No brawo. Świetnie Niall... Teraz to możesz się stąd zabierać i nigdy więcej nie wracać.
- Zapraszasz mnie na randkę?
- Ummm... Ja... Chyba tak. Oczywiście jeśli odmówisz ja to zrozumiem. W końcu jesteś atrakcyjna. Z resztą pewnie kogoś już masz. Nie potrzebnie się pytam. Jak mogłem na to nie wpaść.
- Niall, zastopuj ten słowotok, dobrze. - Starała się mnie nieco uspokoić, na co od razu się uciszyłem - Z przyjemnością się z tobą umówię. - Uśmiechnęła się - Nawet nie wiesz z jak wielką.
- Naprawdę?
Moje pytanie potwierdziła tylko skinieniem głowy, na co poczułem jak dosłownie eksploduję ze szczęścia.
Na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech, co od razu odwzajemniła.
Usłyszeliśmy pukanie w szybę, za którą stała cała czwórka moich uśmiechniętych od ucha do ucha przyjaciół, którzy zawzięcie do nas machali. Zaczęli formować usta w dziubki tym samym sugerując nam pocałunek.
- Przepraszam cię za tych idiotów. - Jęknąłem, chowając twarz w dłoniach, na co dziewczyna tylko się zaśmiała. Poczułem jak przysiada się bliżej i całuje mnie w policzek.
- Na razie tyle im musi wystarczyć.

-------------------------------------------------------
Naprawdę nie wiem jak mam przepraszać za tą cholerną zwłokę i nieobecność.
Nie mam zamiaru się tłumaczyć, bo to żałosne. I tak jestem pod wrażeniem, że jeszcze zostałam na tym blogu. Że nie zostałam wywalona.
Strasznie zawaliłam, wiem. Przepraszam...
Tylko tyle jestem w stanie powiedzieć :(




5 komentarzy:

  1. Fajne. Podoba mi się <3
    Zapraszam do mnie: kochamy1d.crazylife.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne :) chyba niezła zumbiara z ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na kolejną część jeśli będzie następna ? :3 :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, tu bOOk_LoVer *zmieniłam nazwę konta google*
    Nie szkodzi, że tak długo - ważne, że już jest ;D Cieszę się, że wybrałaś Nialla <3 I wgl dziękuję *.*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3