poniedziałek, 19 maja 2014

Six Hundred Ninety Six



Kilkakrotne odbicie piłki od podłogi.

Wdech i wydech.

Zakręcenie piłką w palcach.

Wyrzut w przód, kilka szybkich kroków, podskok i uderzenie.

Szybki odbiór.

Wystawa.

Wyskok i ścięcie.

Szybki lot piłki w stronę linii.

Szatynka rzucająca się do niej.

Gwizdek trenera.





- [T.N] co to ma być?! - wrzasnął łysiejący mężczyzna. - Miałaś tyle czasu, żeby ją odbić przecież! Do zawodów jest tydzień a ty się obijasz! Jesteś najsłabsza w drużynie! Jeszcze raz się to powtórzy a wylecisz, rozumiesz?! - trener potrząsnął dziewczyną kilkakrotnie. - Weź się do roboty! - popchnął ją na boisko z wielką siłą. Dziewczyna upadła, wykrzywiając przy tym nadgarstek. Przez jej twarz przeszedł grymas bólu, ale szybko zacisnęła usta w wąską linię.

To, że trener używa niekonwencjonalnych metod, żeby zdopingować dziewczyny było powszechnie wiadomo. Jednakże [T.I] dostawało się najbardziej. Miała ogromny potencjał, a także pasję, którą trener zauważył podczas jednego z zastępstw, na zajęciach wychowania fizycznego. Na jego szczęście dziewczyna zawsze chciała być w szkolnej drużynie i nie wiedziała, że ten łysiejący mężczyzna przy kości, który wydawał się miły wcale taki nie jest.

[T.I] chodziła na te treningi ponad półtora roku i wiedziała co się działo po przegranych zawodach, dlatego nie było innej opcji niż wygrać.




- tydzień później. -




Dziewczyny pomimo zmęczenia wracały do autobusu w podskokach, ogromnymi uśmiechami na twarzach. Jedna z nich dumnie niosła puchar posyłając wredny uśmiech wszystkim im przeciwniczkom. Wygrana w tych zawodach, była czymś w rodzaju przepustki do późniejszej kariery.




Atmosfera po wejściu do autobusu już nie była taka wesoła.

- Co to do cholery miało być?! - wrzasnął trener. - Prawie przegrałyście pierwszy mecz! Chyba nie chcecie, żeby nasza szkoła spadła na niższy poziom. - mężczyzna rozglądał się po autokarze. - [T.N]! Co to była za akcja w końcowym meczu?! Przez Ciebie dziewczyny prawie przegrałyście!

- Trenerze to był tylko jeden punkt. Miałyśmy przecież 10 punktów przewagi!

- Nie pyskuj mi tu. - warknął mężczyzna.

- Nie pyskuję. Ja tylko mówię jak było naprawdę! - i w tym momencie ręka trenera zamachnęła się, trafiając w policzek szatynki. Dziewczyna złapała się za policzek i syknęła z bólu.

- Ktoś jeszcze ma jakieś ale? - mężczyzna rozejrzał się po autobusie. - Widzimy się za tydzień na treningu. - powiedział, po czym wyszedł z autokaru prawdopodobnie poszukać kierowcy.




To co działo się przed chwilą w autobusie było dla tych dziewczyn normalnością. Wiedziały, że takich zachowań u trenera nie są w stanie powstrzymać, ale gdyby nie od nie zaszły by tak daleko.




- To co? Impreza? - Ange rozłożyła się na siedzeniu.

- Zawsze i wszędzie. - powiedziała [T.I] z uśmiechem, delikatnie rozmasowując policzek. - Ejjj laski jest impreza tam gdzie zawsze, wbijamy całą ekipą czy czy jak? - krzyknęła szatynka wychylając głowę poza siedzenia.

- Ja dziś odpadam. Matka chce mnie w domu, bo ktoś tam przyjeżdża. - mruknęła niezadowolona Vic.

- Ouuu.. - Ange wygięła usta w podkówkę. - O 21 widzę wszystkie pod klubem! - uśmiechnęła się szeroko.

- [T.I] kochanie dla ciebie mam taką słodką prośbę. - dziewczyna uśmiechnęła się tajemniczo.

- Tak wiem. Krótką sukienkę, rozpuścić włosy i dekolt. - [T.I] przewróciła oczami. - Ale pamiętaj, że nie będę cię wyciągać z tej imprezy totalnie zalanej. - mruknęła, a reszta dziewczyn zaczęła się śmiać.

(...)


Dziewczyny śmiejąc się wchodzą do klubu witając się ze znajomym ochroniarzem. To właśnie dzięki niemu młodzież z Bradford łatwo wchodzi na tego typu imprezy.

- Tooo co chcecie? - [T.I] uśmiechnęła się delikatnie do dziewczyn.

- Jacka Daniels'a! - krzyknęły wszystkie równo, po czym wybuchły śmiechem.

- Jednego. Resztę skombinujecie sobie same. - szatynka wystawiła im język, po czym skierowała się w stronę baru. Wbrew pozorom [T.I] nie wyglądała na dziewczynę, która zaledwie kilka dni temu skończyła 16 lat.

- Co podać? - barman uśmiechnął się do niej uwodzicielko.

- No właśnie się zastanawiam, bo koleżanki nie powiedziały co by chciały. - wygięła usta w podkówkę. - A ty co polecasz - popatrzyła na plakietkę przypiętą do koszuli chłopaka - Jack? - zatrzepotała rzęsami.

- Dla ciebie mogę zrobić moją specjalność na kosz firmy oczywiście. Ale nie mam pojęcia co twoim koleżanką będzie smakować.

- Nooo to Jacka Daniels'a może. - uśmiechnęła się uwodzicielsko.

- Dobry wybór. - zaśmiał się chłopak. - To gdzie siedzicie? - [T.I] wskazała stolik w kącie pomieszczenia, po czym uśmiechnęła się do chłopaka i odeszła w stronę stolika.

- I jak? - Ange posunęła się przyjaciółce.

- Macie Jacka Daniels'a a ja jakiś specyfik. - dziewczyna zrobiła dziwną minę, o czym odwróciła się i pomachała nowo poznanemu barmanowi.


Niemal po godzinie dziewczyny rozeszły się w swoje strony popijając przy tym drinki kupione przez nowych znajomych. [T.I] siedziała przy barze wesoło gawędząc z Jackiem na temat różnych drinków.


- Kogo moje oczy widzą! - krzyknął Jack do mulata, który usiadł obok Ann. - Malik nie było Cię tu z miesiąc jak nic! Co się stało? - [T.I] zmarszczyła delikatnie nos z niezadowolenia.

- Z nogą w gipsie miałem tu przyjść? - zaśmiał się mulat.

- Ouuu, to nieźle musiało być. - Jack zawtórował mu. - A właśnie. Poznaj [T.I]. - chłopak wskazał na szatynkę. Dziewczyna popatrzyła zaciekawiona na mulata i uśmiechnęła się delikatnie.

- Ty jesteś jedną z tych siatkarek! - chłopak wpatrywał się w dziewczynę jak w obrazek.

- [T.I] jestem. - podała mu rękę śmiejąc się.

- Zayn. - chłopak uścisnął jej dłoń. - To może zatańczymy? - uśmiechnął się lekko.

- Z chęcią. - [T.I]odwzajemniła uśmiech.

(...)

Para nastolatków szła chodnikiem śmiejąc się głośno. Wnioskując po ubiorze można było się domyślić, że wracają ze szkoły. 

- Przestań. - wyjąkała dziewczyna pomiędzy napadami śmiechu. 

- Allle czemu? - zachichotał chłopak. - Muszę częściej do ciebie wpadać po zeszyty. Ciekawe co jeszcze może mi opowiedzieć twoja mama. - poruszał zabawnie brwiami, co jeszcze bardziej rozbawiło dziewczynę. Kilku przychodniów popatrzyło się na nią dziwnie. W końcu kto by się nie popatrzył. Szatynka w szkolnym mundurku, zgięta w pół i śmiejąca się z czegoś głośno. - Przepraszam, ale koleżanka nawdychała się gazu rozśmieszającego na chemii. - powiedział mulat, próbując się nie śmiać. - Zabiorę ją do domu. - powiedział zagryzając policzki od środka. - Chodź [T.I], idziemy. - objął chichoczącą dziewczynę w pasie. 

- Nie musiałeś tego robić. - szatynka spojrzała na niego.

- A jak byś inaczej wyszła z tego cało? - zaśmiał się. 

- Jakoś bym wyszła. - zrobiła poważną minę. 

- Nie sądzę. - mruknął mulat pod nosem.

- Malik! - dziewczyna trzepnęła go w tors zaczęła udawać, że się obraziła, i przyśpieszyła. 

- No ej! - mulat stanął w miejscu. 

- Słucham cię. - [T.I] odwróciła się. 

- Bez focha proszę. - zaśmiał się chłopak. 

- Ja się nie focham. - prychnęła. 

- Nie, wcale. - chłopak uniósł jedną brew do góry. - Nie zmuszaj mnie, żebym powiedział to głośno. - jęknął. 

- Mów proszę bardzo. - syknęła szatynka. 

- Ty się fochasz o byle co praktycznie. - chłopak przewrócił oczami. 

- I to we mnie najbardziej lubisz. - dziewczyna zaśmiała się, wystawiając mulatowi język.

- Niee. - chłopak uśmiechną się zadziornie, i podszedł do dziewczyny. - Najbardziej lubię jak zabawnie marszczysz nos kiedy nie możesz się zdecydować. - pstrykną [T.I] w nos. - Albo jak kogoś prosisz o coś z miną kota ze Shrek'a. Albo jak próbujesz być poważna, a potem się śmiejesz. Nie mogę się zdecydować. - [T.I] przewróciła oczami. 

- Idziemy? - uniosła brew.

- Tak. - chłopak złapał ją za rękę. - Ale nie do domu. 

- To gdzie? 

- Do parku. Na spacer. - powiedział szybko widząc jej rozbawione spojrzenie.

- Wariujesz Malik, wariujesz. - krzyknęła [T.I], śmiejąc się z mulata, który wszedł na drzewo, żeby zdjąć kota. 

- Nie denerwuj mnie. - mrukną cicho. - Chodź tu ty... Ałć! Cholera jasna! - krzyknął, po czym zeskoczył z drzewa. - Ja do niego z pomocą, a ten mnie drapie. - mruknął niezadowolony. 

- A co, liczyłeś, że Ci kawę postawi, czy coś ? - szatynka zaśmiała się.

- No nie, ale nie musiał mnie drapać no. 

- Zayn bohaterem! - krzyknęła [T.I], i zaczęła się śmiać. 

- Powtórz. - powiedział chłopak podchodząc bliżej mniej. Dziewczyna pokręciła przecząco głową i uśmiechnęła się szeroko. 

- Powinieneś się zająć ratowaniem jakichś dziewczyn czy coś. Ale skoro wolisz koty, to wiesz. - dziewczyna ponownie wybuchła śmiechem. 

- Można by o tym podyskutować. - mruknął Zayn, podchodząc do szatynki.
- No do dyskutujmy. - zaśmiała się.

- Po co mam ratować kogoś, kto się ze mnie śmieje? - złapał dziewczynę za biodra i przyciągnął do siebie.
 
- No nie wiem, nie wiem. - zaśmiała się, i z miną niewiniątka objęła go rękami wokół szyi. - A może ten ktoś ma jakiś konkretny powód? 

- Ciekawy jestem jaki. - wymruczał dziewczynie do ucha. 

- Wystarczy, że ta osoba wie. - odpłaciła mu się tym samym. 

- A może mi powie? - zapytał unosząc delikatnie brodę dziewczyny do góry.

- A może nie? - [T.I] delikatnie przygryzła wargę. 

- A może powie po tym co zaraz zrobię. - mulat uśmiechnął się zadziornie. 

- A co zro.. - dziewczyna nie zdążyła dokończyć, bo Zayn delikatnie musnął jej usta.

I tak oto zaczęło się coś, co miało trwać wiecznie, ale nie przetrwało. [T.I] pokochała tego chłopaka, z którym chodziła do szkoły, a nie gwiazdę światowego formatu - Zayna Malika. 

Taka jest kolej rzeczy - pomyślała [T.I], ocierając samotną łzę na policzku, po czym zamknęła album, w którym przeglądała ich wspólne zdjęcia. - Czasem tak po prostu musi być. 

_________

jeeeeeeeeeeeju!
zawaliłam na całej linii. strasznie was przepraszam, że ten imagin jest najgorszym z wszystkich możliwych. miałam na niego milion pomysłów i nie wiedziałam sama co mam pisać, prze co wyszło takie coś :<
jeszcze raz was przepraszam.

P.S Asiu wybacz mi tą zbrodnię 

10 komentarzy:

  1. Co? Nie jest okropny.! Jest naprawdę fajny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest świetny!!! Bardzo fajny pomysł na imaginka<3

    OdpowiedzUsuń
  3. TAK, MASZ RACJĘ, OKROPNY.
    STRASZNY, SERIOUSLY *WYCZUJ TEN SARKAZM, HYHY*
    Jesteś głupia, tyle w temacie.
    IMAGIN JEST ŚWIEEEEEEEEEEEETNY!
    Dlaczego tyle razy dałam enter, lulz

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny jest *o* uśmiechnęłam się :) mając doła :) na prawdę cudowny

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny, taki inny, nawet wczesniej na takiego sie nie natknełam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny!! Świetny!! Świetny!! <3 Czytałam go chyba ze sto razy i mogę czytać bez końca <3 życzę weny ;* Pzdr i do następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu nie ma drugiej części? :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3