sobota, 27 września 2014

Seven Hundred Thirty





Owinął nadgarstek białym ręcznikiem, na którym stopniowo, zaczęła pojawiać się czerwona plama. Zacisnął usta, oczy również. Przecież nie chciał być słaby, to inni czynili go słabym.

Czasem niewinne trzymanie żyletki zamienia się w okaleczanie. Nadgarstki chłopaka zdobyły liczne blizny, i co gorsze, przybywały nowe. Po raz pierwszy zrobił to miesiąc temu.


Kolejny raz został wyśmiany, koledzy z klasy nie rozumieli nic. Lamus, kujon, ciota te i wiele innych wyzwisk usłyszał miesiąc temu i słyszy aż do dzisiejszego dnia.  Niall był bardzo wrażliwym chłopakiem, jednak w szkole za wszelką cenę próbował trzymać emocje na wodzy. Przecież nie chciał, się przy nich rozkleić.

To powoli zamieniało się w nałóg.

Ze zniecierpliwieniem oczekiwał zakończenia lekcji. Kiedy słyszał dzwonek opuścił klasę jak najszybciej, starając się nie wpaść na żadnego z uczniów, co było trudnym zadaniem gdyż większość osób również kończyła lekcje.  Podobnie jak Niall chcieli znaleźć się we własnych domach lub spotkać ze znajomymi.

Ten chudy, średniego wzrostu blondyn nie miał przyjaciół. Kilku chłopaków z zajęć artystycznych na które uczęszczał, czasami rozmawiali z nim na przerwach. Robili to dość rzadko. Między innymi bali się obelg, które mogły być skierowane do nich ze względu na chłopaka. I choć oni również nie byli zbyt lubiani w szkole woleli nie narażać się jeszcze bardziej.

Wrócił do domu i nawet nie patrząc na rodzicielkę, pobiegł do swojego pokoju zamykając drzwi na klucz. Plecak został rzucony na ziemię, wyrzucając z siebie książki. Chłopak westchnął czując, jak łzy wzbierają się w jego oczach. Nie lubił tego uczucia.

Ciągle zastanawiał się dlaczego nie ma z kim porozmawiać, nie ma się z kimś spotkać, dlaczego jest samotny. Przecież nie zrobił nic złego, zawsze starał się utrzymywać kontakt z innymi. To inni nie chcieli utrzymywać z nim kontaktu..

Trzęsącymi się dłońmi otworzył drzwi łazienki. Oparł się o umywalkę, spuszczając głowę i oddychając głęboko. Po jego głowie chodziło wiele myśli, do uszu dostawało się pukanie i prośby matki, aby ją wpuścił. Niall starał się opanować głos i odpowiedzieć, co udało mu się dopiero po kilku minutach.

-W porządku mamo, nic mi nie jest- odparł wychylając się zza drzwi łazienki, aby mogła go usłyszeć.

-Zejdź na obiad, zrobiłam twoje ulu…

-Nie jestem głodny, jadłem już w szkole.

-Ale..

-Naprawdę- powiedział.

Usłyszał westchnięcie i kroki matki, która schodziła po schodach. Po chwili odgłosy z zewnątrz ucichły, a on wyjął z szafki przedmiot, który trzymał już od bardzo dawna, jednak bał się na niego spojrzeć co dopiero użyć. Ale teraz był pewien, że musi, że musi spróbować. Czytał o tym wiele, pisał z ludźmi, którzy tak jak on nie mogli poradzić sobie w inny sposób. Pisali, że to przyjemne uczucie, a on chciał spróbować.

Jeszcze przez chwilę obracał żyletkę w dłoniach, patrząc jak słońce odbija się w przedmiocie. W końcu przemógł się i przyłożył ją do nadgarstka Przejechał żyletką tworząc prostą linię. Syknął z bólu opierając głowę o ścianę łazienki. Po chwili na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. W tym momencie przypomniał sobie o ostatniej rozmowie z Amelią, była jedną z jego wirtualnych przyjaciół. Mógł ich nazwać przyjaciółmi, tak? A więc, przyjaciółka Niall’a tłumaczyła mu na czym To polega i jakie odczucia będzie miał w trakcie.


„Jeżeli to robisz, to musisz mieć jakiś powód, przecież nikt nie robi tego dla zabawy, nie? Mnie na przykład denerwują ludzie, może ty w mniejszym stopniu, jednak wciąż w jakimś. Sądzą, że skoro mam pieniądze, to jestem szczęśliwa, bo stać mnie na większość rzeczy. Jednak wiesz czego mi brakuje? Miłości, troski, opieki, uwagi. Brakuje mi rodziny, która nie patrzy na mnie jak na kogoś, kogo się kocha. To jest jedna z rzeczy, dlaczego to robię. To daje ukojenie. Ból fizyczny zakrywa ból psychiczny. Można chociaż na chwilę zapomnieć o otaczającym cie świecie”


Kolejna  kreska pojawiła się na jego nadgarstku..


Usiadł na posadzce trzymając ręcznik, który był już całkowicie czerwony od krwi. Czuł, że robi mu się słabo. Czuł, że dłużej już nie wytrzyma. To.. było zamierzone. Wiedział, że już dłużej by tego nie wytrzymał. Miał mroczki przed oczami, głowa opadał na ramię. Najbardziej żal mu było mu matki, jednak miał nadzieję, że zrozumie, że zrozumie dlaczego to zrobił…



................................
Krótki, pisany pod wpływem chwili. Miał być Harry, jednak pisałam już o nim i wypadałoby to zmienić. Może macie jakieś pomysły na imaginy? Bo mi po prostu ich brakuje.
I tak na zakończenie zapraszam was na mojego bloga (kliknij). To chyba pierwszy raz kiedy się reklamuje :o
No to na dzisiaj tyle. Komentujcie i miłego wieczoru ;*

5 komentarzy:

  1. Piękny ;-;

    ~Betty

    OdpowiedzUsuń
  2. Imagin super *-* A jeśli chodzi o pomysły to może mogła byś napisać imagin, że Lou jest wampirem. Moim zdaniem takie fantastyczne imaginy są genialne i świetnie się je czyta. Mogło by to być coś w stylu że Lou poznaje dziewczynę i się zakochuje a jacyś źli chcą ją zabić i on ją chroni. W między czasie wydaje się że on jest wampirem. Pozdrawiam i czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba. :) świetny!

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm pomysł na imaginy..
    widzę, że już jest podane o wampirach, więc... może coś o internetowej przyjaźni? Np. Louis poznaje przez internet dziewczynę, a potem spotykają sie w realu? Nie wiem, nie jestem dobra w wymyślaniu :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3