środa, 8 kwietnia 2015

Seven Hundred Forty Seven

Pierwsze zdjęcie i wspomnienie z nim związane sprawia, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. To przez to wydarzenie stało się tak jak się stało... Czasami zastanawiam się jak to możliwe, że Bóg ma tysiące takich segregatorów z milionem zdjęć i nigdy się nie zagubi, ani nie pomyli... No tak. to jest Bóg. Śmieję się pod nosem i przyglądam się fotografii na której widać małego niebieskookiego blondynka i uśmiechniętą niebieskooką szatynkę.

-Cześć jestem Niall, a ty? -Mały chłopczyk wyciąga rękę w stronę samotnie stojącej dziewczynki. 
-(T.I). -Szatynka szeroko się uśmiecha i ściska dłoń blondyna.
-Będziesz moją przyjaciółką? -Niall patrzy się na dziewczynkę, która jest lekko zdziwiona. -Wiesz. Jestem starszy od ciebie, mam całe siedem lat i chcę cię chronić przed innymi chłopcami. -Mówi pewnie, przez co na twarzy jego towarzyszki pojawia się szeroki uśmiech.
-Dobrze. Możemy się przyjaźnić...


Tak dobrze pamiętam ten dzień... Byłam chyba wtedy najszczęśliwszą dziewczynką na ziemi. Ale to było dawno...
Przewertowałam kilka kolejnym stron i zatrzymałam się na pierwszym zdjęciu jakie zobaczyłam.

-Niall! Niall pomóż mi! -Do pokoju trzecioklasistki wbiega zdyszany chłopak i patrzy się na przyjaciółkę, która usilnie próbuję coś znaleźć.
-W czym ci pomóc? -Podchodzi do szatynki i staje obok niej.
-Nie mogę znaleźć mojego pierścionka. -Dziewczynka robi smutną minę.
-Jakiego pierścionka? -Chłopiec uważniej przypatruje się przyjaciółce.
-Tego co dostałam od ciebie jak zawarliśmy naszą przyjaźń. -Mówi smutna i przenosi swój wzrok na blondyna.
-Dziewczyny i te sentymenty. -Wzdycha czwartoklasista, ale kiedy zauważa spochmurniałą minę szatynki od razu dodaje. -Chodź kupię ci nowy i to będzie tak jakby odnowienie przyjaźni. -Niebieskooki delikatnie się uśmiecha i wyciąga rękę w stronę (T.I), która ją chwyta i promiennie się uśmiecha.

Mój wzrok od razu powędrował na mój biust, na którym spoczywał ten sam pierścionek. Pamiętam jak ubolewała, że palec mi urósł i nie mogę go już wnosić. Moja mama wymyśliła wtedy, żebym go nosiła na szyi i tak robię cały czas. Zachichotałam cicho i dalej zaczęłam przeglądać album...


-Nie rozumiem tego... Jak można lubić matmę?! -Gimnazjalistka patrzy się w zeszyt w kratkę i stuka po nim ołówkiem.
-Przesadzasz (T.I). -Śmieje się Niall i siada obok przyjaciółki. -Pokaż to. -Zabiera jej sprzed nosa zeszyt i uważnie przygląda się zadaniu, po czym wybucha śmiechem. 
-Przecież to jest banalnie łatwe! -Mówi oddając zeszyt.
-Może dla ciebie. -Szatynka zamyka zeszyt i wstaje z krzesła.
-Gdzie idziesz? -Blondyn przypatruje się koleżance, która zakłada na siebie bluzę i bierze do ręki deskę.
-Pojeździć. Nie będę ślęczeć nad matmą, skoro i tak jej nie zrozumiem. Poza tym jest za ładna pogoda na siedzenie w domu.
-Przecież ja mogę ci to wytłumaczyć. -Blondyn szeroko się uśmiecha.
-Dzięki, ale nie. -Odpowiada niebieskooka i wychodzi z pokoju.
-Ej! Zaczekaj na mnie!

Tak... To był pamiętny spacer. Rozwaliłam sobie wtedy kolano i skręciłam kostkę, a Niall, jak na najlepszego przyjaciela przystało wypominał mi, że nie stałoby się tak, gdybym pouczyła się z nim matmy. Tak... To był.. Nie. To jest specyficzny przyjaciel. Przewróciłam stronę dalej i mój wzrok spoczął na zdjęciu które przypomniało mi jedno z najważniejszych zdarzeń w moim krótkim życiu.

-Ile jeszcze będziesz tam siedzie? -Dwudziestolatek siedzi w pokoju swojej przyjaciółki ubrany w czarny dopasowany garnitur i oxfordy.
-Już wychodzę. Nie gorączkuj się tak. -Z łazienki wychodzi (T.I) ubrana w niebieską sukienkę sięgającą do połowy ud, która od pasa w górę była bardzo dobrze dopasowana, natomiast w dół luźnie puszczona. Włosy szatynki były pofalowane i swobodnie opadały na jej chude odkryte ramiona. Na nogach miała założone czarne szpilki na platformie.
-Ślicznie wyglądasz (T.I) -Blondyn z uśmiechem na ustach podchodzi do przyjaciółki.
- Dziękuję. -Speszona maturzystka delikatnie się uśmiecha i poprawia kosmyk włosów opadający jej na oczy.
-Idziemy? No chyba, że chcesz się spóźnić na własną studniówkę, to możemy tu jeszcze postać. -Chłopak mówi i zaczyna się śmiać w momencie, kiedy dziewczyna rzuca w niego jedną z poduszek leżących na łóżku.
-Nigdzie nie mam zamiaru się spóźnić. -(T.I) wystawia język w stronę przyjaciela i zakłada na siebie marynarkę.
-Jak dziecko. -Wzdycha blondyn, na co dziewczyna dała mu kuksańca w bok i chłopak cicho syknął.
-I kto to mówi. -Szatynka chwyta przyjaciela pod ramię i z uśmiechami na ustach wychodzą z pokoju na najważniejszy jak do tej pory bal w życiu (T.I).

Na samo wspomnienie tej chwili delikatnie się uśmiechnęłam. Zawsze się sprzeczaliśmy, ale dopiero teraz zauważyłam, że zawsze nasze sprzeczki obracaliśmy w żart, że nigdy nie pokłóciliśmy się tak na 'amen'. To w naszej przyjaźni było piękne...
Przeniosłam swój wzrok na kolejne zdjęcie i z mojej twarz zszedł uśmiech. To najgorsza i zarazem najlepsza chwili mojego życia. Ale wiem, że tak się miało stać i to nie jest ani moja, ani Niall'a wina.

-Przepraszam (T.I)... To moja wina... To przeze mnie tutaj trafiłaś... Ten bal nie powinien się tak skończyć... -Niall siedzi przy łóżku szpitalnym i trzyma za rękę swoją przyjaciółkę, która jest nieprzytomna i podpięta do masy kabelków. Po jego policzkach spływają łzy, ale wcale się tym nie przejmuje. -Proszę cię (T.I) nie zostawiaj mnie... Ty jesteś dla mnie wszystkim... Ja... Ja ciebie kocham (T.I)... -Szepcze i spuszcza głowę. Po paru sekundach czuje jak dziewczyna bardzo delikatnie ściska jego rękę.
-Niall... -Blondyn słyszy cichy szept dziewczyny i od razu staje obok niej. Jedną ręką nadal trzyma szatynkę za rękę, a drugą kładzie na policzku dziewczyny i zaczyna gładzić go kciukiem.
-Trzymaj się mała. Już idę po lekarza. -Mówi i kieruję się w stronę drzwi, ale dziewczyna go zatrzymuje.
-Nie... Niall... Proszę nie... -Patrzy się na chłopaka swoimi dużymi, smutnymi niebieskimi oczami. Blondyn posłusznie siada na krześle i przypatruje się przyjaciółce. 
-Ja... Ja muszę ci coś powiedzieć... -Dziewczyna mówi słabym głosem i połyka ślinę. 
-Słucham (T.I).
-Tylko najpierw musisz mi coś obiecać.
-Zrobię wszystko o co mnie poprosisz. -Mówi pewnie chłopak cały czas trzymając dziewczynę za rękę.
-Nie ważne co się stanie obiecaj mi, że będziesz starał się zawsze być szczęśliwym. -Szepcze, na co chłopak kiwa głową.
-Obiecuję ci to. -Przypatruje się dziewczynie, jakby chciał zapamiętać każdy, nawet najmniejszy szczegół jej wyglądu. -Co chciałaś mi powiedzieć? -Kładzie dłoń na jej policzku.
-Ja też ciebie kocham... -Dziewczyna delikatnie się uśmiecha i kładzie swoją dłoń na dłoni chłopaka. Niall powoli przybliża się do (T.I) i składa na jej ustach pocałunek. Kiedy się od siebie odsuwają dziewczyna kładzie się z powrotem na poduszkach i uśmiecha się do blondyna.
-Pamiętaj. Bądź szczęśliwy... -Powtarza i zamyka oczy. Po chwili po pomieszczeniu roznosi się ciągły dźwięk oznajmiający, że dziewczyna nie żyje.
-(T.I)... (T.I)! -Krzyczy Niall i wybucha głośnym płaczem. -Nie możesz mnie zostawić... -Szepcze i wtula się w dziewczynę.

Po moim policzku spływa łza, którą wycieram wierzchem dłoni i odkładam album ze zdjęciami na odpowiednie miejsce. Wychodzę z pomieszczenia i staje na chmurze. Powoli rozwijam swoje długie, białe skrzydła i patrzę się na Mullingar. Muszę to zrobić... Mówię sobie w duchu i skaczę w dół. Daję się ponieść moim skrzydłom i po paru sekundach stoję na parapecie okna Niall. Ponieważ jest lato chłopak zostawił otwarte okno, co dla mnie jest sporym udogodnieniem. Cicho wchodzę do pokoju i siadam na krańcu łóżka przypatrując się chłopakowi.
-Obiecuję ci, że zawsze będę przy tobie. -Szepczę i kładę dłoń na policzku Niall'a, chodź i tak wiem, że tego nie poczuje.
-Nigdy nie będziesz sam. -Całuję go w policzek i podchodzę do okna. Ostatni raz zerkam na śpiącego blondyna i wylatuję z pokoju do nieba... Od teraz zawsze będę przy nim, ale jako anioł stróż...


~*~
Cześć wam!
Jak tam pierwszy dzień po świętach?
U mnie to była jakaś masakra... Ugh.
Mam nadzieję, ze przynajmniej wy miałyście dzień lepszy od mojego ;)

6 komentarzy:

  1. Cudowny, uwielbiam ten blog :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny, uwielbiam ten blog :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog.! <3 Mam do was wielką prośbę. Proszę skontaktujcie się ze mną przez Gadu Gadu, albo przez Facebook'a.
    Tu jest link do mojego Facebook'a: https://www.facebook.com/profile.php?id=100006916638643
    A tu jest numer na moje Gadu Gadu: 51308686
    Błagam was <3 .!

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepszy imagin ever <3 ;) pisz dalej strasznie uwielbiam czytać Twoje prace i przepraszam, że wcześniej nie dodawałam komentarzy ;C
    P.S zapraszam do siebie ameliakontraswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszy imagin ever <3 ;) pisz dalej strasznie uwielbiam czytać Twoje prace i przepraszam, że wcześniej nie dodawałam komentarzy ;C
    P.S zapraszam do siebie ameliakontraswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tego imagina jest to mój ulubiony!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3