sobota, 31 stycznia 2015

Seven Hundred Thirty Eight


- Jaki on był? Poza kamerami? - wzdychasz na to niby łatwe pytanie, które swoją prostotą sprawia, że to najbardziej skomplikowane pytanie jakie kiedykolwiek usłyszałaś. Spuszczasz wzrok na swoje splecione dłonie i spoglądasz na pierścionek, który nadal tkwi na twoim palcu.

Biegniesz ze śmiechem przed siebie raz na jakiś czas oglądając się za siebie chcąc sprawdzić czy Harry nadal cię goni. Zatrzymujesz się w miejscu zdziwiona nie dostrzegając nigdzie swojego ukochanego. Marszczysz brwi całkowicie zbita z tropu i oglądasz się w około siebie, ale nadal go nie widzisz. 
- Harry?! Gdzie jesteś! - krzyczysz i nasłuchujesz czy gdzieś z oddali niesie się jego zachrypnięty głos, który sprawia, że twoje serce bije szybciej. 
Odwracasz się gwałtownie gdy słyszysz jakiś szelest za sobą. Nim zdążysz zareagować ktoś zakrywa ci oczy dłońmi, ale wcale się nie boisz. Wiesz, kto to. 
- Zagrajmy w grę - jego głos jest cichy i spokojny, za to ty masz gęsią skórkę i dosłownie słyszysz jak głośno bije twoje serce.
- W jaką grę? - pytasz zaciekawiona. Twój głos jest cieniutki i lekko drży. Jesteś pewna, że Harry uśmiecha się ze względu, że to dzięki niemu nie możesz normalnie mówić. 
- Zaraz odsłonie ci oczy, a ty musisz policzyć głośno do trzech i mnie znaleźć - na twoich ustach formuje się uśmiech i delikatnie kiwasz głową na znak zgody.
Harry zabiera dłonie z twoich oczu, i słyszysz jak przechodzi obok ciebie gdy głośno mówisz dwa. 
Po chwili otwierasz oczy i mrugasz kilka razy aby pozbyć się łez, które pojawiły się przez ostre słońce. 
Tuż przed tobą stoi uśmiechnięty od ucha do ucha Harry.
- Znalazłam - mówisz cicho i oblizujesz swoje spierzchnięte usta. 
- Gratuluje księżniczko - odpowiada ci i przyciąga do siebie całując mocno w usta. 

- Był wspaniały. Właściwie to jego zachowanie wcale nie różniło się od tego na scenie. Cały czas był radosny, zabawny, szczery... Był kochany, uroczy. Sądzę, że był po prostu sobą - odpowiadasz i podnosisz głowę do góry uśmiechając się lekko do kobiety siedzącej przed tobą.
Czujesz na sobie wzrok wszystkich osób zebranych na widowni, słyszysz jak niektóre z dziewczyn pociągają nosem lub cicho szlochają. Minęło już tyle czasu, ale to nadal boli tak samo.
- Na pewno pamiętasz dzień waszych zaręczyn. Myślisz, że Harry miał jakiś specjalny plan jak to zrobić?

- Oczywiście znowu to moja wina! Zmień wreszcie płytę [T.I]! - prychasz na słowa Harry'ego i zapalasz następną świeczkę. 
- Ale to naprawdę twoja wina! Trzy razy cię pytałam czy zapłaciłeś te cholerne rachunki! - odkrzykujesz do niego i rzucasz na stolik zapałki. 
- Było trzeba sprawdzić czy to zrobiłem!
- Chyba sobie żartujesz! Nie masz pięciu lat Harry! Może gdybyś mniej czasu spędzał z jakimiś laskami zdradzając mnie na prawo i lewo to byś pamiętał o głupim rachunku - czujesz jak
twoje gardło zaczynam boleć od krzyku, a do oczu napływają słone łzy. 
- A ty znowu to samo. Nie zdradzam cię! Co mam zrobić abyś mi wreszcie uwierzyła?- Harry lekko spuścił z tonu, ale to wcale nie oznaczało, że nie był już zły. Właściwie to oznaczało, że jest cholernie wściekły. 
- Wystarczy, że mi powiesz co robiłeś wieczorami, że nie było cię w domu - zakładasz ręce na piersi i mierzysz go wzorkiem.
- Dobra! Wybierałem głupi pierścionek! - Harry wzrusza ramionami i sięga po swoją kurtkę zawieszoną na krześle. Z kieszeni wyciąga czerwone pudełeczko i podchodzi do ciebie. 
- Ale co... Ja... - próbujesz coś powiedzieć, ale żadne słowa nie chcą przejść ci przez gardło. 
- Wyjdziesz za mnie? - pyta po czym klęka przed tobą. 

- Myślę, że tak. W końcu to był Harry, prawda? Zawsze miał jakiś plan, tylko, że nasze zbyt wybuchowe charaktery często to psuły i tak samo było w przypadku naszych zaręczyn - uśmiechasz się pod nosem przypominając sobie jak pięknie wyglądał wtedy Harry. - Ale wiesz co? Sądzę, że takie zaręczyny jakie my mieliśmy są lepsze niż te, w których wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Nie potrzebowałam jakiejś wystawnej kolacji, tysiąca róż... Potrzebowałam tylko Harry'ego. Mojego Harry'ego - tym razem spoglądasz na Louisa siedzącego tuż za kamerą. Uśmiechał się do ciebie, ale w jego oczach błądził smutek i tęsknota. Tak samo jak u ciebie.
- Dzień, w którym dowiedzieliście się, że Harry jest chory był dniem przełomowym w waszym życiu prawda?

Harry tulił cię do siebie i próbował cię uspokoić, ale to nie przynosiło żadnego rezultatu. Łzy cały czas wypływały z twoich oczu, dreszcze przechodziły twoje ciało, a szloch wydobywał się z twoich ust. Byłaś wściekła. Nie na siebie, czy na Harry'ego. Byłaś wściekła na cały świat. Sądziłaś, że to nie było sprawiedliwe, że coś tak bardzo okropnego spotkało właśnie jego. 
- Nie płacz księżniczko. Wszystko będzie dobrze - jego słowa łamały ci serce. Oboje doskonale wiedzieliście, że dobrze nie będzie. Już nigdy. 
- Tak bardzo cię kocham Harry - mówisz mu i odsuwasz się od niego aby spojrzeć mu prosto w oczy. - Nie mogę cię stracić, rozumiesz? Nie potrafię już bez ciebie żyć.
Harry uśmiech się na twoje słowa i ciepłymi palcami ściera łzy z twoich policzków. 
- A więc czujemy to samo aniołku - odpowiada i całuje cię w usta delikatnie, ale z całą miłością jaką w sobie ma. 

Ściągasz pierścionek ze swoje palca i delikatnie go obracasz. Zawsze tak robiłaś gdy starałaś się opanować własne myśli i uczucia.  
- To był dzień, w którym razem z Harrym dowiedzieliśmy się co tak naprawdę oznacza miłość drugiej osoby. Oboje również zrozumieliśmy jak bardzo kruche i krótkie jest nasze życie. To trochę dziwne nie sądzisz? Jednego dnia jesteś szczęśliwa, planujesz ślub, wybierasz suknię, a następnego... Płaczesz w ramionach swojego ukochanego z myślą, że niedługo może go zabraknąć - zakładasz z powrotem pierścionek i spoglądasz na zegarek z ulgą uświadamiając sobie, że zaraz będziesz mogła stąd wyjść.
- Byłaś z nim tego ostatniego dnia. Co ci powiedział nim odszedł?

Wszyscy przeczuwali, że to dziś. Każdy to czuł, ale nikt nie ośmielił się powiedzieć tego na głos. Wszyscy woleli udawać, że to po prostu następny dzień, w którym Harry gorzej się poczuł.
Siedziałaś u niego od samego rana, cały czas z nim rozmawiając, wspominając te wszystkie szczęśliwe chwile. Doskonale zdawałaś sobie sprawę, że on również czuł, co dziś nastąpi. Mimo tego był spokojny, uśmiechnięty. Przywitał cię swoim popisowym uśmiechem i ulubionymi słowami. Tak jakby był zdrowy. 
- Skarbie... Pamiętaj, że zawsze będę przy tobie dobrze? Nawet jeżeli nie będziesz mnie widziała - uśmiech Harry'ego był słabszy niż kilka minut temu, dlatego sięgnęłaś po przycisk aby przywołać pielęgniarki, ale dłoń Harry'ego cię powstrzymała. - Nie, kochanie. Już starczy. 
- Nie, Harry. Oni... Oni ci pomogą - powiedziałaś, ale mimo wszystko nie wykonałaś żadnego ruchu. Nie mogłaś spuścić oczu, z jego pięknej twarzy. 
- To już czas księżniczko i nic, ani nikt tego nie zmieni - ciche westchnienie wydobyło się z jego ust gdy dojrzał łzy zbierające się w twoich oczach. 
- Nie zgadzam się. Nie... Nie możesz mnie zostawić - mówisz i kręcisz głową, a łzy spływają po twoich policzkach. 
- Hej piękna, nie płacz. Nie warto - dłoń chłopaka, która trzymała twoją rękę, zaczęła blednąć, a wszystkie siły zaczęły odpływać. 
- Kocham cię Harry - nachylasz się nad półprzytomnym chłopakiem i całujesz go w czoło, a potem w usta. - Kocham cię najmocniej na świecie. 
- Ja ciebie też księżniczko. Na zawsze... - spoglądasz mu w oczy i wiesz, że to ostatni raz. Ostatni raz możesz dotknąć jego policzka, ostatni raz możesz ujrzeć jego słaby uśmiech, ostatni raz możesz usłyszeć jego głos. 
- Żegnaj mój kochany - wyszeptujesz, a Harry zamyka oczy, a w sali rozbrzmiewa pisk maszyn, do których podłączony był twój książe. Dopiero wtedy to do ciebie dociera. 
Od odszedł.
I już nigdy nie wróci. 

- Bez komentarza - odpowiadasz i wstajesz ku zdziwieniu wszystkich po czym kierujesz się za kamery. Tuż przy drzwiach wisi wielkie zdjęcie Harry'ego z czarną wstążką.
Minęły już dwa lata kochanie, a boli tak samo. Myślisz sobie i wychodzisz ze studia od razu wiedząc gdzie za chwilę pojedziesz.
----------------------------------------
Dzień dobry/ Dobry wieczór :) Okej muszę szczerze przyznać, że jestem strasznie przestraszona. Nie wiem jak zareagujecie na moje pomysły, czy w ogóle wam się to spodoba więc... jidsjggh. Dobra, sądzę, że nie jest ze mną tak źle co nie? Lepiej się już zamknę...
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Mam nadzieję, że mnie chociaż troszkę polubicie.
Przepraszam za ewentualne błędy.
Kamila♥  

3 komentarze:

  1. Piękny imagin. Mam łzy w oczach. Naprawdę śliczny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wooooow dziekuje za ten imagin ♥ najlepszy jaki ostatnio czytalam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ok, imagin jest wow wow i jeszcze raz wow! Jeśli jednak mogę podpowiedzieć co nieco: może spróbuj pisać w narracji pierwszoosobowej? moim zdaniem o wiele wygodniej by się czytało :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3