piątek, 8 sierpnia 2014

Seven Hundred Eighteen

włącz albo Cię zabiję <klik>, a i jeśli jesteś wrażliwa, to łap chusteczki. 

Siedząc na niewygodnym szpitalnym krześle ściskał jej dłoń, wsłuchując się w równomierne pikanie maszyn, do których była podłączona. Z dnia na dzień zadawało sobie pytanie, dlaczego to właśnie ona miała odejść. Było dla niego wszystkim. Była jego całym światem.

Sto sześćdziesiąt centymetrów wzrostu, długie kasztanowe loki i hipnotyzujące brązowe oczy zauroczyły go w momencie, w którym spojrzał na nią po raz pierwszy. Drobne piegi bardzo wyraźnie odznaczały się teraz na jej bladych policzkach.

Jej mała dłoń, schowana w jego, wydawała się być tak krucha, że w momencie kiedy ścisnął by ją mocnej - połamałby ją.

Był świadomy, że prawdopodobieństwo, że wyjdzie z tego cała graniczyło z cudem, ale pomimo to, chwytał się tych 10%, które dawali jej lekarze.

Doskonale wiedział, że może widzieć ją po raz ostatni, dlatego ostatnio prawie wcale nie odchodził od jej boku; tak rozpaczliwie bał się ją stracić.

Jednak zawsze przychodzi ta chwila, w której musimy się pożegnać, pomimo tego jak bardzo chcemy zatrzymać tą osobę przy sobie, musimy dać jej odejść.

Wiedział, że ją traci w momencie kiedy maszyna nadzorująca jej pracę zaczęła inaczej wydawać dźwięki. Normalnej osobie ciężko było by wychwycić tą zmianę, ale dla muzyka nie było to trudne.

- Błagam cię, zostań ze mną.

Cichy szept odbił się echem po szpitalnej sali. Wiedział, że gdyby zawołał lekarza nic by to nie dało, bo wszyscy na to czekali. Jej organizm był za słaby, żeby wytrzymać.

- Bez ciebie jestem nikim.

Nie tamował już łez spływających po policzkach, dla niego istniała tylko jej twarz, w którą wpatrywał się z uwielbieniem.

W jego głowie była tak wyraźnie żywa.

Mógł zobaczyć rumieńce na jej policzkach kiedy się zawstydzała.

Mógł zobaczyć te cholerne urocze dołeczki w policzkach, których nienawidziła.

Jej malinowe usta, które za każdym razem kusiły, żeby złożyć na nich pocałunek.

Brązowe oczy, w których zawsze mógł zobaczyć radosne ogniki, teraz były zamknięte. Martwe.

Na każdą osobę na świecie czeka taki moment, wiedział to, ale pomimo tego nie chciał dać jej odejść, bo bez niej nie istniał.

Długi przeciągły pisk maszyny.

Pielęgniarka notująca godzinę.

Został sam.

Jeśli kogoś kochasz, to pomimo wszystko pozwolisz mu odejść.


______________

Tak bardzo was przepraszam. Jest beznadziejny, jak wszystko co wychodzi spod mojej ręki.

6 komentarzy:

  1. Jestes najlepsza a nie beznadziejna!!!!
    Poplakalam sie troszke ;(
    Wooh nie wiem co napisac ;)
    Niesamowity ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Serce zaczęło mi szybciej bić jak to czytałam. A oczy zaszkliły się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Supcio :-) KOCHAM GO <3<3<3<3<3:-V

    OdpowiedzUsuń
  4. płaczę... jak głupia płaczę.... to mój ulubiony blog... Więcej imaginów z Lou poproszę <3

    OdpowiedzUsuń
  5. JESTEŚ GŁUPIA, HALOOOOOOOOOOOO :'(

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3