piątek, 7 marca 2014

Six Hundret Fifty-Six

Wyglądam jak ciężarówka. Czuję się jak słonica. Ciągle chce mi się jeść, chodź ostatni swój posiłek jadałam pół godziny temu. Siedziałam przy stole w kuchni i bawiłam się pierścionkami byleby nie sięgnąć po czekoladki leżące na stoliku ewentualnie nie otworzyć lodówki i nie wyjąć z niej słoika ogórków i dżemu truskawkowego. Moje kubki smakowe w ciąży wariowały. Nie ważne czy smaki pasowały do siebie, najważniejsze żeby zjeść. W sumie ciężarnej to chyba wolno ? Jest parę minut po dziesiątej a ja jestem już po dwóch posiłkach.
-Cześć-do kuchni zszedł mój narzeczony i sprawca mojego obecnego stanu. Podszedł do mnie i pocałował w policzek i otworzył lodówkę. Mój ostatnio wyczulony węch, od razu wyłapał zapach wczorajszego kurczaka z ziołami. Liam nieświadomie zaczął wyciągać sobie produkty na kanapki a ja karciłam się w myślach byleby tylko nie wyrwać mu czegoś do jedzenia. Boże jak tak dalej pójdzie to będziemy musieli poszerzać futryny.
-Co dzisiaj robisz ?-spytał się jak gdyby nigdy nic.
Głupie pytanie. Odkąd jestem na zwolnieniu lekarskim, nie pracuję więc całe dni spędzam w domu ewentualnie chodzę i kupuję różne pierdoły dla dziecka. Choć to dopiero czwarty miesiąc, to ja już mam całą szafkę ubranek odpowiednich i dla chłopca i dziewczynki.
-Nie mam pojęcia-odpowiedziałam starając się nie myśleć o jedzeniu. Było by mi lżej gdyby nie postawił przede mną talerza pełnego kanapek. Jeszcze uśmiechnął się złośliwie. Zgarnęłam mu jedną, z szynką,z serem, ogórkiem i pomidorem. Osobiście dodałabym jeszcze trochę dżemu porzeczkowego ale nie będę wybrzydzać.
-Jak nadal będziesz tyle jeść to trzeba będzie kupić lepsze łóżko-zaśmiał się-bo to niedługo się złamie.

-Kochanie powinnaś jeść więcej witaminek-mama mojego lubego zaszczyciła nas swoją obecnością i była w trakcie przygotowywania dla mnie zdrowego obiadku.
-Mamo-jęknęłam.
Moja przyszła teściowa już tak sobie zażyczyła by ją nazywać. Wnuk w drodze, pierścionek na palcu więc jej syn nie ma prawa mnie opuścić jeżeli nie chce mieć z nią do czynienia a wiem,że nie chce.
-T.I musisz jeść dużo owoców i warzyw, pić świeżo wyciskane soczki. A ograniczać słodycze.
Wiem,że muszę ograniczać cukier ale nie mogę. Liam po ostatniej wizycie u lekarza po wyrzucał mi dosłownie wszystkie czekoladki i ciastka, ale przy ostatnich zakupach, kupiłam sobie co nieco i zachomikowałam tak by nikt nie znalazł.
-Mamo,ja już nie wyrabiam z karmieniem jej-dołączy do nas Liamek.
-Już nie przesadzaj-fuknęłam w jego stronę-nie zapominaj,że większość pochłania twoje dziecko, i to Twoja wina,że wyglądam jak hipopotam.
Mama tylko zaśmiał się pod nosem a zdrajca pocałował mnie w policzek, wziął sobie jabłko i wyszedł zapewne do ogrodu.
-Kiedy poznacie płeć dziecka ?-teściowa postawiła przed mną miskę z smacznie wyglądającą sałatką. Ślinka ciekła od samego patrzenia. Nałożyłam sobie pełen talerz, jakbym nie jadła od kilku dni a nie paru minut.
-Jutro-odpowiedziałam pakując sobie cały widelec do buzi-smaczne mamo.
Kobieta zaśmiała się tylko pod nosem i kręcąc głową wyszła do syna. Niech się śmieją, ale mi przez ten czas wolno jeść ile tylko mi się podoba!

Kolejny raz wykręcałam numer do mojego narzeczonego ale ciągle łapała mnie poczta głosowa. Umówiliśmy się,że spotkamy się w przychodni, że wyrwie się wcześniej z wytwórni ale jego jeszcze nie ma! A za pięć minut nasz kolej. Ja go zabiję, po prostu go zabiję. Wie,że nie mogę się denerwować a robi to na każdym możliwym kroku.
-T.I i N-w drzwiach gabinetu staje asystentka mojej pani ginekolog. Nie chce poznać płci swojego pierworodnego to nie, ja mu nie powiem.Grzecznie jak pani doktor każe kładę się na zielonej kozetce, podciągam bluzkę i czekam na badanie USG. Widzę a nawet mam możliwość usłyszenia bijącego serduszka swojej kruszynki, pani doktor ma mi to nagrać nawet na płytkę.
-I jak, chce pani znać płeć ?-pyta patrząc cały czas na ekran.
-Oczywiście-odpowiadam pewnym głosem a potem muszę się uspokoić żeby się nie rozpłakać. Będę miała synka. W sumie najpierw chciałam dziewczynkę, ale to jest mniej ważne, najważniejsze by było zdrowe. Tak więc chowam do torby wszystkie recepty z witaminami, zalecenia na najbliższy miesiąc.
-Pani doktor, czy mogłaby mi pani wyświadczyć przysługę ?-pytam kiedy tylko mam już opuszczać gabinet.
-Oczywiście.
-Jeżeli dzwoniłby mój narzeczony, i pytał o płeć dziecka, proszę mu powiedzieć,że będziemy mieć bliźniaki. Kobieta tylko zgadza się ze śmiechem a ja z satysfakcją wychodzę z przychodni. W końcu należy mu się jakąś nauczka.

Siedziałam sobie na kanapie w salonie i kończyłam jeść właśnie kupione na wynos  jedzenie. Tak miało być zdrowo, ale niestety czasu brak. Naszła mnie tak w ogóle ochota na oscypka, tylko skąd ja wezmę tutaj prawdziwego oscypka ? Jak się zdenerwuję, to każe Liamowi lecieć do mojego rodzinnego państwa, do Zakopanego. I wcale nie żartuje, w innym wypadku śpi na kanapie do odwołania. Tak więc czekam sobie na swojego ukochanego, który już dawno powinien wrócić z wytwórni. Podejrzewam gdzie jest a nawet domyślam się co robi. Żadnym zdziwieniem było dla mnie pojawienie się w naszym domu panicza Stylesa. Podtrzymywali się nawzajem z Liamem i zanosili śmiechem. Liam w wolnej dłoni trzymał bukiet jakiś kwiatów a nasz przyjaciel dużego różowego misia.
-Skalbeńlu-Liam chwiejnym krokiem zbliżał się do kanapy. Jego towarzysz od butelki oparł się o framugę drzwi. Jeszcze tego brakowało żebym się z pijakami uganiała. Nie doczekanie.
-Moje dzidziusie kochane-czknął klękając przede mną i przytulając twarz do mojego brzucha.  Czyli jednak dzwonił do lekarza i usłyszał to co miał usłyszeć.
-Baahdzo ładnie się ssspisałem-Boże i on ma być ojcem mojego syna-Drizzle i Fizzle.
-Liamku chodź spać-pociągnęłam go za kurtkę-chodź.
Ledwo bo ledwo ale zaprowadziłam go do sypialni, słuchając zapewnień jak to on bardzo kocha mnie oraz Drizzle i Fizzle. Rzuciłam go na łóżku w całym opakowaniu i wróciłam się do jego kompana zabawy. Jak się okazało Harry spał już na naszej kanapie przytulony do maskotki. Komedia. Przykryłam go tylko kocem i także poszłam położyć się spać.

Kiedy się obudziłam, Liama nie było już w łóżku. Bez kapci, w samej piżamie poszłam sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. W nocy jęczał,że boli go głowa ale nie przeszkadzało mi to w dalszym spaniu.Mój ukochany wraz ze swoimi przyjacielem siedzieli na kanapie. Obydwaj zmarnowani.
-Myślałam,że śniadanie będę mieć naszykowane-powiedziałam trochę za głośno.
-Teraz już wiem dlaczego tyle jadłaś-zaśmiał się sięgając po butelkę z wodą-widzisz Harry prawdziwy mężczyzna robi sobie dwójkę za jednym razem.
Boże jaki on jest głupi. Daj mi tylko cierpliwość bo jak dostanę siłę to go rozwalę.
-Ty mnie Payne nie uruchamiaj z samego rana-ucięłam rozmówkę i skierowałam się do kuchni. Nie mogę się napić to przynajmniej sobie zjem.

-Córeczko, może ja do was przyjadę ? Pomogę Ci przy dzieciach-mama szlochała mi do telefonu-jak wy dacie sobie radę z dwójką dzieci ?
Skończona papla jedna. Odebrałam już kilka telefonów z gratulacjami.
-Mamuś nie ma powodu, będziemy mieć jedno dziecko-ze spokojem wytłumaczyłam swojej zaalarmowanej mamie.
-Ale Liaś dzwonił i mówił...
-Wiem,że mówił. Już ja sobie z nim porozmawiam. Jak już rozmawiamy to będziesz miała wnuka-uśmiechnęłam się przykładając wolną rękę do brzucha.
-Syn ?
-Tak-odpowiedziałam pełna dumy.

-Coś Ty najlepszego narobił ?-rzuciłam w Liama gazetą. Na pierwszej stronie było nasze zdjęcie i wielki nagłówek Podwójne szczęście Liama Payne! Oczekiwanie na narodzenie dwójki dzieci gwiazdy zespołu One Direction! 
-Nie denerwuj się to szkodzi Fizzle i Drizzle-skarcił mnie . I że niby ja tak bym miała nazwać swoje dzieci ? Po moim trupie.
-Liam uwierzyłeś w to ?-spojrzałam na niego z politowaniem.
-Czyli....czyli że ?
-Nie będziemy mieć bliźniaków! Specjalnie kazałam Ci tak powiedzieć ale nie spodziewałam się,że od razu to nagłośnisz!
Był smutny.
-Wiesz,że mówi się,że prawdziwy facet najpierw musi spłodzić syna ?-zaśmiałam się próbując go jakoś rozweselić.
-Syn ?
-Udało Ci się. Mam nadzieję,tylko że nie odziedziczy po Tobie tej głupoty.
-Teraz tylko jeszcze muszę drzewo posadzić-pocałował mnie w policzek kiedy usiadłam koło niego na kanapie-a o bliźniakach pomyślimy za drugim razem.
-Zapomnij.
Jeżeli on myśli,że pozwolę mu wywinąć taki podwójny numer to jest w błędzie. Skoro już teraz przy jednym po czterech miesiącach jest mnie więcej o 15 kg to przy bliźniakach ubierałabym się chyba w worki po ziemniakach.
-Ale znowu mam powód żeby świętować-spojrzałam na niego karcącym wzrokiem-wybacz skarbie no ale mam syna-skradł mi pocałunek.
-Liam-szturchnęłam go w ramię-ale wiesz co ? Mógłbyś mi przynieść słoik ogórków i dżem ? Chyba zgłodniałam.

Bardzo ale to bardzo przepraszam za to u góry. Efekt nudy. Jestem załamana....nie zdam matury ;( 

Przy okazji chce was zaprosić na mojego drugiego osobistego bloga gdzie będę publikować opowiadania o skoczkach/siatkarzach. Co prawda inne nick ale to ciągle jestem ja *KLIK*


 
 

8 komentarzy:

  1. hejjjj on nie jest nudny !!! jest cudowny !!! :) :D a o mature sie nie martw jakos bd :) mnie wszyscy mowia ze matura za 2 miesiace a ja dalej uhahana jak glupi do sera :) damy rade :) weny kocie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że będzie jakoś. Najbardziej obawiam się matematyki...no ale. Oj kocie weny to mi nie brakuje, szkoda tylko,że nie dotyczy się to chłopaków z 1D ;(
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz xx

      Usuń
    2. Ja chyba wiem czego ta wena dotyczy haha ;D gdzie rozdział, ja się pytam?! ;D

      A jak poszła próbna matura? :)

      Usuń
    3. A rozdział już jest ;D No ja wiem,że wiesz czego dotyczy moja wena ;D

      Powiem Ci,że z polskiego i angielskiego mogę być zadowolona z 60% będzie. Za to matma fatalnie, podejrzewam że nawet 30% wyłożyłam się pięknie.

      Usuń
    4. mysimy dac rade a potem z gorki prawie :) hahaha jakos bedzie :)

      Usuń
    5. My mamy nie dać rady ? Musimy dać radę! A potem tylko odpoczywać :D

      Usuń
  2. Dlaczego masz matury nie zdać? ja też z matmy jestem noga ale mam jeszcze trochę czasu do matury 5 lat xD

    OdpowiedzUsuń
  3. popłakałam się ze śmiechu jak to czytałam ;D
    a matura jest ważna ale nie przejmuj się tak że nie zdasz, próbna a ta w maju to jest duża różnica... nie martw się na zapas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3