czwartek, 24 kwietnia 2014

Six Hundred Eighty-Two

"Biała trumna, ludzi tłum 
I miejsce na Twój grób...
Dlaczego to Ty? Dlaczego to spotkało Ciebie? 
Że teraz zamiast z nami, jesteś w niebie 
Nikt się z tym pogodzić nie może 
Żadne tłumaczenie zrozumieć nam tego nie pomoże... 
Nadzieja- została nam ona 
Że przemieniłeś się w pięknego Anioła 
Patrzysz na nas z góry 
A my żeby Cię zobaczyć sięgamy ponad chmury 
Albo do wspomnień, do zdjęć 
Przypominając sobie Ciebie nie możemy powstrzymać łez.."



Stałem nad twoim grobem. Trumna z twoim ciałem z sekundy na sekundę była coraz niżej.
Nawet nie wiem kiedy zacząłem płakać.
Nie wiem kiedy te pieprzone łzy, zaczęły spływać po moich policzkach.
Tępo wpatrywałem się w wykopany dół, gdzie na dnie stała drewniana skrzynia.
Nie sądziłem, że śmierć rozdzieli nas tak szybko.
Nie sądziłem, że stracę cię przez głupią kłótnię.
Gdybym zatrzymał cię, nie pozwolił byś wybiegła...
nadal byłabyś tutaj.
Może i nie ze mną, lecz nadal stąpałabyś twardo po ziemi, jak zawsze.
Mimo iż swoją prawdziwą osobowość skrywałaś pod maską,
zdążyłem ją poznać.. zdążyłem pokochać.
Całym sobą, całym sercem.
Mimo iż był już czas pożegnać się z tobą, ja nie potrafiłem tego zrobić.
W dniu w którym pozwoliłem ci odejść...
zabrałaś moje serce ze sobą.
Jak mam żyć?
Jak mam żyć bez serca, skoro ono biło tylko dla ciebie.

Każdej nocy w moich snach,
widzę cię...
czuję.
Stąd wiem, że nadal istniejesz.
Teraz wiem, że wszystko czego potrzebuję to ty.
Choć dzielą nas inne światy,
ja nadal jestem tutaj.
Co dzień modlę się o to byś wróciła,
byś żyła.
Choć wiem, że to niemożliwe...
Bo jesteś już w lepszym świecie.

Pokazałaś mi jak żyć..
jak być...
jak kochać...
wszystko zabrałaś w jednej chwili.
Odchodząc, zabrałaś moje uczucia.

Jeśli dany byłby mi dzień
chciałbym być zadurzony w twoim słodkim zapachu, gdy kładłbym się spać.
Gdybym znalazł czas w ciągu mojego napiętego grafiku
chciałbym pogrążyć się w Twoich ciepłych oczach.
Lubię to, te Twoje długie proste włosy.
Gdy wiążesz je tak, że opadają na Twój dekolt.
Gdziekolwiek byśmy poszli, Twój nadgarstek byłby moją torebką, jesteś moim kochaniem.
Za każdym razem, gdy Cię widzę, tracę oddech, jak zatłoczone ulice Myeongdong.

Jak odkrywca odkrywający nieznany las.
Jesteś jak arcydzieło na którym chcę się skupić, ponieważ twoja obecność jest sztuką.
To jest to, co każdej nocy sobie wyobrażam,
Nieważne, ponieważ tak czy tak, jest to bezsensownym marzeniem.




Mam nadzieję, że jako tako wam się podobał.
Teksty pochylone są zapożyczone:
Pierwszy pochyły to wierszyk znaleziony w sieci.
Ten malutki kawałeczek z piosenki Celine Dion- My heart will go on
a trzeci największy z piosenki BTS


Poza tym.. nie jestem pewna czy mi wyszedł. Dawno.. wręcz bardzo dawno nic nie pisałam. Powiem szczerze, że ostatnio przestałam lubić pisać.. rozleniwiłam się.
Cóż... czas to trochę zmienić ;)

2 komentarze:

  1. Całkiem ładny i zgrabny. Nawet bardzo całkiem :3
    Dobrze znów widzieć Twoje imaginy ;)
    Btw. Zawzięłam się i postanowiłam regularnie komentować kaźdy imagin :)
    Pozdrawiam
    Myślnik

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne są te teksty, ten ostatni najlepszy :) wgle cały imagin mi się podoba :3
    Dzięki Bogu jestem już po egzaminach, więc niedługo coś dodam ^^ już mam kilka pomysłów, teraz muszę je zrealizować ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3