czwartek, 10 lipca 2014

Seven Hundred Ten


Przekleństwa. 


Daddy, daddy! I want to be the rain!

- Tato, a czy to będzie bolało? - zapytała patrząc na niego swoimi ogromnymi brązowymi oczami.
- Nie pączusiu. Nic nie będzie cię boleć - odparł z uśmiechem, który miał zamaskować lśniące od łez tęczówki, kiedy głaskał policzek 4-latki.
- Ale obiecaj - wydęła dolną wargę.
- Obiecuję, Skylin.

- Wchodzicie za 3...
- Jesteś gotowa? - zapytał Robert, a Annabell skinęła głową.
- 2...
- Witam bardzo serdecznie wszystkich przed telewizorami! Nazywam się Robert Tyson i dziś będę gościć w studio niesamowitą młodą kobietę, pisarkę, matkę i żonę! Annabell Malik, proszę państwa! - zaczął prezenter, a publiczność zaklaskała. Ann pomachała do widowni. - Powiedz nam, Annabell. To twój pierwszy telewizyjny wywiad, prawda?
- Tak. Zazwyczaj były to czaty internetowe lub wywiady do gazet. Pierwszy raz nadaję na żywo w telewizji - zaśmiała się krótko.
- Twoja trzecia książka ''Deszcz'' wydana trzy miesiące temu, nie schodzi z listy bestsellerów. Czemu zawdzięcza sobie ten sukces, jak sądzisz?
- Przede wszystkim myślę, że to dzięki wyjątkowej, nieprzerysowanej fabule. Nie jest to z pewnością oklepana opowiastka, ale prawdziwa historia.
- Co było inspiracją do jej powstania. Bardzo wielu internautów o to pyta, z resztą ja też jestem ciekaw - powiedział Robert.
- Moja córka i mój mąż. Jak pewnie większość osób wie, mamy ciężką sytuację rodzinną. Jednak kiedy patrzę na tę dwójkę... Nie wiem sama jak to ująć. Są bardzo mocno związani. Zayn rzuciłby dla niej wszystko, a Skylin nie może przestać o nim gadać.

Zayn wziął kilka głębokich wdechów, po czym wszedł do sali. Dziewczynka zafascynowana oglądała ulubioną kreskówkę, bawiąc się lalką.
- Dzień dobry - szepnął, a 4-latka spojrzała na niego z radością.
- Tata! - wrzasnęła. Zayn podszedł do niej i przytulił ją mocno, by potem złożyć pocałunek na jej łysej główce, osłoniętej szarą chustą.
- Cześć pączusiu, kocham cię - odparł pocierając swoim nosem o jej. Oboje uśmiechali się szeroko.
- Ja ciebie też, tatku - szepnęła przygryzając wargę i zachichotała. A patrzył na nią z taką miłością, której nikt nigdy nie był w stanie opisać słowami.

- No właśnie, Skylin. Kilka tygodni temu ty i Zayn wzięliście ją do domu na parę dni. Wzięliśmy to za dobry znak. Jest lepiej?
- Owszem jest, ale niestety nie na tyle, by wróciła do nas na stałe. Jej organizm dobrze przyjmuje leki i chemię, ale ona sama jest wyczerpana fizycznie i nie ma siły na powrót do domu.
- Jak zareagowała na to, że wypadły jej włosy?
- Dzień po tym, kiedy ogoliliśmy resztę włosów, które nie wypadły, Zayn przywiózł do szpitala peruki, o różnych kolorach i długościach. Skylin była i nadal jest zachwycona tym, że może zmieniać fryzurę na jaką tylko chce. Często odwiedza ją Louise i wymyśla różne ciekawe warkoczyki lub upięcia. Sky w ogóle nie przejmuje się brakiem naturalnych włosów. Kiedyś nawet spytała, czy nie chciałabym mieć tak, jak ona - zaśmiała się pod nosem Annabell, ale w głębi duszy wiedziała, że była to jedno z najboleśniejszych pytań, jakie córka kiedykolwiek jej zadała. 
- Ty i Zayn jesteście małżeństwem już 5 lat. Jak wam się układa? - przeszedł do następnego pytania Robert.
- Bardzo dobrze. Media twierdzą, że nas zaniedbuje, ale jest to największa bzdura, jaką słyszałam. Nawet jeśli za 10 godzin ma koncert w Holandii, wsiada do samolotu i przylatuje do Londynu. Wykorzystuje każdą możliwą sekundę dla Sky.

- Nie możesz sobie tak po prostu, kurwa, wsiąść do samolotu i polecieć do Anglii! Masz pieprzone obowiązki i musisz je wypełniać, czy to ci się podoba, czy nie, Zayn! Magnament cię udupi, jeśli to zrobisz!
- Mam głęboko w dupie obowiązki i Magnament, ponieważ tysiące kilometrów stąd, w szpitalu na oddziale onkologicznym czeka na mnie moja 4-letnia córka i nic, rozumiesz mnie kurwa? Nic nie jest ważniejsze, niż ona.

- Bardzo ciężko jest patrzeć ba dziecko w takim stanie. Mój bratanek zmarł w wieku 12 lat. 
- Prawdopodobnie nie powinnam tego mówić, ale mam dni, że nie potrafię na nią spojrzeć. Myślę tylko o tym, co mogłam zrobić żeby ją przed tym uchronić. Wyzywam siebie, Zayna, Boga. Ale wiem, że nie jest to niczyja wina i niedługo to minie, więc uspakajam się i siadam przy niej, a potem malujemy sobie paznokcie i śmiejemy się. 
- Jakie jest twoje najlepsze i największe wspomnienie związane ze Skylin? - zapytał Robert.
- Nie lubię przeliczać życia na wspomnienia i marzenia. Żyje się chwilą. Myślę jednak, że choć każda minuta z nią jest najcenniejsza na świecie, to doskonale pamiętam dzień, tydzień przed poznaniem diagnozy. Skylin od rana chciała bawić sę w ogrodzie, ale padał deszcz. W końcu popołudniu Zayn wrócił do domu i wziął ją na dwór. Ubrał jej czarne kalosze z nadrukiem komiksów, które sam zaprojektował - uśmiechnęła się lekko, odtwarzając w głowie tamte chwile.

- Tatusiu, tatusiu! Chcę być deszczem! - piszczała radośnie Skylin, kiedy po kapturze jej zielonej pelerynki spływały krople deszczu, wprost na buzię. Skakała po kałużach, a Zayn razem z nią, śmiejąc się i ciesząc każdą sekundą. 
- Nie możesz być deszczem Sky! - zawołał, próbując przekrzyczeć wodne krople chuczące o blaszany dach garażu. W jego głosie słychać było rozbawienie.
- Mogę! Mówiłeś, że jeśli się czegoś chce to się to dostanie, a ja chcę być deszczem tatku!

- Na chwilę obecną to tyle, widzimy się po przerwie! Przypominam, że na naszym fanpage cały czas możecie zadawać pytania naszemu dzisiejszemu gościowi! 
- I... Cięcie! - krzyknął kamerzysta. 
Annabell odetchnęła i weszła do swojej garderoby, wyjmując z torebki telefon. Zobaczyła 12 nieodebranych połączeń od Zayna i, przysięgam, poczuła jak jej świat upada wokół niej tworząc mur, z którego nie potrafi się sama wydostać. Szybko wybrała numer męża, jej dłonie trzęsły się, a oddech był nierówny, kiedy słyszała sygnał oczekiwania na połączenie.
- Zayn! - krzyknęła, kiedy pikanie ustało. - Zayn co się dzieje?! - jej głos załamywał się.
- Musisz szybko tu przyjechać, Ann - rzucił i rozłączył się, a Annabell cisnęła telefonem o ścianę. Nienawidziła w tym momencie Zayna.
Chwyciła torebkę i bez słowa opuściła studio. Wsiadła do samochodu, by łamiąc wszystkie możliwe przepisy drogowe dostać się do szpitala. Wybiegła z auta, prawdopodobnie nawet go nie zamykając, ale teraz się to nie liczyło. Annabell w ogromnych szpilkach biegła na 7 piętro, kompletnie zdezorientowana i przerażona tym, co zaraz mogło ją spotkać. Na końcu korytarza zobaczyła męża i doktora prowadzącego leczenie Skylin. Zayn siedział na krześle z twarzą schowaną w dłoniach. Annabell zamarła. Wszystkie ściany wokół zaczęły ją przygniatać, kiedy powoli szła w stronę lekarza. Mulat podniósł głowę, słysząc stukanie obsaców o płytki. Płakał. Podniósł się z miejsca i wziął dziewczynę w ramiona, a ona, mając w głowie najgorszy scenariusz, zaczęła łkać w jego ramię. Mężczyzna w białym kitlu odszedł, a Zayn wziął drobną twarz Annabell w dłonie i zaczął ścierać kciukami łzy, spływające po jej policzkach. Uśmiechnął się szeroko, a jego oczy były przekrwione, zaczerwienione i lśniące.
- Zdrowa - wydyszał, po czym złożył mocny pocałunek na spierzchniętych ustach dziewczyny. - Całkiem... Zdrowa.
- Tato! Spójrz, pada deszcz! - radosny krzyk dziewczynki rozniósł się po korytarzu.
Annabell chwyciła w dłonie swój medalik z wizerunkiem krzyża. Śmiała się do siebie, cały czas płacząc. 
- Dziękuję - szepnęła. - Tak bardzo dziękuję.


Dzień dobry, choć niezupełnie, bo pogoda mi nie sprzyja.
Wiem, że pewnie najchętniej poczytalibyście coś wakacyjnego i już się za coś biorę, ale od dłuższego czasu miała w głowie ten imagin i w końcu po 8 dniach (nie było mnie w domu) przysiadłam do laptopa i stworzyłam... TO.
Jeszcze coś:
Chciałam z tego miejsca bardzo podziękować pewnej dziewczynie (i kilku chłopakom, ale o tym zaraz), która również pisze na tym blogu. Jest to Koteczek<3. Monia, nawet nie wiesz, jak bardzo przeżywam nasze pierwsze spotkanie. Jesteś przekochaną osobą i mam nadzieję, że doceni to każdy, kto kiedykolwiek stanie na twojej drodze. Dziękuję ci za tą godzinę spędzoną wspólnie, świetnie się bawiłam. Dziękuję<3
No i czas podziękować tym chłopakom, a o kim mowa? Oczywiście o naszych chłopcach. Gdyby nie oni, nie poznałabym osobiście Moniki, nie złapałabym kontaktu z Karoliną i wiem też, że na 100% nie zaczęłabym pisać. Wiem oczywiście, że nigdy tego nie przeczytają, ale zawdzięczam im tak wiele i muszę podziękować. Więc dziękuję Zayn, Liam, Louis, Niall  i Harry. Kocham was<3
Asia:) xxx

12 komentarzy:

  1. WOW!!! Naprawdę piękny imagin!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest naprawdę cudowny :) Wzruszyłam się i pod koniec prawie padłam na zawał, bo myślałam, że ona umarła, a tu taka niespodzianka ;) Z niecierpliwością czekam na kolejne imaginy. Pozdrawiam i do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG! brak słów, cudowny! <3
    zapraszam do mnie na ff O Harrym http://heat-me-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo <3 kocham takie imaginy.. Już myślałam że umarła a tu "Zdrowa - wydyszał, po czym złożył mocny pocałunek na spierzchniętych ustach dziewczyny. - Całkiem... Zdrowa." i jeszcze to o deszczu <3 do końca skradło moje serce <3 bez wątpienia jest to jeden z moich ulubionych imaginów <3 Pozdrawiam z Warszawy gdzie padał deszcz xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Imagin jest...Jezus Maria, no jak zwykle: cudowny, piękny i mega kochany. Ja jestem fanką takich niebanalnych historii, które dobrze się kończą, a jak są jeszcze tak cudnie napisane, to już wgle niebo *________* bfshgfsayufghvbhuvfgrya Boże, ja też na początku myślałam, że ona umarła, a tu taka niespodzianka i jeszcze ta końcówka, płaczący Zayn i ona, pocałunek i zdrowe maleństwo.
    Asia, jak już ci mówiłam - będziesz w przyszłości jedną z najsławniejszych pisarek w Polsce, jak nie na świecie, i mam nadzieję, że nie zapomnisz o starej, poczciwej Moni i zadedykujesz jej choć jedną stronę :') Żałuję, że nie zabrałam jakiejś kartki i długopisu na nasze spotkanie, bo za kilka lat mogłabym się chwalić, że mam autograf od tej Asi Sz., która jest najlepszą pisarką na świecie! :')
    I nie zdajesz sobie sprawy, jak ja się cieszę, że się z tobą zobaczyłam, poznałam i że wgle chciałaś się ze mną spotkać. Bałam się jak głupia, że uciekniesz albo odwołasz ale jak cię zobaczyłam, to zaraz kamień spadł mi z serca. Uwierz mi, że później cały dzień chodziłam taka uśmiechnięta i szczęśliwa i nawet jak myłam podłogi, to się szczerzyłam do siebie jak głupia, a mój brat się spytał: ,,Co to? Gębę ci sparaliżowało?" :D Jezu, okazałaś się taką cudowną, ciepłą i kochaną osobą, że normalnie jak się żegnałyśmy, to nie mogłam powstrzymać łez, które cisnęły się mi do oczu. Dalej nie mogę uwierzyć, że poznałam mojego małego, kochanego Asiołka :')) Dziekuję ci za to spotkanie, też świetnie się bawiłam i kurde no, żałuję, że nie mogłyśmy pogadać dłużej :')
    I chyba też podziękuję chłopcom, bo tak samo jak ty też dzięki nim cię poznałam, założyłam twittera, zaczęłam pisać. I może nie wychodzi mi to tak dobrze jak tobie, ale cieszę się, że w ogóle zaczęłam to robić. Niall, Zayn, Liam, Louis, Harry - dziękuję <33
    A wracając do imagina, to brak mi słów. Nigdy nie wiem, co napisać przy twoich pracach :P
    Kocham cię, Asiołku <33 Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze nie raz! :) <3

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne, dobrze, że jest szczęśliwe zakończenie

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki . Genialny . *-*

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytając wzruszyłam się, imagin genialny ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Normalnie brak słów... imagin cudowny,genialny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooch ... na coś takiego czekałam! Oryginalna historia, pięknie opisana i jeszcze z happy endem! Bosko! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Poplakalam sie na koncowce.Pisz dalej prosze

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3