poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Six Hundred Seventy-Nine





Witajcie, dziś imagin na zamówienie.
Nie jestem pewna czy na pewno o to chodziło,
ale mam nadzieję, że ci się podoba.
Użyłam tutaj niektórych tekstów z 
trzy metry nad niebem ♥
Z dedykacją dla Caroline Adams.
Miłego czytania.
J
……………………………………………………………………..


Bóg wie co kryje się w tych
słabych i pijanych sercach



Wyszła z budynku wkładając wszelkie
projekty do torby. Rozejrzała się po ulicy,
aby móc spokojnie przejść przez jezdnię. Gdy
jeden z samochodów przystanął, podziękowała
skinieniem głowy przechodząc na drugą
stronę. Poczuła wibracje we wnętrzu
torebki. Rozchyliła ją, aby mieć większy
dostęp do środka. Chwyciła w dłoń
telefon sprawdzając nową wiadomość.
Przewiesiła torbę przez ramię wciąż
wpatrując się w ekran. Przyciskała
odpowiednie litery, by odpisać pracodawcy.
Nie zauważyła nadchodzącego chłopaka,
na którego wpadła rozlewając jego napój.

-Przepraszam, ja naprawdę nie..
-Nic nie szkodzi- zaśmiał się
-Odkupię ci te bluzkę- mówiła ścierając
chusteczkami pozostałości płynu.
-Uwierz mi, naprawdę nic się nie stało.
-Stało się, jestem straszną niezdarą.-
powiedziała przez co blondyn  wybuchnął śmiechem.
- Może pójdziesz  ze mną na kawę,
 w ramach  rekompensaty?
-Um, no dobrze- zgodziła się.
-Jestem Niall- podał jej dłoń, którą
lekko uścisnęła.
-[T.I]- uśmiechnęła się szeroko.

Złapała chłopaka pod ramię i wspólnie
poszli do ulubionej kawiarni dziewczyny.
Nie zgodziła by się gdyby wiedziała
co wydarzy się później…



-Ile chcesz?- spytała.
-Tyle co zawsze.

Podała mu plik banknotów, chłopak
dokładnie przeliczył sprawdzając czy
suma jest odpowiednia.

-Jak coś to dzwoń- puścił jej oczko po czym
wyszedł z mieszkania.

Dziewczyna nie zwlekając dłużej wysypała
biały proszek z foliowej torebki na mały stolik.
Zwinęła w rulonik jeden z banknotów przykładając
go do nosa następnie wciągając proch.
Odetchnęła głęboko czekając na błogi stan.

-Jestem uzależniona- stwierdziła, jednak nie
próbowała nic z tym zrobić.


-Chcesz?- spytał.
-Myślałam, że nie spytasz- zaśmiała
się radośnie.

Zabrała od niego sprzęt z  zawartością
po czym wstrzyknęła prosto w żyły.

-Jak się czujesz?- spytał.
-Jest idealnie- mruknęła chichocząc.
-Widać, że działa.
-Jak natura chciała- zaśmiała
się głośno pod wpływem zażytych środków.



-Cześć mamo- powiedziała [T.I] wchodząc do
domu.
-Cześć słońce- pocałowała ją w czoło,
mocno przytulając.
-Jak się czujesz?
-Jak nowo narodzona- zaśmiała się
kobieta- Jack jest świetnym facetem.
-To dobrze- wymusiła sztuczny uśmiech.
-A co u ciebie i u Nialla?- spojrzała na mnie-
Jadłaś coś w ogóle? Ostatnio bardzo zmarniałaś.
Może zrobić ci coś do picia?
-Nie dziękuje.
-Chodź tu do mnie- poprosiła.

Dziewczyna podeszła do niej, a matka
spojrzała w jej powiększone źrenice.

-[T.I], czy ty bierzesz narkotyki?
-Nie- szybko zaprzeczyła spuszczając głowę.
-Dziecko, nie widzisz co on z tobą
zrobił.- westchnęła zrezygnowana-
 Ćpasz, pijesz, palisz, jesteś jeszcze
młoda, nie niszcz sobie życia.-
mówiła matka [T.I]..

-Mamo, czy mogłabyś chociaż raz
zaakceptować mojego chłopaka?!
Chociaż raz.
-Kochanie- kobieta przytuliła córkę-
Bardzo cie kocham, nie chce, abyś
mnie opuściła. Zostałaś mi tylko ty.
Wiesz, że gdy weźmiesz za dużo tego
świństwa, możesz nie przeżyć?
Czy on jest tego wart? Czy jest wart
twojej śmierci?
-Mamo..- wyszeptała łkając.
-Pamiętaj, że zawsze na mnie liczyć.
-Będę pamiętać.


Ostrożnie otworzyła drzwi, aby
nie narobić zbędnego hałasu.
Wbiegła po schodach na górę
wchodząc do ich, znaczy, jego
pokoju. Z dużej szafy wyjęła walizkę
do której spakowała wszystkie ubrania
jakie miała. Uważnie stąpała po schodach,
aby się nie potknąć. Gdy była już przy drzwiach
zakładając kurtkę, do domu wszedł, nie kto inny
jak Niall.

-Gdzie jedziesz?- spytał patrząc na walizkę.
-Do mamy- oznajmiła.
-Na ile dni?
-Na zawsze, żegnaj.

Chwyciła rączkę od walizki i wyszła
z ich, znaczy, jego domu. Chłopak wyraźnie
nie zrozumiał dlaczego tak powiedziała.

-Jak to na zawsze?- kroczył za nią aż do
taksówki.
-Niall, to koniec- wyszeptała dziewczyna-
Chce zmienić swoje życie, chce być
normalną dziewczyną. Nie chcę już
nigdy więcej ćpać czy palić, nie chcę
niszczyć swojego zdrowia. Chciałabym
być szczęśliwa, normalnie szczęśliwa.
-Nie byłaś ze mną szczęśliwa? Udawałaś
wszystko? Uczucie? Przecież takie
uczucie nie znika z dnia na dzień. [T.I]
ja się zmienię, daj mi jeszcze jedną szansę.
-Twoje życie jest wstrętne, moje też chcesz
zniszczyć. Nie udawałam niczego, kochałam
cie, ale… muszę, musimy  zapomnieć o tym co
nas łączyło.
-Ale…
-Muszę już iść- powiedziała wsiadając
do taksówki.
Odjechała.


Może jeszcze kiedyś się spotkają, może
tak, a może nie. Każda droga w pewnym
momencie się rozwidla wybieramy różne
drogi myśląc, że kiedyś się spotkamy.
Widzisz jak ktoś coraz bardziej się oddala,
to nic, jesteśmy dla siebie stworzeni

w końcu się spotkamy.

6 komentarzy:

  1. Boski!!! <3333333

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejkuuu *prawie płacze*
    Wyszedł Ci idealnie, tak jak chciałam. Dziękuję, jest cudny *o*

    OdpowiedzUsuń
  3. KOCHAM KOCHAM KOCHAM :-*:-*:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3