sobota, 5 lipca 2014

Seven Hundred Eight

Mijamy się na ulicy, jak nic nie znaczący sobie ludzie. Gdybyśmy siebie w ogóle nie znali. Żadne z nas nie pamięta tego co było, albo nie chce tego pamiętać... 
   
   Weszłam do domu najciszej jak potrafiłam. Zostawiłam walizkę w tak dobrze znanym mi salonie. Wciągnęłam powietrze i głośno odetchnęłam ciesząc się z powrotu. Jeszcze bardziej cieszyło mnie to, że zrobię Harremu taką niespodziankę! Wreszcie go przytulę, pocałuję... Cały rok bez jego obecności, bez jego zapachu, tylko miłość na odległość. To trochę straszne, odczucie "samotności". Spojrzałam przez okno na ogród, nic się nie zmieniło. Z uśmiechem weszłam po schodach w stronę naszego pokoju. Hazz pewnie jeszcze śpi, zawsze chrapał o tej porze. Stanęłam przy drzwiach opanowując śmiech radości. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi. Skierowałam się w stronę łóżka, kiedy coś mnie zatrzymało. Stanęłam jak wryta. 

Są dwa rodzaje bólu: fizyczny i psychiczny. Po fizycznym nie zawsze zostają blizny, po psychicznym... zawsze. 

   Z moich oczu od razu poleciał potok łez. Jak on mógł?! Jak on mógł mnie zdradzić?! Wtedy kiedy mnie nie było? Jak?! Nagle Harry obudził się i zdziwiony usiadł. Chyba miał coś powiedzieć, ale od razu zamknął usta. 
     - Jak mogłeś? - powiedziałam prawie nie słyszalnie. 
     - [T.I] to nie tak... - próbował się tłumaczyć. 
     - Nie?! A jak?! Bzykasz się z jakąś ździrą w czasie, kiedy ja jestem na delegacji! Może to nie pierwszy raz, co?! - krzyczałam jak najgłośniej potrafiłam. Jego nowa wybranka pod wpływem szoku przebudziła się i szybko zakryła piersi. Jakby jeszcze miała co. Nie wytrzymałam, wybiegłam.
     - [T.I] czekaj! Daj mi wytłumaczyć! - słyszałam za sobą. Nie miałam ochoty nawet na niego patrzeć. Nie teraz. Nigdy. 

To smutne ile złego może wyrządzić drugi człowiek. Jednego dnia go kochamy, drugiego nienawidzimy. Raz pragniemy jego dotyku, innym razem nie chcemy na niego patrzeć.
Świat jest smutny... 
   
   Złapałam taksówkę i pojechałam do przyjaciółki. Nie chciałam pamiętać, chciałam zapomnieć, na zawsze. To takie trudne. Zapomnieć o wszystkim... łatwo mówić, łatwo się wyrzec, że się nie pamięta. Uczucia zawsze zostają i już na zawsze łamią serca. 

_______________________________

Hej! Na początku przepraszam. Tak, za to, że nie pisałam. Wiecie jak jest, koniec roku, potem załatwianie liceum i te sprawy. MASAKRA! A dwa za taki krótki i mega dziwny imagin. Niby miałam wenę, aż w końcu nie wiedziałam co mam napisać i powstało takie coś. Dziękuję w sumie Hyżemu za napędzenie do pisania. Jeśli się nie spodoba to naprawdę przepraszam, ale nie służy mi też upał, aktualnie jestem w Grecji i znalazłam chwilę na napisanie czegoś. Mam nadzieję, że mi wybaczycie? :) Buziaczki! xx

4 komentarze:

  1. Imagin jest naprawdę fajny, więc się nie przejmuj :) Dobrze, że wena Ci dopisuje... Czekam na kolejny ;) Pozdrawiam i do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie jakby byla 2 czesc

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bym chciała 2 część

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda że nie ma drugiej części :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3