czwartek, 17 kwietnia 2014

Six Hundred Seventy-Three


Tytuł: Winter Hero 
Główny bohater: Liam Payne
Autorka: alinka malinka



Do Londynu przyszła już zima, która zatrzymywała coraz więcej mieszkańców w ciepłych domach pod kołdrami z kubkiem herbaty lub gorącej czekolady w ręku. Jedynie nieliczni uczniowie i studenci oraz inni nieliczni odmieńcy wychodzili w przeróżnych celach, rzadko kiedy było to dotlenienie swojego organizmu.
[T.I.] siedziała na drewnianej ławeczce w parku, wcześniej kładąc na niej puchaty koc, z książką w rękach i czytała. Nie przeszkadzał ją otaczający zewsząd śnieg ani mróz, który szczypał ją w policzki i ranił dłonie. Zajmowała się jedynie lekturą, co jakiś czas poprawiając futrzaną czapkę, która opadała jej na oczy. Nim zdążyła dokończyć rozdział i zebrać się do domu dostała śnieżką centralnie w twarz. Zdziwiona otarła suchą i zmarzniętą ręką swoje policzki z mokrego śniegu i rozejrzała się dookoła. na ścieżce prowadzącej do ławeczki zobaczyła trójkę chłopaków z jej klasy. Pokazywali ją sobie palcami i zaśmiewali się do rozpuku.
- Te, [T.N.], nie masz domu, że tutaj przyszłaś? – krzyknął jeden z nich, przygotowując kolejny pocisk w dłoniach opatulonych wodoszczelnym materiałem. Pozostała dwójka zarechotała okropnie.
Nie czekając ani chwili dłużej, [T.I.] wstała i zamykając książkę zagarnęła koc i ruszyła ku wyjściu z parku.
- Zaczekaj! Przecież chcemy się tylko zabawić! – krzyknął ten sam chłopak, a cała trójka rzuciła się do biegu.
Dziewczyna w klasie uważana była za wyrzutka bez znajomych, który nie ma nic lepszego do roboty, tylko czytanie książek. Zawsze siedziała cicho i z upokorzeniem, ale niesamowitą cierpliwością wysłuchiwała uwag i szyderstw swoich „kolegów”.
Przestraszona przyspieszyła kroku, ale co chwilę oglądała się za siebie i nie zauważyła wysokiego bruneta, na którego wpadła, upuszczając tym samym książkę i koc. Ten incydent pozwolił na niebezpieczne zbliżenie się tej trójki na tyle, że mogła wyraźnie usłyszeć ich głosy oraz skrzypienie ich butów na świeżym śniegu.
- Ja przepraszam bardzo, nie zauważyłam… - zaczęła się tłumaczyć i już miała schylić się po swoje rzeczy, gdy znów została wycelowania w nią niezwykle twarda śnieżka, która strąciła z jej głowy czapkę.
Zostawiła koc, książkę i nakrycie głowy na ziemi i schowała się za mężczyzną, który zdezorientowany patrzył to na nią, to na młodzików będących od nich w odległości tylko kilku metrów.
- Znasz ich? – zapytał, na co [T.I.] skinęła jedynie głową.
- O, patrzcie! – krzyknął któryś – to ten idiota z Internetu – ich koszmarny śmiech było chyba słychać w całym parku.
Chłopcy stracili jednak pewność siebie, gdy brunet zrobił w ich kierunku kilka kroków, zostawiając za plecami przestraszoną [T.I.].
- Co powiedziałeś? – zapytał dobitnie stając naprzeciwko nich.
- Powiedziałem… - zaczął jeden, ale drugi dał mu kuksańca w bok i kierując wzrok za siebie – Nic.
I już ich nie było. Odbiegli jak najszybciej tylko mogli zostawiając w spokoju i jego, i dziewczynę. Uśmiechnął się tryumfująco do pleców młodych chuliganów, ale szybko przypomniał sobie o przemarzniętej dziewczynie, którą dręczyli.
- Nic ci nie jest? – zapytał, szybko do niej podbiegając i podnosząc rzeczy z mokrego śniegu. Pokręciła jedynie głową i przejęła swój koc, książkę i czapkę, które były całe przemoknięte – Liam jestem – posłał [T.I.] pokrzepiający uśmiech i wyswobadzając dłoń z rękawiczki wyciągnął ku niej na powitanie.
- [T.I.] – zero jakiejkolwiek radości na jej twarzy. Payne spojrzał na jej dłoń, suchą, popękaną i prawie całą we krwi.
- Chodź. Musisz się ogrzać i nie przyjmuję żadnego sprzeciwu.
W międzyczasie podał jej swoje czarne rękawiczki i wsunął jej czapkę na głowę.
Opatulona od stóp do głów [T.I] ruszyła za chłopakiem, który zabrał od niej koc i pogwizdywał radośnie. Zatrzymał się na parkingu przed parkiem, gdzie stał jego samochód. Otworzył dziewczynie drzwi od strony pasażera, a następnie wrzucił koc na tyle siedzenie.
- Lubisz zimę? – zapytał Liam, gdy jechali już w kierunku obrzeży Londynu.
- A ty lubisz? – odparowała pytaniem ocierając swoje dłonie o siebie. Nawet w rękawiczkach chłopaka było jej zimno.
- W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałem – odpowiedział.
- Ja nie lubię. Dużo biednych i bezdomnych ludzi wtedy umiera, dzieci nie mają się gdzie bawić, a psy i koty głodują jeszcze bardziej.
Liam skinął głową, ale nic nie odpowiedział. Patrzył na ośnieżone ulice, co chwilę rzucając [T.I.] ukradkowe spojrzenia. Gdy zatrzymali się w jednej z bogatszych dzielnic mieszkaniowych pod okazałym domem z nieba posypały się miliony różnorakich płatków śniegu.
- Za to takie chwile w zimie są piękne, prawda? – powiedział wpatrując się w zachmurzone niebo, pozwalając śnieżynkom opadać na jego twarz.
Mimo że dziewczynie było zimno to nie śmiała narzekać, cieszyła się, że ktoś się nią zainteresował i zaproponował przetrwanie tego dnia w ciepłym domu. Liam wcale nie musiał tego robić. Znała go. Oczywiście, że go znała. Ale w jej sytuacji nie miała czasu interesować się takimi rzeczami, niby po co jej to było?
Chłopak w końcu odwrócił się do niej i uśmiechnął radośnie, po czym wyjął koc z samochodu i klucze z kieszeni kurtki. Przeszli przez furtkę i ruszyli wydeptanym chodniczkiem do drzwi. Gestem ręki zaprosił ją do środka i kazał jak najszybciej pozbyć się przemoczonych ubrań. Przestraszył się, że [T.I.] może odebrać to dwuznacznie, ale nawet jeśli tak się stało, to nie dała tego po sobie poznać.
Zdjęła czarny płaszczyk i odwiesiła na wieszak, szalik, czapkę i rękawiczki Liama odłożyła na komódkę, która stała obok a czarne buty do kostki odstawiła na wycieraczkę, gdzie Liam odłożył swoje adidasy.
Stała tak na środku korytarza ubrana w swetrową czarną sukienkę z rękawem trzy czwarte i bawiła się swoim kolczykiem z bezbarwną cyrkonią. Zastanawiała się co ma ze sobą zrobić, ale w odpowiednim momencie chłopak powiedział, żeby przeszła z nim do salonu.
- Usiądź, a ja rozwieszę koc i zrobię coś ciepłego do picia. Jakieś życzenia? – zapytał z uśmiechem – herbata, gorąca czekolada?
- Tak – powiedziała niepewnie, po czym zachichotała zdając sobie sprawę z tego co powiedziała – herbata będzie okej.
I już go nie było, ale usłyszała chwilę później jak Liam krząta się w kuchni. Spojrzała na swoje ręce i starała się wytrzeć je z jasno-czerwonej krwi którą były pokryte. Mimo że czuła, iż w całym domu roznosi się przyjemne ciepło, to jej dalej było zimno. Gdy usłyszała jakiś szmer za sobą odwróciła się, mając nadzieję że to Liam. Zdziwiła się więc, gdy ujrzała rudą kotkę na oparciu kanapy. Uśmiechnęła się do zwierzęcia, a ono zeskoczyło obok [T.I.] i położyło się jej na kolanach mrucząc jak odkurzacz.
- Poznałaś już Jeniffer – powiedział wesoło, gdy wszedł do salonu niosąc kubek z parującym napojem.
- Słodka jest. My nie może… - nie dała rady dokończyć, gdyż siarczyście kichnęła, na co kotka zerwała się z kolan i schowała za nogą Liama – mam alergię – dodała, gdy przestało jej się kręcić w nosie.
- O Boże! – wykrzyknął przestraszony – to poczekaj jeszcze chwilkę. Napij się herbaty, a ja ją zabiorę – i znów gdzieś zniknął.
[T.I.] wzięła do ręki kubek i upiła łyk nie bacząc na to, że herbata jest gorąca. Szybko potrzebowała czegoś naprawdę ciepłego, nie zamierzała trafić do szpitala, a w jej stanie to było możliwe. Przy takim wychłodzeniu szanse były naprawdę wysokie. Zastanawiała się, co ona właściwie tu robi. Nie powinna przychodzić do obcych, ale do domu też nie miała ochoty wracać, dlatego ciągle siedziała na dworze, narażona na wieczne marznięcie i nękania kolegów z klasy.
- Wszystko w porządku? – zapytał Liam siadając obok niej na kanapie – smakuje ci herbata?
- Tak, tak, dziękuję bardzo – powiedziała nieśmiało i odstawiła pusty kubek na stolik.
- Może chcesz jeszcze? – ale dziewczyna tylko pokręciła głową.
Między nimi zapadła niezręczna cisza, przerywana jedynie miauczeniem kotki gdzieś z głębi mieszkania.
- No więc… - zaczął chłopak, nie wiedząc co powiedzieć – lubisz czytać, zgadza się?
- Tak. Niestety lubię – westchnęła cicho i starała się ukryć swoje dłonie, widząc, że Payne się jej przygląda.
Wyciągnął ku jej dłoń, a ona momentalnie się skuliła, jakby chciał ją uderzyć. Złapał ją za rękę i spojrzał współczująco w oczy.
- Hej, nie musisz się mnie bać. Nie chcę zrobić ci krzywdy – powiedział uspokajająco i założył jej za ucho kosmyk brązowych włosów, które opadły jej na twarz – powiedz mi, czy na pewno jest wszystko w porządku? Nie skrzywdzę cię, obiecuję.
[T.I.] nie była wstanie wydusić z siebie słowa. Jej oczy zaszkliły się momentalnie,  a ona wyrwała dłoń z uścisku chłopaka i zarzuciła mu ręce na szyję. Liam przyciągnął ją do siebie i głaskał po plecach szepcząc do ucha uspokajające słowa.
Gdy tylko przestała płakać, chłopak odsunął ją i spojrzał jej głęboko w oczy.
- Proszę, powiedz co się dzieje – kciukiem otarł resztki łez spływających po policzkach i przytrzymał jej brodę, żeby nie odwróciła wzroku – zaufaj mi.
- N-nie mogę… - powiedziała pociągając nosem i obrywając srebrny i czarny lakier z paznokci.
- Ale dlaczego? Nic ci się przy mnie nie stanie.
Pokręciła głową, a jej brązowe loki znów opadły na oczy.
- Proszę – spojrzał na nią tymi swoimi ogromnymi brązowymi oczyma i po prostu nie mogła mu nie powiedzieć.
- Kilka dni temu zmarła moja siostra bliźniaczka. Mój tata wcale się mną nie interesuje i sprowadza do domu jakichś podejrzanych typów. Boję się ich i po prostu wychodzę wtedy z domu. Poza tym on sam jest nieobliczalny. Moja mama przez niego odeszła, ale, jeszcze wtedy nas, nie zabrała – wzruszyła ramionami – mój tato uważa, że nawet na jedzenie nie zasługuje.
- Jesteś głodna? – zapytał nerwowo – trzeba było powiedzieć, zaraz Ci coś przygotuję! – wstał i już miał iść do kuchni – na co masz ochotę?
- Nie kłopocz się. Nie jestem – powiedziała spokojnie, ale w oczach znów zakręciły jej się łzy.
- Często bywa tak, że siedzę w parku i czytam. A jak się robi ciemno to tylko siedzę. ‘
- Chcesz mi powiedzieć, że na tym ziąbie siedzisz w parku w nocy? Sama? –zapytał oniemiały, na co [T.I.] skinęła tylko głową.
Liam objął ją ramieniem tak, że głowa brunetki spoczywała na jego ramieniu. Cały czas gładził jej ramię i pozwolił, by trochę odpoczęła. Czuł się okropnie usłyszawszy o tych wszystkich rzeczach, ale nie wiedział, co ma zrobić by jej pomóc. To uczucie było dla niego koszmarne, ale nic mu nie przychodziło do głowy. Chociaż…
- Jeśli chcesz, możesz zostać u nas – zaproponował.
- U was? – zapytała z nadzieją, ale wiedziała, że to i tak nie przejdzie.
- No wiesz, z resztą One Direction – zaśmiał się niespokojnie, czując się głupio, że o tym wspomina. Pokręciła głową zrezygnowana.
- Dziękuję, ale nie mogę. Przepraszam – powiedziała i szybko wstała z kanapy, ale zakręciło jej się w głowie i upadła centralnie w ręce Liama. Momentalnie zbladła, a puls był niemalże niewyczuwalny. Zrobiło jej się ciemno przez oczami, ale słyszała jak chłopak krzyczy coś o karetce. Chciała mu powiedzieć, że nie, że nie trzeba. Wszystko miało być dobrze. Ale po prostu odpłynęła.
~*~
[T.I.] obudziła się w szpitalu z koszmarnym bólem głowy, ale słyszała przyciszoną rozmowę kogoś w pomieszczeniu. Początkowo nie mogła sobie nic przypomnieć, ale wspomnienia w końcu do niej zaczęły wracać.
- … Nie możesz, Liam… poradzisz…
- Jak to nic… Przecież…
- … Nie pomożesz jej…Ojciec… Rodzina…
Nic nie rozumiała, wszystko jej się mieszało, ale wiedziała przynajmniej, że obok jest Liam. Cieszyła się, on jako pierwszy jej nie oceniał przez pryzmat rodziny.
- Chyba się obudziła – ktoś szepnął, a Payne pierwszy rzucił się do [T.I.]
- Wszystko w porządku? Zawołać pielęgniarkę albo lekarza? Podać ci wodę? Chcesz się podnieść? Przyniosłem ci twoją książkę, żebyś się nie nudziła.
- Zamęczysz ją zaraz, głupku! – krzyknął radośnie blondyn, który uśmiechał się z aparatem na zębach do dziewczyny. Odwzajemniła jego radosny uśmiech i spojrzała na Liama, który z troską trzymał ją za dłoń pokrytą całą bandażami.
[T.I.] miała coś jeszcze powiedzieć, ale nie dała rady, znów odpłynęła, ale tym razem z wyczerpania. Potrzebowała snu, to była jedyna rzecz, która teraz mogła jej pomóc.
- Nie martw się mała, pomogę ci – wyszeptał do śpiącej brunetki, po czym złożył pocałunek na jej czole i oczekiwał w niepewności na przyjście lekarza.
___________________________________________________
No więc jestem nowa na blogu, a to mój pierwszy imagin, który kiedykolwiek napisałam. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :) Chętnie będę realizować Wasz pomysły i propozycje, więc zgłaszajcie je w odpowiedniej zakładce.
Zapraszam również na moje blogi z opowiadaniami:
Na dziś to tyle, niedługo do Was wrócę z kolejnym imaginem! Pozdrawiam.
 
 



6 komentarzy:

  1. pierwszy imagin? jeśli tak, to jesteś geniuszem! przecież on jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam ten imagin, jest piękny w swojej inności ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny! ;) Zapraszam do mnie http://summer09louistomlinsonfanfiction.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedyne, co mogę powiedzieć to WOW i witamy w rodzince! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O Bosz zzzzzz śliczny i zajebiście inny ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3