piątek, 25 kwietnia 2014

Six Hundred Eighty-Three







-Córeczko spakowałaś już wszystko? O niczym nie zapomniałaś? –wypytywała matka.
-Tak mamo- mruknęła znudzona tym wszystkim dziewczyna .
-Masz się grzecznie zachowywać.- powiedziała zasuwając walizkę.
-Czy kiedykolwiek byłam niegrzeczna?- spytała przez co kobieta zgromiła ją wzrokiem.
-Mam wymieniać?
-Nie trzeba.- szybko zaprzeczyła wstając z fotela.



  Chwyciła rączkę od walizki po czym ruszyła za mamą.Wyszły wspólnie z domu kierując się w stronę samochodu. Rodzicielka otworzyła bagażnik w którym poukładała wszystkie walizki. Dziewczyna usadowiła się na miejscu pasażera, zapięła pasy i oczekiwała  powrotu mamy. Gdy wreszcie przyszła, odpaliła samochód jadąc w stronę Doncaster.


Kolejne nudne wakacje.



-Jo wstawaj- usłyszała nad uchem.
-Jeszcze chwila- mruknęła przekręcając się na drugi bok.
-Nie ma tak dobrze- mówiła kobieta lekko potrząsając dziewczyną.
-Już wstaję.
Otworzyła szerzej oczy gdy zobaczyła Ten dom , który tak bardzo uwielbiała, gorzej z mieszkańcami.

-Dojechaliśmy?- spytała.
-Tak, chodź pomożesz mi z walizkami- oznajmiła kobieta ponownie otwierając bagażnik.

 Jo odpięła pasy i  wyszła z samochodu wreszcie rozprostowując kości. Ziewnęła lekko, spoglądając na dom, w którym miała spędzić połowę  swoich wakacji.
Ściany gdzieniegdzie pokryte kamieniem, a także drewnem. Wielkie drzwi ze szklanymi ornamentami pokazywały nowoczesność tego miejsca. Posesja ogrodzona ciemnoszarym płotem betonowym. Za domem znajdował się średniej wielkości basen, przy którym porozstawiane były leżaki koloru żółtego. W rogu ogrodzenia urządzony był ogródek, do którego wstęp miała tylko pani Jay. Nikt nie mógł tam wchodzić z niewiadomych przyczyn. Niemniej jednak każdy stosował się do tej zasady.

-Słuchasz mnie?- do jej uszu dobiegł głos matki.
-Tak- mruknęła.
-To co powiedziałam- milczenie- No właśnie.- westchnęła- Pomóż mi z waliz..
-Irene, jak miło cie widzieć- nagle przed nimi pojawiła się pani Tomilson.
-Jay- zaśmiała się kobieta widząc rozradowaną kobietę, przytuliły się całując w policzki.
-Jo, jak ty urosłaś- uśmiechnęła się, przyciągnęła dziewczynę do siebie lekko ją obejmując.
-Dzień dobry.
-Chodźcie- poradziła Jay- Nie będziecie tak tu stały.

 Każda z nich wzięła po dwie walizki dzięki czemu szybciej dostały się do środka. Bagaże pozostawiły w przedpokoju.
 Weszły do kuchni gdzie usiadły przy stole na którym leżał talerz z ciasteczkami oraz trzy filiżanki herbaty.

-Nie trzeba było- powiedziała Irene
-Trzeba, trzeba- zaśmiała się właścicielka.
 W pewnym momencie do kuchni wszedł nie kto inny jak znienawidzony przez Jo, Louis. Dziewczyna westchnęła cicho, miała nadzieję, że go nie będzie.
 Chłopak w samych bokserkach podszedł do szafki, wyjął z niej miskę oraz płatki, z lodówki mleko po czym produkty wymieszał w naczyniu. Usiadł obok Jo z czego nie była zadowolona jednak postanowiła nie zwracać na niego uwagi, upiła łyk herbaty następnie odstawiając filiżankę na spodek.

-Louis- powiedziała groźnie Jay.
-Co?- mruknął spoglądając na matkę.
-Mówiłam żebyś się ubrał- westchnęła zrezygnowana.
-A ja mówiłem, że tego nie zrobię- wzruszył ramionami i powrócił do spożywania płatków.
 -Przepraszam was za niego –kobieta złapała się za głowę próbując w jakiś sposób się uspokoić.
-Jestem już przyzwyczajona- powiedziała cichutko nastolatka.
-Słyszałem- odezwał się chłopak spoglądając na dziewczynę z zadziornym uśmiechem. Jo  była zdziwiona jego zachowaniem, ale postanowiła, że nawet on nie popsuje jej wakacji.
-Jestem trochę zmęczona, mogłabym się gdzieś położyć?- spytała.
-Jest taki problem.- zaczęła kobieta- W pokoju w którym spałaś jest remont, więc dostawiliśmy łóżko u Louisa.
-Czyli muszę spać u niego w pokoju?- zapytała zawiedziona.
-Też mnie to nie cieszy- odezwał się chłopak.
-Louis zanieś walizki do swojego pokoju- powiedziała spokojnie, lecz w środku próbowała opanować swój wybuch. Chłopak popatrzył na nią znudzony jednak wykonał polecenie.

-Jo, przepraszam za niego- westchnęła Jay.
-Poradzę sobie- zaśmiała się , ale w środku wręcz wyrywała włosy z głowy.

 Wstała od stołu żegnając się z mamą. Weszła po schodach na piętro. Otworzyła odpowiednie  drzwi, wychyliła przez nie głowę, aby zobaczyć co się dzieje w środku.
Wpadła wściekła do  pomieszczenia wyrywając chłopakowi jej własność.

-Nie dotykaj moich rzeczy- syknęła wrzucając pamiętnik do walizki.
-Kim jest ten chłopak?- spytał.
-Nie wiem o co ci chodzi.
-Nie wiesz?- zapytał na co dziewczyna pokręciła głową, Louis nie zastanawiając się wyjął z jej torby zeszyt czytając głośno treść - Drogi pamiętniku. Wspominałam ci kiedyś jak go bardzo nie cierpię. To czysta prawda. Denerwuje mnie swoją osobą, a jednocześnie pociąga. Coś w nim jest, ale nie umiem wyjaśnić co. Jest zbyt pewny siebie, tak to jedna z jego wad, których ma mnóstwo. Zalety? Cóż, potrafi być miły (jeżeli tego chce), pomocny, troskliwy, ale…- nie dokończył, ponieważ Jo wyrwała pamiętnik z jego dłoni, wybiegając z pokoju.

 Zapłakana dziewczyna zamknęła się w łazience. Zjechała w dół po ścianie, podkulając nogi pod samą brodę, płakała.

Chcielibyśmy być jak skała, jak stal albo jak dąb. A my? Z gliny. W niej tu i ówdzie kawałek szlachetnego marmuru, nierdzewnej stali. Obiecujemy i zapominamy. Jesteśmy pewni i wątpimy. Angażujemy i odstępujemy.

 Schowała głowę między kolana jeszcze bardziej zanosząc się płaczem.

-Jo- usłyszała pukanie do drzwi- Otworzysz?- zapytał jednak nie usłyszał odpowiedzi- Przepraszam, ale jestem bardzo ciekawski, wtykam nos w nieswoje sprawy. Taki już jestem. Nie chciałem cie zranić, nie mógłbym. Jo, słyszysz? Nie mógłbym, nigdy.
-J-już to zrobiłeś- wyszeptała łamiącym głosem.
-Porozmawiajmy.
-Nie mamy o czym.

 Dziewczyna wstała z zimnej podłogi, podeszła do lustra momentalnie się krzywiąc. Najłagodniej mówiąc, wyglądała koszmarnie.
 Przemyła twarz wodą, aby zmyć pozostałości tuszu. Wytarła ją ręcznikiem, przybrała sztuczny uśmiech na usta po czym wyszła z łazienki.
Przed drzwiami stał Louis, wpatrując się w dziewczynę. Nie mógł zrozumieć wielu rzeczy, ta dziewczyna była tajemniczą zagadką.

-Jo- zaczął jednak nie zdążył dokończyć.
-Zapomnijmy o tym, dobrze?

 Chłopak zdezorientowany pokiwał głową na znak zgody. Jo przeszła do ich tymczasowego pokoju. Podeszła do walizki z której wyjęła  piżamę.
 W drodze do łazienki minęła Louisa, który wciąż stał w tym samym miejscu. Zamknęła drzwi na kluczyk, aby nikt jej nie przeszkodził. Wzięła szybki prysznic po czym wyszła z kabiny dokładnie owijając się puchatym ręcznikiem. Zmyła pozostałości makijażu. Ciało posmarowała bananowym balsamem, ubrała piżamę i wyszła z łazienki.
 W jednym momencie znalazła się w pokoju Tomilsona. Przykryła się kołdrą układając wygodnie w łóżku.


 Jo po raz kolejny próbowała zasnąć jednak wszystkie próby zakończyły się niepowodzeniem. Przekręciła się w stronę Louisa, który smacznie spał. Uśmiechnęła się lekko po chwili spuściła głowę nie wiedząc co ma zrobić.

-Louis- szepnęła jednak chłopak nawet się nie poruszył- Louis- powiedziała nieco głośniej.
-Co?- usłyszała.
-Nie mogę spać- spuściła głowę przez co chłopak wybuchł śmiechem.

Wstał z łóżka, podszedł do niej i  położył się obok przykrywając ich oboje kołdrą. Objął ją ramieniem przyciągając do swojego nagiego torsu.

-A teraz?- w odpowiedzi usłyszał ciche pomrukiwanie.
 Zaśmiał się cicho, aby nie zbudzić dziewczyny. Pocałował ją w czoło oddając się w krainę snów.



To będą niesamowite wakacje



....................................................................
Witajcie! 
Przybywam do was z nijakim imaginem. 
Chciałam żeby wyszedł wesoły, 
ale nie jestem pewna czy uzyskałam
taki efekt. Jednak pozostawiam wam
go do oceny, podoba się? :)

8 komentarzy:

  1. Jaki nijaki ? To jest strasznie fajne :D mogło by być tylko troszkę dłuższe ale nie ukrywam ze strasznie mi się podoba mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W wielu miejscach przecinki dla autorki nie istnieją ;-; Oczywiście, Louis Tomlinson MUSI chodzić wszędzie w bokserkach (niezależnie, czy jest u kogoś, czy ktoś u niego), bo to jest TEN Louis Tomlinson z ONE DIRECTION ;-; Mleko się nie wsypuję. To tak jabyś nalała sobie kanapkę. Rzeczywiście, nijaki. Widziałam wiele lepszych. Nie należał jednak do tych gorszych. Autorka musi popracować na kanonicznością (jak kogoś nienawidzę to nie pozwalam mu wejść do mojego łóżka + przeciętny człowiek zasypia przeciętnie w conajmniej 5 minut) i interpunkcją. I tyle, bo cały temat i pomysł jest zajebisty! Z góry przepraszam za moje czepianie się szczegółów ;) Chętnie zobaczę kolejne imaginy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby piszecie rzeczy mi mniej lub bardziej znane ale coś w tym jest, bo świetnie poprawiacie humor i dajecie motywacyjnego kopa. Bez nadęcia, po prostu życie jest piękne!
    Pozdrawiam Bella ♥

    zapraszam na:
    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Imagin świetbh, zrobisz next? :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny uwielbiam takie imaginy! Błagam zrób następną część , błagam !:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czemu nie ma drugiej części? Powinna byś

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3