niedziela, 29 marca 2015

Seven Hundred Forty Six


‘Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.’


            Co się z nami dzieje? Wiecznie nieobecni, niczym obcy sobie ludzie. Brak rozmów, zero kontaktu wzrokowego, bliskości, czułości, miłości…
Jak to się dzieje? Jeszcze wczoraj byliśmy jak dwa aktywne wulkany, które w każdej chwili mogą eksplodować lawą uczuć. A dzisiaj? No właśnie… co jest dzisiaj? Wczoraj byliśmy, dziś prawie nas nie ma…
Każdego ranka budzę się obok Ciebie. Fizycznie i owszem, jesteś, zawsze idealny, śpiący z tą samą słodką miną. Jesteś fizycznie… a gdzie zginęła twoja dusza? Nie odczuwam jej już od bardzo dawna. Zastanawiam się czy Ty w ogóle jeszcze żyjesz? Oczywiście, że tak… lecz ja czuję co innego.


‘Czuję, że umieram z samotności, z miłości, z rozpaczy, z nienawiści - ze wszystkiego, co może mi zaoferować ten świat.’

           
            Przyszedł czas, kiedy w końcu wyszliśmy zza swoich ścian, stanęliśmy naprzeciw siebie i spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Co teraz? Cisza. Oboje wiemy, że potrzebujemy rozmowy, jednak do tego trzeba użyć słów, których my nie potrafimy wypowiedzieć. Ale przecież najbardziej wyrafinowaną formą rozstań jest właśnie ona – cisza. Jednak czy tutaj chodzi o rozstanie? Nadal odrzucam tą myśl. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez Ciebie… to tak jakby w ludzkich żyłach nie płynęła krew, bez wypełnienia, bez sensu…  pustka.
            - Chyba musimy porozmawiać. – mówisz tak oczywiste zdanie. – Coś się z nami dzieje…  
            - Z nami. My. Czy MY właściwie jeszcze istniejemy? – słowa wylatują z moich ust powodując niemiłosierny ból w klatce piersiowej, który następnie promieniuje po całym ciele, wykańczając mnie do końca.
Czy to jest ostatni powiew naszej miłości? To już koniec? Czy uczucia potrafią zbić się jak porcelanowa waza? Chyba jeszcze nie chcę tego sprawdzać. Nasze serca splecione silną więzią, co one zrobią? Pękną i nie złożą się tak łatwo…

‘Jednak miłość nie daje i nigdy nie dawała szczęścia. Wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka.’


            Myślę nad pytaniem, waham się. Przecież odpowiedź jest prawie oczywista. Może po prostu przemilczę i chociaż trochę oddalę się od bólu? Może dam sobie jeszcze po raz ostatni nadzieję? A może tym milczeniem powiększę szansę na KONIEC?
            - Czy Ty mnie jeszcze w ogóle kochasz? – mówię najciszej jak potrafię. Kolejny samobójczy cios. Chwila wyczekiwania dłuży się niemiłosiernie. Czas robi nam na złe. On się wydłuża, robi to specjalnie, żeby spowodować u nas wewnętrzne krwawienie naszych dusz.
W końcu odpowiadasz. ‘Nie wiem…’ Oh… czyżbyś nie był zdecydowany? Czy może po prostu nie chcesz mnie zranić? Chyba za późno, ja znam odpowiedź…

‘Życie pełne jest upokorzeń i cierpień [...] - wszystkie nici wiodące do szczęścia rwą się w ręku człowieka.’

            Przestrzeń jaka pojawia się między nami, jest nie do pokonania. Nie ma na niej mostu, nie ma szans na jej pokonanie. Przepaść głęboka jak dziury w naszych sercach. Może tylko w moim? Pogłębia się z każdą sekundą, kiedy wpatruje się w twoje przepełnione pustką oczy. Już nie widzę w nich mnie. Już nie widzę NAS. Dwoje ludzi nagle znika  z tego świata, nic po nich nie zostaje, jak gdyby wciągnęła ich czarna dziura. Stają się osobnymi elementami. Osobnymi częściami puzzli, które z czasem zaczną szukać pasującego kawałka. Co jeśli Ty jesteś  moim jedynym kawałkiem? Tracąc Cię tracę również szansę na życie… Umieram powoli od środka, w samotności, bez Ciebie i bez Twojej miłości… Teraz zastanawiam się – kto pierwszy powie ‘żegnaj’?

‘Wiesz co jest gorsze od płakania w poduszkę? Pustka. Taka chwila kiedy po prostu siedzisz i wpatrujesz się w niebo, wiesz, że nie możesz nic zrobić i ogarnia cię to przerażające poczucie bezsilności, które zżera cię od środka. A Ty nie robisz nic. Po prostu się przyglądasz.’
______________________________________________________
Hej, hej, hej! Dodaje rozdział z takim opóźnieniem, że szkoda gadać. Należy mi sie lanie XD.
W zasadzie podwójne, bo zaczęłam pisać i nie wiedziałam jak skończyć, więc po prostu jest tylko to. Totalny niewypał, ale jest. Zayn, cholera jasna. DLACZEGO?! Nie będę się rozczulać, bo mogę powiedzieć *napisać, tak, tak* kilka słów za dużo. W każdym razie, WITAM PONOWNIE! xx 


1 komentarz:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3