sobota, 26 kwietnia 2014

Six Hundred Eighty-Four


Wydawało się, że świat kręcił się wokół, a ona jedyna stała w miejscu. Ludzie mijali się nawzajem, śpieszyli do swoich spraw, do domów, do rodzin. Czas mijał, było go coraz mniej, przelatywał przez palce. Odszedł. Wziął walizkę, wszystkie rzeczy, które ich łączyły i odszedł. Zniknął w tłumie, pośród którego można było się udusić. Odszedł i zostawił za sobą wszystko, co miało dla niej sens. Wszystko, co kiedykolwiek uważała, że jest ważne, że się liczy. Słońce przebijało się przez grube szyby, lekko oświetlając jej twarz. Łzy spływały po policzkach, oczy błyszczały. Wyciągnęła rękę do przodu, jakby chciała złapać go i mieć z powrotem. Jej usta drżały, pojedyncze słowa wylatywały z nich zbyt szybko, niechlujnie, na końcu tworząc jedną harmonię.
i won't say goodbye 
nie odchodź
Odszedł. Więc ona odwróciła się na pięcie i wyszła z gmachu lotniska, stając przed wyborem. Wrócić i zbierać kawałki, czy sama się nimi stać? Wybór był łatwy. Zamówiła taksówkę, która zawiozła ją do pustego miejsca. Do miejsca, które jeszcze kilka godzin temu nazywała domem, wypełnionym miłością i zapachem ukochanej osoby. Teraz był pustym budynkiem, w którym prawdopodobnie nie miała prawa już przebywać. Ale weszła do sypialni i położyła się na jego poduszce i płakała tak głośno i mocno, że okna się trzęsły. Ściany czuły na sobie jej łzy, a podłogi drżały w spazmach szlochu. Żyły. 
your pillow's wet from all these tears i've cried
proszę, zostań

Nie było go. Został zapach, ulubiona koszulka, albumy i złamane serce. Nosiła t-shirt, który leżał zapomniany na dnie szafy aż do dnia, w którym uczucie, że kiedyś należał do niego, zniknęło. Wtedy wróciła do łóżka i już miała zacząć płakać, kiedy zorientowała się, że poduszka również nie była już jego. Teraz wszystko było po prostu... niczyje. Zostawione, porzuczone pośród oceanu wspomnień i myśli. Włączyła radio z nadzieją, że usłyszy choć skrawek aksamitnego głosu, który budził ją rankiem i tulił do snu każdego wieczoru. Ale był tylko szum.
i tried to smile today, then i realised there's no point anyway
wróć

- Zayn? 

- Bo?

- Zayn, ja...

- Naprawdę nie mogę teraz rozmawiać. Oddwonię do ciebie.

- Zayn ja... Wróć, proszę - ale słyszała tylko pisk. 

I gdzieś w głębi wiedziała, że rozsypała się na kawałki. Jak szklanka, którą zbiła dzień wcześniej. I lustro. I wazon. I ramka.  I wszystkie wspomnienia, które razem zbudowali. Wszystkie chwile, które dzielili. Wszystko.
i've called thousand times
proszę

- Hhh... Halo?

- Bo, co się dzieje? Mówiłem ci, że nie powinniśmy już...

- Zayn, ja umieram - wydusiła.

- Bo? Bo, o czym ty mówisz?

- Zayn ja muszę... Ty musisz... Potrzebuję cię - zakrztusiła się własnymi łzami.

- Bo, skarbie, oddychaj, dobrze? Oddychaj dla mnie, księżniczko. Musisz być silna, pamiętasz? Obiecałaś mi, Bo. Nie możesz złamać obietnicy skarbie. Nie możesz?

- Zayn ja... wróć, proszę, wróć, Zayn wróć, Zayn ja... Zayn wróć.

- Wrócę. Bądź silna księżniczko, zaraz do ciebie wrócę.
and i, i can't come alive, i want the room to take me under
potrzebuję cię
Zwinięta w kłębek na łóżku, które nie było już jego płakała, owinięta we wszystkie jego ubrania, jakie tylko znalazła. Powinno się odnieść wrażenie, że wypłakała już wszystkie łzy, jednak ich z każdą chwilą było więcej i więcej i w końcu można było powiedzieć, że Bo tonęła w morzu łez, kiedy do sypialni wpadł znajomy zapach, a gładka skóra dotknęła jej.
- Bo księżniczko, już jest w porządku, spójrz skarbie, jestem tu dla ciebie - mówił, a w jego oczach również pojawiły się łzy. A ona wstała i przytuliła go i nie zamierzała puszczać do końca życia, bo ono właśnie do niej wróciło. Tak, życie do niej wróciło. Wreszcie powietrze miało właściwy skład, przestrzeń kolor, a ona serce. 
i can't help but wonder, what if i had one more night for goodbye?
mam cię
mam cię i już zawsze będę mieć


Czeeeść:)
Mój ostatni imagin okazał się totalną klapą (usunęłam go), więc napisałam ten i myślę, że jest troszkę lepszy. Włożyłam w niego mega dużo uczucia. Na początku główną rolę miał grać Niall, ale dawno nie było nic z Zaynem no i jeest! Jak wam się podoba? Pomysł oklepany, wiem. Ale mam nadzieję, że interpretacja nie jest taka zła;) Kocham was! Dziękuję, przepraszam;) Teksty po angielsku to najpiękniejsza ballada jak kiedykolwiek powstała, a w skrócie: These four walls<3

8 komentarzy:

  1. jest świetny! bardzo poruszający :) proszę dodaj ten poprzedni imagin, który usunęłaś :D życzę dużżżo weny!! x

    OdpowiedzUsuń
  2. Poryczałam sie ;cc
    Cudeńko <3333
    A co do piosenki jest moja ulubioną, chyba ich najlepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zayn nadał się tu znacznie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba, zresztą jak każdy twój imagin, bo po prostu cudownie piszesz. Kilka pierwszych zdań i już wiedziałam, że ty to napisałaś, bo moim zdaniem jesteś tutaj najlepszą pisarką i masz taki styl, który się wyróżnia. Pięknie napisane i nawet jeśli pomysł jest oklepany, to nic, bo ty tak doskonale piszesz, że wszystkie tematy są jakby nowe.
    Serio, jestem twoją ogromną fanką *___*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie się powtarzam, ale mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone xd

      Usuń
    2. O i jeszcze coś! Uwielbiam tę piosenkę *_____* i wgle uwielbiam lm *_*

      Usuń
    3. ŁO BŁOŻE, JESTEM TERAZ CZERWONA JAK BURAK >_< Dziękuję kochanie, serio, to strasznie miłe wiedzieć, że komuś się podoba to co robię i, że moje prace w jakiś sposób się wyróżniają;) Serio, dziękuję<3

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3