sobota, 28 czerwca 2014

Seven Hundred Six




 -Przepraszam, ale panna [T.I] wyprowadziła się stąd dwa tygodnie temu- wyjaśniła kobieta. Z moich ust wydobyło się ciche westchnięcie.
-A może, wie pani gdzie wyjechała, może jej aktualny numer, bądź adres zamieszkania?- spytałem z nadzieją. 
-Niestety, ale nie- powiedziała.
-Dziękuje, do widzenia.- odwróciłem się w tył schodząc po schodach następnie przechodząc przez białą, drewnianą furtkę.
-Do widzenia! Na pewno ją znajdziesz!- usłyszałem jednak nawet to nie dodawało mi otuchy.

 Przeszedłem na drugą stronę ulicy napotykając groźne spojrzenia kierowców. W tym momencie najmniej mnie to obchodziło. Szedłem chodnikiem obserwując uważnie każdą osobą.
 Minąłem się właśnie z blondynką, łudząco Ją przypominającą. Jej oczy były wypełnione łzami, coś w środku we mnie pękło jednak nie miałem odwagi do niej podejść.
Tuż obok przebiegł chłopiec goniąc białego psa. Krzyczał niezrozumiałe słowa, ale zwierze najwyraźniej się tym nie przejmowało. Biegło dalej. Za nimi kroczyła starsza kobieta nawołując chłopca.
   Przeszedłem przez miedzianą furtkę, wchodząc po schodkach. Przekręciłem klucz w drzwiach po czym wszedłem do środka. Zdjąłem buty, a płaszcz powiesiłem na jednym z haczyków.
Powędrowałem do kuchni i zacząłem szperać po szafkach aż w końcu znalazłem jedno z pudełek. Wysypałem na dłoń kilka tabletek, po czym je połknąłem.
 Usiadłem na kanapie w salonie chwytając w dłonie list, który wciąż analizuje…

Drogi Harry!
Przepraszam cie, że wyjechałam
i zostawiłam po sobie tylko ten
list, ale nie mogłabym, nie umiałabym
ci wyjaśnić dlaczego.
Harry, nie potrafię wyrazić tego
jak okropnie się czuje. Poczucie
winy mnie wykańcza, nie umiem
racjonalnie myśleć. Może to dlatego
zdecydowałam się na ucieczkę.
Nie chciałam cie skrzywdzić,
zrobiłam to nieumyślnie, jednak
nic nie naprawi mojego błędu.
Wstydzę się tego, nie wierzę, że
to zrobiłam,  a jednak.
Dlaczego to musi być takie trudne?
Dlaczego musiałam uciec, zostawić cie?
Bo nigdy nie powiedziałabym ci prawdy.
Wiem, że wiele przeżyłeś, wiem, że
cierpiałeś, ale ja również cierpię, głęboko
w środku.
Harry, bardzo cie kocham, nie
zapominaj o tym. Nie rób nic
głupiego, nie powtórz mojego błędu.
Chciałabym abyś o mnie pamiętał,
o wspólnie spędzonych chwilach,
o naszych wspomnieniach,
o mnie.
Nie uciekłam do innego mężczyzny,
jeżeli chcesz wiedzieć. Pewna osóbka
zawładnęła moim życiem, nie mogę
pozwolić jej odejść. Może
kiedyś się spotkamy, na pewno.
Może kiedyś sama cie odwiedzę,
może kiedyś dowiesz się dlaczego
to zrobiłam.
Kochanie, przepraszam, miej mnie
zawsze w swoim sercu.

Na zawsze twoja [T.I]


  Odłożyłem kartkę papieru na stolik. Popatrzyłem na nasze wspólne zdjęcie.
Szukam jej od pół roku, ale wciąż nie mogę  znaleźć. Zniknęła jak kamień w wodę. Nikt nie wie gdzie teraz jest, gdzie wyjechała, nie wiem dlaczego mnie zostawiła. Moja kochana [T.I]. Tęsknie za nią, moje serce cierpi gdy nie ma jej przy mnie. Pamiętam każdą spędzoną chwilę, pamiętam jej ciepłe malinowe usta, które z czułością i nieśmiałością dotykały moich, pamiętam jej dłonie idealnie pasujące do moich, pamiętam jej błękitne oczy, które  wyrażały więcej niż tysiąc słów, pamiętam jej delikatny głos, który przyprawiał mnie o dreszcze. Była moim ideałem. Moim marzeniem. Na początku nie mogłem uwierzyć, że tak niezwykła dziewczyna była właśnie ze mną. Wciąż nie mogę tego zrozumieć…

-Odkryłaś już nową planetę?- spytałem
-Co?- zapytała.
-Przecież widzę, że odleciałaś, nie ma cię
na ziemi- wyjaśniłem.
-Nieprawda przecież z tobą rozmawiam.
-To chociaż powiedz, w jakim miejscu na ziemi
jesteś?
-Przy twoim sercu- wtuliła się w mój tors.

Uśmiechnąłem się lekko. Czułem się przy niej niesamowicie. Gdy była blisko moje serce przyśpieszało, zasychało mi w gardle, żadne słowo nie wychodziło z moich ust. Dopiero jej anielski śmiech wybudzał mnie z „transu”.
  Sięgnąłem po notes, a długopisem skreśliłem kolejny adres. Cóż, może nie dane było nam żyć razem, długo i szczęśliwie?


Zapiąłem ostatnie guziki koszuli więc byłem gotowy do wyjścia. Ubrałem ciemny płaszcz, a na nogi wsunąłem czarne Oksfordy.
  Do kieszeni włożyłem telefon po czym wyszedłem z domu zamykając drzwi. Za mój cel obrałem naszą ulubioną kawiarnie.

Codziennie tu przychodzę

Robiłem większe kroki, aby jak najszybciej znaleźć się w pomieszczeniu.
 Pchnąłem szklane drzwi, przez co wydały uwielbiany przeze mnie dźwięk. Wszedłem do środka witając się z kelnerami. Oparłem się blat posyłając lekki uśmiech staruszce za ladą.

-Witam panią Clark- powiedziałem.
-Dzień dobry Harry, to co zawsze?- spytała na co pokiwałem głową, podeszła do ekspresu- Co tam u ciebie słychać?
-Byłem tu wczoraj- zaśmiałem się- Ale nic ciekawego się nie wydarzyło.
-Są jakieś wieści o [T.I]?
-Niestety nie.
-Wiesz, że dzisiaj rano była tu dziewczyna, pytała się o ciebie. Muszę ci powiedzieć, że była podobna do [T.I].
-Ma pani jej numer, albo adres, albo zdjęcie, cokolwiek- wypytywałem.
-Niestety, spytała tylko jak się czujesz i wyszła.
-Nic nie zostawiła?- spytałem, staruszka zaprzeczyła po czym na ladzie postawiła kubeczek z kawą.

Podałem należną sumę pieniędzy. Zrezygnowany usiadłem przy jednym ze stolików.
 Wpatrywałem się w okno co chwila upijając łyk kawy. Obserwowałem uważnie każdego przechodnia. Od pewnego czasu było to moje ulubione zajęcie.
W pewnym momencie zauważyłem znajomą postać. Popatrzyła na mnie z przerażeniem, jednak po chwili przyśpieszyła kroku.
 Wstałem z krzesełka wybiegając na zewnątrz. W tłumie zauważyłem Jej sylwetkę. Przebiegłem przez ulicę uniemożliwiając samochodom jakikolwiek ruch. Słyszałem klaksony niektórych aut jednak teraz mnie to najmniej obchodziło. Gdy byłem już obok złapałem ją za ramię i przyciągnąłem do siebie. Dziewczyna wyrwała się z mojego uścisku stając naprzeciwko mine.

-[T.I], nareszcie- szepnąłem.
-Nie Harry… nie mogę- powiedziała.
-Dlaczego? Dlaczego mnie zostawiłaś? Dlaczego odeszłaś? [T.I] nie zostawiaj mnie, nie mogę cie stracić już nigdy więcej.
-Przepraszam- wyswobodziła się z moich objęć- Harry, nie będziemy razem, zrozum to. Miałeś mnie nie szukać, wiem, że to będzie trudne, ale spróbuj. Nie chcę cie skrzywdzić, już nigdy- wyszeptała ostatnie słowa.
-Dlaczego, do jasnej cholery! Co zrobiłem źle?! Starałem się, chciałem abyś czuła się wyjątkowa, abyś wiedziała jak bardzo cie kocham, abyś była ze mną do końca życia. Dlaczego uciekłaś?! Nie kochasz  mnie?
-Zdradziłam cie!- krzyknęła rozpaczliwie.
-Co zrobiłaś?- spytałem z niedowierzaniem.
-Zdradziłam cie- powiedziała cicho- Dlatego uciekłam. Nie mogłam na siebie patrzeć, nie mogłam już z tobą być wiedząc, że tak bardzo cie zraniłam. Nie miałam odwagi ci tego powiedzieć, bałam się. Jestem zwykłą szmatą, nic niewartym człowiekiem. Nie zasługuję na ciebie, chce żebyś był szczęśliwy. Świadomość tego co zrobiłam sprawia, że czuję się jeszcze gorzej, ale dzięki temu zaczynam rozumieć jak bardzo ważną osobę przez to straciłam. Widzę cie wszędzie. Każdy mi ciebie  przypomina.  Chciałabym cofnąć czas, ale nie mogę. Harry, najlepiej będzie jeżeli się rozstaniemy.- powiedziała przenosząc swój wzrok na mnie.
-[T.I]…. ty.. zdradziłaś mnie? Nic dla ciebie nie znaczyłem? Czułaś jakąś satysfakcje związaną z upokorzeniem mnie? Po prostu świetnie- parsknąłem- Dobrze się czułaś, prawda? Jestem ciekaw z kim.
-Przestań!- krzyknęła- Wiesz, że cie kocham i…
-Gdybyś mnie kochała, nie zrobiłabyś tego.- powiedziałem odchodząc, jednak na chwilę się zatrzymałem- Dopiero teraz zrozumiałem jaką fałszywą osobą jesteś.- Odszedłem, już na zawsze.

Czasem zdrada coś kończy, rozpada
Się w jedność jak opuszczone szkło.
Nie da się poskładać do kupy zdradzonego
Szczęścia. Nigdy już nie będzie tak samo,
Żal pozostanie na zawsze, jak wbity w serce
nóż, a wspomnienie powrócą przy każdej
możliwej chwili. Dlatego trzeba odejść…

na zawsze.




.....................................................
 No hej :)
Wyspaliście się? Ja przed chwilą wstałam.
Z racji, że dawno nic nie wstawiałam, a inne 
imaginy muszę dokończyć, przychodzę do was
z nieco starszym. Pisałam go parę miesięcy temu.
Mam już wakacje! Z jednej strony się cieszę, zero książek,
zero nauki, a z drugiej to szkoda mi się żegnać z klasą.
Wczoraj miałam zakończenie, obiecałam sobie, że nie będę
płakać. Powstrzymywałam się, nawet mi się udawało, jednak włączyli
 piosenkę, wszystko wybuchło, a klasa zaczęła płakać. Przytulaliśmy
się, mówiąc, że wszystko będzie dobrze. A będzie?
Wyżalam się i wyżalam, więc zakończę na tym.
Jak wam się podoba imagin?
Pozdrawiam i miłego dnia życzę :)

8 komentarzy:

  1. Imagin jest genialny :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Imagin jest świetny :) i ta końcówka...
    A co do klasy wszystko będzie dobrze, zobaczysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. em.. Więc tak. Jest was dwadzieścia. Jak to możliwe, że imaginy pojawiają się na tym blogu rzadziej niż na blogach, na których jest jedna autorka ?

    Karolina (nie mówcie, że jestem taka tchórzliwa, że nie napisze z konta tylko a anonimka. Nie mam konta google i nie mam zamiaru go zakładać.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się. autorki dziwią się małą ilością komentarzy, ale imaginy nadal są dodawane średnio raz na tydzień. kiedyś było jeszcze mniej autorek, a prace pojawiały się 2/3 dziennie były dłuższe, nawet w roku szkolnym. przez np. tak rzadkie dodawanie imaginów straciłyście czytelników. ja rozumiem, że każda z was ma swoje życie, ale ten blog nie jest tak dobry jak kiedyś ; ))
      kinga

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Super! Bardzo ładny! I ja też przechodziłam przez to co ty! Również wszyscy u mnie płakali :(((

    OdpowiedzUsuń
  5. a u mnie nikt nie płakał lolz

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3