środa, 21 stycznia 2015

Seven Hundred Thirty Three

Dzień... prawie jak każdy, jednak było w nim coś innego. Coś co odciągało cię od tej codziennej rutyny, jaką była szkoła.
To dziś zaczynały się wakacje. Czas w którym mogłaś odpocząć, nie martwić się o nic... dla ciebie nastały zupełnie błogie dni.
Ubrana na galowo wróciłaś do domu. Praktycznie od razu przeszłaś do ogrodu, gdzie siedzieli twoi rodzice i popijali kawę.
-No i? Jak tam w szkole?- usłyszałaś głos swojego Ojca.
-Tak jak zawsze... co dziś na obiad?- zapytałaś nie mając ochoty prowadzić dalszej rozmowy z rodzicami. Byłaś ciągle na nich zła, że nie możesz pojechać na muzyczny obóz na który przygotowywałaś się od poprzednich wakacji. Było to dla ciebie dużym ciosem, ale starałaś się o tym nie myśleć, zwłaszcza że twoje wakacje zapowiadały się samotne w domu, gdyż rodzice mieli wyjechać do rodziny za granicę i tam pozostać na cały miesiąc.. na tyle ile miał trwać twój obóz.
-Powiedz jej...-usłyszałaś głos ojca za plecami, odwróciłaś się do nich z pytającą miną.
-Zaraz... dopiero wróciła- zaśmiała się mama, a ty zaczęłaś się niecierpliwić.
-O co chodzi?- zapytałaś widząc ich zadowolone miny.
-Jedziesz na obóz!- kiedy usłyszałaś te trzy słowa, rzuciłaś się rodzicom w objęcia, a zaraz potem pobiegłaś do domu zacząć się pakować[...].


-Nareszcie!- powiedziałaś sama do siebie, wysiadając z autobusu w którym siedzieli także i pozostali uczestnicy obozu. Na pierwszy rzut oka widziałaś ludzi... takich samych jak ty, tak samo interesujących się muzyką. Wzięłaś swoje torby i ustawiłaś je w miejscu, gdzie każdy je zostawił, a następnie udał się pod scenę, gdzie stały osoby, które dotarły tutaj pierwszą turą.
-Cześć! Jestem Emily!- usłyszałaś obok siebie dziewczęcy głos. Uśmiechnęłaś się.
-Jestem [T.I.]
-To co? Jesteś tu pierwszy raz?- kiwnęłaś głową, chwilę później zaczęłyście rozmawiać. Nie minęło kilka minut, a pojawiła się dyrektorka obozu. Od razu zaczęła przedstawiać wam zasady jakie tutaj panują. Mogłaś dobrać się z kimkolwiek tylko chciałaś i mieć z nim pokój. W sumie... nikogo nie znałaś tutaj. Wśród całego zgiełku głos ponownie zabrała dyrektorka, mówiąc że tym razem nauczycielami w obozie... będzie ktoś sławny, nie tak jak do tej pory. Osoby które zapisywały się na śpiewy i inne zajęcia, podobnie jak ty o niczym nie wiedziały.


Lekcja pierwsza. Wraz z Emily ledwo co zdążyłyście. Wpadłyście do sali, gdzie odbywały się lekcje śpiewu i w dobrym humorze, bo nie było jeszcze instruktora, usiadłyście na wolnych miejscach. Cała sala... a właściwie uczestnicy śpiewali i tańczyli, ty też do nich należałaś, nie było chyba żadnej osoby, która spostrzegłaby że do sali wszedł was nauczyciel śpiewu. Kiedy w końcu ktoś zaczął piszczeć, od niechcenia spojrzeliście w stronę wejścia, gdzie stał... Zayn... Zayn Malik z One Direction. Szeroko się uśmiechając podszedł bliżej. Sparaliżowało cię ze strachu. Znałaś osobiście Zayna i nie przepadaliście za sobą. Przynajmniej tak ci się wydawało. Kiedy twoje i jego spojrzenie natrafiło na siebie, od razu odwróciłaś się do Emily. Udawałaś, że wszystko jest okej... nie było.
Wracały do ciebie wspomnienia, kiedy to jeszcze razem chodziliście do klasy, kiedy chłopak zawsze ci dokuczał, podcinał włosy. Jak wyśmiewał się z kolegami z Ciebie. Nie było to dla ciebie miłe, bardzo chciałaś się pozbyć tych wspomnień, a kiedy już ci się udawało, on znowu się pojawiał w twoim życiu i mieszał ci w nim. Mężczyzna zaczął się przedstawiać, mówił o tym jaki będzie wasz tok nauczania i o nagrodzie końcowej, gdzie osoba która da najlepszy występ, nagra razem z zespołem One Direction swoją własną piosenkę. Strasznie cię korciło, zwłaszcza że od dziecka marzyłaś o karierze, ale kiedy myślałaś o Zaynie... odechciewało ci się[...].

-Ja ciebie skądś znam- usłyszałaś jego głos... tuż za sobą, kiedy siedziałaś sama na pomoście i układałaś słowa kolejnej piosenki.
-Nie sądzę Zayn- twój głos zadrżał. Właśnie tego się najbardziej obawiałaś... że cię rozpozna, że wszystko wróci i że znowu będzie ciebie traktował przedmiotowo.
-Zaraz... To ty [T.I.]- uśmiechnął się siadając obok ciebie.
-Czego ode mnie chcesz?- nie odrywając wzroku od kartki, warknełaś do niego. Chłopak zaśmiał się i zmusił byś spojrzała mu w oczy.
-Przeprosić - zrobiłaś pytającą minę. - za to jak cię traktowałem. Ciągle o tym myślę, nie mogę przestać, żałuję tego co zrobiłem kiedyś- w jego oczach dostrzegłaś skruchę. Mężczyzna mówił szczerze. Pod wpływem jego głosu, lód który hodowałaś od wielu lat... zaczął topnieć.
Odwróciłaś głowę i spojrzałaś w swoje odbicie w lustrze wody.
-Czy kiedykolwiek mi wybaczysz to co zrobiłem?- cicho westchnęłaś.
-Ja już to zrobiłam- i nie czekając na jego odpowiedź, wstałaś. Kierując się do swojego domku. Tym co się stało upewniło cię w przekonaniach to, że Zayn Malik szkolny macho, ma jednak uczucia. Z tą świadomością odleciałaś w krainę Morfeusza.







I witam się z wami, na nowo odwieszonym blogu (jak to brzmi xd) Imagin nie należy do najlepszych, ale jak już wspomniałam, nie miałam kiedy nawet go napisać. Ciągle czekam na zatwierdzenia zaproszeń od kilku autorek... mam nadzieję, że to niebawem nastąpi :)
Jak widzicie pojawił się nowy szablon, trochę się zmienia, wszystko powoli do przodu. Trzymajcie się kochani i czekajcie na kolejne imaginy od nowych autorek. Które mam nadzieję, że pokochacie równie mocno co poprzednie autorki! :)

1 komentarz:

  1. Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę że znowu zaczelyscie pisać :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3