niedziela, 1 lutego 2015

Seven Hundred Thirty Nine

Sobota, 18 stycznia 2014, 21:30

-Gdzie tak pędzisz maleńka? Kolejny facet czeka?- spojrzał na mnie z pogardą.
-Jeszcze słowo a osobiście cię wykastruję- podniosłam głos i ruszyłam w jego stronę.
-Spokojnie, złość piękności szkodzi- uśmiechnął się drwiąco.
-Pieprz się Malik- warknęłam, po czym opuściłam apartament głośno trzaskając drzwiami

Wtorek, 4 marca 2014, 23:00

-Proszę proszę, kogo my tu mamy?- Podniosłam wzrok, a z jego twarzy natychmiast zniknął głupkowaty uśmiech.
-Jezu, [T.I.], co się stało?!- był wyraźnie zaniepokojony.
-Nie twój interes- próbowałam stwarzać pozory, ale zabrzmiało to niemal błagalnie.
-Znajduję cię zapłakaną w jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic Londynu, nie sądzisz że to jednak JEST moja sprawa- westchnął zirytowany.
-Chodź, zabiorę cię do domu- wyciągnął w moją stronę rękę, a ja z lekkim wahaniem ją chwyciłam.

Środa, 5 marca 2014, 00:10

-Jak się czujesz- zapytał podając mi kubek z herbatą.
-Zajebiście- uśmiechnęłam się sztucznie.
-Hej, co się dzieje?- złapał mnie za rękę, a w jego oczach dostrzegłam...troskę?

Niedziela, 24 kwietnia 2014, 14:00

-[T.I.] zwolnij trochę, jesteś zdecydowanie zbyt szybka- krzyknął zdyszany, na co parsknęłam pod nosem.
-Czyżby pan "czysta perfekcja" wymiękał?- odkrzyknęłam z triumfalnym uśmiechem.

Wybraliśmy się na jogging, żeby skorzystać z pierwszych promieni słonecznych tej wiosny. Ku mojej ogromnej satysfakcji, okazało się, że Zayn biega jak kaczka, a kondycję ma słabszą, niż moja osiemdziesięcioletnia babcia.
Dobiegłam do końca i przystanęłam, wpatrując się w lekkie fale na wodzie. Tamiza o tej porze roku wyglądała naprawdę cudownie.
Poczuła lekkie uderzenie i już po chwili leżeliśmy na trawie zanosząc się śmiechem.
-Wiesz, Malik... chyba jednak nie jesteś aż taki zły...- uśmiechnęłam się

Środa, 12 lipca 2014, 21:00

Siedziałam na plaży wpatrując się w zachodzące słońce. Hiszpańskie wieczory pyły naprawdę magiczne. Zrobiło się chłodno, ale mimo to nie zrezygnowałam. Czułam się wspaniale. Spienione fale obmywały brzeg, a spod klifu wyszła rodzina żółwi zmierzając w stronę wody.
Nagłe ocieplenie i materiał okrywający moje ramiona trochę mnie zdziwił. Poczułam znajome perfumy. Zayn usiadł obok i spojrzał mi w oczy. Odwróciłam wzrok, a na moje policzki wstąpiły rumieńce. Mój żołądek nagle ścisnął się wywołując nieznane dotąd uczucie. Odwróciłam głowę i zobaczyłam, że jego twarz jest coraz bliżej. Nie odsunęłam się. Nasze wargi złączyły się w pocałunku, przekazując wszystko bez użycia słów. W mojej głowie kłębiły się miliony myśli, ale nie to było teraz ważne. Liczyło się tu i teraz. Jedynym co było teraz istotne, było rodzące się uczucie.
Wzajemna nienawiść przerodziła się w coś pięknego. Miłość.

------------------------
Siemaneczko!
Jestem nowa, jak pewnie wiecie.. :)
mój styl pisania pozostawia wiele do życzenia, ale dopiero zaczynam, więc proszę o wyrozumiałość :)
Enjoy!
Szoko xx

1 komentarz:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3