piątek, 2 maja 2014

Six Hundred Ninety One

   
     To już rok. 365 dni strachu, głodu, walki o życie, o Ojczyznę. Cholerny rok wojny i wiecznych kataklizmów, patrzenia na płacz ludzi, na przegrane i wygrane bitwy. Na nędzę, którą tak bardzo znienawidziłam. Mimo iż walczę o wolność, to czuję, jakbym nic nie robiła w tym kierunku. Nazywają mnie Janek Nowak. To co, że jestem dziewczyną. Nikt tutaj nie zwraca uwagi na płeć, to przecież pole bitwy. Oficjalnie nazywam się [T.I][T.N]. Dlaczego podaję się za chłopaka? Nie chciałam, żeby ojciec poszedł walczyć. Był schorowany, wiedziałam, że i tak niedługo umrze, ale chciałam zapewnić mu spokojną śmierć. Obcięłam swoje długie włosy, ubrałam mundur, wzięłam konia i tak oto jestem. Ułanka, która jest postrzegana jako facet. Oprócz rodziny, wie tylko jedna osoba. Mój przeciwnik, żołnierz z wrogiej armii, któremu ocaliłam życie. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Może miałam już dość trupów, których miliony codziennie mijaliśmy? No tak, był jeszcze nasz Pułk, który powoli się wykruszał. Tam nikt nie znał mojego sekretu. Od razy by mnie wywalili. Nie zwracali by uwagi na to, że walczę i jeżdżę konno najlepiej. Kobiety nie mają prawa walczyć. A jednak? To właśnie Harry rozumiał mnie doskonale.
     Jechaliśmy w nocy przez las. Była moja kolej obchodu bocznego. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk przeładowywanego karabinu. "Już po tobie." - pomyślałam. Odwróciłam głowę w stronę odgłosu. Ujrzałam na ziemi leżącego mężczyznę, który nawet nie miał siły, żeby podnieść wyżej karabinu i porządnie we mnie wycelować. Mamrotał coś po angielsku. Uczyłam się tego języka, mój ojciec znał go doskonale. Zeskoczyłam z karego wierzchowca i podeszłam bliżej.
     - Armia Angielska? - zapytałam. Chłopak przytaknął. - Odłóż ten karabin, bo tylko siły tracisz.
     - Zabij mnie, na co czekasz? Nie musisz mnie maltretować, po prostu mnie zabij! - wysyczał przez zęby.
     - Nie chce Cię zabijać. Po co komu kolejny martwy człowiek? Po co komu wojna...
     - Nie jesteś facetem, prawda? - zadał to pytanie tak, jakby to było jego ostatnie. Ostatnia informacja, która zaspokoiłaby jego ciekawość przed śmiercią.
     - Dlaczego tak sądzisz?
     - Masz zbyt delikatne rysy twarzy jak na faceta.
     - Odezwał się chłop, jakich mało. - zaśmiałam się. - Jestem [T.I], dla reszty świata Janek.
     - Harry.
Nagle chłopak jęknął z bólu. No tak, dopiero w tamtym momencie przypomniało mi się, że biedak ma dziurę w brzuchu. Powoli wsadziłam go na konia i podjechałam pod najbliższy obóz, w którym mogli udzielić mu pomocy. Wszyscy się sprzeciwiali, bo to przecież nie z naszej Armii. Tłumaczyłam, że przyjaciel, no a o kogo walczyć jak nie o niego? Podziałało. Kazali mi zostać, bo tylko ja mogłam się z nim dogadać na tyle, żeby coś z tego wyszło. Miałam wolne. Odzwyczaiłam się od zabijania, a przyzwyczaiłam się do ran, do osób, które umierały z bólu, a nie od kulki w łeb. Z dnia na dzień coraz bardziej się zbliżaliśmy. On opowiadał mi o swoim życiu, ja jemu o swoim. Był zaledwie dwa lata starszy ode mnie. Również jeździł konno, ale posłali go do piechoty. Nie był zbyt szybki, przez co właśnie dostał kulkę w brzuch. Wtedy się z tego cieszył. Tłumaczył, że inaczej byśmy się nie spotkali.
     Było tak pięknie, ale w końcu nadszedł ten dzień, kiedy Harry wyszedł z obozowego szpitala. Mógł dalej walczyć. Dostał konia, broń, prowiant. Ze mną było to samo. "Przybyliście razem, to i razem odjedziecie. Niech Bóg ma was pod opieką!" Ostatnie słowa, które usłyszeliśmy w tamtym miejscu.
Przez dwa dni jechaliśmy w jednym kierunku. Potem każde miało iść w swoją stronę. Ciężko mi było. Może i byłam silną dziewczyną, ale też miałam uczucia. Zakochałam się w brunecie, mimo iż wiedziałam, że nie powinnam, że to nie ma sensu. Wtedy już walczyłam nie tylko z wrogami, którzy atakowali, ale także ze swoim złamanym sercem. Było jeszcze trudniej niż na początku.
     - [T.I] no to chyba... wiesz, nie wiadomo co będzie. Mamy wojnę, mogę nie przeżyć, wiesz jakie mam szczęście. Może się gdzieś jeszcze spotkamy? W razie co dam Ci mój adres, napisz, kiedy to cholerstwo się skończy. Chyba mogę Cię o to prosić? - poczułam jak łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Co się dzieje? Nigdy nie płakałam. Zawsze twarda jak skała. Chłopak wręczył mi karteczkę, którą schowałam do kieszeni.
     - Nie płacz. Pamiętasz co mi mówiłaś? Na wojnie trzeba być twardym! - ostatnie zdanie wypowiedzieliśmy razem.
     - Harry... ja nie chcę Cię tracić. Czuję, że już nigdy się nie spotkamy. - wyjękałam przez łzy. W tamtym momencie chłopak podjechał bliżej i objął dłońmi moją twarz, patrząc mi prosto w oczy.
     - Nie stracisz. Ty zawsze pozostaniesz tutaj. - wskazał na swoją lewą pierś. - W moim sercu.
     - Wiesz co? Nie będę Cię okłamywać. Kiedy Cie znalazłam rannego... zawsze zabijałam tego typu ludzi, ale coś nie pozwalało mi do Ciebie strzelić. No i  jak tak z dnia na dzień się poznawaliśmy to... wiesz, ja się chyba w Tobie zakochałam. Kompletnie bez sensu, ale chyba tak jest. Chyba Cię kocham. - powiedziałam  cały czas patrząc w jego zielone tęczówki, które pasowały mu do umundurowania. Nagle brunet zbliżył się, a nasze usta złączyły się w jedność. Pasowały do siebie idealnie, tak jakby Bóg stworzył je specjalnie dla nas obojga. Tylko dla nas. Ta chwila mogła trwać wiecznie... niestety.
     - Kocham Cię [T.I] i nigdy o Tobie nie zapomnę. Jeżeli przeżyję, będę czekał na twój list.
     - Skąd pewność, że ja przeżyję?! - krzyknęłam patrząc jak powoli się oddala.
     - Ty sobie nie dasz rady? Kto jak kto!
To były ostatnie słowa, które usłyszałam z jego ust. Wojna się skończyła, pisałam do niego listy, co tydzień wysyłałam nowy. Nigdy się nie odezwał. Wiedziałam co się stało, jednak nie płakałam. Czułam go przy sobie. Czułam go w swoim sercu, miałam też pewność, że on ma mnie w swoim. Teraz żyję już w czasach pokoju. Opowiadam tą historię swojej wnuczce, która za każdym razem chce wiedzieć więcej i więcej. Z wiekiem dodaje kolejny rozdział tej opowieści, ale kiedy ona się skończy? Może i jest milion takich historii, ale dla mnie ta jest wyjątkowa.
    Mimo iż poślubiłam swojego męża, Harry nadal pozostanie w moim sercu i on doskonale o tym wie... wie, że Harry zawsze będzie dla mnie ważny. Nie ma mi tego za złe. Może kiedyś się jeszcze spotkamy? W ramionach Boga?

__________________________________

Hej, hej, hej! :D Dzisiaj tak jakoś dziwnie i z innej paczki. Wiem, że pewnie większości się nie spodoba, dużo osób może go również nie zrozumieć. Naszło mnie na taki pomysł no  i już. W połowie miałam usunąć, ale mówię: raz będą hejty, to nic się nie stanie. Wszystko dzieje się w czasie 2 wojny światowej, 1D oczywiście nie istnieje. No i co tu jeszcze. Jeżeli czegoś nie zrozumiecie, a będzie istotne dla was, to śmiało pytajcie w komentarzach, ja postaram się wytłumaczyć. No i liczę na szczere opinie. Z góry też przepraszam za taki ciężki temat (sama nie lubię historii, więc coś tam może się nie zgadzać XD), który jest też troszkę nudny. Nie wiem czemu ja zawsze muszę wymyślać takie dziwy! :C Pozdrawiam!:)

16 komentarzy:

  1. Ooo... imagin szuper :33 taki inny i orginalny :) oby tak dalej !
    -lubię_cię xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękiiii <3
      Bardzo dużo miłości! <333

      Usuń
  2. o kurcze .... jest świetny , taki normalny .. nieprzesłodzony, no wiesz wojna sie konczy i oni sa razem :) to by było za proste :P dlatego strasznie mi się podoba ta fabuła :P życzę weny i czekam na kolejny imagin <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się bardzo podoba.
    Koniec niby smutny, ale jednak jest jeszcze ta nadzieja na ich spotkanie
    Dobrze, że go nie usunęłaś, bo jest inny i naprawdę bardzo dobry! ;)) na początku trochę kojarzyło mi się z ,,Mulan", ale to może tylko mi xdd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie , nie tylko tobie :P mnie też się na początku skojarzyło z Mulan :P pewnie przez tego konia , włosy i schorowanego ojca :P

      Usuń
    2. Teraz jak tak patrze to faktycznie jak z Mulan XDD Haha

      Usuń
  4. Nigdy jeszcze takiego nie czytalam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny <3 Oby Ci pomysłów i chęci nie zbrakło :D I żebyś weny nie straciła! Bo masz talent!

    OdpowiedzUsuń
  6. ojeju *-*
    cudny, pierwszy raz czytam coś takiego i jest to piękne <33333

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakładamy nową stronę na Facebook’u. Dopiero zaczynamy więc prosimy o LIKE i udostępienia. Nazwa : TVP Info One Direction. Będziemy tam zamieszczać aktualności o chłopcach i czasami imaginy o nich. Z góry dziękujemy.

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurde.. ale super. Masz boski talent dziewczyno... Mam nadzieję, że szybko dodasz next b zwariować idzie ;3

    P.S Zostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej info u mnie ;) http://poza-naszymi-marzeniami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Imagin cudowny *.* to. Jest moj pierwszy komentarz tutaj,poniewaz jakis miesiac temu weszlam na bloga i czytam te stare. Wszystkie sa cudowne . Zazdroszcze talentu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś nominowana do Libster Awards :) więcej informacji tutaj : http://lovespoonlikeliam.blogspot.com/2014/05/libster-awards-xx.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Omg ja rycze!!!!!!!!!!! Nie potrafie się wysłowić na temat tego imainu ale wydaje m się znajomy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytam ten blog od dzisiaj i przez niego płakałam już z pięć razy . Twoje historie bardzo mnie wzruszają. Jesteś wspaniała <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3