piątek, 30 maja 2014

Six Hundred Ninety - Eight



Pakowała jego najpotrzebniejsze, rzeczy, zastanawiając się, dlaczego się na to zgodziła. Należała do jednego z najbardziej znanych gangów w całej Wielkiej Brytanii, przynajmniej tak mówili wszyscy. Jej wydawało się inaczej. Ponad półtora roku temu, Modest! Management zwrócił się do nich, z prośbą ochrony ich złotych gwiazdeczek, za które dostawali wcale nie małe pieniądze. Mieli zapewnioną nietykalność, więc się zgodzili.


Półtorej roku temu zjawiła się dokładnie w tym samym mieszkaniu, w którym stała teraz. Ale wtedy nie było w nim tylu wspomnień, jakie miał teraz. Wspomnień z okresu, kiedy była szczęśliwa, z kimś, z kim nie powinna nawet rozmawiać. Dziś miał zrobić to samo co, rok temu. Miała go zabrać choćby siłą z mieszkania, w którym rano miał pojawić się, ktoś kto miał zlikwidować jedyną osobą, którą [T.I] kochała.


Nie była to pierwsza taka akcja, tylko w ciągu poprzedniego roku, [T.I] nie brała udziału w ewakuacji, piątki, którą mieli chronić.


Dziewczyna właśnie pakowała gitarę, bez której blondyn nie ruszał się nigdzie. Wolała się z nim nie kłócić, chciała po prostu zrobić to, co jej zlecono i mieć święty spokój.

Ciszę przerwał szczęk kluczy w zamku, a chwile później można było usłyszeć szeptającego chłopaka.

- Nienienienienienie! W zeszłym miesiącu było to samo. Stacy dlaczego do cholery nie możesz uprzedzać, że masz zamiar mnie gdzieś zabrać?! - wyjęczał chłopak, z zamkniętymi oczami.

- Nie wiem. Zapytaj Stacy. - Mruknęła chłodno [T.I], po czym wzięła torbę z ciuchami i ruszyła w stronę wyjścia, zostawiając zdezorientowanego blondyna za sobą.

Wrzuciła torbę do bagażnika, a gitarę położyła obok niej. Z całej siły, starała się nie okazywać żadnych uczuć, które w tej "pracy" były dla niej przekleństwem. Z całego serca nienawidziła siebie, za to, że tak bezmyślnie postąpiła, pozwalając mu wejść do jej życia, obdarzając go jakimkolwiek uczuciem.

Tak naprawdę, to powinna być w stosunku do niego obojętna. Powinna mieć daleko gdzieś, to o czym myśli i jakie jest jego zdanie.




Niecałe trzy godziny później, siedziała w samochodzie, z powoli działającym jej na nerwy chłopakiem. Zabawne, przez ten czas zdarzyła zapomnieć, że on nie jest osobą, która będzie siedzieć cicho. Co chwila wystukiwał palcami rytm piosenki, którą akurat słyszał w radiu, albo cicho ją podśpiewywał.

Największą zmianą, jaka zaskoczyła [T.I], był fakt, że już nie sięgała mu do nosa. Był od niej wyższy o głowę. Mogła też przysiąc, że był bardziej umięśniony niż przedtem.

Czuła jak jego wzrok prześlizguje się przez jej ciało, ale nie dała tego po sobie poznać. Wytrwale siedziała za kierownicą, nie zwracając na niego żadnej uwagi. Przynajmniej próbowała.

- Nie jesteś zmęczona?

To nie była pierwsza próba nawiązania jakiejkolwiek rozmowy z jego strony. [T.I] zacisnęła szczękę, czując coraz większe zdenerwowanie. Odzwyczaiła się od tego. Dobrze wiedziała, że ochrona tej piątki, wymaga ogromnej cierpliwości, a ona niestety nie należała do tego typu osób.

- Jestem zmęczona twoim ciągłym gadaniem. - Warknęła.

Może i nie chciała używać takiego tonu. Może, wcale nie była taka, jak wszyscy ją postrzegają. Może wcale nie chciała, robić tego co robi, ale jedno wiedziała na pewno. Nie mogła się wycofać i pozwolić, żeby cała praca poszła na marne.

- [T.I], przecież wiesz, że...

- Nie Horan, nie wiem! - Przerwała mu, gwałtownie skręcając w wąską uliczkę. - Jestem tu tylko dlatego, że Stacy dostała kulkę w nogę, a Logan jest cholernym dupkiem. Uwierz mi, gdybym mogła, to nigdy więcej nie pokazałabym ci się na oczy, ale zrozum, że czy chce, czy nie, muszę utrzymać twój cholerny tyłek przy życiu, więc bądź tak miły i zamknij się!

Podziało. Od tamtego momentu, blondyn nie odezwał się ani słowem, prawdopodobnie tylko dlatego, że chciał sobie to wszystko poukładać w głowie. Pamiętał każdą chwilę, spędzoną z [T.I]. Mieli razem wspaniałe dwa miesiące, które okazały się być cholernie krótkim czasem, ale pomimo tego to był dla niego najlepszy czas.

Wiedział, że ona nie będzie dziewczyną, której da odejść, od kiedy zobaczył ją pierwszy raz u siebie w domu, piłującą paznokcie, kiedy se spokojem wyjaśniła mu, co ma zamiar zrobić.

Wiedział to, kiedy w przypływie złości złożyła na jego ustach namiętny pocałunek, który pociągnął za sobą, całą masę innych rzeczy.

Wiedział to, kiedy zastał ją w kuchni, szykującą śniadanie dla niego.

Wiedział, to kiedy widział ją na jednym z koncertów.

Wiedział, to kiedy zasypiał, wtulając się w jej plecy.

Wiedział to, kiedy się kłócili.

Wiedział to, kiedy widział ją z bronią.

Wiedział to, kiedy patrzył jak bez zawahania strzeliła w ramię faceta, którego nie znał.

Wiedział to, kiedy poznał jej dwa oblicza.

Wiedział to, kiedy odchodziła.

Teraz też, to wiedział.

- Kocham cię.

Szarpnęło nim, kiedy gwałtownie zatrzymała samochód na środku pustej autostrady. Szare oczy, z niezrozumieniem wpatrywały się w jego błękitne. Widział wszystkie uczucia, jakie ją ogarnęły, ale najbardziej zdziwił go strach. Bo nie miał prawa wiedzieć.

- Idź do diabła Niall. - Wysyczała, gwałtownie ruszając.

W zasadzie nie wiedział o niej wiele. Nie miał pojęcia skąd pochodziła, zawsze śmieszył go jej akcent, którego nie mógł rozgryźć. Nie wiedział czy ma rodzeństwo, tak jak nie wiedział nic o rodzicach. Nie miał pojęcia dlaczego wstąpiła do gangu, ani dlaczego jej włosy są niebieskie. Tak naprawdę, nawet się nad tym nie zastanawiał.

Ale wiedział, że nie odpuści.




- Logan! - Krzyknęła dziewczyna zaraz po wejściu do, z pozoru wyglądającego na stary i opuszczony, budynku, który służył za kwaterę główną. - Masz co chciałeś. Lizz jest z małą?

- Co? - Blondyn lekko zdziwiony, wpatrywał się w [T.I].

- Chyba nie myślałeś, że to ja się będę tobą zajmować. Dostarczyłam cię gdzie mi kazali, teraz wybacz, ktoś na mnie czeka.

[T.I] nie powiedziała mu o prawdopodobnie najważniejszej rzeczy, a właściwie osobie, o której powinien wiedzieć, ale chęć chronienia tej małej istotki, był ważniejszy od wszystkiego innego. Nie mogła tak po prostu pozwolić, żeby ktokolwiek dowiedział się, że mała jest z nim spokrewniona. Nikt nie mógł wiedzieć, nawet on.




Widziała zaskoczenie w jego oczach, kiedy wróciła go głównego pomieszczenia, w którym teraz siedziała cała piątka. Widziała to zdezorientowanie, kiedy wpatrywał się w śmiejącą się dziewczynkę, siedzącą w samochodowym foteliku. Widziała jak wymieniał spojrzenia z przyjaciółmi kiedy podeszła do stolika, przy którym siedziała reszta jej znajomych.

Zaśmiała się cicho, kiedy Logan i Sam zaczęli się wygłupiać przed dziewczynką i sprawiając tym samym, że mała zaczęła głośno się śmiać i wyciągać w ich stronę pulchne rączki.

To był dość rozczulający widok. Dwóch dorosłych facetów, przy których każdy się denerwuje, wygłupiało się przed malutką dziewczynką.

Dokładnie w momencie kiedy [T.I] miała ubrać małej czapeczkę, obok niej pojawił się Niall, a Logan i Sam tajemniczo zniknęli. Dziewczyna zacisnęła zęby, kiedy przyglądał się małej. Widziała dokładnie co widzi. Ogromne niebieskie oczy, dokładnie w takim samym odcieniu, jak te, które posiadał on, wpatrywały się w niego z zaciekawieniem. Dziewczynka uśmiechnęła się delikatnie ukazując światu uroczy dołeczek w brodzie i dokładnie wtedy, mała zauroczyła go sobą. Można było dokładnie zobaczyć jak w ułamku sekundy jego uczucie do niej rośnie.

- Cieszę się, że jesteś zauroczony w Julie, ale teraz wybacz, śpieszę się. - Prychnęła dziewczyna.

- Śpieszysz się uciec? - Zapytał patrząc prosto w jej oczy.

- Nie. Śpieszę się, bo zrobiłam wszystko, co miałam, a teraz mogę w spokoju wrócić do domu. Wybacz, samolot mi ucieknie.

Chwyciła rączkę fotelika, oraz małą torbę, którą przewiesiła sobie przez ramię i z dumnie podniesioną głową wyszła z budynku. Zrobiła dokładnie to co planowała, zniknęła z jego życia, nie dając mu szansy na chodźby najkrótszą rozmowę. Nie zostawiła żadnych wyjaśnień. Od czasu do czasu blondyn znajduje w swojej skrzynce pocztowej, tej prywatnej, której nie zaśmiecają listy fanek, dużą białą kopertę ze zdjęciami najpiękniejszej dziewczynki, jaką kiedykolwiek widział.

Czy się spotkają później?

Nie wiem. Sami muszą zdecydować jak zakończą tą historię.

___________

to był chyba najtrudniejszy do napisania imagin, i najdłuższy jakikolwiek pisaałam
serdecznie chce podziękować mojej polonistce, mamie, pani ze sklepu, blablabla, Kindze, która mnie natchnęła i pani dentystce bez której nie powstała by część o dziecku
również pragnę podziękować najczarniejszemu z białych murzynów - Mai - za wsparcie 
tabletki przeciwbólowe a ja sie czuje jak na haju hahahahaha
o to chyba tyle
PS. ASIU SZYBCIEJ PISZ TE CUDOWNOŚCI BO JE CHCE I KONIEC PA 

A TAK SERIO TO TO JEST CHUJOWE 

5 komentarzy:

  1. OK, PISZĘ, PISZĘ JUŻ SPADAJ CNIE

    JESTEŚ POJEBANA CHYBA, TEN IMAGIN JEST ŚWIETNY, A KOŃCÓWKA INTRYGUJĄCA. ELO!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może jest trochę dziwnie napisany ale fabuła świetna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny imagin!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny imagin:)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3