niedziela, 20 kwietnia 2014

Six Hundred Seventy-Eight

Duży przestronny pokój, z oknem wychodzącym na mały zbiornik wody pośrodku zadbanego ogrodu. W pokoju dostrzec można było różnorakie nagrody, niepotrzebne pierdoły nawet dziecięcą grzechotkę leżącą koło łóżka. Na fotelu siedział kompletnie wyluzowany Niall, który obserwował wyraźnie zdenerwowanego przyjaciela. Podśmiewał się z niego w myślach.
-A co jeżeli zawale ?-tamten pytał sam siebie chodząc po pokoju od ściany do ściany.
-Liam.
-A co jeżeli wywalę się podczas wejścia do kościoła ?
-Liam.
-A jeżeli nadepnę jej na sukienkę, podczas pierwszego tańca ?
-Liam.
-Co ja pieprze, przecież ja z kościoła nie wyjdę.
-Liaaaaam!-wydarł się Irlandczyk nie mogąc słuchać już marudzenia przyjaciela.Każdego w tym dniu zjada stres ale on już pomału przesadza.Ten zrozumiał o co chodzi Horanowi i przystanął przed oknem.
-Myślisz,że jak wyskoczę to się połamię ?-położył rękę na klamce od okna i spojrzał na blondyna wyczekując odpowiedzi.
-Myślę,że wtedy nie musiałbyś się martwic o złamania bo po prostu T.I by Cię zabiła-skwitował Horan. Lam znów przytaknął mu ruchem głowy i zrezygnowany usiadł na łóżku, starając się jak najmniej wygnieść garnitur.


Duży pokój w idealnie dobranych odcieniach błękitu i fioletu. Duże okno wychodzące na ogródek z oczkiem wodnym. Na stoliczku dostrzec można było leżącą biżuterię,gdzieś na łóżku znajdywała się niebieska podwiązka a we flakoniku na oknie stał bukiet. Na fotelu siedziała Nikki, najlepsza przyjaciółka T.I.
-A co jeżeli się wywalę podczas wejścia do kościoła ?
-T.I
-A jeżeli zadeptam sobie suknię ?
-T.I
-Albo pomylę słowa przysięgi ?
-T.I
-Albo kompletnie się zatnę ?
-T.I
-Na pewno pomylę kroki. 
-T.I-ryknęła na nią przyjaciółka odwracjąc na chwilę jej myśli od nachodzącej uroczystości.Dziewczyna od paru dni wariowała a dzisiaj to wszystko sięgnęło zenitu.
-T.I,spójrz na mnie-Nikki położyła jej dłonie na ramieniu-Liam.Twój kochany Liam będzie tam na Ciebie czekał, i wszystko będzie tak jak sobie to wymarzyłaś.
-Ja się tylko strasznie denerwuję, Nikki-T.I zatrzepotała rzęsami żeby się nie rozpłakać i nie zniszczyć makijażu.
-Nie masz czego się bać, chodź dokończymy robić z Ciebie księżniczkę-złapała ją za rękę i pociągnęła w głąb pokoju by zrobić ją na bóstwo.


Zdenerwowanie z każdą minutą podwyższało się, a on nie mógł nic na to poradzić. Ręce z nerwów drżały mu i nadmiernie pociły. Krople potu zdobiły już jego czoło. Niall nie mógł patrzeć na kumpla ale nie mógł mu pomóc. W normalnej sytuacji podsunął by mu kieliszek ale Liam musi pozostać trzeźwy. T.I chyba urwałaby mu głowę gdyby upił teraz Liama.Zresztą do wyjścia z domu pozostało niecałe trzydzieści  minut i będzie po wszystkim.
-Coś pójdzie nie tak. Coś pójdzie nie tak-szatyn chodził i w kółko sobie to powtarzał.
-Liam nie przesadzaj, usiądź na dupie i siedź-zirytował się bardziej Niall. Gdyby mógł pierdolnął by go raz a dobrze w łeb ale nie mógł uszkodzić mu twarzy. Pan Młody musi wyglądać perfekcyjnie.
-No siema mój przyjacielu-do pokoju wparował Harry. Z rozwiązanym krawatem, nie dopiętą koszulą i butelką napoczętego alkoholu w dłoni.
-Harry-jęknął Niall zakrywając twarz dłońmi.
-Jak się czujesz w dniu końca swojej wolność-czknął najmłodszy z nich wszystkich a zarazem mogłoby się wydawać najgłupszy.
-Coooo ?-jęknął jeszcze bardziej przerażony Liam spogladając na swojego drużbę.
-Harry!-warknął tamten.
-Niall....myślisz,że jak wyskoczę przez okno to się zabije ?


Nie mogła patrzeć na przyjaciółkę która by nie pognieść sukienki chodziła w kółko po pokoju. T.I miała mdłości i było jej gorąca choć jej ciało okryte było tylko tym kosztownym materiałem. T.I całe swoje życie czekała na ten dzień, odkąd poznała Liama nie marzyła o niczym innym by być jego już na zawsze. Teraz, na kilka minut przed uroczystością miała ochotę uciec jak najdalej, zmienić nazwisko tak by nikt jej już nie znalazł.
-Nie denerwuj się T.I-Nikki robiła wszystko by zmniejszyć jej zdenerwowanie. Była tak kochana,że zaparzyła jej nawet melisę,nie pozwoliła jej mamie wejść do pokoju by nie denerwować jej jeszcze bardziej. T.I wiedziała,że jej rodzicielka nie pochwala wszystkich decyzji związanych ze ślubem. Według kobiet młodzi wszystko zrobili na opak.Bo kto to widział najpierw dziecko a potem dopiero ślub ? T.I i Liam mieli już półtora letniego synka który teraz słodko spał pilnowany przez ciocią Perrie i wujka Zayna. Ta dwójka zaoferowała,że zajmie się małym który na czas trwania wesela trafi pod opieką opiekunki.
-Nie denerwuję się-dziewczyna chciała przygryźć wargę jednak przypomniała sobie o makijażu zdobiącym jej twarz-wszystko przecież będzie dobrze.


Stał pod ołtarzem w towarzystwie swojego drużby. Widział uśmiechniętego do ucha do ucha Louisa który trzymał za dłoń Eleanor. Swoich rodziców, mamę która ocierała ze wzruszenia oczy, i dumnego ojca. Swoje siostry wraz z partnerami. Nawet uśmiech teściowej dodawał mu otuchy. Wszyscy oczekiwali na pojawienie się T.I. On również,nie widział jej w końcu od dwóch dni. Kiedy w kościele rozbrzmiał dźwięk marszu a w jego drzwiach stanęła jego ukochana,szczęka opadła mu niemal do samej ziemi. Niall musiał go klepnąć w ramię inaczej stałby dalej z otwartą szeroko buzią i obserwował jak T.I z gracją kroczy ku niemu prowadzona przez ojca. Tylko dlaczego oni szli tak wolno ? On chciał już dotknąć jej delikatnej skóry, musnąć jej czerwony policzek i spojrzeć głęboko w oczy i powiedzieć Tak. Jego przyszły teść podał mu dłoń ukochanej córki szepcąc cicho Masz o nią dbać. Liam ucałował prawą dłoń dziewczyny i dalej sam poprowadził ją na miejsce dla Młodej Pary.


Czuła się jak księżniczka mająca u swego boku księcia. Liam był jej księciem z bajki. Teraz ich życie miało być bajką. Słuchała uważnie słów kapłana. Miłość cierpliwa jest,łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy,we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.
Robiła wszystko by z jej oczu nie poleciały krople łez. Mocniej ścisnęła trzymaną dłoń Liama. Słyszała szloch siedzącej za sobą Nikki. Ona sama miała ochotę się rozpłakać lecz teraz jej nie wypadało. Nie w momencie kiedy musi odpowiedzieć to krótki ale za to długo wyczekiwane Tak. 


Ja:
-T.I
-Liam
Biorę sobie Ciebie za:
-Żonę
-Męża
I ślubuję Ci:
-Miłość
-Wierność
-Uczciwość małżeńską
-oraz,że Cię nie opuszczę aż do śmierci.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.


Ps. Przepraszam za to u góry.  Przy okazji zapraszam o TUTAJ  :)


Wesołych świąt pyszczki! Mokrego podkoszulka jutro oraz czasu mile spędzonego z rodziną :)

 


4 komentarze:

  1. Świetne ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogła byś następnego Imagina z Hazzą? Będę wdzięczna ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko nie z nim ostatnio za dużo go było

      Usuń
  3. Jenyyy ogólnie uwielbiam imaginy z Liamem, ale na tym to ja się popłakałam <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3