sobota, 1 marca 2014

Six Hundret Fifty - One

  Minęły już ponad trzy miesiące od naszego rozstania, a ja nadal nie mogę się pozbierać. Wszyscy wokół mnie myślą, że zostawiłam to wszystko za sobą, lecz to tylko złudzenie. Próbowałam żyć normalnie, zmienić coś w swoim życiu, zająć się czymś co pozwoli mi zapomnieć. Kiedy już prawie mi się udaje, to wszystko wraca. Znów widzę naszą dwójkę… szczęśliwą parę zakochanych, którzy nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Czasami żałuję, że pozwoliłam nam się tak odsunąć. Niall cały czas próbuje się ze mną skontaktować, a ja? Chyba nie mam odwagi spojrzeć znów w jego oczy… jestem tchórzem i tyle.

“I wanna hide the truth
I wanna shelter you
But with the beast insine
There’s nowhere we can hide…”

Siedziałam wraz z [I.T.P] w naszej ulubionej kawiarni. Źle czułam się z tym, że ona o niczym nie wie… nie wie, że płacze co noc, że czasami mam ochotę wykrzyczeć całemu światu co mnie boli, i że boję się z nim porozmawiać.
- [T.I]! Słuchasz mnie w ogóle?! – wyrwała mnie z zamyślenia.
- No jasne… możesz mówić dalej.
- Co się dzieje? I nie mów znów ‘nic’, bo obie doskonale wiemy, że coś z tobą nie tak. – zdębiałam. Zupełnie nie wiedziałam co mam jej na to odpowiedzieć. Poczułam, że do moich oczu napływają łzy. „Nie teraz [T.I], nie rozklejaj się teraz!” – myślałam sobie, co jednak na nic się nie zdało. Po mojej twarz popłynął potok łez. Dziewczyna troskliwie mnie przytuliła. Opowiedziałam jej wszystko na co ona tylko pokiwała głową. Nie powiedziała nic, ani słowa. Zdziwiło mnie to. Myślałam, że wygłosi mi jedno ze swoich słynnych kazań, lecz tym razem się pomyliłam.
Po wypiciu gorących napoi poszłyśmy do mnie. Miałyśmy spędzić miły wieczór filmowy. Włączyłam naszą ulubioną komedię romantyczną, na której zazwyczaj ryczałyśmy. Gdy obie już wygodnie siedziałyśmy pod kocykiem objadając się frytkami, ktoś zadzwonił do drzwi.
- Ja otworzę. – powiedziała i w tempie błyskawicy wstała, po czym zniknęła w ciemnym korytarzu.
Zatrzymałam film, żeby móc usłyszeć kto przyszedł. W pewnym momencie serce stanęło mi w gardle. Zapomniałam jak się oddycha, a gula w gardle robiła się coraz większa. Moje oczy znów zaczęły się pocić, a w brzuchu  poczułam objaw moich nerwów. To ten głos… to za nim tak bardzo tęskniłam, tak długo go nie słyszałam, lecz teraz przysporzył mi dodatkowe pęknięcie w moim sercu. Chwilę później w salonie zobaczyłam właśnie tego chłopaka, którego tak strasznie bałam się ujrzeć.

„Don’t wanna let you down
But I am hell bound
Though this is all for you
Don’t wanna hide the truth”

                       Owinęłam się bardziej kocem, jakbym bała się, że coś mi się stanie, ale wiedziałam, że przy nim nic mi nie groziło. Bałam się siebie… bałam się demona, który we mnie drzemał, który nie pozwalał mi na spotkanie z nim. To on był moim cierpieniem, moją udręką. Musiałam go pokonać.
- [T.I] – wyszeptał stojąc nadal w końcu pokoju. Spuściłam z niego wzrok. Miałam jeden wielki mętlik w głowie. Zupełnie nie wiedziałam co mam zrobić, czy zacząć bardziej płakać, czy rzucić mu się na szyję, czy… czy po prostu przeprosić?
Poczułam na sobie jego oddech. Wiedziałam, że stanął tuż naprzeciwko mnie, ale bałam się. Tak cholernie bałam się znów ujrzeć jego czarujące oczy w kolorze nieba. Nie chciałam znów poczuć bólu, który był przeze mnie tak bardzo znienawidzony.
                            W pewnym momencie Niall delikatnie chwycił mnie za mój podbródek i powoli podniósł go do góry. Musiałam zmierzyć się ze strachem. Miałam go dość, jednak sama nie potrafiłam… Z wielkim trudem otworzyłam zaczerwienione i pieczące oczy. Zrobiłam to… pokonałam demona, który ze mnie drwił, demona bólu. Patrzyłam się w jego niebieskie tęczówki tak, jakbym patrzyła się na coś, czego już nigdy nie będzie dane mi ujrzeć. Jednak jego spojrzenie było zupełnie inne niż kiedyś. Teraz było przepełnione mrokiem.

„When you feel beat
Look into my eyes
It’s where my demons hide
It’s where my demons hide
Don’t get to close
It’s dark inside
It’s where my demons hide
It’s where my demons hide”

Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę i oboje patrzyliśmy sobie w oczy. Było mi przykro widząc w jego oczach ból i strach…
- Przepraszam… [T.I] tak cholernie Cię przepraszam. – przerwał ciszę. Przygryzł lekko wargę po czym niepewnie mnie przytulił. Nie chciałam kolejny raz zepsuć wszystkiego, tego najbardziej się bałam. Wtuliłam się w jego tors i znów poczułam ten boski zapach perfum, które kupiłam mu na urodziny. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Wreszcie poczułam ulgę, której tak bardzo potrzebowałam.
- Niall… - zebrałam się w końcu. Chłopak odsunął się i patrzył na mnie oczekując dalszych słów – To ja powinnam Cię przeprosić. Za wszystko… że w ogóle byłam, że zniszczyłam Ci życie, że mnie kochałeś…
Blondyn pokręcił przecząco głową i otworzył usta, jednak nic nie powiedział. Tylko znów mocno mnie przytulił.
- Nie mów tak, bo to nieprawda. Byłaś najlepszą osobą, jaką mogłem poznać. [T.I]… kocham Cię… - szepnął mi po chwili do ucha. Moje serce zabiło szybciej po usłyszeniu ostatnich dwóch słów. On nadal mnie kochał. Mimo tego wszystkiego co się wydarzyło, nadal darzył mnie tym uczuciem. Czułam się jak ostatni złoczyńca, któremu darowano wyrok…
- Niall, ja też Cię kocham. Strasznie tęskniłam. – powiedziałam cicho, prawie niesłyszalnie. Znów poczułam pieczenie oczu i kolejne łzy na policzkach. Te były jednak oznaką szczęścia, którego tak bardzo mi brakowało… Szczęścia o imieniu Niall.

„Your eyes, they shine so bright
I wanna save their light
I can’t escape this now
Unless you show me how…”



Witam wszystkich czytelników :D. Zostałam przyjęta na okres próbny i mam nadzieję, że spodoba się wam moja twórczość, no i że zostanę z wami dłużej. Gdyby kogoś interesował tekst, to piosenka nosi tytuł: "Demons - Imagine Dragons''. Czekam na jakieś komentarze, miłe i te niemiłe też, bo one strasznie napędzają do poprawek! :) 
Bee. 

10 komentarzy:

  1. Piękny Imagin... On ma taki... nie wiem jak to określić... swój urok, którego nie ma żaden inny imagin. Troszkę za krótki, nie był do końca wytłumaczonycz i nie rozumiałam o co w nim chodzi...Czy to [T.I] zostawiła Nialla czy to on?Lecz przyznam że mnie zaczarował.Mam nadzieję że zostaniesz na blogu :) PS:Jestem mało kapowata :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham tę piosenkę <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez nie rozumiem kto kogo zostawil i dlaczego .. Tak sie zaczyna od srodka i troche krotki ale i tak dobry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie, to nie ważne kto kogo zostawił! Chodzi o tę dwójkę osób, którzy gdzieś po drodze się zgubili, a teraz się odnaleźli! I to jest cała istota! Autorka ukazała ją najpiękniej jak mogła, moim zdaniem wspaniale uchwyciła chwilę przeprosin. Jako ten moment, w którym oni się odnajdują i razem wychodzą na prostą!
      Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej Bee. (masz imię/nick/pseudonim jak bohaterka jednego z moich opowiadań! ;D)

      Usuń
  4. Czeeeeść Bee!
    Dobry początek, bo już cię kocham dziewczyno! Piszesz świetnie! Ten imagin był po prostu boski, jeszcze z Niallem, omg, to było... nie mam słów. Idealne to za mało. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej <3
    Tak w ogóle, to uwielbiam tą piosenkę :)

    Ilysm x

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne, naprawdę bardzo dobre ;)
    I witam w zespole ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem nieźle ;)
    Kupiłaś mnie tą piosenką, jestem fanką ID ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za miłe słowa :D No, a co do niezrozumiałości, nie chciałam pokazywać czyja była wina, tylko to jak znów odnajdują wspólną ścieżkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże.. tylko zobaczyłam tekst piosenki, wiedziałam, że będzie jakies nawiązanie! Imagin.. brak mi słów.. po raz pierwszy się z takim spotkałam, gdzie nie jest wyjaśnione do końca czyja była wina. Po prostu c-u-d-o :D
    Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże cudowny *.* i jeszcze moja ulubiona piosenka. Aaaa kocham cie ;******

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3