wtorek, 24 czerwca 2014

Seven Hundred Four

Do imagina włącz: klik

Drobna szatynka, siedziała na parapecie. W uszach miała słuchawki z których wydobywały się subtelne dźwięki. Patrzyła w niebo, które dzisiaj było wyjątkowo obsypane gwiazdami. Uśmiechnęła się delikatnie pod nosem, wzięła łyk ciepłego kakao i zamknęła oczy.

-Kochanie! Wróciłem!-usłyszała dziewczyna. Uśmiechnęła się pod nosem i wycierając ręce w kuchenną ścierkę, wyszła z kuchni, chcąc przywitać swojego męża. Mężczyzna widząc swoją wybrankę uśmiechnął się pod nosem i podszedł do niej, mocno ją do siebie przytulając i całując delikatnie w czoło.
-Jak było w pracy?- cicho się zaśmiała, a on delikatnie uśmiechnął.
-Tak jak zawsze. Koncert, rozdawanie autografów, zdjęcia z fanami i to wszystko. A jak tobie minął dzień [t.i.]?- zapytał, dłońmi zjeżdżając na jej leciutko już zaokrąglony brzuszek.
-Tak jak zawsze. Wstałam, śniadanie, sprzątanie w domu, szybkie zakupy i przygotowanie obiadu dla mojego głodomora Zayna- zaśmiała się, zarzucając mu na szyje swoje ręce.
-Czyli nuda- wtulił swoją twarz w jej szyję.

Przypominając sobie ten dzień odruchowo spojrzała na łóżko w którym spał jej mężczyzna. Uśmiechnęła się szeroko i wróciła myślami do swoich wspomnień.

-Zayn!-krzyknęła z sypialni dziewczyna. W jej oczach pojawił się ból i strach. Bała się i to cholernie.
-Tak, skarbie- mężczyzna natychmiastowo znalazł się w pomieszczeniu.
-Zayn... zaczyna się... ja rodzę!- usiadła na łóżku czując skurcz.
-Co? ale... ale... jak to? Przeciez ty jesteś w pierwszym miesiącu! Nie możesz jeszcze rodzić!- mężczyzna wpadł w panikę, a ona mimo bólu zaczęła się śmiać.
-Głupolu! W dziewiątym! I lepiej pomóż mi, bo urodzę w domu... a tego chyba nie chcesz?- mimo to dalej się śmiała, ale przestała czując kolejny silny skurcz, jęknęła.
-Nie! Nie! Boże! Co ja mam robić?-podbiegł do szafy i szybko zaczął wyciągać ciuchy, pakując je do torby.


Kiedy naszło ją to wspomnienie zaczęła się śmiać. Pamiętała ten dzień doskonale... zupełnie jakby wydarzył się wczoraj, a minęło przecież już dobre 5 lat od tego zdarzenia. Cicho westchnęła i zeszła z parapetu, kierując się na dół do kuchni, gdzie odstawiła kubek po kakao.

-Zgadnij kto to?!- przed nią pojawiły się czerwone róże, a na wysokości talii, ktoś objął ją ręką. Dziewczyna uśmiechnęła się i szybko odwróciła przodem do mężczyzny bez zastanowienia zaczynając go całować. Wiedziała, że to on. Poznała po zapachu perfum i po jego charakterystycznym głosie. Zawsze lubił ją zaskakiwać i traktować jak księżniczkę. Miała z nim niczym jak w bajce.


Spojrzała na zegarek, po czym delikatnie posmutniała. Mężczyzna miał wstać za pół godziny, gdzie następnie o godzinie 8 wsiąść w samolot i wrócić do niej dopiero za dwa miesiące. Wiedziała, że ten czas będzie jej się dłużyć, kiedy go nie będzie przy niej. Wiedziała, że mimo to musi wytrzymać. Musiała. Kochała go, nie chciała go ograniczać. Wiedziała jak bardzo kocha swoją pracę... jak kocha fanów. Ile ma energii na scenie i jak bardzo kocha robić to co robi. Zaczęła przygotowywać jemu śniadanie, podobnie jak swojej córeczce, którą po drodze z lotniska miała zawieźć prosto do przedszkola, a później udać się do swojej pracy. Kiedy zalewała herbaty, poczuła jak ktoś ją przytula i delikatnie całuje w szyję. Kiedy tylko skończyli się ze sobą witać, mężczyzna poszedł wziąć szybki prysznic, a ona obudzić córeczkę, która od razu pobiegła do swojej szafy, wyciągając z niej sukienkę i zaczynając się ubierać.
Śniadanie minęło im w ciszy, a po nim musieli zbierać się na lotnisko. Kiedy byli już pod odprawą, zatrzymali się chcąc pożegnać.
-Będę za wami tęsknił [t.i.]-szepnął przytulając najpierw córeczkę, a później dziewczynę.
-Nasza trójka za tobą także- cichutko się zaśmiała, a on oderwał od niej patrząc na nią pytająco. - Jestem w ciąży Zayn- uśmiechnęła się nieśmiało, a on mocno ją do siebie przytulił, zaczynając płakać.
-Tak bardzo się cieszę... Wrócę najszybciej jak się da, obiecuję- pocałował ją jeszcze w czoło, po czym biegiem ruszył przez odprawę, gdyż z głośników został wydany komunikat, że samolot za chwilę odlatuje i pasażerowie proszeni są o przejście do samolotu. Nim zdążył zniknąć pomachał na pożegnanie swojej żonie i córeczce, po czym wsiadł do samolotu[...].




Krótki, nawet bardzo. Wypaliłam się już w pisaniu, ale wciąż się staram coś dla was pisać, mimo iż przychodzi mi to z wielką trudnością. Nie wiem czy nadal jej sens prowadzić ten blog... i tak prawie nic się tutaj nie pojawia. Rzadko która autorka coś tutaj dodaje, ale mam nadzieję, że te wakacje będą bardziej wpływowe i blog choć trochę odżyje!

Do zobaczenia, nie wiem kiedy i o ile w ogóle do zobaczenia w następnym imaginie!
Eliza

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajny! Trochę krótki ale fajny! Taki słodki i kochany!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny,naprawdę bardzo mnie się spodobał:)

    OdpowiedzUsuń
  3. imagin baaaardzo fajny :) mam nadzieję że nie zawiesisz bloga ani nic w tym stylu :) czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest naprawdę cudowny :* Mam nadzieję, że blog zostanie i dalej będziesz pisać :) Z niecierpliwością czekam na kolejne imaginy. Pozdrawiam i do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejgu fiesz co? co było cudofne :')

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3