wtorek, 31 marca 2015

*rok temu*
 Co tydzień to samo. Wchodzę do ogromnej sali, siadam na swoim krześle i czekam, kiedy zacznie się teatrzyk. Jednak dzisiaj było inaczej.
 Wszedłem do wielkiej sali, na mojej twarzy wymalowało się zdziwienie. Na krzesełku obok mnie siedziała brunetka, była okropnie chuda. Czyli, wiemy dlaczego tu trafiła. Anorektyczka albo bulimiczka. Siadam obok niej, nie zamierzam się przedstawić. Dowiem się czegoś o niej kiedy Patrick każe jej coś powiedzieć. Przez chwilę patrzy na mnie, ale odwraca wzrok. Do pomieszczenia zaczynają się schodzić ludzie, co chwile moje oczy zerkają w stronę brunetki. Nawet nie wiem kiedy Patrick wchodzi do sali i siada w środku kółka. Zaczynamy przedstawienie o nazwie "Terapia Grupowa". Tuż po skończeniu, jak zwykle, wyszedłem ostatni. Przed budynkiem stała brunetka. Paliła papierosa, nieśmiało podszedłem do niej i się przedstawiłem. 

*teraz*
 -Niall? Niall jesteś? -usłyszałem wołanie, zbiegłem po schodach i ujrzałem moją przyjaciółkę.
 -Cześć Julie -przytuliłem ją mocno. Nadal jest krucha, ale terapia jej troszkę pomogła.
 -Co masz do jedzenia? Jestem trochę głodna, a z collegu miałam bliżej do ciebie -podrapała się po głowie, a ja się zaśmiałem. Poszliśmy do kuchni i wyjąłem płatki i mleko. Dziewczyna usiadła przy wyspie i czekała na posiłek. Jak małe dziecko machała nogami i podśpiewywała jakąś piosenkę.
Jest idealna.
Kilka dni temu, powiedziałem jej, że darzę ją uczuciem głębszym niż przyjaźń. Odpowiedziała, że musi przemyśleć to, ale między nami nic się nie zmieniło. Z uśmiechem na twarzy podałem jej miskę i przy okazji zrobiłem sobie przekąskę. Dziewczyna kończyła swoje płatki, byłem z niej dumny. Podziękowała i odstawiła miseczkę do zlewu. Zrobiłem to samo i poszliśmy na górę do mojego pokoju. Kiedy dotarliśmy do środka, walnąłem się na łóżko, Julie zrobiła to samo. Jej włosy były rozwiane, a czubki naszych głów stykały się. Spojrzałem na nią. Miała zamknięte oczy. Wspominałem, że jest idealna? Byłem szczęśliwy, między nami nie było jakiegoś spięcia. Nagle Jul poruszyła się i spojrzała prosto na mnie, w jej oczach coś błysnęło. Złapała moją dłoń.
-Mam pomysł! -krzyknęła z ekscytacją.
Kiwnąłem głową na znak, aby kontynuowała.
-Wyjdźmy na spacer. I tak się nudzimy.
-Jasne, chodźmy -przytaknąłem i wstałem z łóżka. -Muszę zmienić koszulkę, bo tej nie zmieniałem od tygodnia.
-Jesteś obrzydliwy -zachichotała i również podniosła się z łóżka.
Szybko włożyłem inny t-shirt i zszedłem na dół. Julie zakładała drugiego buta. Poszedłem w jej ślady i po chwili byliśmy na świeżym powietrzu. Szliśmy w ciszy chodnikiem, myślałem ciągle o niej. Nagle dziewczyna pociągnęła moje ramię, zdezorientowany spojrzałem na nią. Kiwnęła głową w stronę rowerzysty. Po prostu go nie widziałem. Albo myślałeś o Juliette. Raczej ta druga opcja. Jej dłoń trzymała moją, skłamałbym, gdybym powiedział, że mi się nie podobało. Zacisnąłem uścisk, bałem się, że brunetka zabierze rękę. Jednak ona tego nie zrobiła. To powoli zaczynało się robić chore. Byłem w niej zadurzony jak psychopata.
-Em....Julie pójdziemy na lody? -wyjąkałem. Czułem się niepewnie.
-Nialler -zaśmiała się. -Wiesz, że nie jem lodów. Ale chętnie wypiłabym shake'a.
-No to idziemy na shake'a -odpowiedziałem z uśmiechem.
Po kilku minutach dotarliśmy na miejsce. Zamówiliśmy wybrane napoje i zasiedliśmy przy stoliku. Atmosfera była luźna. Nie spinałem się jak kilka.minut temu. Jej dotyk tak na mnie działa.
Kiedy brunetka rzuciła kolejnym suchym żartem nie wytrzymałem. Zacząłem śmiać się na całego Milkshake'a. Chwilę później podszedł do nas jakiś mężczyzna.
-Proszę wyjść -rzucił, a my spojrzeliśmy na niego. -Wasze zachowanie jest karygodne. Przepraszamy.
Spojrzałem na Julie, założyła włosy za ucho i zaczęła się zbierać. Następnie razem opuściliśmy lokal. Kiedy znaleźliśmy się kawałek od niego znowu zaczęliśmy się śmiać. 
-Co to miało być? Nasze zachowanie było karygodne, Niall. Nie wiem co to miało znaczyć -powiedziała poważnym tonem. Jednak później i tak się śmiała. Usiedliśmy w pobliskim parku. Obserwowaliśmy taflę stawu. Teraz to ja zacząłem opowiadać suchary.
-Jesteś jednorożcem?
-Dlaczego miałabym?
-Bo jesteś jak z bajki.
Brunetka zaczęła chichotać.
Nagle wpadłem na super pomysł. Przypomniało mi się, jak wraz z kuzynem odkryliśmy niedaleko pewne miejsce. Wstałem z ławeczki i chwyciłem dłoń dziewczyny.
-Chodź, pokażę Ci coś -oznajmiłem widząc jej minę.
Chętnie maszerowała obok mojego boku. Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Popchnąłem krzaki przede mną i ujrzałem moje miejsce. A dokładniej. Byliśmy na urwisku, wokół którego porozstawiane były krzaki i drzewa. Wyglądały niesamowicie w tej porze roku. Do tego ktoś musiał tu być, bo w niektórych miejscach jeszcze paliły się świeczki. Na dworze robiło się coraz ciemniej. Staliśmy tak kilka minut, aż w końcu Julie pociągnęła mnie w stronę urwiska. Razem usiedliśmy spuszczając nogi w dół. Brunetka chwyciła moją rękę.
 -Niall, ja zastanowiłam się.
Moje serce zamarło. Tak nagle przestało bić. W głowie miałem pełno pomysłów. Wyśmieje mnie, powie, że koniec z nami, a raczej z naszą przyjaźnią. Albo, że odwzajemnia moje uczucia. To normalne, że wolałbym to ostatnie.
 -Kocham cię -szepnęła i musnęła moje usta. Nie czekając przyciągnąłem ją do siebie i mruknąłem:
 -Nie wiesz, jak bardzo się cieszę.
 Siedzieliśmy tak do późnego wieczora. Wszystko będzie dobrze, bo mamy siebie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
hej! :>
Przepraszam za tak długą nieobecność, ale no... no ten... no wiecie xd Długość tego imaginu mnie przeraża, bo zazwyczaj wychodzą mi dłuższe, ale co tam :D
Piszcie czy się podoba, bo mam ochotę jeszcze raz taki napisać! :>
do następnego, Dominika x


2 komentarze:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3